Życie trudne jest cz. 42

Życie trudne jest cz. 42Kiedy wychodził ona jeszcze spała. Napisał kartkę aby pamiętała o wyłączeniu ogrzewania zanim opuści dom. Wsiadł w samochód i zaczekał chwilę aż szyby odparują. Wolno ruszył i pojechał do firmy. Kiedy był na wiadukcie zadzwonił nieznany mu numer, nie odebrał bo nigdy nie rozmawiał podczas jazdy. Zatrzymał się przed wejściem i oddzwonił.
- Miałem połączenie z tego numeru. Z kim rozmawiam?
- Dzwonię z agencji nieruchomości. Jakiś czas temu kontaktował się z panem mój kolega Jarek.
- No i?
- Znaleźliśmy kupca na pańskie mieszkanie.
- Świetnie.
- Musi nas pan odwiedzić.  
- Kiedy?
- Kupcowi zależy na szybkiej transakcji.
- Mi też. Może być dzisiaj?
- O piętnastej?
- Postaram się ale mogę się spóźnić.
- Przyjąłem do wiadomości.
- To kobieta czy facet?
- Nie mogę zdradzać danych klienta.
- Jasne. Do zobaczenia.
- Do widzenia.
Wpatrywał się jeszcze przez kilka sekund w ekran. Zastanawiał się w jaki sposób znalazł się kupiec niemalże natychmiast kiedy wynajął agenta nieruchomości. Stojący przy bramce ochroniarz zmierzył go podejrzliwym wzrokiem jakby wyglądał na terrorystę. Był nowy ale chyba za bardzo się wczuł choć Krystian miał identyfikator na szyi.
- Dzień dobry- przywitał się facet z siwiejącym włosami choć wyglądał na jakieś trzydzieści lat.
- Dzień dobry. Nowy na służbie?
- Pan Stasiu w szpitalu miał zawał.
- Coś poważnego?
- Już dochodzi do siebie.
- Proszę go pozdrowić ode mnie.
- Jasne.
Zabrał jedną kawę z automatu i ruszył do siebie. Na schodach spotkał Anetę z księgowości.  
- Miałeś nad odwiedzić.
- Wiele się ostatnio u mnie działo a raczej u mojej dziewczyny.
- Co się stało?- zainteresowała się na poważnie widząc jego nieciekawą minę.
- Najpierw umarł jej tata a teraz mama.
- Co? Ile ona ma lat?
- Dziewiętnaście.
- O Jezu. Ledwo szkołę kończy a już bez rodziców. Współczuje jej.
- Dzięki.
- Jak ona się trzyma?
- Przyznam, że z zewnątrz nie wygląda jakby dotknęła ją tragedia. Gdzieś tam czuję, że boi się o to co będzie.
- Ale ma ciebie. Fajny chłopak z ciebie.
Zarumienił się na te słowa i odwrócił głowę w drugą stronę.
- Powiedziałam coś nie tak?
- Rzadko słyszę takie komplementy więc nie jestem gotowy i moja reakcja zawsze taka jest.
Aneta poprawiła okulary a jej usta rozszerzyły się w uśmiechu.
- Ty chyba zbyt skromny jesteś.
- Nie wiem czy taki jestem.
- To widać z zewnątrz po tym co robisz. Nie wszczynasz awantur, szukasz nietuzinkowych rozwiązań i jesteś bardzo pomocny.
- Aż nie mogę uwierzyć, że posiadam tyle pozytywnych cech.
- Posiadasz- położyła mu rękę na ramieniu- Ja to wiem.
- Obym nie popadł w samozadowolenie z tego powodu.
- Nie grozi ci to. Jesteś bardzo ostrożny i każdy krok rozważasz kilka razy.
- Być może.
- Kiedy nas odwiedzicie?
- Nie chcę nic obiecywać. Dam znać jak sytuacja trochę się wyprostuje.
- Jasne.
W gabinecie dyrektora było ciemno i rozmowę na temat wyjazdu musiał odłożyć na później. Poszedł do siebie.
Wpisał kod zamka i wszedł do środka. Postawił kawę na biurku i uruchomił laptop. Skrzynka mailowa była pełna ofert zakupowych na sprzęt i oprogramowanie. Jeden mail adresowany od działu księgowego był jednym z tych, które poprawiły mu humor. Firma z racji zysków postanowiła wypłacić premię wszystkim pracownikom. Kwota była uzależniona od wynagrodzenia indywidualnego więc szybko przeliczając stwierdził, że wpadnie mu dość pokaźna kwota. Oczywiście w porównaniu z ludźmi pracującymi w markecie czy u prywaciarzy za małą pensję. W porównaniu z managerami najwyższego szczebla nie było się czym chwalić ale kilka tysięcy premii to niekiedy ratująca życie kwota.  
