Życie w policyjnych mundurach

Przemysław P.

1.

W samo  południe ciepłego wrześniowego dnia, podkomisarz Malwina Cernohouzova, rozpoczęła zajęcia z grupą słuchaczek w Policealnym Studium Edukacji Prawniczo – Policyjnej. Trzydziestoletnia, wysoka o jasnej cerze i jasnoblond włosach Malwina Cernohouzova, dopiero od miesiąca pracowała w Studium. Zastąpiła podkomisarz Adriannę Goshtoff, która po wypadku samochodowym przebywała na urlopie i nie wiadomo czy kiedykolwiek powróci jeszcze do pracy w policji.        
- Pani podkomisarz. Monika Kleinerfolgielska adeptka w Policealnym Studium Edukacji Prawniczo – Policyjnej. melduje grupę pierwszą do ćwiczeń gimnastycznych. Stan grupy dziewięć osób, jedna nieobecna.
Zameldowała wysoka, dobrze zbudowana blondynka w stroju gimnastycznym.
- Dziękuję. Na początek proponuję trzydzieści okrążeń, potem slalom. Biegamy.
W czasie biegu, gdy Malwina rozstawiała tyczki, do sali weszła smukła brunetka.
- Pani podkomisarz, przepraszam za spóźnienie – powiedziała krótko ostrzyżona brunetka.
- Na razie dołącz do biegających. A wy dziewczyny szybciej, szybciej biegamy.
  Po kilku minutach.
- Teraz slalom między tyczkami. Bierzemy obciążenie po 8 kg na rękę i biegamy. Proszę.
Po kilkunastu minutach.
- Chwila przerwy, a „spóźnialska” do mnie.  
Dziewczyna obejrzała się na lewo, to na prawo. Powoli jakby niedbale zrobiła pierwsze dwa kroki.
- Może szybciej panno. Ruszasz się jak mucha w smole. Policja to nie dom spokojniej starości, inwalidów nie potrzebuje!
- A to jędza. Jeszcze zatęsknię za Adą - powiedziała jedna z adeptek stojąca przy drabinkach..
-  A ja już przeklinam dzień, w którym zło-życzyłam podkomisarz Goshtoff - odpowiedziała jej wysoka szatynka Agnieszka Lisek.
"Spóźnialska" podbiegła i stanęła przed Malwiną stanęła na baczność.
- Pani podkomisarz, Roksana Szymanko melduje się na rozkaz.
- Za spóźnienie. Czołgasz się cztery razy przez salę z obcążkami. Rozumiesz?
- Tak jest! Pani podkomisarz.
- Może, nie tak ostro, pani profesor - nagle usłyszała męski głos sierżanta Kamila Wolffa, który wszedł do sali wraz starszą posterunkową Dominiką Kozak – mamy przerwę, a że byliśmy w okolicy postanowiliśmy cię odwiedzić.
- Mam przerwę jak widać – powiedziała Malwina.
- Widać, że dajesz im nieźle do wiwatu.
- Nie będzie się spóźniać, czasami zachowują się jak dzieci. Po co takie tu przyszły.
- Może nie miały wyjścia. Wiesz jak jest...
- A co tam na komendzie?  
Malwina zmieniła temat. Domyślała się, że nie które adeptki są zmuszane do nauki w PSEP – P. To tajemnica poliszynela. Trefny temat.
- Po staremu... - Kamil nie dokończył, przerwał mu głos z centrali.
- 00 do 03.
- 03 zgłaszam się – odpowiedziała Dominika.
- 03 jedźcie na Fałata 13 mieszkania 5. Kobieta, która wróciła z podróży, twierdzi,  że ktoś jest w środku i boi się wejść do mieszkania.    
- Ok. przyjęłam. Jedziemy.
- Trudno trzeba jechać. Tobie też się pewnie zaraz przerwa skończy.
- Biedne dziewczyny. Czeka ich tresura – powiedziała ironicznie Dominika.
- No, no. Nie pozwalaj sobie, starsza posterunkowa Dominiką Kozak – powiedziała Malwina i dodała - Musimy się kiedyś spotkać na piwko i pogadać.
- Musimy – odpowiedziała Dominika i zwróciła się do grupy – no dziewczyny, koniec laby. Pani podkomisarz wraca, skaczemy przez kozła.
- A  my, starsza posterunkowa skaczemy na Fałata.

