Życie trudne jest cz. 38

Do studniówki pozostało niewiele czasu i piątek musiał być dniem by dopiął wszystko na ostatni guzik. W nocy raczej nigdzie się nie szwendał więc obyło się bez prysznica. Szybka kawa, bułka z szynką i wizyta u fryzjerki. W oczekiwaniu na swoją kolej przeglądał fotki męskich fryzur na smartfonie. Zdecydował się na krótkie boki i tył z grzywką zaczesywaną na bok. Po powrocie do domu wypił zieloną herbatę i zjadł kilka wafli ryżowych z masłem orzechowym. Zabrał ze sobą listę wyposażenia mieszkania i pojechał samochodem do Torunia.
Na Strzałowej był po dwunastej. Włączył ogrzewanie i zabrał się za organizację stroju na jutrzejszy wieczór. Przymierzył nowy garnitur i buty. Przez chwilę podziwiał swoje odbicie w lustrze zdobiącym przejście do salonu.  
Z kubkiem kawy w ręku zajął miejsce przed laptopem. Zmodyfikował ogłoszenie o sprzedaży mieszkania dodając listę wyposażenia będącego w ofercie. Zadzwonił do pizzerii po dzisiejszy obiad, który parujący dotarł po godzinie czasu. Usiadł przed swoim nowym telewizorem i obejrzał dwa odcinki doktora House’a.  
Po krótkim relaksie udał się do sklepu meblowego. Odrzucił oklepany temat Ikei i wybrał krajowego producenta. Nastawiony na konkretny zakup przekroczył próg salonu. Chodził i przeglądał ofertę do momentu aż wyłonił się doradca. Młoda dziewczyna z blond włosami przywitała się grzecznym dzień dobry.
- Szukam dwóch rzeczy.
- Co konkretnie?
- Łóżko z materacem i kanapa z funkcją spania. Muszą to być meble na już.
- Proszę za mną.
Weszli w głąb dość sporego salonu choć z zewnątrz na taki nie wyglądał. Wskazała mu kilka nieskładanych łóżek w różnych kolorach. Wybrał największe w kolorze dębu z komfortowym materacem w komplecie. Wśród wersalek krążył znacznie dłużej. Ogrom wzorów i kolorów nie pozwalał na szybką decyzję.
- Tyle tego macie, że nie wiem co kupić.
- Pan opowie coś o wnętrzu. Jaki kolor podłóg czy ścian a ja coś doradzę.
- Ściany jasne, podłogi szwedzkie w ciemniejszym odcieniu.
Asystentka wstępnie wybrała cztery i przy każdej wersalce przedstawiła jej rozmiar i rodzaj wypełnienia. W końcu zdecydował się na owalną w kolorze ciemnej trawy. Zapłacił za transport na wieczór i pojechał do supermarketu na krótkie zakupy. Kupił tyle jedzenia, że miał problem ze zmieszczeniem go w sześć reklamówek jednorazowych. Odwiedził jeszcze jubilera i kupił mały prezent dla Agaty.
Parówki z ketchupem i bułkami graham nie były jego wymarzoną kolacją ale nie miał ochoty na dłuższe pichcenie. Kilka minut przed osiemnastą zjawili się chłopaki z meblowego. Wersalka wylądowała w salonie a łóżko zanieśli na górę. Poczęstował ich pepsi i pozostałą pizzą z południa. Pogadali sobie nawet o właścicielu salonu jaki to z niego skąpiec skoro nie daje im premii.  
Po dwudziestej skończył składać łóżko wkładając w nie materac. Położył się by przetestować swoje monterskie umiejętności. Nie zawaliło się, nie pękło więc poszło dobrze. Z latarką na piersi poszedł pobiegać. Przed samym wejściem do lasu spotkał mieszkającą naprzeciw niego parę.
- Dobry wieczór- przywitał się zdejmując słuchawki.
- Miło w końcu poznać sąsiada. Tak tylko machaliśmy sobie przez okno a nawet nie wiemy jak ma pan na imię.
- Krystian.
- Ewelina. To mój narzeczony Dawid.
- Miło poznać- uścisnął dłoń Krystiana.
- Trochę nietypowe okoliczności ale w końcu się poznaliśmy- ciężko dyszał.
- Długo biegasz?
- Od czasu do czasu. Raczej w formie odskoczni od problemów dnia codziennego.
- Świetny pomysł na relaks. My biegamy dla kondycji. Krótko ale trzy razy w tygodniu.
- Zazdroszczę chęci. Naprawdę.
- Początki zawsze są trudne. Z każdym treningiem organizm się przyzwyczaja.
- Jak długo tutaj mieszkacie?
- Od pięciu lat- odparła blondynka.
- Ładny staż. Macie dzieci?
- Staramy się.
- Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć sukcesu.
- Dzięki. Wpadnij kiedyś na kawę.
- Spróbuję znaleźć czas.
- Trzymam cię za słowo- uśmiechnął się Dawid.
- Lecę dalej. Hej- założył słuchawki i włączył światło.
Biegnąc głębiej w las widział jak oczy zwierzyny odbijały się od lampki. Nie czuł strachu ale wolałby nie uciekać przed dzikiem. Zawrócił po trzech kilometrach i był pod domem znacznie szybciej. Spojrzał na okno sąsiadów. Uniesiony w górę kciuk Eweliny dodał mu otuchy do pobiegnięcia następnym razem. Pomachał jej na pożegnanie i wszedł do domu. Wstawił pranie z całego tygodnia i wszedł pod prysznic. Po gorącej kąpieli odgrzał w mikrofali ostatni kawałek pizzy, popił go białkiem. Starą wersalkę z korytarza przesunął do pokoju obok jego sypialni. Zmęczony ale naładowany pozytywną energią zasnął bez problemu.  

