Życie trudne jest cz.83

Życie trudne jest cz.83Otworzył oczy i ciężko westchnął, bo choć przespał całą noc to prześladowca nie odpuścił. Czuł się fatalnie a przecież obiecał Jarockiemu, że nigdy więcej nie pojawi się w pracy w takim stanie. Przez chwilę wziął pod uwagę urlop na żądanie, ale nigdy tego nie zrobił i tym razem nie chciał naruszać tego postanowienia. Ciężko pracował nad swoją reputacją i właśnie jego dostępność nawet pomimo przeziębienia była wysoce ceniona przez jego przełożonych. Końcówka wakacji nie była wcale podobna do tych z czasów, kiedy to on wypoczywał od szkoły. Zrobiło się szaro, słońce gdzieś znikło a temperatura spadła do piętnastu kresek. Śmiało można było snuć przypuszczenia, że przyszła wczesna jesień. Zalogował się na Facebooka w telefonie, ale poza kolejnymi udostępnieniami i uszczypliwymi komentarzami nie zmieniło się nic. Spojrzał na opublikowane zdjęcie dotykając palcem twarzy Agaty.
- Tak bardzo mi ciebie brakuje. Proszę wróć. Dosyć tej zabawy.
Ona nadal się uśmiechała, ale milczała. Nie udzieliła mu żadnej odpowiedzi, choć nalegał kilkukrotnie.
Pobudka godzinę wcześniej niż zwykle miała być tym otrzeźwiającym zastrzykiem energii, który miał postawić go na nogi. Ciągłe ziewanie, nieświeży oddech i uczucie pękającej głowy sprowadzały go na ziemię, kiedy próbował sobie wmówić, że da sobie radę.  
Na przemienne polewanie się zimną i ciepłą wodą niewiele zdziałało i łazienkę opuścił już po piętnastu minutach. Zmielił ząbek czosnku razem z kilkoma plastrami cebuli jak wyczytał w Internecie, jako patent na oddech gorszy niż u ogra. Kanapki obłożone niezbyt zachęcającą do jedzenia substancją były ciężkie do przegryzienia, ale miał na uwadze słowa dyrektora, że widział go po raz ostatni w takim stanie. Zjadł z obrzydzeniem wypijając do tego dwa kubki kawy.
Wybrał czarny, gładki t-shirt i jasne dżinsy. Do całości wciągnął brązowe mokasyny i przeszedł do garażu.
- Ostatni wyjazd- zmierzył wzrokiem pożyczone auto i wyjechał do pracy, kiedy brama się jeszcze zamykała. Dwa pasy i osobny przejazd dla jadących w kierunku Łodzi poprawiły komfort psychiczny kierowców, bo już nie było kolejki do wjazdu na rondo w godzinach porannych.  
- Dzień dobry.
- Witam, witam. Słyszałem. Gratulacje dla pana.
- Krystian jestem- wyciągnął dłoń w kierunku ochroniarza.
- Tadek. Tak między nami- nachylił się bliżej ucha Krystiana- Ten prezes to niezły dupek. Na zdjęciach wygląda jak nabzdyczony nieswoim sukcesem kogucik, ale taki spasły kogucik.
- Ty to powiedziałeś.
- A tak nie jest?
- Nie wiem. Nie czytałem żadnej prasy.
- Zalecam kupić.
- Nie jestem zainteresowany.
- Byłaby niezła pamiątka.
- Zastanowię się.
- Miłego.
- Dzięki, przyda się- odbił się kartą i poszedł do swojego biura.
Na stole stała prezentowa torebka. Gdyby był ciekawski zajrzałby do środka, ale poszedł na górę po kolejną kawę. Biuro Anety było zamknięte i wcale go to nie zdziwiło. Wypiła znacznie więcej niż on, ale nie było tego po niej widać. Prawdopodobnie dopiero w domu poczuła, co to znaczy nadużywać alkoholu.  
- Niech nam żyje Krystian! Nasz kapitan i przyszły prezes.
- Starczy- machnął ręką- Potrzebuję spokoju i trochę ciszy.
- Nie sprawdzisz?
