Życie trudne jest cz.58

Życie trudne jest cz.58Temperatura spadła do dwunastu kresek, tak przynajmniej pokazywała pogodynka w telefonie. Co chwila zerkał na wyświetlacz w poszukiwaniu jakiejkolwiek wskazówki co do dalszego przebiegu tej nocy.  
Wiele się nasłuchał, że Anglicy to zadufani ludzie ale Cheryl ewidentnie temu zaprzeczała. Stale tuląc się do niego jakby w poszukiwaniu ciepła opowiedziała mu, że została striptizerką przez to, że straciła wiarę w miłość. Wymieniła imiona swoich byłych i krótko streściła w jaki sposób zostawiali ją dla innej. Jej wilgotne od łez oczy i w nim wzbudzały chęć rozpłakania się z tego co się stało pomiędzy nim i Agatą. Patrząc na Cheryl odniósł wrażenie, że tak atrakcyjna dziewczyna nie powinna mieć problemów z facetami. A jednak czegoś brakowało w jej życiu. Oczywiście w pewien sposób odczuwał satysfakcję, że ktoś zupełnie obcy w jakiś sposób dzieli się z nim swoim smutkiem. Niestety kiepsko się czuł w roli pocieszyciela. I choć ocieranie jej łez przychodziło mu dość łatwo to jednak unikał pocałunku gdy się do niego niebezpiecznie zbliżała. Coś jakby powstrzymywało go przed podjęciem decyzji, której mógłby żałować do końca życia.
Ze swoich uczuć jakoś nie potrafił się jej wyspowiadać a miałby o czym mówić. Będąca stale w pobliżu Kinga, siostra wracająca z zaświatów i Agata tak doświadczona przez los w ostatnim czasie. Z miłą chęcią wysłuchałby kogoś kto niewiele wie jak to wszystko jest pokręcone. Chętnie dowiedziałby się jak to wygląda okiem postronnej osoby, świeżo patrzącej na tak zawiłą relację z trzema kobietami stale przewijającymi się w jego życiu.  
Wytężył wzrok gdy usłyszał dźwięk zgniatanych puszek. Wstał i zasłonił Cheryl przed spodziewanym obcym.  
- Kurwa mać- dobiegło go idealnie i wyraźnie wypowiedziane wyrażenie jakiego nie da się pomylić z żadnym innym.
Ze sklepowym wózkiem wyłonił się ubrany w ciemno zielony płaszcz prawdopodobnie obywatel naszego kraju. Jego wzrok napotkał oczy Krystiana. Przez chwilę przyglądali się sobie w milczeniu.
- Co to miało być?- zapytał a Cheryl objęła go gdy gość zaczął się zbliżać.
Spojrzał na nią i widoczny w jej oczach strach. Złapał za rękę i mocno ścisnął mówiąc jej:
- Ok. It’s my countryman.
- What?- spojrzała na niego ze zdziwieniem.
Kiedy podszedł bliżej okazało się, że to bardzo młody chłopak.
- Ty też z Polski?- zapytał ocierając krew z nosa.
Krystian skinął głową.
- Jak dobrze widzieć swojego.
- Mnie nie.
- Dlaczego?
- Sorry. Nie w takim stanie. W sensie, że nie takich rodaków chciałbym oglądać na ulicach Londynu.
- Chodzi ci o to?- wskazał wypełniony puszkami i jakimiś śmieciami wózek jednego z angielskich marketów.
- Jak ci na imię?
- Jacek Malicki.
- Krystian. Nazwisko bez znaczenia.
- Dlaczego?
- I tak nie uwierzysz.
- Dawaj.
- Czartoryski.
- Od tych Czartoryskich?
Krystian wzruszył obojętnie ramionami.
- Raczej nie. Nie śpię na pieniądzach i nie mam pałacu.
- Ja wcale nie mam gdzie spać- roześmiał się a potem podrapał się po głowie gdy nikt nie zareagował tak jak on.
- To gdzie śpisz?
- Na parkingach podziemnych. Czasem trafi się pusty śmietnik.
- O boże- spojrzał na niego i zamyślił się przez chwilę.
Jedynie dziewczyna nie łapała o czym gadają.
- What’s wrong with you?
- Nothing.
- Albo jesteś bogaty albo masz niezłą gadkę. Wyrwać taką laskę.  
- Nie wyrwałem jej. Byłem u niej na pokazie. Poszło 200 funtów. A dzisiaj się ze mną zabrała po skończonej pracy.
- Ile?
- Za dużo?
- Za tyle to bym się tutaj wyżywił przez miesiąc.
- Wątpię.
- A ja nie. Nie muszę płacić rachunków.
- Zapytałbym cię jak do tego doszło ale to nie moja sprawa.
- Nie mam nic przeciwko. Zimno się robi a ja zjadłbym coś ciepłego. Oczywiście nie naciskam ale domyślam się, że masz jakieś drobne skoro dwieście to dla ciebie niewiele.
Krystian wyjął telefon z kieszeni i odblokował aby się upewnić czy nie ma jakichś powiadomień.  
- Jest czwarta rano. Wszystko zamknięte.
- Niedaleko jest stacja Shell. Serwują dobre kanapki z serem i szynką na ciepło. Ale nie nalegam.
- W porządku- podniósł się z murku- I want to help him- zwrócił się do Cheryl.
- Why?
- He is from Poland.
Dziewczyna przez dłuższą chwilę zastanawiała się czy aby chce brać w tym udział ale w końcu skinęła głową i poszli w kierunku stacji.  
Kobieta szła po jego lewej stronie stale ściskając jego dłoń zupełnie jakby bała się obcego. Nie przeszkadzało mu to wcale choć woń poznanego gościa faktycznie nie zachęcała do zawierania nowych znajomości. Przeszli przy stacji London Bridge mijając katedrę Southwark, która swoim wyglądem i majestatem biła nasze katedry na głowę.
O tej godzinie niezbyt wiele osób kręciło się po mieście ale dla postronnych widok bezdomnego w łachmanach obok dość dobrze ubranych ludzi mógł wzbudzać co najmniej ciekawość.