W sobotni poranek obudził go telefon. Melodia bardzo mu znana natychmiast zerwała go na nogi.
- Wyspałeś się?- usłyszał jej miodowy głos.
- Tak. A ty?
- Jak nigdy choć całą noc nie mogłam zasnąć.
- Jest dziesiąta godzina moja droga.
- Wiem. Denerwujesz się?
- Wcale. Ale słyszę, że ty tak.
- Troszkę się stresuje.
- Będzie dobrze. Uwierz mi.
- Mam nadzieje.
- Jak mama?
- Chodzi jeszcze bardziej nerwowa niż ja.
- Nie dziwię się. Przeżywa bal jedynej córki.
- O której będziecie?
- W pół do szóstej będzie pasować?
- Jasne. Nie spóźnij się. Do zobaczenia.
- Kocham cię- odłożył telefon na stolik.
Przez kilka minut ciężko wzdychając rozmyślał o tym czego dokonał w tym tygodniu. Wszystko działo się tak dynamicznie, że nie do końca był pewien czy aby nie śni. Komfort psychiczny był na znacznie wyższym poziomie choć stan jego finansów aktualnie nie wyglądał najlepiej. Miał dwa telefony w sprawie mieszkania ale wszystko było uzależnione od kredytu. Dał im czas na działanie. Kto pierwszy ten lepszy.  
Zjadł szybkie śniadanie, ogolił się i wykąpał. Z paczką wafli i masła orzechowego usiadł przed komputerem. Wyświetlał sobie zdjęcia ze studniówek z lat ubiegłych. Jego ubiór raczej był na czasie, fryzura też się łapała tylko nie wiek. Najlepiej się czuł wśród rówieśników ale przy Agacie zupełnie zapominał, że dzieli ich dziewięć lat. Taktyka na wieczór była prosta i nastawiona tylko na dobrą zabawę dla nich dwojga, reszta miała marginalne znaczenie gdyby czuł się z nimi niekomfortowo. Różnorodność strojów dziewczyn przyprawiała o ból głowy, chłopaki ubrani przeważnie w stonowane marynarki w kolorze granatowym lub czarnym.  
Po południu zamówił podwójny kebab z restauracji za Wisłą bo niestety po tej stronie nikt nie chciał otworzyć lokalu. Na szczęście dojechał ciepły i dodatkowo smakował wybornie. Nie zawiódł się na recenzjach z Google.  
Przed siedemnastą wystrojony pojechał na myjnię by odświeżyć auto. Potem odebrał Sebastiana i pojechali na Chrobrego.
- Zaraz wracam.
Wziął głęboki oddech i zadzwonił domofonem. Zamek brzęknął otwierając elektro zaczep. Spokojnie ale pewnym krokiem wszedł na górę. Zapukał dwa razy i wszedł do środka.  
- Witaj. Świetnie wyglądasz- przywitała się Agnieszka.
- Dobry wieczór. Dziękuje ale to nie ja będę gwiazdą.
- Agata jeszcze się szykuje. Siadaj- zaprosiła go do pokoju.
Obok telewizora pojawiła się nowa ramka ze zdjęciem. Była na nim cała rodzina ale fotka była bez kolorów. Domyślił się, że w ten sposób jakoś radziły sobie z brakiem ojca.
- I jak?- Agata wyszła ze swojego pokoju.
Jej włosy opadały na czerwoną sukienkę zdobioną koronkami. Od góry były przeźroczyste a niżej było znacznie więcej materiału. Pokaźny dekolt ozdabiał złoty łańcuszek z symbolem nieskończoności jaki podarował jej na święta. Uśmiechnął się widząc go w odpowiednim miejscu.
- Wyglądasz jak dziesięć milionów dolarów- usta nadal miał otwarte jakby łapał muchy- Poprawka miliard dolarów.
- Ty wcale nie taniej- zapewniała go całkiem szczerze.
- Brakuje jeszcze czegoś- podał jej małe pudełeczko.
Otworzyła a jej twarz wypełnił uśmiech jaki uwielbiał oglądać.
- Są piękne. Dziękuje- rzuciła mu się na szyje i pocałowała.
Poszła do łazienki by je założyć. Po chwili wróciła a diamenciki błyszczały jak najdroższe klejnoty.
- Nie mogę cię teraz zabrać na bal.
- Dlaczego?
- Wszyscy będą chcieli mi ciebie zabrać a wiesz dobrze, że nie oddam cię nikomu.
- Tylko dla ciebie się tak wystroiłam.
- Jedziemy?
- Uważajcie na siebie- matka pocałowała Agatę i wyszli.
- Cześć Sebastian.
- O matko ale wyglądasz.  
- Dzięki.
- To co jedziemy?
Nigdy nie był na dużej sali hotelu Filmar. Miał dwa szkolenia tutaj ale to były salki konferencyjne. Choć ściany wyglądały na niedawno odmalowane to podłoga nie była w najlepszym stanie. Nie czuł żadnej presji z powodu swojego wieku. Oliwię i Michała spotkali kilka chwil przed Polonezem. Po toaście szampanem przyszedł czas na pierwszy taniec. Kiedy popłynęła melodia tętno jego serca podniosło się o kilka uderzeń. Spoglądał co kilka sekund na Agatę i widział w jej oczach jeszcze większy strach. Ściskając mocniej jej dłoń dodawał jej otuchy. Wyszło perfekcyjnie a brawa nie miały końca.  
