Życie to ciągły trening cz.55

Życie to ciągły trening cz.55Kiedy się obudził w pokoju nie było nikogo. Zerwał się na nogi i w panice wybiegł na korytarz. Rozglądał się za dziewczynami ale nigdzie ich nie było.
- Proszę pani? Gdzie są moje dziewczyny?
- Pojechały na poranną kąpiel.
- Myślałem, że coś złego się stało- rozmasowywał bolący kark.
- Wrócą za kilka minut.
- A nie mogę do nich dołączyć?
- Tamtym korytarzem do końca i na lewo.
- Dziękuje- pobiegł i zapukał do drzwi.
- Można?- zajrzał do środka uchylając lekko drzwi.
- Jeżeli pan musi- burknęła niezbyt zadowolona pielęgniarka.
Zamknął drzwi i stanął za Agatą. Pocałował ją w czoło. Siedziała na podwyższonym krześle gdzie przy pomocy pielęgniarki robiła kąpiel ich córce.
- Pani pozwoli- włożył swoje ręce pod delikatne ciało dziecka- Jaka ona malutka i bezbronna- uśmiechał się do niej a ona do niego.
- Szybko urośnie. Nawet się pan nie spostrzeże kiedy będą za nią biegać chłopaki.
- Proszę pani. Jestem najlepszym tatą i nie pozwolę by ktoś ją skrzywdził.
- Słusznie. Zostawię państwa na chwilę.
Kiedy wytarli ją do sucha Olek sięgnął z torby różowe śpiochy z uśmiechniętą buźką na brzuchu. Wystarczyło jedno spojrzenie na nie a jego twarz rozpromieniła się.
- Naprawdę?- obrócił do siebie opaskę na rączce dziecka.
- Co?
- Natalia?
- Uznałam, że to dobry wybór.
- Świetny wybór tak samo jak matka naszego dziecka- skradł całusa z jej ust i zapiął zatrzaski na śpiochach.
- Zobacz jak tatuś się o ciebie troszczy- spojrzała na córkę i posłała jej uśmiech. Odpowiedzią małej był równie piękny uśmiech.
- Jest cudowna jak mama.
- Która godzina?
- Dziesiąta.
- Moi rodzice będą o dwunastej.
- Świetnie- objął ją i zaprowadził do sali.
Odstawił torbę na podłodze i pomógł się jej położyć na łóżku. Podał jej Natalkę i usiadł obok.
- Uszczypnij mnie bo nadal nie wierzę.
Agata szczypnęła go w ramię.
- Ała! Co tak mocno?
- Chciałeś się przekonać, że to nie sen.
- Mogę pojechać do domu trochę się odświeżyć? Nie chciałbym was zostawić ale mało komfortowo się czuje w przepoconych ubraniach.
- Tylko wróć do nas.
Pocałował je obie i wyszedł.

