Życie trudne jest cz. 7

Życie trudne jest cz. 7– Hej. Masz chwilkę?
– Dla ciebie zawsze. Co tam?
– Wybrałam film.
– Komedia romantyczna?
– Nie, Piraci z Karaibów Zemsta Salazara.
– Świetnie. Byle nie Grey, wybacz, ale wymiotuję tym.
– Ja też.
– Bilety kupiłaś? Nie ważne. Jak będę wracał to kupię.
– To była moja propozycja.  
– Ale to ja się o ciebie staram.
– Ja też tego chcę…
W słuchawce telefonu zapanowała cisza.
Czego ona chce? Zastanawiał się przez chwilę, ale odgonił od siebie dziwne myśli.
– O której mam być?
– Kup bilety na osiemnastą i przyjedź abyśmy zdążyli na ten seans. Kocham Cię.  
– Ja ciebie też.
Resztę piątku w pracy spędził we wspaniałym humorze i cieszył się, że to ona zaproponowała następne spotkanie gdyż sam nie chciał naciskać by nie wyjść na wielkiego natręta. Skoczył do Cinema po bilety i wrócił na stację Toruń Główny skąd wrócił do swojego domu. Szybko przebrał się i poszedł biegać w towarzystwie słońca, które dało mu się we znaki. Trening skończył mokry jak po wyjściu z basenu i gdyby nieschłodzony napój izotoniczny, jaki zabrał mógłby tego treningu nie ukończyć z powodu przegrzania. Wziął zimny prysznic, aby zmyć z siebie trudy dzisiejszego treningu, który był kiepski w jego wykonaniu, bo pokonanie dziesięciu kilometrów zajęło mu prawie pięćdziesiąt osiem minut. Na obiad jak to w piątek zamówił frytki i rybę z pepsi bez cukru, które dotarły do niego kilka chwil przed piątą. Aby się nie nudzić włączył laptop i zaczął pisać wiersz dla ukochanej. Nie chciał wyjść na romantyka i nie miał zamiaru jej go pokazywać, ale miał świadomość, że kiedyś może to zrobi. Napisanie kilku składnych wersów zajęło mu ponad trzy godziny i w ostatecznym rozrachunku był zadowolony ze swojego dzieła. Wieczorem włączył telewizję i załapał się na pierwszą część Piratów.
– Świetnie – pomyślał na głos. Będzie okazja poznać bohaterów od początku. Problem w tym, że zasnął podczas nadawania reklam przerywających seans, co kilkanaście minut.  
W sobotę obudził się jak wyjęty z worka treningowego prawdziwego boksera. Jego kości i mięśnie były ciężkie, ściągnięte od spania na niewygodnej kanapie. Aby się rozluźnić wziął gorący prysznic i większość problemów odeszła w niepamięć. Szybkie śniadanie w postaci jajecznicy z sześciu jaj idealnie zadowoliło jego apetyt. Uwielbiał piłkę nożną, za którą biegał od dziecka, ostatnio w realu grał coraz mniej, więc musiał się przerzucać czasem do jej wirtualnego wydania. Włączył konsole i zagrał kilka meczy z rywalami z sieci w FIFĘ 17. Nie jadł obiadu, bo chciał coś skonsumować po seansie w kinie. Założył joggery i czerwoną koszulę z długim rękawem, złapał za czarną kurtkę dżinsową i poszedł po samochód do garażu. Nie chcąc wyjść na brudasa umył brykę na myjni ciśnieniowej i jechał w kierunku Chrobrego, gdy zadzwoniła ona i kazała mu stanąć pod Tesco.
– No cześć – pocałował ją w policzek, gdy weszła do samochodu.
– Musiałam im powiedzieć, że idę z Oliwią do kina.
– Dlaczego?
– Wiesz, jacy oni są – westchnęła głęboko – Chcą abym skończyła szkołę a ty możesz mi w tym przeszkadzać.
– To, co rozstajemy się? –  zapytał poważnie, ale w żartach.
– Tak chcesz?
– Uznałem, że tak będzie lepiej skoro oni tak naciskają – kontynuował poważnym głosem.
– Nie chcę cię stracić…może się pojawić inna i zabrać twoje serce.
Odwrócił się w jej kierunku i chwytając za szyję przytulił jej usta do swoich i zaczął całować. Trwali tak kilka chwil i gdyby nie klakson przejeżdżającego auta. Jeszcze trochę i byłoby całkiem gorąco.
– Myślałaś, że pozwoliłbym tak ci odejść?
– Żartowałeś?
– Nie, sprawdzałem jak mocno mnie kochasz. Pocałunek był świetny i myślę, że nie ma powodu się rozstawać.
– Ty głuptasie, przez chwilę mój umysł wariował.
– Przepraszam. Jedziemy, bo się spóźnimy.
W Cinema byli dziesięć minut przed czasem, na seans wnieśli tylko Pepsi Max, bo nie przepadali za popcornem. Kupił miejsca w środkowej części kina. Zabawne sceny z udziałem Jacka Sparrowa powodowały salwy śmiechu ze strony publiki, ale w przeciwieństwie do reszty oni śmiali się po cichu. Obejmował ją przez cały seans, ale kilkanaście minut przed końcem zasnął na jej piersi, która była duża i wygodna w sam raz na sen. Nie chcąc go budzić gładziła jego włosy aż do samego końca filmu. Z bólem serca musiała go obudzić, podniosła jego głowę i powiedziała:
– Olek, kochanie, przespałeś film.
– Co? Gdzie jesteśmy – zgrywał się.
– Jesteśmy w kinie. Nie pamiętasz?
– Miałem wrażenie, że spałem na obłoku – dobrze wiedział gdzie miał głowę, ale musiał sprawić jej delikatny komplement.
Zarumieniła się lekko, co zauważył, gdy zapaliły się światła. W głębi duszy cieszyła się z tych słów, bo lubiła swoje atuty a jednym z nich był właśnie jej biust, którego zazdrościło jej wiele koleżanek.
– Nudny film skoro zasnąłem przed końcem. Dobra czas coś zjeść, bo jestem głodny jak wilk. Na co masz ochotę?
– Na ciebie – wyszeptała całkiem namiętnie.
