Życie trudne jest cz. 29

Życie trudne jest cz. 29

Pomimo południa mróz nie odpuszczał. Grupa przyjaciół trzęsła się z zimna w oczekiwaniu na ceremonię pogrzebową. Każde z nich na swój sposób dogrzewało swe ciało. Oliwia w objęciach Michała, Sebastian palił papierosa a Krystian chodził nerwowo wzdłuż płotu okalającego teren cmentarza.

Równo o jedenastej czterdzieści na parking wjechał autobus komunikacji miejskiej z czarnymi wstęgami na lusterkach. Z jego środka wysiadło ponad dziesięć osób. Delegacja z pracy na czele z dyrekcją zakładu pracy Romana.

Kiedy zimny dreszcz przeszył plecy Krystiana natychmiast obrócił się w kierunku ulicy. Orszak pogrzebowy dostojnie zmierzał w kierunku cmentarza. Prowadził Mercedes klasy E z trumną, za nim Mercedes klasy S w którym jechały Agnieszka i Agata a na końcu Mercedes Vito z pracownikami zakładu i sprzętem. Auta jechały jak zaprogramowane, poruszały się wolno, długo celebrując ostatni przejazd co dodatkowo potęgowało efekt powagi sytuacji. Klasa E stanęła tyłem do bramy wejściowej a pracownicy zakładu pogrzebowego natychmiast zabrali się za wyjęcie trumny. Drzwi klasy S zostały otwarte przez jej kierowcę. Agata natychmiast pobiegła w kierunku ukochanego rzucając się w jego ramiona. Objęła go tak mocno, że ledwo łapał oddech. Pocałował ją w czubek głowy i przytulił równie mocno do swojego torsu. Gładził jej włosy ale milczał. Widok orszaku niemalże sparaliżował jego ciało. Gardło stało się suche, nie potrafił nawet przełknąć śliny. Długo szukał słów pocieszenia ale nie powiedział nic. Przyjaciele dołączyli do niego i otoczyli Agatę wszyscy razem. Stali tak przez kilka chwil płacząc. Tylko w ten sposób mogli podzielić się smutkiem, którego ciężar dźwigała młoda dziewczyna.  

Dwie minuty przed dwunastą szli za trumną na miejsce wiecznego  spoczynku. Jako pierwsi Agata, Krystian i Agnieszka. Za nimi przyjaciele a potem delegacja z pracy. Na samym końcu kilku sąsiadów i grupa nieznanych osób. Kiedy wszystko zostało ustawione, dźwięk sprawdzony dołączył do nich ksiądz zaczynając mszę.  
Krystian stał za Agatą i Agnieszką obejmując je obie jednocześnie. Nie omieszkał wytrzeć łez z policzków ukochanej za co nagradzała go spojrzeniem pełnym wdzięczności. Po lewej stronie miał swoich przyjaciół, po prawej stała delegacja z pracy a za nimi reszta obecnych.  
-Roman odszedł od nas zbyt wcześnie- ksiądz wziął głęboki oddech i kontynuował.
- Decyzje Boga nie należą do łatwych. Wiele z nich nigdy nie będzie zrozumiałych dla nas, zwykłych ludzi. W głowach każdego z nas pojawia się wiele pytań. Dlaczego on? Dlaczego teraz? Co z rodziną? Czy Bóg nie wie jak oni cierpią?  Moi drodzy Bóg ojciec jest miłościwy dla wszystkich. Dla ludzi prawych i grzeszników. Każdy dostaje szansę w postaci życia. Bacznie obserwuje wędrówkę każdego z nas, tutaj na ziemi i wyciąga odpowiednie wnioski. Roman był kierowcą więc służył nie tylko Bogu ale też nam, zwykłym ludziom. Jego podróż życia nie kończy się tutaj na cmentarzu ale trwa dalej. Prośmy Pana o łaskę i dar nieba dla niego. Odszedł zbyt wcześnie widocznie Pan miał wobec niego jakieś plany. Amen.

