Życie to ciągły trening cz.58

Życie to ciągły trening cz.58Gaworzenie Natalki zbudziło go już o siódmej. Podniósł się do góry i swoje kroki skierował do dębowego łóżeczka. Wielkie, niebieskie oczy patrzyły na niego przez chwile badając go na wylot. Szybki uśmiech i sam roześmiał się omal nie budząc ukochanej. Przyłożył palec do ust dając znak małej, która dość mocno się rozbrykała widząc jego reakcję.
- Czy ty mnie podrywasz?- podniósł ją do góry.
Jej rozbrajający uśmiech odebrał jako odpowiedź:
- No chyba sobie żartujesz. Nie masz szans.
Stanął nad Agatą i pocałował ją w policzek, pogłaskał po ramieniu i nakrył kocem.
- Nie będziemy przeszkadzać mamie. Niech sobie pośpi.
Zeszli na dół. Włożył ją do nosidełka i nastawił wodę w czajniku. Z wieży odpalił płytę Elvisa. Melodia A big hunk o’ love narastała niczym napięcie w dobrym thrillerze aż do momentu pojawienia się głosu króla. Z batonem proteinowym w ręku jako mikrofonem udawał przed córką, że zna na pamięć słowa tej piosenki. Wymiana ich uśmiechów dla postronnego widza mogłaby się wydawać komiczna ale dla niego była czymś pięknym. Czymś czego nie zapomni do końca swojego życia. Po skończonym występie przyłożył dłoń do ucha aby wyłapać wiwat i bicie praw. Tych jednak nie było.
- Wiem moja droga, że chciałaś bić mi brawo. Twój uśmiech mówi, że ci się podobało.
Niski pisk odebrał jako aplauz i ukłonił się przed nią z wdzięczności.- Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje- obracał się dookoła kuchni wyobrażając sobie publikę dla której dawał koncert.  
I znów ktoś postronny np. biegaczka, która mignęła mu za oknem mogłaby pomyśleć, że nie do końca z nim w porządku. Nie przejąłby się zbytnio jej zdaniem bo to co zrobił przed chwilą było następstwem uwolnienia szczęścia jakie zbierało się w nim od tych kilku miesięcy. Musiał to zrobić by zrobiło się miejsce na kolejne porcje śmiechu, wspomnień i radości.
Przygotował sałatkę z pomidorów, ogórka i sałaty z dodatkiem śmietany. Odgrzał kurczaka w piekarniku i nałożył sobie sporą porcję. Dorzucił dwie łyżki sałatki i usiadł przed swoją córką.
- Tata musi dużo jeść aby mieć siłę dla was- napiął biceps uwydatniając pokaźne żyły- Chętnie bym się z tobą podzielił ale najlepszy pokarm masz od mamy.
Nie spodziewał się żadnej odpowiedzi ale zawód w oczach małej wyłapał natychmiast. Posmutniała nieco ale zaraz machnęła zabawką pod stół.
- No proszę. Cała siła po mnie. Aż boję się pomyśleć co byś zrobiła na siłowni.
I znów jej buźkę przyozdobił uśmiech. I niestety znów musiał parsknąć śmiechem widząc szczęśliwy wyraz jej twarzy.
- Tak bardzo bym chciał cię chronić. Tym spojrzeniem złamiesz wiele serc a faceci są jacy są. Gdyby choć tylko jeden spróbował podnieść na ciebie rękę to na pewno skończy źle. Masz moje słowo, że nie zawaham się nigdy.
Przykrył resztę jedzenia folią aluminiową i zabrał małą przed telewizor. Wiedział, że takie przyzwyczajanie to nienajlepszy pomysł ale jeden raz na jakiś czas to żaden grzech.
Na Discovery pokazywali akurat życie na sawannie. Głos Krystyny Czubówny znał bardzo dobrze i przyjemnie oglądało się beztroskie życie zwierząt komentowane przez panią lektor.
- To jest lew, król zwierząt- wskazał palcem na ekran, starego i z kilkoma bliznami kota- Ten dowodzi stadem. Zobacz jakie ma blizny- powiedział gdy operator pokazał poszarpany kark i łapy wiekowego już lwa. Kiedy nastąpił finał gonitwy za antylopą i miało zacząć się rozszarpywanie ofiary zasłonił jej oczy i wytłumaczył, że to nie są sceny dla dzieci.  
Ciche pojękiwanie było znakiem, że powinien się nią zająć bezpośrednio. Wyjął ją z nosidełka i położył sobie na klatce piersiowej. Wtulona w jego piżamę kręciła nosem ale koniec końców chyba się przyzwyczaiła do zapachu ojca. Zasnęła szybko kurczowo zaciskając ręce na materiale. Trzymał ją jedną ręką aby nie spadła a drugą przełączał kanały w telewizji.  
Zaciekawił go temat jednego z programów śniadaniowych. Pasek wołał tytułem: Nowy domownik. Dziecko. Jak sobie radzić w trudnych chwilach.
Kobiety zaproszone do studia legitymowały się wieloletnim stażem w wychowywaniu dzieci. Jedna była przedszkolanką z dziesięcioletnim stażem. Druga chwaliła się, że wychowała piątkę dzieci. Była dość chuda jak na taki bagaż doświadczeń ale widocznie niektórym łatwiej wrócić do stanu sprzed ciąży. Wiedział, że w pewnych przypadkach można ćwiczyć podczas ciąży ale ryzyko straty dziecka było równe dla wszystkich.  
- O jejku. Jak słodko- poczuł podmuch ciepłego powietrza w uchu aż wzdrygnął się po przeszywającym go dreszczu.
