Życie w policyjnych mundurach cz.VII

7

Następnego dnia, popołudniu, podkomisarz Malwina Cernohouzova, jak zwykle prowadziła zajęcia z grupą słuchaczy z Policealnego Studium Edukacji Prawniczo – Policyjnej. Akurat następowała zmiana grupy. Dziewczyny z pierwszej grupy udały się do łaźni.
- Ta zołza mnie kiedyś wykończy – powiedziała wysoka blondynka.
- Daj spokój nie jest źle, trochę potu...
- O Helena jak tam? - przerwała jej Roksana.
- A jakoś leci. A u Ciebie?
- Trzeba, by się spotkać na piwku i pogadać
- Trzeba, trzeba kochana. A jak tam nasza podkomisarz Cernohouzova?
- Nie ma dziś, najlepszego dnia. Jesteśmy ledwo żywe.
- No to teraz pora na nas.
- Leć, bo już pewnie się spóźniłaś.
- O kurcze...
Tymczasem na sali rozpoczęły się zajęcia.
- Pani podkomisarz ! Dorota Anielska, adeptka Policealnego Studium Edukacji Prawniczo – Policyjnej, melduje grupę pierwszą do ćwiczeń gimnastycznych. Stan grupy dziewięć osób, jedna nieobecna.
- Ze zdziwieniem powiedziała ostatnie słowa, bowiem w szatni było ich dziesięcioro. W tym momencie na salę weszła Roksana.  
- A nasza panna Roksana, ma zwyczaj się spóźniać. To cała grupa czołgać się! Podzielić się na grupy. Będzie to czołganie z rannym. No szybko panny.
Połączyły się w pary Dorota czołgając się „ciągnęła” Monikę, Agnieszka – Ewę. Dorota – Roksanę.
- Musisz denerwować Cernohouzovą, tymi swoimi spóźnieniami?
- O co ci chodzi? Jest fajnie.
- Już ci dziewczyny pokażą „fajnie”.
- Nie rozmawiać dziewczyny, tracicie siły – odezwała się podkomisarz Malwina – a wy Dorota z Moniką tak z tyłu? Szybciej, szybciej, niech pocik się leje.
W tym momencie do sali wszedł Sierżant Kamil Wolff i starsza posterunkowa Dominika Kozak.
- No widzę, że „tresura” trwa w najlepsze – powiedział Kamil Wolff.
- O to znowu wy, ale teraz nie mam dla was czasu – odpowiadała Malwina.
- My też nie prywatnie. Potrzebujemy ludzi do poszukiwań zaginionej kobiety.
Malwina przerwała ćwiczenia.
- Przerwać ćwiczenia! Ustawiamy się pod ścianą. Szybko! - a po chwili dodała - Baczność!
Do stojących pod ścianą adeptek podszedł i  przemówił sierżant Wolff:
- Potrzebujemy waszej  pomocy w poszukiwaniu 68-letniej kobiety. Nazywa się Elżbieta Grudzień. Wzrost około  170.  wyszła wczoraj z domu przy ul. Leśnej 17 i do tej pory nie wróciła. Prawdopodobnie weszła do lasu, dlatego będziemy go przeczesywać.
  
*
Po niespełna godzinie grupa policjantów i adeptek przeczesywała las grupami poszukując starszej kobiety. Pogoda była łaskawa, świeciło słonce, ciepło, przyjemnie. Dominika przez przypadek podsłuchała trzech posterunkowych.
- Wezwał nas przedwczoraj stary do siebie i gadał trzy po trzy. Niby to o pracy niby to o szlachetnych ideach służby, a czuło się o co mu chodzi - żaliła się posterunkowa Agata Toruńczyk – kazał nam stać na baczność i co chwila powtarzał; wyprostować się, wyprostować się, bardziej.  
- A jak jesteś sama to zbliża się na nie regulaminową odległość...
- Na nie regulaminową odległość. To mało powiedziane. Agata! To zbok.
- Ciszej. Bo ktoś usłyszy.
- Tak czy siak, trzeba coś z tym zrobić.
- Ale co?
Dominika odsunęła się od trzech koleżanek, by nie pomyślały że je podsłuchuje i doniesie. Przecież tak samo one chciałaby na nim odegrać.  Ale jak? Może by tak wspólny front. Nie tylko ja jestem poszkodowana. Myśląc o tym, przeszukała las. Po kilku minutach dołączyła do niej posterunkowa Arletta Trepkoch. Być może Arletta chciała dowiedzieć się   co Dominika usłyszała gdy była nie daleko trójki. Pierwsza jednak zagadała Dominika.
- Słyszałam, że opiekujesz się małą niepełnosprawna dziewczynką?
- Nie taką małą, ma 15 lat. Mam trochę czasu jako... stara panna...
- Jaka tam stara. Ile masz lat?
- Dwadzieścia osiem. No to mam trochę wolnego czasu, więc udzielam się jako wolontariuszka. A ty? Hobby czy chłopak?
- Chłopak, ale nie wiem. Ostatnio...
Nie dokończyła. Rozległy się  głosy „tutaj, tutaj”. To dwie adeptki   Policealnego Studium Edukacji Prawniczo – Policyjnej, znalazły starszą panią. Starsza pani, Elżbieta Grudzień była pół żywa. Natychmiast udzielono jej pomocy, a Monika Kleinerfolgielska i Dorota Kamińska zbierały pierwsze gratulacje.

przemastt24

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe i inne, użył 735 słów i 4343 znaków, zaktualizował 16 mar o 14:57.

Dodaj komentarz