Krystian ocknął się z zamyślenia kiedy Agata ścisnęła jego dłoń spoczywającą na jej ramieniu. Przejechał ręką wzdłuż ramienia Agnieszki próbując dodać jej otuchy. Kiedy się odwrócił za siebie aby wytrzeć nos na końcu tłumu dostrzegł Kingę. Skinął głową w jej kierunku i odwrócił się z powrotem w stronę grobu.  

W końcu nastąpił najgorszy moment. Pozostało opuszczenie trumny do grobu co było ogromnym przeżyciem dla kobiet stojących obok niego. Agata rozpłakała się uwalniając wszystkie emocje, drżała kiedy trumna była coraz niżej płacząc jeszcze głośniej. Krystian objął ją w pasie i mocno przytulił kiedy zaglądała w dół grobu. Kiedy spojrzał w jej czerwone od łez oczy poczuł ukłucie w sercu. Skinął głową w kierunku Sebastiana, który podszedł do Agnieszki. Pozwolił jej oprzeć głowę na ramieniu i powolnym ale zdecydowanym ruchem starał się ją odsunąć kawałek dalej by pozwolić obsłudze na zakrycie grobu. Krystian nie miał do końca pojęcia jak to jest stracić ojca ale przechodził podobne piekło żegnając Natalię.  Nie była z nim spokrewniona ale kiedy opuszczał wtedy cmentarz poczuł pustkę w sercu, jakby ktoś wyjął z niego jakiś fragment. Żadnej z dziewczyn z którymi się spotykał później nie udało się wypełnić tej pustki. Kiedy poznawał nową dziewczynę w jego sercu „odzywała” się owa pustka przypominająca o Natalii ale w głębi duszy czuł, że ona chce aby był szczęśliwy w nowym związku.

Kiedy wieńce zakryły grób przyszedł czas na składanie kondolencji, które zajęło kilkanaście minut. Na samym końcu Agnieszka podziękowała księdzu za odprawioną mszę.  
- Pojedziecie z nami?- zapytała Agata.
- Nie chcemy przeszkadzać- tłumaczył się Sebastian.
- Proszę- dodała mama.
Spojrzeli na siebie i zgodnie uznali, że nie wypada odmówić.
- Pojedziesz z nami?- Agata spojrzała na ukochanego.
- Z miłą chęcią bym ci towarzyszył ale zabrałem ich moim autem.
- W porządku. Wiesz gdzie jechać?
- Jakby co Seba jest miejscowy- pocałował ją w policzek i zamknął drzwi S klasy.
- Macie kluczyki ja zaraz wrócę- dał klucz Sebastianowi i poszli do jego samochodu.

Kiedy dziewczyny odjechały podszedł do czerwonej Hondy swojej byłej. Wpuściła go do środka.
- Jak ona się trzyma?
- Nie wiem. Mało rozmawialiśmy.
- Jakby co możesz na mnie liczyć.
- Dziękuję.
Kinga dobrze wiedziała, że nie powinna składać kondolencji i być w zasięgu wzroku Agaty. Zaraz po skończonej ceremonii udała się do samochodu oczekując Krystiana.
- Tęsknię za tobą- wyznała szokując go natychmiast.
- Muszę już iść. Przyjaciele czekają.
Jej oczy pełne były tęsknoty, pragnienia bliskości drugiej osoby. Patrzyła próbując go zatrzymać przy sobie.
- Kinga dobrze wiesz z jakiego powodu mnie zostawiłaś.
- Przepraszam to nie tak miało być.
- A jak?
- Ja chciałam szczęścia dla nas obojga.
- Ale?
- Ty nie chciałeś.
- To nie tak. Dobrze wiesz jakie było moje zdanie.
- Wszyscy popełniamy błędy.
- Muszę już iść- zamknął drzwi i wrócił do swojego auta.
Trzasnął za sobą drzwiami. Nikt nie pytał o nic przez chwilę. Dopiero przed samą restauracją odezwał się Michał:
- Coś się stało? Wyglądasz na zdenerwowanego.
- Właśnie z kim tam rozmawiałeś?- wtrącił się Seba.
Całe szczęście, że nie domyślili się do kogo należała Honda.
- Mam kilka trudnych tematów do rozwiązania.
- No to w czym problem? Na nas możesz zawsze liczyć.
- Dziękuje ale to dość skomplikowane i muszę sam się z tym zmierzyć.
- Jak chcesz. Idziemy?

