Życie trudne jest cz. 27

Życie trudne jest cz. 27Kiedy się obudził ktoś już chodził po mieszkaniu. Przegarnął włosy ręką, wciągnął spodnie i założył koszulkę. Poprawił łóżko i wyszedł z pokoju.
- Dzień dobry- przywitał się z matką kolegi.
- Dzień dobry. Tak źle?
Z początku nie wyłapał o co jej chodzi.
- Co źle?
- Jakaś kłótnia z dziewczyną albo mamą?
- Nic z tych rzeczy- uśmiechnął się dziarsko.
- Jesteś pierwszym, który u niego nocował, dlatego zapytałam.
- Mieszkam sam. Wczoraj umarł tata mojej dziewczyny a ja potrzebowałem towarzystwa. Dzisiaj chciałem z nią być a nie jeżdżę samochodem nawet po jednym piwie. Seba zaproponował mi swój pokój.
- Smutna sprawa. Miło z jego strony, że cię przygarnął na noc.
- To dobry chłopak.
- Zjesz z nami śniadanie?
- Nie powinienem się wam narzucać. Prosiłbym chociaż o kubek kawy, jeżeli to nie problem.
- Zrobiłam kanapki.
- Miło z pani strony, ale zadowolę się kawą.
- Jak chcesz- wstawiła czajnik elektryczny i wsypała łyżkę kawy do zielonego kubka.
- Gdy wracaliśmy szedł taki pewny siebie ja to normalnie trząsłem się jak galareta.
- I słusznie. Ta okolica nie jest najlepszym miejscem na spędzanie wolnego czasu.
- Też tak pomyślałem.
- Wyprowadzamy się stąd już niedługo- uśmiechnęła się kobieta.
- Tak? Seba nic nie mówił…
- Czego nie mówiłem? - wszedł do kuchni jeszcze ziewając.
- Nie powiedziałeś kolegom, że zmieniasz miejsce zamieszkania?
- Widzę, że już się poznaliście.
- Nie do końca, ale…
- Jestem Krystian.
- Moja mama Karolina- wskazał na swoją mamę kolega.
- No to już się znamy. Proponowałam mu śniadanie, ale nie chce zostać.
- Będziesz na głodnego włóczył się po mieście?
- Zjem coś w galerii. Ale kawy nie odmówię.
- Dobre i to. Jak się spało na Ikei?
- Muszę sobie takie łóżko kupić. No po prostu bajka.
- Tylko dwa tysiące.
- Tylko?
- Były droższe, ale mi pasowało akurat to łóżko- skwitował.
- No dobra skoro o meblach. Gdzie się wyprowadzacie?
- W przyszłym miesiącu finalizujemy zakup mieszkania na Stawkach.
- Ej no to całkiem przyjemne osiedle. Bez urazy, ale sto razy lepsze niż ta dzielnica.
- Ja się tutaj wychowałem, ale idą lepsze czasy, mama coraz starsza nie będzie biegać na trzecie piętro.
Spojrzała na syna ze zdziwieniem, że dodaje jej lat. Gdyby nie znał Sebastiana nie dałby jego matce więcej niż czterdzieści lat.
- Jakby co zadzwoń.
- Jak będę miał ciężko to pomyślę o tobie. Zaparzysz dla mnie też?
Wyjęła drugi kubek z szafki nad zlewem i zalała wrzątkiem drugą kawę. Postawiła przed nimi.
- Dziękuje- powiedział gość.
- Oj będziesz miał ciężki dzień dzisiaj- zamartwiła się nad nim jak to rodzic.
Spojrzał w jej stronę i zobaczył to czego on nigdy nie doświadczył. Wzrok zatroskanej matki, pomimo iż nie był jej synem. Dziwne uczucie, ale tak naturalne, że poczuł się lepiej.
- Ja to ja, ale one to dopiero będą musiały przeżywać.
- Naprawdę współczuję Agacie. Stracić ojca tak nagle.
- Przynajmniej miała ojca. Nie tak jak ty. Tchórz- zdenerwowała się na samą myśl.
Nie wnikał, dlaczego Seba nie ma ojca. Jego rodzice nie byli lepsi. Nie chciał drążyć tematu.
- Ale ma wspaniałą mamę- przymilił się trochę.
- Tak. Nie zamieniłbym jej na żadną inną.
Uśmiech jaki się pojawił na jej twarzy był spontaniczny, ale spowodowany dość ciepłymi słowami w jej kierunku.
- Słucham? - odebrał telefon Krystian.
- Jesteś w mieście? Widziałam samochód na parkingu.
- Tak. Nocowałem u Sebastiana.
- Czemu nie przyszedłeś do mnie?
- Chciałaś być sama więc nie naciskałem.
- Będziesz dzisiaj u mnie? - zapytała drżącym głosem.
- Zjem coś na mieście i będę u was za godzinę?
- Ja zrobię śniadanie. Przyjedź.
- Z miłą chęcią. Pożegnam się kolegą i wyjeżdżam- odłożył telefon na stoliku.
- Będę się już zbierał- dopił kawę.
- Czym wracasz? - zapytała Karolina.
- Piechotą nie za bardzo mam chęć. Jakiś autobus?
- Odprowadzę cię na przystanek.
- Do widzenia. Dziękuje za kawę- uśmiechnął się w podzięce.
W wejściu do kamienicy stało dwóch dresów, ale nastąpili się Sebastianowi, z którym klepnęli piątkę.
- Co za dzielnica. Strach się bać…
- Nie polecam obcym na spacer.
- To już wiem. Fajnych masz kolegów…
- Kumple od piłki. Spoko są.