Dopił kawę i zaczął przeglądać ofertę szkoleniową przesłaną przez Jarockiego. Wyjazd obejmował kompletne wyżywienie i nocleg. Z atrakcji dostępne były sauny, baseny i zjazdy ze stoków. Wędrówki po górach w samodzielnym zakresie.  
Cyfrowy zegar zawieszony nad drzwiami wskazywał pół godziny do dziewiątej a jego znajomych nadal nie było. Trochę się niecierpliwił, że nie ma nikogo. Zadzwonił do Sebastiana aby dowiedzieć się dlaczego go nie ma.
- Nie będzie cię dzisiaj?
- Hej. Miałem do ciebie zadzwonić przed chwilą.
- Jasne.  
- Przeprowadzam się. Michał zaoferował mi swoją pomoc.
- Miałeś do mnie dzwonić…
- Ty masz już dosyć problemów. Agata, jej mama i nowy dom.
- Znalazłbym czas.
- Wiem, że nigdy nie odmawiasz pomocy.  
-  Staram się.
Po chwili ciszy Sebastian zapytał niepewnie.
- Gniewasz się?
- Ja? Wcale.
- Kamień spadł mi z serca.
- Będę ci potrzebny?
- Trochę mamy do przewiezienia ale zadzwonię jakby co.
- Na pewno?
- Tak.  
- Dobra. Nie przeszkadzam. Powodzenia.
- Dzięki do jutra.
- Hej- odłożył komórkę. Położył nogi na biurku i założył ręce za głowę.
Zamknął oczy i odpłynął gdzieś próbując się odprężyć. Zerwał się na nogi kiedy przyszedł sms.
Agata napisała, że wyłączyła ogrzewanie i jedzie do szkoły. Nie widział nic złego w meldowaniu się ale taka wiedza zawsze była pomocna w przypadku gdy ktoś zostaje uznany za zaginionego.  
Uruchomił Cyber X aby przetestować antywirus od jednego z dostawców. Odpalił zainfekowany plik zip, który zaczął szyfrować pliki na dysku na którym został zainstalowany. Potem żądał opłaty w zamian za odbezpieczenie danych. Antywirus nawet się nie zająknął choć wyskoczył monit o podejrzanym działaniu. Program nie zrobił nic aby go powstrzymać. Z racji tego, że zaszyfrowane dane były nic nie znaczącymi plikami skasował całą zawartość partycji programem Brutal Eraser. To był dopiero program. Żaden plik czy aplikacja nie miały z nim szans. Zatrzymywał działanie wszystkiego i kasował pliki nieodwracalnie. Firma wydająca program miała certyfikat bezpieczeństwa najważniejszych graczy na rynku oprogramowania systemowego. Aplikacja zagnieżdża się w jądrze systemu zaraz po instalacji i ma wszystkie uprawnienia do zarządzania komputerem.
O piętnastej pojechał do agencji nieruchomości. Podpisanie papierów i dokończenie transakcji zajęło niecałe piętnaście minut i w świecie cyfryzacji łatwiej byłoby zrobić wszystko online. Nie dowiedział się kto został nabywcą bo agencja odkupiła mieszkanie od niego na życzenie kupującego. Zadzwonił do Kingi.
- Cześć.
- No hej. Co słychać?
- Znalazł się kupiec na mieszkanie.
- To chyba dobrze no nie?
- Tak. Będę mógł oddać ci pieniądze.
- Nie musisz się spieszyć bo mam za co żyć.
- Chcę mieć czystą sytuację. Agencja odkupiła mieszkanie ode mnie na życzenie nabywcy.
- Co w tym dziwnego?
- Sam nie mogłem go sprzedać a tu agent tak szybko to załatwił.
- Zdarza się. Jak Agata?
- Radzi sobie. Miło, że pytasz.
- A ty?
Nastała długa cisza. Próbował zrozumieć dlaczego pyta o niego skoro nie są ze sobą. Wahał się długo z odpowiedzią.
- Daję radę. Czuję się trochę jak jej rodzic zastępczy.
- Bo jest o tyle młodsza?
- Nie wiem. Po prostu takie mam wrażenie.
- Sprawdzisz się. Wiem to.
- Skąd?