- Mama.
- Tata- uśmiechnęła się do niego i pocałowała w policzek.
- Chciałem ją nakarmić ale pomidor, ogórek i sałata to chyba nie najlepszy pomysł.
- Zważając na to, że nie ma jeszcze zębów.
- Kurczak powinien być jeszcze ciepły. Zaraz zrobię ci kawę- podniósł się ostrożnie i odłożył dziewczynkę do nosidełka. Postawił je na stole w kuchni i nastawił wodę.
- Wyspana?
- Tak. To już prawie dziewiąta.
- Mnie obudziła o siódmej.
- Chcesz jeszcze dospać?- rzuciła mu spojrzenie pełne troski.
- Ja? Chce się cieszyć każdą minutą życia z wami. Wyśpię się po śmierci.
- Olek…
- No co?
- Nie używamy tego słowa w naszym domu. Przed nami wiele wspaniałych lat.
- Wiem. Chciałem tylko ci powiedzieć kiedy przyjdzie czas na spanie.
- Rozumiem.
Zalał kawę, dolał odrobinę mleka i wymieszał wsypane dwie łyżeczki cukru.
- Proszę- postawił przed nią.
- Dziękuje- zatrzymała jego dłoń aby ją pocałować.
Dał się jej przyciągnąć i usiadł na krześle obok. Obrócił fotelik. Natalka uśmiechała się przez sen.
- Kocham was- objął ją mocno.
- My ciebie też- odwróciła się w jego kierunku i całowała przez kilka chwil.
- Ej. Ależ to było niesamowite- skomentował jej wyczyn oddychając dość szybko.
- Wiem- mrugnęła okiem i nałożyła sobie całe udko i dwie łyżki sałatki.
- Wezmę prysznic.  
- Jasne.
Poszedł na górę. Na serio przejął się reakcją córki i wrzucił piżamę prosto do automatu. Odkręcił wodę i nalał prawie pół wanny. Zanurzył się i poczuł ogromną ulgę. A potem zanurzał się co kilka minut sprawdzając pojemność płuc. Czas z wstrzymanym oddechem nie uległ skróceniu a nawet naliczył kilka sekund więcej.
- To chyba od śmiania się- powiedział i zrobił kolejną próbę.
- Olek- Agata zapukała i uchyliła drzwi- Telefon.
- Dzięki skarbie- włączył na głośnomówiący i położył go na małej półce. Nie chciał zalać tak drogiego prezentu od Agaty.
- Cześć.
- Witam.
- Możesz być w swoim mieszkaniu za godzinę?
- Bo?
- Mam zdecydowaną rodzinę ale chcieli z tobą porozmawiać.
- O czym?
- Nie wiem. Pewnie o pieniądzach.
- Będę. Do zobaczenia.
- Hej.
Miał poleżeć w wannie jeszcze kilka chwil ale obowiązki wzywały. Wytarł się a potem ogolił się bardzo ostrożnie. Wypachniony opuścił łazienkę i poszedł się ubrać. Z telefonem i dokumentami w ręku zszedł na dół.
- Od razu lepiej- Agata przejechała dłonią po jego gładkiej twarzy.
- Agent dzwonił.
- Czego chciał?
- Ma zdecydowaną rodzinkę ale chcą jeszcze pogadać ze mną przed kupnem.
- O której jedziesz?
- Powiedział, że o jedenastej będą. Pojedziecie ze mną?
- A chcesz?
- Łatwiej będzie mi się pożegnać z tym wszystkim mając was obok siebie.
- Nakarmiłam ją. Daj mi chwilkę.
- Oczywiście mamusiu- uśmiechnął się i pocałował ją w policzek.
Nie czekając za mamą zabrał małą na górę i zaczął wybierać jakieś ciuchy dla niej. Pokazywał jej różne wzory. Śpiochy z lwem, żyrafą i z logo Supermana ale te nie wywołały w niej reakcji jak te beżowe z napisem „Piękna po mamie”. Wybuchła śmiechem i wyciągnęła rączki jakby sama chciała je wciągnąć. Zdjął jej te od spania, zwinął pampersa i rzucił na podłogę bo był już nieco mokry. Po przeprowadzeniu całego procesu higieny założył czystego pampersa i podniósł ją do góry aby poprawić śpiochy. Patrzyła na niego z pietyzmem jakby był dal niej jakimś punktem odniesienia, każdy jego ruch był śledzony przez niebieskie oczy.
Kiedy ją wystroił zabrał córkę przed lustro.
- I jak? Może być na wyjście?
Dziewczynka patrzyła badawczo w swoje odbicie. Jej oczy znieruchomiały jakby ją zamurował ten widok.  
- Jakbym zobaczył taką ślicznotkę też by mnie zatkało.
Zabrał ją na dół i założył lekką kurtkę. Pomarańczowa chustka pod szyją i czapka z buzią kota dodawały jej stylu.
- O boże. Cóż za anioł- uśmiechnął się do niej.
- Ja?
Zerknął na schody z niedowierzaniem. Czerwona sukienka, czerwone usta i czerwone szpilki aż odebrały mu mowę. Patrzył jak wryty w obraz, który również zostanie zapisany gdzieś w jego pamięci.
- Mam dwa anioły w domu- obrócił nosidełko w jej kierunku.
Natalka zareagowała jak on. Zamurowało ją a potem puściła mamie kilka pięknych uśmiechów.
- Prawda, że mama wygląda jak setki milionów dolarów?
Głośne kwilenie i ręce jakby zbierające się do oklasków tylko potwierdzały jego uznanie.
- Tata ma zawsze rację.
- Nie zawsze- poprawiła go unosząc ironicznie pięści w górę.
- Dobra. Tak było kiedyś.
- Ale tata już dorósł
- Na nas już czas- podrzucił kluczyki w ręce.
Chwycił nosidełko w lewą rękę a prawą złapał za dłoń Agaty i wyszli zamykając drzwi na klucz. Zamontował fotelik a potem ruszył wolno, ostrożnie włączając się do ruchu.