Restauracja wyglądała na typowo rodzinny biznes. Mały budynek na jakieś pięćdziesiąt osób. Personel tworzyły spokrewnione ze sobą dziewczyny. Jakiś czas temu jeden ze znajomych organizował tutaj pięciolecie swojego małżeństwa.
Krystian wszedł do łazienki za potrzebą, potem obmył twarz zimną wodą przez chwilę patrząc w lustro.
- Pieprzone życie- syknął w kierunku swego odbicia.
Wszystkie wspomnienia wracały ze zdwojoną siłą. Kiedy zamykał oczy widział twarz Kingi. Jej słowa o tym, że tęskni przyspieszały bicie jego serca.  
- Po co tutaj jesteś skoro myślisz o innej?- pytał na głos faceta z lustra.
Zaniepokojona Agata dowiedziawszy się od znajomych, że przebywa w toalecie po kilkunastu minutach zaczęła pukać do drzwi.
- Krystian? Wszystko w porządku?
Nie odezwał się tylko spuścił wodę. Spojrzał znów w lustro aby dodać sobie otuchy. Otworzył drzwi i natychmiast przytulił Agatę. Masowała jego plecy ściskając go mocniej.
- Przepraszam.
- Za co?
- Że tak długo tutaj czekałaś. Powinienem być przy tobie bez przerwy.
- A kto by ich przywiózł?- wskazała siedzących przy stole przyjaciół.
- Nie będę ci obiecywał, że będzie dobrze bo nie będzie. Znam tą gadkę z mojej ostatniej wizyty na cmentarzu, kiedy żegnałem Natalię. To są tylko jakieś słowa aby powiedzieć cokolwiek- uronił kilka łez, tym razem Agata otarła je pachnącymi jeszcze kremem dłońmi.
- Wiem, że nic już nie będzie jak kiedyś. Wiem też, że będzie nam łatwiej bo mama akceptuje moje decyzje. Uwierz mi tata cię polubił. Powiedział, że facet starszy o kilka lat ma bardziej poukładane w głowie i wie czego chce od życia. Oczywiście przywoływał swoją osobę.
- Czyli nie tylko ja odczułem tą sympatię?
- Miał trudny charakter ale to też zasługa jego pracy. Ludzie są różni i potrafią obwiniać kierowcę za opóźnienie autobusu.  
- Bo tak jest prościej- odparł.
Agnieszka przywołała ich skinieniem głowy.
- Moi drodzy. Dziękuje serdecznie, że byliście tam z nami. Dziękuję, że jesteście tutaj. Dość zimno na dworze więc ciepły obiad powinien was trochę rozgrzać.
Popołudnie mijało pod znakiem rozmów. Jak to bywa w takich chwilach głównym tematem było życie i jego przewrotność. Kilka minut po czternastej personel przyniósł kawę i ciasto.
- Zaczekacie za mną? Odwiozę ich tylko.
- Mamy jeszcze do dyspozycji auto.
- Bo ja chciałbym jeszcze spędzić z wami wieczór…
Oczy Agaty zaszkliły się od łez z powodu tej deklaracji. Potrzebowała go teraz choć twierdziła, że da sobie radę.
- Jedźcie- przytuliła każdego z nich dziękując za obecność.
Pomachali jej przez szybę i pojechali.  
- Ja to przynajmniej nie za bardzo znałem swojego ojca. Tchórzem był więc lepiej dla mnie. Naprawdę jej współczuję- powiedział Seba.
- Wracasz do niej?
- Obiecałem, że zostanę jeszcze u nich.
- Miło z twojej strony- włączyła się Oliwia.
- Wiem jaki to trudny czas dla nich.
- Zatrzymaj się tutaj. Przejdziemy się z Oliwią przez park.
- Na pewno? Zimno jest.
- Damy radę. Chcieliśmy jeszcze odwiedzić jakiś sklep.
- Jak chcecie.
- Dzięki widzimy się jutro w pracy. Hej!
Powrót ze Skłodowskiej w okolice Mickiewicza zajął dobre dwadzieścia minut. Zbliżał się szczyt komunikacyjny a Krystian wybrał najłatwiejszą drogę, niekoniecznie najszybszą.  
- Tobie też dziękuje, że w taki sposób zająłeś się Agnieszką. Jak sam widziałeś nie mieli nikogo kto mógłby ich wesprzeć.  
- Chociaż się  do czegoś przydałem.
- To nie takie coś. Co z tą przeprowadzką?
- Ten lub przyszły weekend. Załatwiłem małego busa ale jeżeli twoja propozycja pomocy nadal aktualna to chętnie skorzystam.
- Jasne. Wiesz dobrze, że my i Michał to przyjaźń na zawsze.  
- Bezwzględnie- dodał Seba.
- Wracam bo będą się niecierpliwić.
- Trzymaj się bracie- przybili piątkę i pojechał z powrotem.