Zgodnie z tym co mu objaśniła Cheryl Chocolate Factory wcale nie było fabryką czekolady a teatrem z barem i restauracją. Mijali dość sporo knajp, indyjskich restauracji i burgerowni ale wszystko zamknięte na amen. Krystiana zdziwiła ogromna precyzja Jacka w prowadzeniu do celu. Zupełnie jakby miał GPS w głowie. Pchał swój wózek wybierając odpowiednie skrzyżowania jakby chciał znaleźć najkrótszą trasę.  
Po niecałych trzydziestu minutach dotarli do ziemi obiecanej, przynajmniej dla Jacka. Na widok wchodzącego do środka bezdomnego w ich kierunku ruszył gruby pracownik stacji. Na nosie miał okulary a polo z żółtą muszelką ledwo opinało jego brzuch i pewnie przy pierwszym skłonie rozdarłoby się z krzykiem dającym poczucie ulgi, uwolnienia się od targania takiego tobołu.
- I know him. He can’t sit here.
- Why?- zapytała Cheryl.
- He is dirty and he is a robber.
Krystian spojrzał na młodego chłopaka a ten spuścił głowę z zawstydzenia i zaczął oddalać się od stacji.
- Zaczekaj. Weźmiemy na wynos.
Cheryl nie chcąc zostać sama weszła z nim do środka. Zamówili trzy kanapki z jajkiem, serem i szynką. Jedna dla niej, dwie dla młodego. Krystian odmówił bo jego żołądek zbuntował się i nie chciał nic przyjąć chyba ze względu na sytuację z Agatą. Zapłacił, zabrał kanapki i powiedział good night ale personel chyba nie był zainteresowany jego grzecznym zachowaniem.
- Dzięki- chłopak podleciał i zabrał mu jedną z kanapek.
- Jeszcze jedna- podał mu drugą.
- Ty nie jesz?
- Nie jestem głodny.
- Ale za to jesteś blady.
- Serio?
- Wyglądasz jakbyś czymś się zatruł albo co najmniej czymś się przejmował.
- Szukam dziewczyny. Wyszła z jakimś małolatą.
- Nie rozumiem. A ona?- wskazał palcem na Cheryl.
Krystian opowiedział mu co robi w Londynie. Streścił kilka ostatnich dni i pokazał zdjęcie z FB.
- Wygląda na dość zadowoloną. Myślę, że mając taką dziewczynkę obok siebie nie powinieneś zawracać sobie głowy gówniarą.
- A ty ile masz lat?
- Dwadzieścia. A co?
- Jesteś tylko rok starszy od niej gówniarzu.
- Sorry, nie chciałem.
- W porządku. Może mi pomożesz.
- Do usług.
Usiedli na murku w Mint Park, który był doświetlany przez nieco oślepiające, białe światło.  
- Skoro jesteście w podobnym roczniku to może myślicie podobnie.
- Jestem chłopakiem a ona dziewczyną.
- Słuchaj. Jakie rozrywki interesują małolatów?
- Nie chciałbym nic sugerować ale marihuana tutaj jest dla przedszkolaków.
- Nie ma szans. Agata nie jest taka głupia.
- Skąd wiesz? Skoro wyszła cała w skowronkach.
- Znam ją bardzo dobrze.
Cheryl bacznie słuchała ich rozmowy co kilka minut prosząc Krystiana o tłumaczenie.
- Tu bez problemu można kupić amfetaminę albo kokainę. Trzeba tylko wiedzieć od kogo.
- A ty wiesz…
- Nie. Nigdy nie interesowało mnie to świństwo.
- Tym bardziej nie rozumiem twojej sytuacji.
- Nie chciałem się uczyć a potem starzy wysłali mnie z kuzynem tutaj. Zginęli w wypadku, kuzyn wyjechał do Irlandii a ja zostałem sam i nie dałem rady się utrzymać.
- To znaczy?
- Nie było mnie stać na mieszkanie z pensji kelnera.
- Czemu już nie pracujesz?
- Oblałem chyba jakiegoś ważniaka. Ochrzanił mnie a ja mu walnąłem w pysk. Wyleciałem z roboty. Nawet siedziałem w areszcie kilka miesięcy.
- Zbyt prosto to brzmi.
- Kradłem.
- To już wiem.
- Nie mam chyba nic więcej do dodania- spojrzał na Cheryl a ta aż wzdrygnęła się kiedy ich oczy się spotkały.
- Chyba się męczy z tą kanapką.
- Kupię ci jeszcze jedną.
- A jakaś kawa?
- Też weźmiemy.
Wrócili się na stację. Grubasek nie był zbytnio zachwycony ich widokiem ale całkiem mechanicznie podszedł do klienta i jak robot wykonał zamówienie. Tym razem powiedział dobranoc bo kolejne kilka funtów wpadło do kasy.
- Kurwa- sfrustrował się nieco- Tak bardzo chciałbym ci pomóc. Jesteś jedynym ziomkiem jaki mi pomógł.
- Spoko- Krystian westchnął i sięgnął po telefon. Włączona transmisja danych zżarła baterię do dwudziestu procent- Cholera. Bateria mi się niedługo skończy.
- Mam tu coś- wyjął kabelek ze swojego koszyka.
- No ok. A gdzie to podłączę?- uniósł telefon do góry z wpiętym kablem.
- Come with me- Cheryl złapała go za rękę.
- Where?
- To my flat.
- O stary. Jej chyba nie tylko na tym kabelku zależy.
- Dość wiele rozumiesz…
- Miałem angielski w szkole.
- Zapisz sobie mój numer. Dopóki jestem tutaj możesz się odzywać. Postaram się jakość ci pomóc.
- Chwila- Jacek przegrzebał zawartość swojego wózka i wyjął notesik z logo MC Donald’s. Z kieszeni płaszcza wyjął ołówek, naślinił go.
- Mów.
Krystian podał mu swój numer.
- Wszystko byłoby ok gdybym miał telefon.
- Przecież ci teraz nie kupię ale mam pomysł- sięgnął do kieszeni i wyjął kilka banknotów oraz monet jakie otrzymał na stacji.
- Nigdy nie dostałem za darmo stu pięćdziesięciu funtów.
- Nie za darmo. Może to mało prawdopodobne, że spotkamy się jeszcze po moim wyjeździe ale dobrze mieć kogoś znanego tutaj.  
- Jasne. Dzięki- już chciał objąć Krystiana ale zdał sobie sprawę, że to nienajlepszy pomysł. Nie chciał zepsuć mu wieczoru z Cheryl.
- Powodzenia- Krystian chwycił rękę Cheryl i poszli w kierunku jej mieszkania.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 6 marca