4 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 5 kwietnia

    Maleńka przy ojcu dowiaduje się co nieco, nawet o lwach. Jak podrośnie to dopiero będzie Jak zwykle pełne ciepła opisy, troszkę humoru, wzruszenia czyta się z przyjemnością. Śledząc losy tej niesamowitej rodzinki. Agata dba o siebie, ciekawe czy córeczka też pójdzie w ślady mamy, czy odziedziczy coś po tacie

  • blondeme99

    blondeme99 · 12 marca

    Urocze   być może Natalka odziedziczy po tacie talent do spiewania i tańczenia? skoro siłe ma juz po nim   genialne pokazane uczucia   nic tylko czekac na dalszy rozwój wydarzeń  

  • Kmicic

    Kmicic · 11 marca

    Oj szalejesz, kolejny rozdział w tak krótkim czasie 😍
    Haha cudo niby takie drobiazgi a tak cieszą. Natalka się przyzwyczaja do domu, byle by była szczęśliwa, ale z takimi rodzicami to nie będzie trudne   
    Ale jaja, teraz Natalia ogląda lwy a w przyszłości sama będzie taką kocicą   ...oczywiście po mamie. Po tacie będzie posyłać chłopaków w kosmos ✊    
    Dziękuję za dodanie kolejnego świetnego rozdziału, super jest sobie poczytać o takim spokojnym życiu codziennym. Tutaj mamy spokój a w Anglii zdrady i burdel.  
    Kolejny świetny rozdział, oczywiście liczę na więcej i powodzenia w dalszej pracy. Najlepszy poniedziałek od dłuższego czasu  

  • Speker

    Speker · 11 marca

    Rodzinka w komplecie. Super. Sielanki ciąg dalszy. Jak zwykle na tak !