Chwycił paczkę w ręce i zajrzał do środka.
- To bardzo miłe moi przyjaciele, ale ja już nigdy nie tknę alkoholu.
- Nawet z nami?
- Bardzo mi przykro z tego powodu, ale dzisiaj znów jestem nie do życia.
- Naprawdę?- zdziwił się Sebastian.
- A co? Nic nie widać?
- Wyglądasz lepiej niż poprzednio.
- Zgrywasz się.
- Serio.
- W takim razie do dzieła- wyjął butelkę whisky z papierowej torby i zaczął zrywać banderolę.
- W pracy?
- A jak.
- On chyba faktycznie jeszcze wczorajszy- Michał nie mógł uwierzyć, że Krystian odważy się na takie coś.
- A gdzie szklanki?
- Mogą być kubki po kawie?
- Whisky pije się ze szklanki.
- No to się nie napijemy- odstawił butelkę na stół.
- Po pracy u mnie?
- Ja odpadam. Mam kilka spraw do załatwienia.
- Jak poszukiwania?
- Ktoś ją widział na lotnisku w Warszawie.
- Świetnie. Na pewno nagrał ją monitoring. Jedź do tej Warszawy. Będziesz wiedział gdzie wyjechała.
- Wątpię, aby ktoś mi dał nagrania, bo tak chcę.
- No to zgłoś zaginięcie na policję.
- Na pewno będą wypytywać o powody wyjazdu. Sprawdzą moje rozmowy i wszystko będzie jasne. Bez sensu- wzruszył ramionami i skupił wzrok na swoim monitorze.
- Wierzysz w swój post?
- Nie wiem. Wydaje mi się, że zrobiłem, co mogłem.  
- Współczuję ci naprawdę- Michał klepnął Krystiana w ramię- Nikt inny nie zasługuje na szczęście tak jak ty.
- Dzięki. Widocznie tak musi być. Jedni mają za dużo, inni wcale.
Wyjął komórkę z kieszeni, aby sprawdzić Facebooka. Komentarzy przybywało. Jedne były pocieszające, że wszystko się ułoży, ale nadal zdarzały się te krzyczące, że ma dać dziewczynie spokój i dać jej żyć. Przesunął palcem po ekranie i odebrał połączenie.
- Dzień dobry- wstał- Nie jest źle. Dobrze. Zaraz będę.
- Kto?
- Jarocki.
- Szykuje się premia.
- Ta, jasne. Trzymajcie kciuki za moje pozostanie tutaj.
- Faktycznie porzuć alkohol. Bredzisz od samego rana.
- Zostałeś bohaterem firmy. Za co mają cię zwolnić?
- Bo ja wiem? Może należy mi się awans, a ktoś nie chce dać na to pieniędzy?
- Idź, bo się spóźnisz- Michał wypchnął go z biura- I nie przynoś żadnych, złych wiadomości.
Nie czuł żadnego zdenerwowania, bo spełnili, jako drużyna wymagania dotyczące zwycięstwa w turnieju.
- Dzień dobry. Można?- uchylił lekko drzwi gabinetu Jarockiego.
- Wchodź i siadaj. Musimy porozmawiać.
Dyrektor nie był już taki uprzejmy jak podczas balu.  
- Przejdźmy do rzeczy.
- Zamieniam się w słuch.
- Moja żona cię polubiła. Twierdzi, że rozmowa z tobą dała jej poczuć się jak kiedyś.
- Proszę jej podziękować za miły komplement.
- Ja też cię lubię i zawsze stałem po twojej stronie. Osobiście nic do ciebie nie mam. I dobrze wiesz, że chciałbym abyś został moim następcą.
- Ale?
- Ktoś nie jest zadowolony z twojego zachowania na balu.
- Mam zgadywać?
- Nie musisz. Prezes chce z tobą porozmawiać.
- O czym?
- Nie powiedział.
- Za wcześnie uciekłem z imprezy?
- Nie mam pojęcia, o co mu chodzi.  
- Czy ma pan uwagi do mojego zachowania na balu?
- Ja? Żadnych. Pogadałeś z każdym, kto prosił cię o rozmowę.
- Więc?
- Domyślam się, że wiesz, jaki on jest.
- Nie znam człowieka osobiście.
- Masz być u niego o dwunastej. Dobrze ci radzę, żebyś się nie spóźnił.
- Przyjdę pół godziny wcześniej i zaczekam. Fajna dziewczyna z jego sekretarki.
