Życie trudne jest cz.55

Życie trudne jest cz.55

Choć wszystko było dopięte na ostatni guzik i cały wyjazd zaplanowany co do godziny to przez całą noc nie potrafił zasnąć z powodu jakiegoś niepokoju. Agata nawet nie zmieniła pozycji od momentu kiedy się położyła. W końcu kilka chwil przed drugą zszedł na dół aby się napić. Sięgnął z lodówki zimną Pepsi i nalał sobie dodając kilka kostek lodu. W domu naprzeciwko na parterze również paliło się światło.
- Chyba nie tylko ja mam problem- wzruszył ramionami i poszedł przed telewizor.  
Długo szperał w wypożyczalni ale w końcu zdecydował się na film „To” na podstawie książki Stephena Kinga o tym samym tytule. Męczył się niemiłosiernie pomimo, że niektóre sceny potrafiły wystraszyć. Reżyser pominął zbyt wiele wątków a wręcz zepsuł wszystko swoją interpretacją bo niestety on przeczytał książkę a film zostawił spory niesmak nawet jeżeli faktycznie miała pojawić się kolejna część. Zasnął bardziej z nudów niż ze znużenia.
Kilka chwil przed szóstą obudziły go szmery w kuchni. Nie otwierając oczu zgadł, że to Agata.
- Kochanie?
Podeszła do niego z ręcznikiem na głowie.
- Tak?
- Czemu tak szybko wstałaś?
- Szybko? Już szósta.
- Co?
- Czemu mnie zostawiłeś w nocy?
- Nie mogłem zasnąć a chciałem abyś się wyspała.
- Niby czuję się wypoczęta ale bez ciebie było mi zimniej niż zawsze.
- Trzeba było podkręcić ogrzewanie.
- Zaparzyłam dwie kawy.
- Dzięki- zwlókł się nieco obolały bo niestety kanapa nie nadawała się do spania.
- Nie mogę się doczekać pierwszego lotu samolotem.
- To tak jak ja.
- Ty już raz leciałeś.
- Ale to było dawno i zapomniałem jak to jest.
- W razie czego służę swoim ramieniem.
- Będę miał to na uwadze- uśmiechnął się przez ból ale zadowoliła go propozycja wsparcia z jej strony.
Zimny prysznic trochę go pobudził ale czuł, że to za mało i niestety zapewne prześpi lot samolotem. Kiedy wrócił do kuchni naprzeciw Agaty siedziała Marta z jego kubkiem w ręku.
- Przepraszam ale pragnienie było silniejsze. Już parzę drugą.
- W porządku. Mam nadzieję, że dobra- uśmiechnął się niej.
- Pyszna.
- Agata parzyła.
- Tak to już bywa w miłości, że wkładamy całe serce do wszystkiego dla drugiej osoby. Może i ja kiedyś dostanę swoją szansę?
- Na pewno na nią zasługujesz- próbowała pocieszyć ją Agata.
- Zazdroszczę wam. Spędzicie wspólnie wakacje.
- Proponowałem ci wyjazd ale nie chciałaś.
- Wiesz, że dopiero zaczęłam pracę i nie wypada mi tak od razu znikać na miesiąc.
- Sądzę, że twoja szefowa by to zrozumiała- spojrzał na Agatę i poczuł ulgę bo łatwiej było mu tak mówić o Kindze, szczególnie w jej obecności.
- Pewnie tak ale dała mi szansę na powrót do normalności więc chcę być fair wobec niej.
- Słuszne podejście- pochwalił siostrę i usiadł obok niej- Jestem pod wrażeniem, że udało się wam zdobyć prawo jazdy za pierwszym podejściem. W dzisiejszych czasach to niezła sztuka i trzeba być odpornym na cały ten stres.
- Miałyśmy po prostu dobrego nauczyciela. Gdybyś nas nie przygotował przed nauką to pewnie jeszcze byśmy siedziały na kursie albo podchodziły kolejny raz do egzaminu.
- Wydaje mi się, że to tylko zasługa waszych chęci. Ja tylko obserwowałem i komentowałem wasze poczynania. Nie można się uczyć nawyków od kogoś innego bo egzamin rządzi się swoimi prawami.  
- Zbyt bardzo minimalizujesz swój wkład w nasz sukces ale ty od zawsze taki byłeś. Wierzę tylko, że nikt nie wykorzysta twojego zaufania czy pomocy w nieodpowiedni sposób.  
- Oby. Rozumiem, że Agata prowadzi na lotnisko a ty z powrotem?
- Tak się dogadałyśmy.
- Obyśmy dojechali cali i zdrowi- spojrzał na Agatę i uśmiechnął się szeroko.
- Bardzo śmieszne.
- Nie dąsaj się. Chciałem poprawić sobie humor przed odlotem. Każdy kiedyś zaczynał więc i ty sobie poradzisz na takiej trasie.
- Kiedyś cię przewiozę w sposób jakiego się po mnie nie będziesz spodziewał.
- Będziesz Vin Dieslem?- żartował sobie dalej.
- Musiałabym ogolić się na łyso…
- Nie szkodzi. Mam jeszcze gdzieś maszynkę do włosów-dobrze wiedział, że balansuje na granicy więc odsunął się nieco od stołu.
- Moglibyśmy sobie jeszcze pożartować ale czas nagli- przywołała ich do porządku Marta i poszła się przebrać.
Z oporami i niemałym smutkiem rozstawał się ze swoim domem przedłużając zamykanie dwóch zamków. Zajął miejsce obok ukochanej i zapiął pasy znów sobie z niej żartując.
- Mam wciągnąć kask?
- A taki byłeś kiedyś nieśmiały…
- Ja?
- A kto?