Uśmiechnięty od ucha do ucha wszedł do domu i odpalił muzykę na wieży. Ze szklanką Pepsi w ręce wariował ze szczęścia tańcząc po kuchni. Dopiero telefon wyrwał go ze świętowania.
- Tak Janie?
- Będziesz dzisiaj w klubie?
- Nie.
- Coś się stało?
- Tak.
- Coś poważnego?
- Tak.
- Olek co jest?
- Zostałem tatą!- wykrzyknął.
- O boże…
- Co?
- Ty doświadczasz tak wspaniałej chwili a ja zawracam ci głowę takimi drobnostkami.
- To znaczy?
- Firma od której mamy automaty straciła koncesję na obrót żywnością.
- Cholera. To niedobrze.
- Dlatego chciałem zapytać cię co mam robić.
- Daj mi pół godziny. Zjawię się.
- Jasne. Dzięki.
Odłożył telefon i pobiegł do łazienki wziąć prysznic. Musiał to zrobić i dokonał oceny swojej sylwetki. Pierwsze efekty nadmiernej ilości fast foodów w ostatnich dniach dały o sobie znać. Cera zrobiła się ziarnista i niestety boki też się trochę wypchały tłuszczem.
- Koniec z tym. Żegnamy złe jedzenie i wracamy do formy.
Po kąpieli założył koszulkę z Iron Manem i dżinsowe spodnie. Sięgnął z lodówki karton soku pomarańczowego i wyszedł.  
W klubie był kilka minut po jedenastej. Uśmiechnięte buzie Janka i Olki świadczyły o tym, że oni też dzielili jego szczęście.
- Gratulacje!- dziewczyna podeszła do niego i pocałowała w policzek.
- Dzięki.
- Zazdroszczę- poklepał go po plecach młody i spojrzał zalotnie na dziewczynę.
- No co?
- Nic.
- Na was też przyjdzie czas.
- Aż tak mi się nie spieszy ale chętnie zajmę się waszym maleństwem.
- Będę miał na uwadze twoją propozycję. To co z tymi automatami?
- Chcą je zabrać w piątek.
- Idę do biura Agaty.
- Mam iść z tobą?
- Zróbcie kawę zaraz wrócę.
- Jasne.
Poszedł do biura Agaty i zaczął przeglądać segregatory na dwumetrowym regale. Wszystkie umowy i faktury były posortowane miesiącami i latami. Od najstarszych w górę. Wziął ze sobą ten właściwy i zamknął gabinet na klucz.
- Zerkniesz?- podał Olce kilkustronicową umowę.
Pociągnął łyka kawy i zastanawiał się w jaki sposób zachować ciągłość przy dostępie do suplementów dla klientów. Nie chciał zawieść ukochanej pod jej nieobecność a dobrze wiedział, że zawartość automatów cieszyła się ogromną popularnością. Bywały miesiące, że towar uzupełniano nawet dwa razy w tygodniu. Wybrał numer Adama i wyszedł na zewnątrz. Chodził trochę wokół auta gestykulując rękami.
- Znalazłam zapis, że będą musieli nam zapłacić dziesięć tysięcy kary w przypadku zerwania umowy z ich winy.
- Chociaż tyle. Adam popyta czy jest szansa wydzierżawić na szybko jakieś automaty.
- Oby się udało. Jak się czuje Agata?
- Wyglądała na bardzo szczęśliwą ale widziałem kilka grymasów bólu. Ukrywa się z tym a to przecież żadna tajemnica.
- To twarda kobieta i nie chce pokazywać swoich słabości.
- Przy mnie nie ma czego się wstydzić.  
- Ty to wiesz.
- Popatrzcie- podał im telefon aby obejrzeli zdjęcia.
Dopijał kawę i przyglądał się ich reakcji. Uśmiechali się co chwila wychwalając jego córkę. Oczy Aleksandry błyszczały a Jasiek co chwila zerkał na Olka.  
- Teraz to będziesz miał głośno w domu.
- Już się nie mogę doczekać.
- Ale czego? Pobudek w nocy czy przebierania?
- Wszystkiego. Kiedy powie pierwsze słowo albo powie do mnie: Tato chodź się ze mną pobawić.
- Chyba też zostanę tatą…
- Życzę ci tego z całego serca. A raczej wam obojgu. Lecę do szpitala.
- Pozdrów Agatę.
Wjechał jeszcze do swojej kwiaciarni i kupił ogromy bukiet róż. Idąc przez oddział czuł na sobie spojrzenia innych, świeżo upieczonych matek. Był dumny, że może być tu i teraz. Zapukał do drzwi i wszedł do środka. Agata spała a obok niej mała.
Zabrał z okna wazon i poszedł po wodę. Na korytarzu spotkał jej rodziców. Przytulili go do siebie gratulując mu córki. Wpuścił ich przed sobą a sam wstawił kwiaty do wazonu.
- Jest piękna- zachwycała się Maria.
- Nasza wnuczka- dodał Stefan.
- Zostawię was na chwilę. Pilny telefon- wyszedł porozmawiać z Adamem.  
Po powrocie do pokoju był znacznie spokojniejszy bo udało się załatwić dwa automaty na tydzień. Nad resztą pomyśli gdy wszystko się uspokoi. Agata już nie spała a Natalka uzupełniała braki w pożywieniu.
- Moja krew. Urośnie jak tata.
- Są piękne- spojrzała na róże.
- Piękne dla najpiękniejszych kobiet na ziemi.
- Dziękuje- pocałowała go kiedy się nachylił by pocałować córkę- Byłeś w klubie?
- Na chwilę.
- Wszystko w porządku?
- Tak…to znaczy nie.
- Aleks…
- Zabierają automaty z odżywkami bo zabrali im licencję na obrót żywnością.
- I co teraz?
- Adam mnie poratował.
- Szybko to wszystko załatwiłeś.  
- Nie ma się czym przejmować. Teraz to wy jesteście najważniejsze. Macie pozdrowienia od naszego zespołu.
- Miło z ich strony.
Zachwytów ze strony dziadków nie byłoby końca gdyby nie późna pora i konieczność powrotu do domu.
- Mamy autobus za piętnaście minut.
- Odwiozę państwa do domu.
Agata wdzięcznym spojrzeniem podziękowała mu za miły gest z jego strony.
- Powinniście się sobą nacieszyć.
- Te dwie godzinki rozłąki nam nie zaszkodzą- mrugnęła do niego okiem.
- Chyba tobie- parsknął śmiechem- Tak bardzo chciałbym zabrać was ze sobą.
- Jedźcie już. Późno się robi.
- Zaraz wracam- pocałował ją w policzek i wyszedł z nimi.
Po drodze do domu jej rodzice trochę opowiedzieli mu o Agacie i jej siostrze. Dowiedział się, że bardzo dobrze się uczyły ale niekiedy potrafiły dać się we znaki swoim rodzicom.  Kilka razy nawet się uśmiechnął kiedy usłyszał o niegrzecznych wyczynach ukochanej.  
- Jedź z bogiem- usłyszał jeszcze gdy zamykał szybę i wrócił do szpitala.
Siedział jeszcze z Agatą do dziesiątej i dopiero na jej prośbę zebrał się by wrócić do domu bo nalegała aby wypoczął na normalnym łóżku. Chciał ją przekonać, że da radę spać na krześle ale nie dała mu szans. Pożegnał się z nimi i z wielkim smutkiem opuścił oddział. Zamknął drzwi samochodu i pojechał na Lawendową. Bez problemu zasnął na wygodnym łóżku w którym już niedługo pojawi się najmniejsza domowniczka.