    Teraz to dopiero nie wiadomo co się dalej stanie. Musze przyznać, że pisanie idzie ci coraz lepiej. Nowe postacie, nowe problemy. Ciekawa historia Polaka za granicą, jak widać nie wszystkim się udało, z różnych powodów. Krystian i tak jest na tyle pomocny, że nawet bezdomnego wspomoże. Cheryl nie wygląda na szczęśliwą, ale tego szczęścia wciąż szuka, oby nie chciała odebrać Agacie miłości życia. Może w następnych częściach się dowiemy co się z nią stało. Pozdrawiam

  • blondeme99

    blondeme99 · 5 marca

    Nadal zero informacji co z Agatą. Dzieje sie i to jak. Myślę ze Cheryl liczy na coś więcej zapraszając go do mieszkania. Dlaczego skończyłeś w takim momencie? To opowiadanie jest mega   chcę wiecej i wiecej   Jejku teraz w głowie mam tyle teorii i przemyslen udało ci się zaskoczyć i to w jakim stylu  

  • Speker

    Speker · 4 marca

    To się porobiło...
    Ehh, już mnie ciekawość zżera co z Agatą, no i ta cała Cheryl. Naprawdę potrafisz tak dozować, że już codziennie tu zaglądam, bo może się pojawiła kolejna część i wieczór będzie przyjemniejszy.
    Trzymasz poziom.
    Dzięki litle King