Atrakcją wieczoru była dyrektorka szkoły. Jej krótkie włosy w kolorze platynowego blondu odejmowały jej lat. Wyglądała na znacznie młodszą niż wskazywała jej metryka. Przy stoliku usiedli naprzeciw Michała i Oliwii.  
- Dziewczyny wyglądają jak królewny- powiedział Michał.
- A my chłopaki wszyscy jednakowo, garnitur tylko kolory nieznacznie się różnią.
- Przynajmniej macie łatwiej przy zakupie.
- Chociaż jeden plus- mrugnął okiem do Agaty Krystian.
- Jeść i nie gadać bo będziecie marudzić, że głodni.
Żurek w chlebowych miskach, roladki z grzybami i ziemniakami jako danie główne wyglądały w porządku. W smaku już niestety nie były równie dobre co piękne.
Kiedy z głośników popłynęła melodia Shut up and dance Krystian porwał Agatę w dynamiczny taniec. Jego zasób kroków nie był imponujący a dwukrotne nadepnięcie na nogę Agaty spotkało się tylko z jej bajecznym uśmiechem. Do stolika wrócił spocony choć na zewnątrz temperatura wynosiła minus siedem stopni.
- Jak się sprawdził?- zapytał Michał.
- Zwinny i pomysłowy.
- Kombinator- spojrzał na kolegę z rozbawieniem.
- No co? Mówiłem, że klubowiczem nie jestem ale coś tam potrafię.
- Daje radę.
Dopiero przed północą na stołach pojawił się deser na który wszyscy czekali. Ciasto jak to z cateringu wyglądało lepiej niż smakowało ale do kawy to zawsze coś dobrego. Zanim zaczął się występ kabaretowy wyszli na zewnątrz by Oliwia z Michałem mogli się odpalić.  
- U nas było całkiem inaczej.
- Co konkretnie?
- Jedzenie było znacznie lepsze. Bez obrazy.
- Przy wyborze nie kierowaliśmy się ceną ale lokalizacją i niestety mało było dostępnych lokali. Oni uparli się na własnego dostawcę jedzenia.
- Ja tam się najadłem- zaciągnął się Michał i podał papierosa swojej dziewczynie.
- Jak możecie się tym truć?
- Samo przyszło ale gorzej z rzuceniem.
- Przydałby ci się trening mój drogi. Możesz biegać ze mną.
- Nie dam rady. Ciężko się biega jak ma się taki balast- poklepał się po brzuchu akcentując swój atut.
Wybuchli gromkim śmiechem.
- Idę do środka. Zimno mi.
Krystian i Agata poszli prosto na parkiet. Grali akurat Wonderful tonight Erica Claptona. Kołysząc się bardzo powoli śpiewał dobrze mu znane słowa. Wyobrażał sobie ich razem w takiej scenerii jak w tekście. Występ grupy uczniów rozbawił chyba wszystkich. Śmiechy i brawa nie miały końca. Atmosfera z minuty na minutę była coraz luźniejsza i to chyba nie tylko przez alkohol. Ludzie poznawali się lepiej i zaczęli nawet tańczyć ze sobą na zmianę.  
- Zastanawiam się dlaczego niektóre dziewczyny przyszły same.
- Może nie znalazły kogoś odpowiedniego?
- Mam kilku znajomych i pewnie skorzystaliby z zaproszenia. Seba też by się dobrze bawił.
- Nie wątpię. Dziewczyny są naprawdę fajne i może lepiej by się bawiły.
Do czwartej rano nie wiele osób pozostało na sali. Większość nauczycieli opuściło zabawę po północy. Został tylko wychowawca i kilkoro rodziców. Nie licząc obsługi było może z dwadzieścia osób. Oczy Krystiana zaczęły się zamykać na dłużej niż kilka sekund co nie przeszło uwadze ukochanej.
- Śpisz?
- Jestem w trybie eco albo jak kto woli w stanie czuwania.
- Wracajmy. Idź spać normalnie.
- Chcesz już wracać?
- I tak już nie wiele nas pozostało a jak wiesz ostatni gasi światło.
Wyjął telefon i zadzwonił po kolegę. Na Chrobrego byli po kilku minutach. Po kieliszku szampana nie było śladu więc podrzucili Sebastiana do domu i wrócili na parking.  
- Odprowadzę cię.
- Zostaniesz u mnie?
- A chcesz?
- Mama raczej nie miałaby nic przeciwko.
- Nie wiem czy to dobry pomysł.
- Chodź- złapała go za rękę i zupełnie cicho weszli na górę.
Kiedy stanęli pod drzwiami nalegała aby został ale w jego głowie nadal tkwiły słowa ojca i choć już go nie było to ciężko było mu się zdecydować.
- Przyjadę do ciebie jutro.
- Nie daj się prosić.
- Agata to nie tak, że nie chcę ale chyba wobec kogoś chciałbym być lojalny.
Ze smutkiem weszła do środka i zamknęła zamki. Schodził wolno by nie hałasować ale nagły wrzask z piętra wyżej wyrwał go z zamyślenia.