**

Po kilkunastu minutach, Kamil i Dominika byli już na miejscu, gdzie czekała na nich właścicielka mieszkania.
- Sierżant Kamil Wolff i starsza posterunkowa Dominika Kozak. To pani nas wzywała?
- Tak, tak. Aldona Nawarska. Wróciłam od kuzynki, u której byłam tydzień. Wracam, a tu krzyki z mieszkania dochodzą. Ktoś jest w domu, a nikogo nie powinno być – wyjaśniała krępa kobieta w średnim wieku.
- Jest pani pewna, że nikomu nie dawała kluczy? - zapytała Dominika
- Tak, pani sierżant. Jestem pewna – odpowiedziała kobieta.
- Starsza posterunkowa Dominika Kozak – poprawiła ją Dominika.
- Cicho ktoś tam jest.
Kamil przyłożył ucho, do drzwi. Mimo prośby, pani Aldona odezwała się.  
- No, przecież mówiłam.
- Ciiii...ciszej – odpowiedzieli obydwoje, a Dominika dodała – pani Aldono, pani się odsunie.
Policjanci wyjęli pistolety. Młoda nawet lubi takie akcje, więc Kamil trochę ją powstrzymywał. Po chwili byli już w środku. Ku ich zaskoczeniu ujrzeli parę młodych w łóżku, uprawiających sex.
- Pani ich zna? - zapytał zdziwiony Kamil.
- Tak, oczywiście. Znam ją.  To Sylwia Jasińska, moja siostrzenica – powiedziała pani Aldona – ale co ty tu robisz?  
- To chyba widać – powiedziała nieco złośliwie Dominika.
- Tu już nic po nas. Panie wyjaśnią sobie resztę – powiedział Kamil – Jeszcze tylko poproszę pana o dokumenty.
- A kim jest ten... ten mężczyzna? Jego nie znam. Zabierzcie go ze sobą – powiedziała pani Aldona.  
- Pan Ksawery Kwiatek? Tak? - zapytał Kamil trzymając w ręku dowód nieznanego mężczyzny.
- Ładny mi kwiatek – wtrąciła ciotka Aldona.
- A co pan robi? - pytał dalej sierżant Kamil Wolff.
- Tu...?
- Tu to wiemy, ale ogólnie?
Dialog rozbawił nieco Dominikę, ledwo to ukrywała. Nie do śmiechu było Sylwii i ciotce Aldonie.
- Jestem studentem biologii. Drugi... nie, trzeci rok. Teraz zacznę trzeci rok.
- A pani? - Dominika zapytała Sylwię.
- Ja? Studentka biologii. Drugi rok. Miałam poprawkę, ale zdałam.
- A tu odbył się egzamin czy poprawka z anatomii - Dominika ni, to stwierdziła, ni to zapytała.  
- Zazdrościsz? Durna małpo - ripostowała, ożywiona nieco Sylwia.
- Pani się uspokoi, bo inaczej pojedzie z nami – uspokajał sytuacje sierżant Kamil, bowiem miał też pretensje do Dominiki za prowokowanie – no to panie studencie Ksawery wychodzimy – zakończył Kamil.  
Na schodach student próbował flirtować  jeszcze z Dominiką, ale ostrzeżenie, że może wylądować na posterunku, poskutkowało. Tuż przed wyjściem z budynku patrol zaczepiła starsza kobieta;
- Przepraszam, czy mogę?
- Tak, proszę, słuchamy – odpowiedział Kamil
- Wiecie, ja już jestem starsza kobieta. Mam te swoje 72 lata. Nazywam się Helena Gliwicka. Kiedyś byłam taka młoda i ładna jak pani kapitan...
- Dziękuje. Starsza posterunkowa Dominika Kozak, ale o co chodzi?
- Jestem kobieta starej daty i choć teraz wszystko można kupić, to ja robię sobie zapasy na zimę. Od pewnego czasu, ktoś jednak podkrada mi słoiki.
- Jest pani pewna?
- Panie komisarzu...
- A... to przepraszam. Sierżant Kamil Wolff. To może zaprowadzi nas pani do piwnicy. Rozejrzymy się.
- Ależ oczywiście.