4 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 15 marca

    Kolejny cudowny odcinek, radość Olka jest wielka. Cierpliwy to on znowu tak bardzo nie jest, ale przy okazji załatwia inne ważne sprawy. Imię już wybrane, teraz tylko czekać aż pojawi się w domu. Nawet dziadkowie nie mogą wyjść z podziwu. Czytało się jednym tchem

  • blondeme99

    blondeme99 · 24 lutego

    Natalka   Pięknie, oj to prawda, dzieci szybko rosną, jak na drożdżach oj wydaje mi sie ze córeczka Olka bedzie w przyszlosci łamać chłopakom serca   cudny jest ten rozdział   mam ochotę go ciągle czytać  

  • Kmicic

    Kmicic · 10 lutego

    Wszystko jest doskonałe    
    Wszyscy się dogadują, z tego co wiemy mała jest raczej zdrowa. Chyba że zacznie zarażać uśmiechem    
    Te maszyny wydają się być problemem, ale znając bohaterów powinni to szybko naprawić i pewnie przy okazji zwiększyć zyski. Ah, nie mogę się nacieszyć tym rozdziałem. Takie spokojne historie są najlepsze, dużo uśmiechów i szczęścia!  
    Dziękuję za dodanie kolejnego rozdziału  . Dzieje się tak dużo i mało zarazem, ale aż czuć tę radość  . Czekam na więcej i powodzenia w pracy  

  • Speker

    Speker · 10 lutego

    Profeska robota ! Długo nas trzymasz w oczekiwaniu ale wybaczam xd
    Obrotny ten nasz Olek.  
    Super rozdział.