1 072 czyt.
100%115
dreamer1897

opublikował opowiadanie w kategorii miłosne i przygodowe, użył 2463 słów i 13565 znaków

Komentarze (5)

 
  • AuRoRa

    AuRoRa 8 paź 2018

    Świetna część , oddałeś klimat studniówki, tej atmosfery, ludzi, nawet muzyka pasująca do okazji. Super. Krystian jak zwykle szarmancki wobec ukochanej. Końcówka intrygująca, z ciekawością czekam na kolejną część

  • Misia1999

    Misia1999 5 paź 2018 ip:82160232

    Piękna opowieść. Nie myślałeś czasem o napisaniu książki? Odnoszę wrażenie jakby ta historia w całości się kiedyś wydarzyła.

  • Kmicic

    Kmicic 5 paź 2018

    W końcu kolejny rozdział Już nie mogłem się doczekać, ale na takie cudo warto. Super rozdział i oczywiście liczę na więcej. Oby ten wrzask nie był niczym złym, ale wątpię.

  • blondeme99

    blondeme99 4 paź 2018

    Urwać w takim momencie?   Pięknie opisana studniówka i odczucia Krystiana   Jestem pod wrażeniem   No i te piosenki  

  • Fanka

    Fanka 4 paź 2018

    O cholercia,no to teraz mam nadzieję,że szybciutko wrzucisz kolejny rozdział,bo teraz to mam milion pomysłów,co mogło się stać
    A pomijając,kolejny świetny rozdział