W czasie wizytacji piwnicy pani Helena opowiadała o sobie, swojej rodzinie i swojej przeszłości. Chwaląc sylwetkę Dominikę i tytułując ją „pani kapitan”. Może dlatego, że jak wspomniała miała córkę Sabinę, równie wysportowaną jak Dominika. Niestety córka pani Heli zginęła wypadku samochodowym mając zaledwie dwadzieścia dziewięć lat. Wychodząc z budynku, para policjantów zapewniała, ze zajmie się tą sprawą.
- Zgłodniałem, tam jest dobra „pączkarnia”. Idę po pączki. Chcesz?
- Słyszałeś co mówiła pani Hela... „jesteś fajna dziewucha, ale masz  zbyt szerokie bioderka”. A pączuszki idą w bioderka i w cycuszki.      
- Ty poetka... Niektórym takie sylwetki się podobają. Jak tam z twoim Radkiem?
Dominika nie odpowiedziała.
- Kupię, ci jednego, poprawia humor.
- I... sylwetkę.
Gdy Kamil poszedł po pączki, Dominika stanęła przy radiowozie, zapaliła papierosa i  rozglądała się. Papierosa paliła trochę wstydliwie, jak nastolatka, która nie chce by ją na tym złapano. Podeszła nawet do drzewa. Tymczasem wrócił Kamil.
- Chcesz pączka ? - zapytał.
- Nie. Schowaj je do samochodu i chodź.
- Gdzie?  
- Chodź, mówię – Dominika zgasiła papierosa.
- Starsza posterunkowa Dominiko Kozak, przypominam, że to ja jestem szefem tego patrolu – powiedział żartem Kamil.
- Oj chodź.
- Dominice nie była skora do żartowania. Po chwili ponownie  zjawili się w piwnicy, gdzie nakryli na kradzieży zapasów pani Heli, nastolatkę.
- Co tu robisz? Kim jesteś? - zapytała Dominika
Nastolatka nie odpowiadała. Milczała przez całą drogę na komisariat. W samochodzie Dominika poczęstowała nastolatkę pączkiem. Widać było, że jest głodna.  
- Po dwóch godzinach zjawiła się tam pani Hela. Spotkawszy na korytarzu Dominikę, zapytała;
- Znaleźliście tego złodzieja?
- Tak. To Aleksandra Janosik. Zna ją pani?
- Tak, oj taaaak. I to dobrze – odpowiadała smutno pani Hela - To sąsiadka z innej klatki, ale znam. Bardzo miła dziewuszka. Zawsze "dzień dobry" powie. I na czorta, to zrobiła?
- Była głodna. Wie pani takie czasy. Jedni mają za dużo, inni... Nic. Więc, wymyśliła sobie iż zabierając słoiki, a raczej to co w słoikach,  pomoże też rodzeństwu.  
- I co teraz z nią będzie?
- Prokurator... Kurator, ale jakoś to będzie...  
- A gdyby mi się przypomniało... bo widzi pani kapitan, stara jestem i mam te swoje 72 lata i tę... no... sklerozę i...
- I... ? -  zdziwiła się starsza posterunkowa Dominika Kozak, którą pani Gliwicka tytułowała kapitan.
- No stara jestem, przypomniało mi się, że pozwoliłam Oli korzystać z moich zapasów.  
- Oj, pani Gliwicka. Pani to kombinuje, ale pomysł jakiś jest. Wycofa pani oskarżenie... to znaczy; gdyby pani wycofała.. to zobaczymy co da się zrobić. Pewnie, bez kuratora to się nie odbędzie, ale...
- No tak. Wycofam. To co, ciasteczko na osłodę? - zapytała zadowoleniem pani Hela.
- A moje bioderka?
- Oj tam pani kapitan.
- Dziękuję i przypominam, jetem tylko starsza posterunkowa. Starsza posterunkowa Dominika Kozak.
- Ale, może kiedyś..    
- Może kiedyś.. Pani Gliwicka
- Wie pani będę robić te zapasy dla niej.
- No jak tam pani uważa. Trzeba dla tej rodziny znaleźć inne rozwiązanie. - Przepraszam muszę już muszę iść.  
- Niech pani młodsza... starsza kapitan... wszystko jedno! ale niech mnie odwiedzi. Zapraszam, na kawę z ciasteczkami, albo z pączkami.  
- Odwiedzę panią! Pani Gliwicka.
Odpowiedziała, oddalając się w głąb korytarza.    