- No dobra. Już się zamykam.
- Słusznie- przekręciła kluczyk i pojechali do Bydgoszczy.
Przez całą drogę coś notował ale nie odezwał się ani razu. Dopiero kiedy się zatrzymali na parkingu wysiadł i rozpiął bluzę wachlując ręką przed twarzą.
- Było aż tak źle?
- Sama zobacz- podał jej notes.
Mozolnie przeglądała jego zapiski starając się odczytać te bazgroły, które wyszły koślawe przez stan drogi prowadzącej na lotnisko.
- Nie mogę się doczytać panie władzo.
- Nie moja wina, że tak trzęsło- przeczytał swoje zapiski na głos.
- Drobnostki- skwitowały obie na raz.
- Ale mandat można zarobić.
- Przysięgam poprawę następnym razem.  
- Niech będzie- wyjął dwie torby i poszli do holu lotniska.
Bydgoszcz Szwederowo, port lotniczy w Bydgoszczy czy lotnisko Paderewskiego jak kto woli. Niby niewielki obiekt ale pozwala swobodnie przemieszczać się po kraju a nawet do Niemiec, Wielkiej Brytanii czy na Ukrainę. W środku czekali już jego znajomi z gimnazjum Bartek i Adam. Kiedy go zobaczyli podeszli się przywitać a przy okazji Krystian przedstawił im swoje dziewczyny. Po przejściu odprawy pozostało im wyczekiwanie do dziesiątej piętnaście kiedy to rozpoczną swoją podróż do Londynu. Podczas gdy Agata uzgadniała coś z nauczycielką od angielskiego Krystian pozwolił sobie na pożegnanie z siostrą bo nie chciał zatrzymywać jej na siłę do samego końca.
- Choć to tylko miesiąc to dbaj o siebie. Chcę widzieć pozytywne efekty twojego powrotu do normalnego życia.
- Dzięki braciszku. Powodzenia. Bawcie się dobrze- objęła go bardzo mocno a ten nawet nie myślał jej puścić po tych ostatnich latach kiedy był bliski zwątpienia w to czy jeszcze kiedyś ją zobaczy.
- Jedź ostrożnie.
Patrzył na nią do momentu aż odjechała i wrócił do swoich znajomych. Nauczycielka choć była starą panną to w pełni rozumiała, że par się nie rozdziela i załatwiła im miejsce obok siebie.  
Po wejściu na pokład samolotu czuł się jakoś nieswojo. Jego żołądek zaczął wariować choć nigdy nie miał takich przeżyć jeżeli liczyć lot z 2006 roku.
- Coś się stało?- zapytała wyraźnie zatroskana Agata.
- Jakoś mi słabo.
- Właśnie widzę, że jakiś blady jesteś.
- Zaraz mi przejdzie.
- Jakieś tabletki?
- Dziękuje. Muszę się napić- sięgnął po butelkę z wodą i opróżnił ją do połowy.  
Ulżyło mu dopiero kiedy samolot wzbił się w powietrze. Kiedy zobaczył jakie to wszystko małe z okna natychmiast przypomniał mu się lot z 2006 roku kiedy przeżywał jak dziecko te niesamowite widoki.  
Gdyby nie głośne oklaski wcale by nie wpadł na to, że to koniec lotu. Ogólnie dla niego takie zachowanie było dość mocno żenujące więc nie brał udziału w owacji dziękczynnej dla pilotów. Na Stanstead byli kilka chwil po godzinie dwunastej i niestety ten krótki sen nie wiele mu dał. Bolała go głowa ale starał się maskować swoje niezadowolenie z tego stanu aby nie martwić Agaty. Zgodnie z ustaleniami razem z kolegami i ukochaną pojechali taksówką do HFS Studio Next To Hydepark właśnie ze względu na jego odległość od sławnego HydeParku. Nigdy nie zastanawiał się co decyduje o ilości gwiazdek przyznawanych hotelowi bo przeważnie zdawał się na opinię ludzi a nie na liczbę gwiazdek. Nie miał pojęcia czy dwie i pół gwiazdki to średnio czy mało i czy to obrazuje nędze i rozpacz. Tym razem zdał się na wybór Adama, który był w nim kilka razy i nigdy nie miał zastrzeżeń. Białe ściany i chyba sosnowe meble w zupełności oddawały koszty jakie poniósł za jedenaście dni pobytu. W razie konieczności była opcja przeniesienia się do hotelu w którym gościła wycieczka ze szkoły Agaty więc zapłacił tylko za minimalny okres pobytu.  
Rzucił torbę obok łóżka i padł na nie tak jak wszedł do pokoju. Nie ściągnął nawet butów.
- Krystian? Czy coś cię boli?
- Wszystko ok. Jestem trochę zmęczony- mówił z zamkniętymi oczami próbując się odprężyć.
- Czyli nie zejdziesz ze mną na obiad?
Podniósł się z łóżka.
- Musisz mi wybaczyć ale mój żołądek chyba nic nie przyjmie. Przepraszam.
- Nic się nie stało. Nie każdemu służą podróże. Nawet te krótkie.
- Proszę cię tylko o jedno.
- Tak?
- Nie oddalaj się zbytnio. A jeżeli zajdzie już taka konieczność to zadzwoń po mnie a ja pójdę z tobą.
- Nawet w takim stanie?
- Dam radę.  
- Dobrze. Będę na dole.
- Smacznego.
Kiedy wyszła sięgnął po dwie tabletki przeciwbólowe i popił resztą wody jaka mu została. Zrzucił buty, spodnie, bluzę i wszedł pod kołdrę. Zasnął bez problemu kiedy tabletki zaczęły działać.