Ponowne przebicie się przez miasto nawet przy korzystaniu z wielu, bocznych uliczek zajęło mu piętnaście minut a to tylko niecałe pięć kilometrów od celu.  
Agata rozmawiała z jak mu się wydawało właścicielką restauracji. Dołączył do nich obejmując ją za ramiona.
- Wszystko w porządku?
- Tak. Pani…
- Aneta- przedstawiła się wysoka, szczupła blondynka.
- Krystian.
- Ja już ciebie tutaj kiedyś widziałam.
- W ubiegłym roku miałem okazję tutaj być na rocznicy kolegi.
- I jak?
- Co?
- Trochę wypił. Jak na pięciolecie.
- W poniedziałek nie narzekał. Musiał tyle wypić bo żona będzie go trzymać krótko do dziesięciolecia.
Parsknęli śmiechem luzując atmosferę.
- A ty też będziesz trzymać mnie tak krótko?- próbował wybadać grunt skoro była tak poważna.
- To zależy od ciebie. Kobiety lubią kwiaty. Ja nie jestem inna więc masz o czym myśleć.
- Nie będę wam przeszkadzać.
- Czyli wszystko ustalone z zakładem pogrzebowym?
- Tak. Proszę się niczym nie przejmować- zapewniła ją blondynka i wróciła do restauracji.
- To jest kompleksowa obsługa. Jestem pod wrażeniem ich profesjonalizmu.
- Ludzie będą zawsze umierać. To jest biznes a nie miejsce na sentymenty- dodała ukochana.
- No tak ale mogliby robić to oschle bez współczucia.
- Być może.
- Nie wiem ile ludzi już pochowali ale widziałem w ich oczach kilka łez. Za żadne pieniądze świata nie chciałbym pracować w tej branży.
- Ja też.
- Jak ty się czujesz?
Nie odpowiedziała ale natychmiast rzuciła mu się na szyję. Obejmowała go tak mocno jakby to było ich ostatnie spotkanie. W tej chwili zdecydował się na poważną rozmowę z nią i Kingą. Musiał odciąć się od przeszłości aby to o czym marzy miało dobre warunki do dalszego rozwoju.
- Wszystko załatwione rozumiem. Pojedziemy razem?- złapał ją za rękę i poszli po jej mamę.  