- Mówię serio.
- Rozumiem.  
- To wszystko.
- Proszę pozdrowić żonę.
- Oczywiście.
Wstał i wyszedł bez słowa. Nie wiedział, czego się spodziewać po wąsatym grubasku. Niby się uśmiechał, kiedy wygrali turniej, a teraz wzywał go na dywanik.
- Jak było?
- To się okaże.  
- Co?
- Prezes wezwał mnie na dywanik.
- Po co?
- Nie wiem.
- Jarocki poleci?
- Wątpię. Podobno podpadłem mu swoim zachowaniem na balu.
- Przecież szybko się zwinąłeś.
- Może za szybko?
- Nie jest taki głupi, aby cię zwolnić. Nigdzie nie znajdzie takiego pracownika jak ty. Powinien ci dać podwyżkę, że uratowałeś wtedy jego stołek. Zarząd by go zjadł w przypadku porażki.
- Niewdzięcznik- burknął Sebastian.
- Chociaż w was mam oparcie. Dziękuje. Pewnie nie zdajecie sobie sprawy ile to dla mnie znaczy.
- Możesz zawsze na nas liczyć.
- Wy na mnie też.  
Nie poszli na stołówkę. Zamiast siedzieć ze wszystkimi wyszli na zewnątrz zaczerpnąć świeżego powietrza. Śmiali się bez przerwy z opowiadanych przez Michała żartów. Niektóre były chamskie i obleśne, ale rozładowały stres, z jakim musiał zmierzyć się Krystian w ostatnich dniach. Jak tylko się dało odwracali jego uwagę od spotkania w ich mniemaniu zupełnie bez sensu skoro Krystian w głównej mierze przyczynił się do triumfu ich firmy zapewniając im tytuł mistrza TPT.
- Nie krępuj się. Powiedz mu, co myślisz. Niech wie, że to nie tylko jego sukces.
- Dam mu się wyszumieć.  
- I tak trzymaj. Powodzenia.
Po tym, co mu przekazał Jarocki niczego nie był już pewien. Nie miał sobie nic do zarzucenia szczególnie, że wobec wszystkich był w porządku. Pozował do zdjęć i opowiadał bez skrępowania jak wspaniałym uczuciem jest zwycięstwo w tak amatorskim turnieju.  
Zatrzymał się przed ladą, przy której siedziała najmłodsza pracownica tej firmy. Andżelika miała dwadzieścia jeden lat i praktycznie każdy wiedział, że jej wykształcenie nie było decydującym czynnikiem przy zatrudnieniu jej na stanowisku asystentki prezesa.  
- Musisz chwilkę zaczekać- uśmiechnęła się szeroko- Ma ważnego klienta.
- Jasne.  
- Gratuluję niesamowitego występu. Byłam na trybunach i wszystko widziałam.
- Dzięki, ale to był sukces całej drużyny.
- Wiem, ale byłeś wyróżniającą się postacią.
- Zdarza się.
- Pomyśl o karierze piłkarza.
- W moim wieku piłkarz odlicza dni do emerytury.
- Daj spokój. Nie jeden piłkarz reprezentacji może zazdrościć ci talentu.
Zarumienił się na te słowa, ale dobrze wiedział, jaki poziom prezentuje. On był tutaj, a najlepsi grali w zachodnich klubach zgarniając bajeczne wynagrodzenie za kilka godzin kopania piłki trzy razy w tygodniu.
Zadzwonił telefon na jej biurku. Odebrała i kazała mu wejść do jaskini lwa, z którym musiał się zmierzyć, choć nie za bardzo chciał.

3 komentarze

 
  • blondeme99

    blondeme99 · 21 sierpnia

    Z tym piłkarzem, to dobry pomysł widać, że Krystian ma talent i tyle wygranych meczów na koncie, że warto się nad tym zastanowić Teraz tylko czekać na dalszy rozwój wydarzeń i trzymać za niego kciuki, żeby wszystko poszło po jego myśli

  • Speker

    Speker · 19 sierpnia

    I teraz mam czekać na dalsze losy? W takim momencie?    strasznie to ciekawe

  • krzys

    krzys · 19 sierpnia · 210934185

    nr części wstaw