Życie trudne jest cz. 30

Życie trudne jest cz. 30Kiedy wjechał do Torunia w sobotni poranek ruch zaczął się wzmagać. Rzadko bywał tutaj w soboty właśnie ze względu na ruch. Większość poruszających się aut stanowiły te z CTR na tablicy (powiat toruński), widać było też CWL (powiat włocławski)  i CAL (powiat aleksandrowski). Współczuł kasjerkom ataku utęsknionych za zakupami ludźmi z terenów podmiejskich. Ładowali kosze do pełna jakby jutro miał się skończyć świat choć był zdania, że to trening aby się przyzwyczaić do zakupów w sobotę bo te niedzielne zostaną już tylko miłym wspomnieniem dzięki genialnej ustawie o zakazie handlu w niedzielę. Wjechał na parking Atrium od strony Żółkiewskiego i szara bluza w trzy paski natychmiast rzuciła mu się w oczy ale na wszelki wypadek Sebastian kiwnął mu ręką oznajmiając swoją pozycję.
Zostawił kurtkę w samochodzie i ruszył do kolegi. Poklepali się po plecach i weszli do środka.
- Nie było ci zimno?- zapytał.
- Przyjechałem kilka minut przed tobą. Od czego zaczynamy?
- Przydałby się jakiś garnitur, koszula i buty.
- A spinki?
- Może- dodał wyraźnie zmęczony na samym początku bo wiedział, że zakupy w takim tłoku będą ciężkie.
- Ile pieniędzy masz na wydanie? Mało czy dużo?
- Odpowiednio. Armaniego czy Gucciego nie kupię na jeden raz.
- Jak na jeden? A ślub?
- Jaki ślub?
- Przecież nie mój. Obudź się!- potrząsnął nim.
- Dobry żart. Naprawdę- rzucił ponuro.
- Moje zdanie znasz. Jak coś spieprzysz to wiesz co cię czeka.
- Wracam do Kingi…
- Co?
- Nic- milczał.
- Coś mi się wydaje, że ktoś tu tęskni…
- Kinga. Ja nie. To znaczy może trochę.
- Krystian! Czy ty słyszysz co mówisz?- spojrzał na niego „dresowym” spojrzeniem typu „Masz jakiś problem?”.
- Kocham ją.
- Kogo?
- Agatę.
- A Kinga?
- To moja była. Myślisz, że tak łatwo o wszystkim zapomnieć? Szczególnie kiedy ona stale się pojawia.
- Ogarnij się bo wiesz, że mam fajnych kolegów w bramie.
Nie przestraszył się jego deklaracji bo wiedział czego chce, choć pewne wspomnienia sugerowały inne rozwiązanie.
- Vistula. Wchodzimy?
Przywitała ich niska blondynka o śnieżnobiałym uśmiechu. Zapytała czego szukają, na jaką okazję a nawet jaką suknię ma towarzyszka ze studniówki. Jak wiadomo klient nasz pan więc trzeba być zorientowanym w danych sytuacjach a trafiając na kompetentną osobę wracamy do sklepu częściej. Wiele raz mu się zdarzyło zagiąć sprzedawcę w niejednym sklepie. Szczególnie w elektro marketach imponował znajomością nowinek technologicznych czy różnego rodzaju rankingów popularności sprzętu. Ciekawszą sprawą była mała dyskusja z jednym z prezenterów telefonów i to na oczach kierownika sklepu. Krystian wymienił najwięcej wad oferowanego przez sprzedawcę sprzętu nie dając mu nawet szans na obronę, jego zachwalanie produktu (być może przymusowe pomimo słabej jakości sprzętu czytaj cele sprzedażowe) można było zgnieść jak niepotrzebną kartkę i wrzucić do kosza. Kierownik musiał wziąć go na bok prosząc o uzupełnienie wiedzy- oczywiście celem Krystiana nie było ośmieszenie pracownika lecz skupienie uwagi kupujących. Lubił robić świadome zakupy. Kupić coś mega zachwalanego z ukrytym bublem a potem żałować nie było w jego stylu. Chciał oszczędzić potencjalnego rozczarowania niezdecydowanym klientom. Nie obchodziło go, że kiedy jakiś produkt reklamował ktoś znany to musi go kupić bo jest jego fanem.  
Przymierzył chyba z dziesięć kompletów i po godzinie w końcu się zdecydował. Podobały mu się kroje slim fit. Wybrał ten z włoskiej tkaniny w kolorze atramentu. Guziki podobno wykonane ze zmielonych rogów bawoła.
- Ile za to wszystko razem?
- Koszula, garnitur, pasek i krawat. Będzie dwa tysiące złotych.
Sebastian patrzył z podziwem choć nie była to oszałamiająca kwota. Z punktu widzenia Krystiana odłożyć po studniówce dwa tysiące do szafy na zawsze to jakaś tam strata może nie finansowa lecz sentymentalna.  