– Nie nadaje się do jedzenia, ale będąc na bezludnej wyspie z miłą chęcią ugotowałbym swoją rękę albo nogę dla ciebie byś nie umarła z głodu.
– Jaki ty wspaniały jesteś…
– Bez jednej ręki idzie żyć, gorzej bez nogi, ale jakbyś miała za duży apetyt i zjadła wszystkie kończyny to musiałabyś mnie wszędzie przenosić.
– Biorę to na siebie. Chodźmy.
Kino opuścili kilkanaście minut przed ósmą, trzymając się za rękę poszli do restauracji Chleb i Wino gdzie zamówili sobie pastę z kurczakiem i parmezanem.
– Tagliatelle? Co to ma być? Ja nawet nie potrafię tego wymówić. –  zirytował się wyraźnie.
– Ja też, całe szczęście, bo kelner dokończył za nas.
– Zjemy, wrócimy spacerem do auta i będę musiał cię potajemnie odstawić pod market.
– Nie przesadzaj. Coś wymyślę.  
– Nie chcę stawać między tobą a twoimi rodzicami…
– To jest mój wybór. Oni nie mogą stale trzymać mnie pod kloszem.
Kelner podał pięknie pachnące danie i zaraz zabrali się do konsumowania.
– Ja nie miałem tak, ale ja jestem facetem a ty kobietą, więc obawy mają całkiem realne. Myślę, że boją się niespodzianki z mojej strony w twoim brzuchu – przerwał wciąganie makaronu.
– No to dostaną niespodziankę – wypaliła nagle.
– Co? –  Omal nie wypluł wszystkiego na talerz.
– Kochasz mnie?
– Tak. A co to ma do rzeczy?
– Dziecko jest owocem miłości dwojga ludzi tak?
– Myślę, że tak.
– Skoro dziecko powstaje z miłości to trzeba je kochać, ale najpierw trzeba je zrobić.
W jego umyśle znów pojawił się mętlik, ponownie temat dziecka, na które nie był gotowy. Nie mentalnie, ale z pozycji materialno-finansowej.
– Teraz chcesz to dziecko? –  Zapytał bardzo zdenerwowany.
– Tu i teraz nie, ale wiesz czasem emocje biorą górę nad wszystkim innym.
– Masz rację – westchnął głęboko przełykając ślinę.
– Powiedziałam im, że może zostanę na noc u Oliwii…
– Co? Mam nadzieje, że powiedziałaś im prawdę – miał lekki bałagan w domu, bo tak gruntownie to sprzątał w sobotę lub niedzielę a skoro jest tutaj to dziś nie sprzątał.
– A z kim teraz jestem? Z tobą czy Oliwią?
Przerwał im telefon od jej ojca.
– Tato przestań nie jestem już małą dziewczynką. Jestem z Oliwią na zakupach. Zostanę u niej, bo mamy wiele spraw do obgadania, ma nowego chłopaka wiesz te babskie sprawy. Pa – rozłączyła się i położyła telefon na stoliku.
– Nie podoba mi się to – powiedział patrząc jej w oczy.
– Co się nie podoba? Bo chcę spędzić z tobą trochę czasu?
– To akurat mi się podoba, ale czy musisz ich okłamywać? Powiedziałem, że nie chcę być drzazgą w oku twoich rodziców.
– Jakbym im powiedziała, że będę nocować u ciebie to jak myślisz? Byłabym tutaj z tobą?
– Myślę, że nie, ale może by się zgodzili jakbyś im powiedziała teraz prawdę.
– I co tata kazałby mi położyć się w innym pokoju u ciebie a ty byś przekręcił klucz w zamku?
– Zaprosiłbym ich do siebie i spali by w innym pokoju – roześmiał się, aby rozładować emocje.
– Wolne żarty. Jedziemy?
– Gdzie? –  Zapytał nadal zdziwiony.
– Do ciebie?
– Może lepiej jak cię odwiozę do Oliwii…
– Jednak mnie nie kochasz…
– Kocham ponad wszystko, ale…
– Co ale?
– A jak zabronią ci spotykać się ze mną? Wtedy to będzie dopiero koniec.
– Wtedy pogadam z mamą i zapytam czy nie kochała ojca tak jak ja ciebie, w końcu to z ich miłości powstałam ja.
– Jaki ty masz dar szukania argumentów…
– Robię to z miłości…
– A jeżeli nie zrozumieją?
– Będę musiała się wymykać i to oni będą musieli się za mną uganiać.
– Czyli nie przekonam cię?
– Chcesz czy nie? –  zapytała patrząc tym płonącym wzrokiem w jego oczy.
Nie musiał nic mówić, bo wstała, jako pierwsza i założyła swoją kurtkę. Chwyciła go za rękę i pociągnęła, że ledwo zdążył zostawić pieniądze na stoliku. W jego umyśle kłębiły się dziwne myśli, nie chciał nic zepsuć, ale kompletnie nie był gotowy na ugoszczenie jej w swoim domu. Kiedy doszli do samochodu otworzył jej drzwi i powiedział, że musi zadzwonić do kogoś. Krążył jeszcze kilka chwil wokół samochodu gadając przez smartfona. Aby zyskać czas zaproponował, że pokaże jej firmę, w której pracuje. Zgodziła się i całe szczęście nie miała pojęcia, co się aktualnie działo u niego w mieszkaniu. Zatrzymali się przed bramą firmy i opuścili auto.
– Wielka korporacja.
– Tak, ale ludzie tam pracujący to roboty.
– Ty też?
– Nie, ale wszyscy zachowują się tam jak zaprogramowani przez komputer.
– A ty masz jakieś ciekawe funkcje?
– Wiele przydatnych funkcji, jakich nie mają roboty – wyszczerzył żeby śmiejąc się dość oryginalnie.
– Na przykład?
– Umiem zrobić schabowe, naprawić prąd i wiele innych…
– Ciekawie zabrzmiało te wiele innych….
Podszedł do niej i odgarniając kosmyk włosów z jej twarzy pocałował czule.
– Kocham cię i skłamałam tylko dla tych chwil.
– Wierzę ci.  
Usiedli na masce samochodu i podziwiali przez chwilę gwiazdy na niebie. Oboje wierzyli w magiczną moc spadających gwiazd i gdy tylko taką dojrzeli spoglądając na siebie pomyśleli o życzeniu. Kiedy telefon w jego kieszeni zawibrował zapytał tylko:
– Gotowa?
Skinęła głową i pojechali do niego…