**

Po kwadransie, sierżant Kamil Wolff i starsza posterunkowa Dominika Kozak, wrócili do patrolowania ulic. W pewnym momencie, dostrzegli szarpaninę na stacji benzynowej.
- Facet ma broń -  zauważyła Dominika i wybiegła z radiowozu – stój bo strzelam.
Tymczasem młody mężczyzna na widok policjantki rozpoczął ucieczkę w kierunku bunkrów, które stały niedaleko szosy. Posterunkowa Kozak, pobiegła za nim.
- Dominika uważaj, on ma broń! - krzyknął Kamil.
Młody wbiegł do środka schronu, za nim Dominika. Teraz zorientowała się  w położeniu jakim się znalazła W ciemnych korytarzach bunkra, miał nad  nią przewagę
Spokojnie. Tylko nie kozakuj, Dominiko – pomyślała.
Po chwili słyszała jak do bunkra wbiega Kamil, słyszała też jak bije jej serce. Ręce wyciągnij sztywno, jak na strzelnicy, w dłoniach pistolet. Tak chodziła po krętych i półmrocznych korytarzach. Nagle w półmroku, zobaczyła Kamila w rękach mężczyzny. Jedną ręką przytrzymywał go za szyję, a w drugiej trzymał pistolet przy jego skroni.  
- Odłóż broń, bo go zastrzelę.
Usłyszała.
- Rzuć broń! - odpowiedziała – rzuć broń!
Spokojnie Dominiko, nie kozacz – pomyślała.
- Odłóż broń, bo go zastrzelę – odpowiedział
- Rzuć broń! Rzuć broń!
- Ty... ty... suko...
Nagle rozległ się hałas. Kamil poczuł jak uwalnia się od napastnika, choć stoi nieruchomo, tak samo jak Dominika. To mężczyzna osuwał się na ziemie. Kamil spojrzała na mężczyznę, leżał na betonie z dziurą w głowie. Teraz dopiero Dominika ruszyła w kierunku Kamila.
Nie wiem co jej powiedzieć, zachowała się nieostrożnie, ale uratowała mi  życie – myślał Kamil.
- Gdzie się tak nauczyłaś strzelać?
- Na strzelnicy – odpowiedziała sucho – nie żyje?
Kamil głową potwierdził, dodając.
- Nie żyje.
Dominice zrobiło się nagle nie dobrze. Odeszła na kilkanaście kroków. Kamil wyjął krótkofalówkę by zgłosić wydarzenie.
- Cicho ktoś tu jeszcze jest.
Powiedziała Dominika i udała się z zakamarki bunkra, a za nią Kamil.
- Kim pani jest?
- Natalia Karczyńska – odpowiedziała młoda, brzemienna kobieta.
- Starsza posterunkowa Dominika Kozak
- Sierżant Kamil Wolff. Co pani tu robi?
- Przetrzymywał mnie tu Rafał. Gdzie on jest?
Kamil nie chciał w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie.
Pojedzie pani do szpitala, a potem nam wszystko wyjaśni. 01 do 00 przyślijcie mi na fort IV, karetkę. Mamy ciężarną kobietę.

przemastt24

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe i inne, użył 2187 słów i 12746 znaków, zaktualizował 9 lip o 12:37.

1 komentarz