- Nie wątpię. To jakim autobusem mam jechać?
- Piętnastką masz najbliżej. Będziesz musiał się cofnąć kawałek.
- No dobra. Jakoś sobie poradzę.
- Trzymaj się. Powiedziałbym, że masz złożyć jej kondolencje, ale to w niczym jej nie pomoże.
- Dzięki za łóżko- mrugnął okiem i wsiadł do autobusu.
Rzucił okiem na samochód i poszedł do mieszkania dziewczyny. Drzwi otworzył starszy pan, więc skorzystał i wbiegł na górę. Wziął głęboki oddech i zapukał. Drzwi otworzyła mama.
- Wejdź.
- Dzień dobry.
Nie otrzymał odpowiedzi. Z kuchni wyjrzała Agata i pocałowała go w policzek.
- Hej- powiedział.
- Siadaj. Czego się napijesz?
- Kawę już piłem. Może być herbata.
Wyjęła dwa czerwone kubki Nescafe i wrzuciła herbatę. Zalała i postawiła na stole.
- Częstuj się- wskazała na kanapki.
- Dzięki. Umieram z głodu.
Wrzucił sobie na talerzyk jajko, pomidora i białą kiełbasę. Uśmiechnął się wyrażając swoje zadowolenie z powodu jej widoku. Kiedy skończył skorzystał z serwetki i poszedł umyć ręce do łazienki.
- Wiem, że to będzie dla wasz bardzo trudne. Chciałem wam towarzyszyć.
- Musimy być tylko w dwóch miejscach. Damy sobie radę. Wyglądasz na zmarnowanego.
- Ciężko było mi zasnąć u Sebastiana.
- Dlaczego?
- Mieszka niedaleko Mickiewicza.
- Już łapię. Wcale się nie dziwię.
- Całą noc słyszałem jakieś krzyki, awantury. Naprawdę współczuję mu warunków. Niedługo się stamtąd wyprowadza i chętnie mu pomogę.
- Gdzie się przenoszą?
- Na Stawki.  
- Całkiem miłe osiedle.
Dopił resztę herbaty i grzecznie podziękował. Kiedy dołączyła do nich Agnieszka zapytał:
- Gdzie pojedziemy najpierw?
- Zakład pogrzebowy przy Podgórnej. Trafisz? - zapytała mama.
- Domyślam się, ale możecie mi pomóc.  
Siedem minut zajęło im dotarcie na miejsce. Cała droga bez słowa. Wyszły obie a on zajął miejsce za samym karawanem. Widok czarnego Mercedesa klasy E wzbudził w nim dreszcz choć prestiż auta wiele mówił o firmie. Uwielbiał auta tego producenta, ale karawan nie napawał go zachwytem nawet w cenie kilkuset tysięcy. Do zakładu weszła kolejna rodzina. Wszyscy ubrani na czarno, starsza kobieta i mężczyzna po czterdziestce w asyście kobiety i dwójki nastoletnich dzieci.  
Wróciły po czterdziestu minutach i samochód zdążył już porządnie zaparować. Otworzył szybę, aby przewietrzyć wnętrze zanim pojadą dalej.
Następnym punktem był Kościół pw. Chrystusa Króla, do którego należeli od kiedy tu zamieszkali. Wszedł do środka natomiast Agata z mamą poszły do księdza. Nie modlił się, lecz podziwiał wnętrze tego kościoła. Odniósł dziwne wrażenie, że minęło sporo czasu od kiedy się rozeszli. Kiedy spojrzał na zegarek upłynęło ledwo dwadzieścia minut. Dostrzegł je w drzwiach i dołączył do nich.
- Nie spodziewałem się was tak szybko.
- Sporo można załatwić przez telefon a wizyta to dokończenie formalności- powiedziała Agata i chwyciła go za rękę w drodze do auta.
- Czy gdzieś jeszcze musimy wjechać? - zapytał.
- Raczej nie. Wszystko załatwiliśmy w zakładzie pogrzebowym.
- I tak działa kompleksowa obsługa. To rozumiem.
- Wpadniesz na obiad?
- To bardzo trudny czas dla was.
- Będzie trochę raźniej. Proszę?
Nie mógł jej odmówić, kiedy tak patrzyła na niego. Wsiedli do samochodu i pojechali z powrotem na Chrobrego. Podczas obiadu stały się bardziej rozmowne, ale wszystko co dziś załatwiały zostało za drzwiami. Kilka minut po osiemnastej pożegnał się z nimi i wrócił do siebie. Wziął szybki prysznic i nic nie jedząc położył się do łóżka. U siebie nigdy nie miał problemów z zasypianiem.

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 27 lip 2018

    Kolega Krystiana radzi sobie, ale takie dzielnice są chyba w większości dużych miast. Poruszasz tematy, o których nie każdy pisze, więc ciekawie czytać dalej. Każdy znajdzie w bohaterach oparcie, bo oni radzą sobie w ciężkich chwilach życiowych wspierając się. Może w tym tkwi siła. Pozdrawiam

  • blondeme99

    blondeme99 · 20 lip 2018

    Jak zwykle zaskoczona i to mile Bardzo dobry rozdział. Teraz Agata potrzebuje Krystiana, żeby pomógł oswoić się jej z odejściem taty. Nic tylko czekać na więcej Pisz tak dalej a niedługo będę odwiedzać twoje książki w księgarni