Niecałe dziesięć minut później byli na Chrobrego. Tym razem w drodze do mieszkania byli bardziej rozmowni.  
- Zaparzę kawę- Agnieszka nalała wody do czajnika elektrycznego i przygotowała trzy kubki.
- To co za dwa tygodnie mamy bal?
- Nie mogę się już doczekać.
- Szczególnie, że nie kupiłaś jeszcze sukienki…
- Ja też nie mam nowego garnituru- dodał na pocieszenie.
- Może we troje wybierzemy się na jakieś zakupy?- zaproponowała mama.
- Nie wiem czy to dobry pomysł. Chciałabym zaskoczyć Krystiana więc nie powinien widzieć co kupuję.
- Przecież to nie wesele.
- Krystian dobrze mówi.  
- Wybierzemy się obie i doradzisz mi co powinnam wybrać.
Nie nalegał, nie teraz szczególnie w tym dość trudnym dniu. Skoro zdecydowała, że sama coś wybierze to będzie czekał aż sama mu się zaprezentuje.
Stanęła za nim obejmując go za szyję. Teraz to ona pocałowała go w czubek głowy za to, że wsparł je obie.
- Dziękuje- szepnęła mu na ucho.
Obrócił się w jej kierunku posyłając rozbrajający uśmiech na co zareagowała tym samym. Uwielbiał kiedy się uśmiechała a ten uśmiech pomimo tego co przeszła w ostatnich dniach był bardzo cenny.
- Moje dzieci- patrzyła na nich matka.
- Krystian nie jest twój.
- A jak tam twoi rodzice?- zapytała.
Patrzył na nią i szukał najprostszych słów aby to wyjaśnić. Agata spojrzała na niego dając znak, że zrobi to za niego. Skinął głową akceptując jej propozycję.
- Mamo to bardzo trudny temat dla niego. Po co w ogóle pytasz?
- Tak tylko. Może kiedyś przyjdzie nam się  poznać?
- Raczej wątpię- odparł po chwili namysłu.
- Jego rodzice wyjechali kiedy się urodził. Wychowywała go babcia.
- Przepraszam. Nie chciałam cię zranić- dodała z wyraźnym żalem.
Nie poczuł się urażony ale gdzieś w duszy został zdrapany jeden strupek wspomnień. Nie pamiętał nawet jak wyglądali, babcia nie pokazywała mu żadnych zdjęć.
- Mam też siostrę ale jest przetrzymywana za granicą. To długi i nudny temat- uciął licząc, że sobie odpuści dalsze wnikanie, przynajmniej tym razem.
Spojrzała na Agatę i uznała, że nie powinna pytać o te tak trudne dla niego sprawy.
- Przygotuję coś na kolację.
- Zawołaj nas jak będzie gotowe. Pójdziemy na chwilę do mojego pokoju. Dobrze?
Mama skinęła głową uznając, że chce mieć go na wyłączność więc nie będzie go już męczyć.

- Miło ze strony przełożonych, że przyjechali na pogrzeb.
- Co mieli zrobić? Długoletni pracownik, nigdy nie chorował więc chociaż w taki sposób mogli mu podziękować za jego wkład w działanie komunikacji miejskiej- dodała sucho.
- Wiesz co jest najgorsze?- objął ją za ramię.
Pokręciła głową przecząco.
- Czasem ktoś odchodzi tak nagle. Nie masz szansy usłyszeć go po raz ostatni.  
Zamknął oczy i wspominał ostatnie dni z Natalią. I choć jej uśmiech przerywał uporczywy ból to cieszyła się, że wyznali sobie miłość zanim odeszła. Wiedziała, że nie ma dla niej ratunku ale jego obecność ją uspokajała w tym wyczekiwaniu. Po jego policzkach spłynęło kilka łez. Poczuł tylko jak Agata je ociera ale zatrzymał jej dłoń na twarzy.
- O czym myślisz?
- O tym jak ona gasła z dnia na dzień. Była spokojna ale każdego dnia było jej coraz mniej, znikała kawałek po kawałku- oczy miał wilgotne od łez.
- Musiałeś przejść prawdziwe piekło. Odeszła twoja miłość, którą poznałeś w najgorszym momencie. Mam na myśli tak późny czas, że nie wszystko razem odkryliście.
Milczał z zamkniętymi oczami. Zbierał w sobie słowa układając kilka zdań.  
- I choć poznałem ją zbyt późno to ona jest gdzieś w środku mnie. Kiedy umarła poczułem jakby ktoś wyjął ze mnie jakiś mały fragment.