391 czyt.
100%104
dreamer1897

opublikował opowiadanie w kategorii miłosne i przygodowe, użył 1735 słów i 9360 znaków

Komentarze (4)

 
  • AuRoRa

    AuRoRa 4 dni temu

    Wyjazd Agaty nie działa Krystianowi na dobre, martwi się o nią. Z tym klaskaniem przy lądowaniu, to już chyba nowa tradycja narodowa Zapowiada się ciekawie, nowe wyzwania, kłopoty i radości. Zobaczymy co dalej się wydarzy i czy odnajdą szczęście.

  • Speker

    Speker 5 dni temu

    No i jest wyczekiwany wyjazd... Ciekawe jak sobie poradzi Marta i czy coś Kinga zadziała pod ich nieobecność. Czuję, że autor przygotował nam masę przeżyć związanych z Londynem... Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.
    Rewelacyjna robota, dzięki.

  • Kmicic

    Kmicic 5 dni temu

    Skok niczym Mario, dziewczyny zdały prawo jazdy. Doszło w końcu do wyjazdu, widać ten lęk Krystiana przed stratą Agaty. Ale nie dziwię mu się, Marta już raz zniknęła. Liczę że znajdzie sobie kogoś po tych przeżyciach, należy jej się to.  
    Teraz tylko czekać co przyniesie czas, spokojne wakacje czy może defensywa względem swojej dziewczyny.  Pozostaje czekać.    
    Dziękuję za dodanie kolejnej części, czekamy na kolejne losy bohaterów  

  • Ela

    Ela 5 dni temu ip:91240130

    Cud miód i orzeszki