- Gotówka czy karta?- zapytała ekspedientka ,uśmiechając się w dość oryginalny sposób.
- Karta- włożył do czytnika kawałek plastiku niejako będący kieszonkowym sejfem z pieniędzmi.
- Proszę się przebrać a ja zapakuję.
-  Wrócę za kilkanaście minut i wtedy pani spakuje. Dopasuję buty i dokończymy zakupy?
- Jasne. Zaczekam na pana.
Kiedy wyszli z butiku czuł spojrzenia wszystkich. Sporo dziewczyn uśmiechało się zalotnie ale jemu nie było wcale przyjemnie. Czuł się taki zniewolony, jakby dusił się od środka- rzecz jasna garnitur nie był ciasny.  
- No i te adidasy do spodni na kant, idealnie na tańce w remizie- roześmiał się Seba.
Uwielbiał luźne ciuchy a garnitur nosił tylko podczas specjalnych okazji.  
U Badury (chyba nie ten Kazimierz Badura z tego serialu z Polsatu?) kupił eleganckie półbuty w kolorze grafitu z czarnym czubkiem. Cena trzysta dziewięćdziesiąt dziewięć złotych. Kilka sekund i z karty zniknęły kolejne stówki, które niewidziane przez nasze oczy mniej uwierają niż te wyciągane z portfela.
Wrócili się do sklepu z garniturami i poczuł natychmiastową ulgę kiedy założył jeden ze swoich ulubionych t-shirtów z motywem smoka i kryształowych kul. Elastyczne joggery i adidasy od Nike.  
- Dziękuje. Udanej zabawy życzę i zapraszam ponownie- znów uśmiechnęła się w jego kierunku.
- Ja również dziękuje. Takie zakupy to czysta przyjemność.
Obejrzał się  za nią kiedy wyszli, ona nadal na niego patrzyła. Odniósł wrażenie, że kiedyś mógł ją spotkać. Ten uśmiech z  czymś mu się kojarzył dlatego tak zwrócił uwagę na nią.
- Panie elegancki. Gdzie teraz?
- Zjadłbym coś. Po głowie chodzi mi tylko jedno- spojrzał na kumpla i natychmiast skierowali swoje kroki do kebaba.
Zajęli miejsce z widokiem na wchodzących do galerii. Ci wchodzący karmili się widokiem napisów SALE na witrynach natomiast ci wychodzący spieszyli się jakby za dużo czasu tutaj zmarnowali.
- Krystian?
Spojrzał na Sebastiana skupiając uwagę, widział w jego oczach spojrzenie z typu co mam robić.  
- Bo to nie jest tak, że ci zazdroszczę sytuacji. To znaczy też bym chciał mieć dwie dziewczyny…
- Mam jedną.
- Chodziło mi o to, że spotykasz się z jedną a druga już by chciała do ciebie wrócić.  
- Myślisz, że ja się z tym dobrze czuję?
- Mogę tylko się domyślać co dzieje się w twojej głowie. Poprzednia jeszcze cię kocha, aktualna chce się do ciebie wprowadzić. Masz przed sobą nie do końca oczywisty wybór. Chciałbym ci coś doradzić w tej kwestii ale jak wiesz moje życie uczuciowe to pasmo porażek, same kosze już na starcie.
- Znamy się tyle lat, że dobrze wiesz jaki jestem. Nie zmieniam kobiet jak rękawiczki. Za każdym razem zakochiwałem się myśląc, że to musi być to. Spojrzenia, uśmiechy a odwzajemniona rozmowa to już w ogóle było zbawienie kiedy byłem niepewny czy ona też tego chce.
- A jednak coś się psuło.
- Zepsuć może się zabawka- przygryzł kebab Krystian.
- Więc co?
- Nie wiem. Być może za duża różnica poglądów, inne cele życiowe? Może nie tyle inne co za wczesne jak dla mnie na tym etapie życia.
- Masz na myśli dziecko?
Nagle stał się taki nieobecny. Patrzył się na kogoś kto wchodził do galerii. Chłopak miał taką samą koszulkę jak on to akurat rozumiał bo kupił ją w tutejszym Croppie. Szedł z dziewczyną w czarnych włosach opadających na ramiona. Oboje trzymali za ręce dziecko. Spod czapki próbowały się uwolnić lokowane włosy ale chłopczyk dzielnie poprawiał czapkę. Ona uśmiechała się do nich obojga na przemian, coś mówiła do dziecka ale przez szum z kuchni nic nie słyszał. Jego wewnętrzne ja zmieniło postrzeganie tej sceny. Kiedy spojrzał ponownie na ich twarze zobaczył siebie i Kingę. Z wrażenia wstał i chciał do nich podejść aby się upewnić, że to nie prawda.
- Coś się stało?
Krystian nie odpowiedział nic. Podążał wzrokiem za nimi aż zniknęli w korytarzu prowadzącym w kierunku hipermarketu.  
-Halo. Ziemia do Krystiana. Zgłoś się.
- Widziałeś ich?
- Kogo?
- No tamtą rodzinę.
- No i?
- Widziałeś czy nie?