- Dobrze cię znam. Potrafisz rozwiązać każdy problem.
- Tak sądzisz?
- To ja zawiodłam. Nie ty.
- Kinga…
- Tak ciężko mi znieść tą pustkę.
- Ty też będziesz szczęśliwa. Nie wiem kiedy ale zasługujesz na to.
Teraz po jej stronie nastała cisza.
- Jesteś tam? Kinga?
- Jestem. Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć.
- Ty na mnie też. Odezwę się jak wszystko będzie dograne.
- Jasne. Krystian?
- Tak?
- Wrócisz jeszcze tutaj?
- Być może…
- Odwiedzisz mnie?
- Nie wiem. Odezwę się- rozłączył się bez pożegnania.
Spojrzał przed siebie podziwiając nowo powstały budynek CKK Jordanki. Trawa była żółta, wyblaknięta jakby zniszczona przez działanie zimy. W jego mniemaniu konstrukcja nie zachwycała ale to nie były jego pieniądze więc odpuścił sobie dalsze rozmyślanie nad sensem powstania tego obiektu. Pojechał do szkoły po Agatę. Z uśmiechem na ustach pokonała bramę i wsiadła do środka.
- Jak było?
- Nudno- pocałowała go w policzek.
- Myślałem, że szkoła to najlepsze momenty z życia.
- Chyba ty tak uważasz.
- Zobaczymy co powiesz jak popracujesz kilka lat pod jeszcze większą presją.
- Będę miała pracę do której będę chodzić z ochotą.
- Marzycielka z ciebie.
- Z ciebie też.
- Ze mnie?
- Pomimo różnych przeciwności losu starasz się podążać wyznaczoną sobie ścieżką. Otaczasz opieką wszystkich, którzy pojawiają się w twoim życiu.
- To źle?
- Nie. Dlaczego? To wspaniałe cechy ale mogą się znaleźć ludzie chcący to wykorzystać w złym celu.
- Myślisz, że dałbym się nabrać?
- Pewnie nie ale ludzie są różni i trzeba bardzo uważać.
- Może to pytanie nie ma sensu bo wierzę, że rewanżujesz mi się tym samym co ja tobie.
- Chcesz wiedzieć czy oszukałabym cię w jakimś celu?
- Bardziej chciałbym wiedzieć czy zrobiłabyś to dla mojego dobra.
- Nie mogłabym tego zrobić. Wolałabym z tobą o tym porozmawiać i podjąć wspólną decyzję.
- Czy ja tak długo musiałem szukać kogoś tak wyrozumiałego jak ty?
- Chyba warto było co?
- Jasne- przytulił ją i pocałował przed wejściem do galerii.
Zakupy zajęły im dobre dwie godziny. Po wizycie w fast foodzie pojechali do domu obejrzeć kolejny film. Tym razem padło na Pitbull Nowe porządki. Zgodnie uznali, że najlepsze sceny były w trailerze i czas na oglądanie nie całkiem zabawnych scen czy słuchanie nadmiaru wulgaryzmów był czasem straconym. W jej przypadku lepszym zajęciem byłaby nauka angielskich słówek niezbędnych na jutrzejszym sprawdzianie. Po kąpieli zabrali się do wspólnej nauki. Krystian przypomniał sobie co nie co ale to Agata brylowała o północy recytując wszystkie zadane słowa. Kilka minut po dwunastej lampka w pokoju zgasła i nadszedł sen po dość ciekawym dniu.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 7 lis 2018

    Radzą sobie jak mogą, ale mają siebie nawzajem. Krystian pomocny we wszystkim. Dziewczyna szybko musi dorosnąć, jeszcze naukę ma na głowie, dobrze, że jej pomaga i w tym. Ciekawy ma program, coś jak niszczarka do dokumentów tylko w wersji cyfrowej Ciekawe jak dalej potoczą się ich losy, pozostaje czekać na kolejne części.

  • Ela

    Ela · 5 lis 2018 · 284352576

    No nareszcie kiedy następna

  • blondeme99

    blondeme99 · 5 lis 2018

    Pitbull Nowe Porządki   W końcu! Doczekałam się kolejnego, jakże wspaniałego rozdziału   Widać, że każdy stoi murem za Krystianem, ma wspaniałych przyjaciół i dziewczynę. Może jego życie teraz stanie się łatwiejsze? Życzę mu tego i zero problemów