Życie w policyjnych mundurach cz.II

2.

Wysoka, dobrze zbudowana, trzydziestoczteroletnia sierżant sztabowy Iza Pazurek właśnie weszła do budynku komendy. Następnie udała się do pokoju, by się przebrać w mundur policyjny, a po chwili zgłosiła gotowość do pełnienia patrolu.
- Cześć Jacku. Z kim mam dziś patrol ?
- Dziś pojedziesz z jedną z tych młodych; Kowalik.
- No trudno, jakoś ta mała Kowalik nie przypadła mi do gustu.
- Czemu? Myślę, że nie jest tak zła, nawet ma wyniki. I jeszcze jedno; masz stawić się u starego, ale to jak wrócisz, bo teraz go nie ma.
- A czego chce stary?  
- Nie wiem czego chce stary - odparł Jacek.  
Czego chce stary to wiem. Zawsze mnie wzywa, gdy chce popatrzeć na moją sylwetkę. Stary zbereźnik Ciekawe co wymyśli tym razem.
Tak myśląc wyszła na parking. Przed budynkiem komendy stała już niewysoka jak na policjantkę, blondynka o młodzieńczej może  nawet dziecięcej twarzy. Niebieski policyjny mundur dodawał jej tylko trochę powagi.
- Wsiadaj – powiedziała szorstko Iza - 02 do 00 zgłasza patrol w składzie sierżant sztabowy Izabella Pazurek i  starsza posterunkowa Maryla Kowalik.
- 00 przyjąłem,  na razie nie ma konkretnego zgłoszenia. Spokojnego patrolu.
- W samochodzie zapanowała cisza. Maryla wyczuwała niechęć do sierżant Pazurek, a ta dopiero po kwadransie, odezwała się.  
- Słyszałam, że zapisałaś się na koszykówkę.
- Siatkówkę.
- Kiedy pierwszy mecz?
- Jutro.
- 00 do 02 Jedźcie na Wojskową 2 mieszkanie numer 33, tam jest jakaś awantura – głos z mikrofonu przerwał starszej posterunkowej Maryli.
- 02 przyjęłam.  
Po chwili dojechały na miejsc. Pod drzwiami usłyszawszy awanturę Iza zapukała, wówczas awantura ucichła.  
- Policja proszę otworzyć! - powiedziała Iza.
Zapadła cisza.
- Policja proszę otworzyć! - powtórzyła.
Drzwi otworzył mężczyzna.
- Słucham.  
- Sierżant sztabowy Iza Pazurek i starsza posterunkowa Maryla Kowalik. Pan Artur Niezgoda.
- Tak. A o co chodzi ?
- Chcemy wejść do środka.
- Po co? Do widzenia. Zegnam.
- Sąsiedzi skarżą się na awantury.
Iza nie czekała na odpowiedź, wpakowała się do środka. Za nią  starsza posterunkowa Kowalik. W pokoju na wersalce siedziała kobieta. Widać było, że jest zmarnowana i wycieńczona. Mężczyzna cały czas protestował.  
- Czy pani jest bita? - zapytała Iza, nie patrząc na protesty właściciela mieszkania.
- Nie – zaprzeczyła po chwili kobieta.  
- Jak pani ma na imię?
- Agnieszka.
- A co tu się wydarzyło?
- Nic.
Z tonacji głosu pani Agnieszki, policjantki domyślały się, że kobieta boi się powiedzieć. Iza nakłaniała kobietę do powiedzenia prawdy. Tymczasem Maryla kręciła się po mieszkaniu, zaglądała to tu to tam.
- Czego tam szukasz? Zostaw to! Nie masz prawa ty...ty furiatko. Zniszczę cię. Zobaczysz ! - denerwował się mężczyzna.
- To są groźby panie Niezgoda – ostrzegała Iza.
- No, to co? Nie wiesz kim ja jestem.
- Nie wiem kim pan jest, ale nazwisko ma pan adekwatne do swojego charakteru.
Nagle się zaśmiał
- I z czego się śmiejesz? - zapytała Iza.
- Bo nigdy nie widziałem policjantki z takimi... takimi balonami...
Po tych słowach Niezgody zaśmiała się nieopatrznie Maryla, choć zaraz z poważniała, wiedziała, że naraziła się Izie, która na tym punkcie miała pewny uraz.
- Powinnaś chodzić po wybiegu - kontynuował Niezgoda.
- Jest pan aresztowany za obrazę policjanta na służbie, panie Niezgoda.
Wyjęła kajdanki, by go skuć.  
- O! A co to jest?
Zapytała Maryla i zaczęła wyjmować z szuflady saszetki z białym proszkiem.  
- Na wszelki wypadek sprawdź – powiedziała Iza.
- Zostaw to – protestował mężczyzna.
- Nie ma wątpliwości to heroina - powiedziała Maryla.
Artur Niezgoda był już skuty.
-  Jedziemy na komendę.
- A co z panią Agnieszką? - zapytała Maryla.
- Zadzwoń po karetkę.
- Nie trzeba – zaprotestowała pani Niezgoda.
-- Zadzwoń po karetkę - powtórzyła Iza
- Tak jest, pani sierżant !
Maryla specjalnie wykrzyknęła by dąć do zrozumienia kobiecie, że nie ma wyjścia.  
W razie czego lepiej będzie dla kobiety by miała dowód - pomyślała.
- Nie trzeba, pani komisarz - powtórzyła kobieta
- Starsza posterunkowa Maryla Kowalik – poprawiła z miłym uśmiechem i jakby się tłumacząc dodała - taki był rozkaz, nie? Pani sierżant sztabowy.
- Tak - odpowiedziała spokojnie Iza

przemastt24

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe i inne, użył 787 słów i 4388 znaków, zaktualizował 11 mar o 11:37.

Dodaj komentarz