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    Dobry numer przy tym makaronie, chłopak by się udławił :D Przyjemnie się czyta, a z tymi reklamami to tak jest, zapomina się co leciało w telewizji zanim się skończą ;)

  • dreamer1897

    @AuRoRa Dziękuje ślicznie za przeczytanie i komentarz. O tak, reklamy to najgorsza złośliwość telewizji gdy leci ciekawy film. Pozdrawiam.

  • Fanka

    Fajne ;) Lubie to opowiadanie ;) Jest inne niż tutaj większość ;)
    Trzymaj ten poziom :P

  • dreamer1897

    @Fanka  
    Dzięki za dobre słowa. Myślałem, że nikt nie czyta takich rzeczy z powodu nudy jaka wylatuje z życiowych historii. Mam nadzieje, że dostanę komentarz od osoby dzięki której to opowiadanie żyje bo ta historia kończy się...(zobaczymy za kilka części).

  • Fanka

    @dreamer1897 Patrz a tu znalazła się taka jedna co czyta i czeka na kolejne części ;) Wiesz wolę przeczytać coś co chodź przypomina prawdziwą rzeczywistość miłosną niż "on bogaty,ona skromna,długo się whali,ale są ze sobą i żyją długo i szczęśliwie" bla,bla bla... ileż można? :barf:  
    Oj mam nadzieje i trzymam kciuki że napiszę ta osoba ;)