- Chłopak, dziewczyna i dziecko. Co w tym dziwnego?
- Przez chwilę dostałem zwidów. On miał moją twarz, ona twarz Kingi.  
- A dziecko? Było podobne bardziej do ciebie czy do niej?- uśmiechnął się lekko Seba.
- Nie rozumiesz.
- Więc wyjaśnij mi to?
Już chciał powiedzieć koledze ale ten przerwał mu za nim coś z siebie wydusił.
- Myślisz, że to znak? Że masz dokonać wyboru?
- Nie wiem. Nie mam pojęcia jak to rozumieć- wzruszył obojętnie ramionami.
- Co z tą miłością? Nie można kochać dwóch dziewczyn na raz.
- Chyba można. Głupi jestem.
- To fakt. Przyznaję ci rację- parsknął śmiechem.
- Dzięki za wsparcie- udawał urażonego bo faktycznie nie było o co się obrażać.
- No już dobrze. Może jakieś piwo?
- A kto za mnie wróci do domu?
- A propos kierowcy. Z kim jedziecie na bal?
- Chcesz angaż?
- Jeżeli nie macie nikogo to chętnie zatrudnię się jako szofer.
- Proponuję jednodniowy, bezpłatny staż. Co pan na to?
- Niech będzie, i tak nie mam co robić.  
- Odwdzięczę ci się jakoś. Mam nawet pomysł.
- Jaki?
- Pamiętasz Maksa?
- Znam trzech.  
- Maks Michalski.
- Ten biznesmen?
- Zaraz biznesmen. Ma wypożyczalnię aut. Widziałem reklamę na mieście.
- Widzę, że na bogato i z przytupem chcesz się zaprezentować.
- Chcę aby było lepiej niż na mojej.
- To znaczy?
- Sąsiad mnie zawoził. Jaki wstyd takim klekoczącym dieslem było podjechać po dziewczynę.
- Każdy jeździ tym co ma.
- No tak ale studniówkę ma się raz. No nie?
Seba skinął głową uznając, że się zgadza choć sam nie był z powodów finansowych. Była nawet propozycja całej klasy aby się zrzucić ale ten kategorycznie odmówił.  
- Chcesz jej zaimponować? Widzę przecież, że ona to za tobą nawet do studni by wskoczyła. Tylko ty jesteś ślepy.
- Bardziej chyba innym będącym na balu ale nieważne. To był głupi pomysł.
- Masz jeszcze takie w zanadrzu?- zapytał całkiem poważnie.
- Jeszcze kilka jest.
- Jakiś przykład?
- Rzucę wszystko i wyjadę.
- Gdzie?
- Nie wiem.
- No faktycznie głupi pomysł. Ale ma jedną zaletę.
Krystian spojrzał pytającym wzrokiem na kolegę.
- Zostawisz obie same, nie skrzywdzisz ani jednej ani drugiej. Dokąd mam ci kupić ten bilet?
- Ja tu na poważnie wylewam żale najlepszemu przyjacielowi a ten jeszcze dałby mi kopa przed wyjazdem. Wielkie dzięki za takie wsparcie.
- O takich sprawach to możemy pogadać sam na sam przy piwku.
- Wiesz, że nie piję alkoholu od dawna.
- Nie zmuszam ale łatwiej się gada, jakby co. Weź to pod uwagę.
- Najedzony?
- Co to tam taki kebab na takiego karka jak ja?- zapytał z uśmiechem na ustach.
- No tak wy więcej spalicie jak uciekacie przed policją.  
- Ja nie muszę uciekać. Żyję zgodnie z prawem.
- Wiem. Miałem na myśli kolegów z bramy- przywołał sobie w pamięci widok dresiarzy- chudych z oczami jak po spawaniu bez maski.
- To co jakiś deser?
- Bo ja wiem. Czy takie słodkości to nie skaza w diecie biegacza?
- Jem od czasu do czasu. Śmiem twierdzić,  że dla zdrowia.
- Ja biorę podwójnego gofra z bitą śmietaną.
- Szaleniec. Ja gofra i dwie babeczki z owocem.
Siedzieli na wygodnych fotelach i przyglądali się ludziom. Zamiast bacznie podziwiać wystawy zerkali szybko i do następnego sklepu. Odnieśli wrażenie, że niektórzy przychodzą chyba tylko nacieszyć swój wzrok. Być może finanse nie pozwalały im na zakupy.  
- To co? Mickiewicza?
- Skoro nalegasz. Bezpłatnej podwózki się nie odmawia.
Dwadzieścia minut zajęło im przebicie się na drugą stronę miasta. Pogadali jeszcze chwilkę przed klatką dopinając szczegóły przyszłotygodniowej zabawy.  
Telefon Krystiana zawibrował informując o wiadomości. Na belce powiadomień miał informację: Masz nową wiadomość od Agata<3. Odblokował smartfon i przeczytał krótką ale chyba dość brutalną dla niego treść:
„Kinga u mnie była. Chciała pogadać”
- Czy ona oszalała?- powiedział sam do siebie odpalając samochód. Obrał kierunek Chrobrego by dowiedzieć się o czym gadały.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 16 sie 2018