Gładziła jego włosy tuląc jego głowę do swojego torsu. Chciała aby opowiedział jej o tym co przeżył. Słuchała uważnie bo w ten sposób starała się pogodzić ze stratą ojca. Przywołała sobie w myślach fotografię Natalii podziwiając jej piękno.

Po cichym pukaniu weszła mama wołając ich do stołu. Otarł resztki łez i poszli do dużego pokoju. Agnieszka dostrzegła jego czerwone od płaczu oczy ale nie pytała dlaczego płakał. Atmosfera była smutna ale dało się słyszeć próby rozluźnienia atmosfery w ich głosach. Nikt nie mówił szeptem przez co wszyscy otworzyli się na rozmowę. Poruszyli wiele tematów zgrabnie omijając dzisiejsze wydarzenie. Gawędzili tak do dwudziestej, kiedy to chciał wracać do domu. Prosiły go aby został ale tłumaczył się ciężkim dniem dla nich wszystkich. Chciał jeszcze pobyć sam u siebie. Zwierzył się Agacie co poniekąd uwolniło niektóre emocje jakie w sobie tłumił od dłuższego czasu. Na pożegnanie najpierw przytulił Agnieszkę a potem trwał w kilkuminutowym uścisku z Agatą. Po kilku minutach pożegnali się pocałunkiem i wyszedł. Schodził po schodach jakby bez życia, ociężale i od ściany do ściany. Zanim odjechał popatrzył jeszcze jak przemykają inne auta. Wziął głęboki oddech i przekręcił kluczyk. Ruszył wolno ustępując pierwszeństwa wyjeżdżając z parkingu.  
W domu był po niecałych dwudziestu minutach. Wziął zimny prysznic i ze zdjęciem Natalii w ręku zasnął na kanapie z niedopitą szklanką Pepsi na stoliku…

3 komentarze

 
  • Iga

    Iga 21 wrz 2018 ip:94254224

    Hej zarazem świetne opowiadanie ale i smutne. Czytałam wiele opowiadani na tej stronie ale to jest jedyne w której ktoś napisał o śmierci i pogrzebie :(
    I ta cała Kinga czy ta dziewczyna nie mogła by odpuści? Nwm czy to zrobiła ale dowiem się czytając kolejne rozdziały.

  • AuRoRa

    AuRoRa 6 sie 2018

    Kolejna świetna część, bardzo emocjonalna i uczuciowa. Strata bliskiej osoby to cios, więc trudno się po nim pozbierać. Krystian dzielnie podtrzymuje na duchu swoją dziewczynę, będąc dla niej oparciem i nadzieją na lepsze jutro. Wspomnienia z przeszłości nie dadzą mu łatwo spokoju. Jeżeli oni się wcześniej z Kinga kochali, to tym bardziej nie da się tego ot tak wymazać z pamięci. Tylko, że teraz jest Agata, więc powinien podjąć męską decyzję, bo w końcu ktoś znów ucierpi, jak to w życiu. Pozdrawiam

  • blondeme99

    blondeme99 3 sie 2018

    Krystian potrzebuje sobie poukładać wszystko, widocznie rany po Kindze nie zagoiły się i teraz, kiedy ona się odezwała, one wracają. Nie spodziewałam się tego wyznania Kingi, tym bardziej, że powiedziała to w nieodpowiednim momencie :( Ale czy jej słowa są prawdziwe? Czy cierpi tak samo jak on wtedy, kiedy go zostawiła? Kurczę, pisz szybko! bo umieram z ciekawości Rozdział GENIALNY!