    Kolegę ma godnego zaufania. Studniówka to ważne przeżycie, nic dziwnego, że zakupy muszą być przemyślane. Ma zwidy odnośnie Kingi ,a na koniec taka niespodzianka. Ciekawe co dalej postanowi Krystian. W końcu może dojść do konfrontacji. Oby Kinga nie namieszała.

  • Kmicic

    Kmicic · 11 sie 2018

    Bez Kingi było by zbyt pięknie, mam nadzieję że wykońcu wszystko się wyjaśni i Krystian dokona wyboru którego nie będzie żałować (jak to w ogóle możliwe).  
    Dziękuję za dodanie, świetne opowiadanie .  
    Powodzenia, życzę weny  

  • blondeme99

    blondeme99 · 11 sie 2018

    <--- to moja mina po przeczytaniu tego rozdziału. Krystian mysli o Kindze, Kinga była u Agaty...o kurde. Dzieje się, dzieje. Jestem w szoku, akcja mega opisana, tak, że trzyma w napięciu. Idealne coś nie wierzę w słowa Kingi(mogę się mylić). Dlaczego w tak ważnym i smutnym dniu zamierzała opowiedzieć o swoich uczuciach? Dlaczego właśnie w tym momencie? I dlaczego suszy teraz w głowie Agaty? Ona teraz potrzebuje spokoju   Mega! Chcę wiecej!