Życie trudne jest cz. 36

Życie trudne jest cz. 36Środowy poranek zaczął od gorącego prysznica. Kiedy skończył włożył czystą bieliznę i poszedł zaparzyć kawę. Spojrzał na termometr i zdecydował jednak, że pójdzie pobiegać. Zjadł dwie kanapki z jajkiem i pomidorem. Kawę zabrał przed telewizor gdzie obejrzał najświeższe wiadomości.  
Kilka minut po ósmej poszedł do lokalnego sklepu i przyniósł dziesięć, dużych kartonów. Ciuchy i buty zmieściły się w pięciu, dwa kartony na przedmioty zdobiące meble a reszta na drobnostki z łazienki, kuchni i pozostałe przedmioty schowane w szufladach. Ustawił wszystkie pudła na przedpokoju i przebrał się w strój do biegania.  
O dziewiątej poszedł biegać pomimo ośmiu stopni pod kreską. Mroźne powietrze nie sprawiało mu problemów ale śliska nawierzchnia wprowadzała ryzyko kontuzji dlatego biegł znacznie wolniejszym tempem niż ostatnio. Pokonanie dziesięciu kilometrów zajęło mu godzinę i dziesięć minut z czego nie był zbytnio zadowolony. Sięgnął po telefon i wybrał numer Sebastiana.
- No i jak tam?
- Jestem w drodze. Za jakieś piętnaście minut będę.
- Świetnie. Nie jest tego za wiele ale mój samochód nie zmieściłby tak dużych pudeł.
- Spoko. Poratujesz czymś ciepłym bo ogrzewanie nie działa.
- Może być zupa chińska i gorąca kawa?
- Może być.
- No to do zobaczenia.
Kolejny raz wziął gorący prysznic uprzednio wstawiając ostatnie w tym mieszkaniu pranie. Wstawił wodę,  przygotował kubki i miseczki z zupą.  
Po pół godziny zadzwonił domofon i otworzył drzwi.
- Co tak późno?
- Miałem kontrolę.
- Wchodź bo trzęsiesz się jak galareta. Siadaj w kuchni tam najlepiej grzeje.
- Dzięki. Faktycznie nie za dużo zabierasz- potarł zgrabiałe ręce i wszedł zdejmując buty.
- Chcę urządzić na początek jakbym był u siebie. Resztę może innym razem. Wstawię wodę jeszcze raz.
- Biegałeś?
- Po czym poznałeś?
- Masz takie rumieńce jakbyś zobaczył bardzo ciekawe obrazki…
- Chyba ty.
Zaparzył dwie zupki i kawę.  
- Agata wie?
- Nic a nic.
- Czyli niespodzianka?
- Być może.
- Chcesz by zamieszkała od razu z tobą?
- Nie.
- Dlaczego?
- Najpierw studia a potem pomyślimy.
- Dziwny jesteś.
- Bo?
- Nie chcesz jej mieć przy sobie?
- Chcę ale zależy mi by skończyła studia w spokoju.
- A u ciebie nie będzie go miała?
- Wiem czego chciał jej ojciec.
- Ale jego już nie ma.
- Zastanowię się nad tym ale uważam, że jej matka też nie byłaby zadowolona.
- To porozmawiaj z nią i przedstaw jej wszystkie plusy i minusy.
- Pomyślę. Jedz- przysunął mu miskę gorącej pomidorowej.
Zjedli w milczeniu a potem zabrali się za znoszenie kartonów do samochodu. Zamknął za sobą drzwi i wrócili do transportera.
- Gdzie to ma bezpieczniki?
- Bo ja wiem? Pożyczony.
Krystian wyjął telefon i zaczął szukać instrukcji obsługi. Na jednym forum odnalazł widok i dokładny opis skrzynki bezpieczników. Otworzył pokrywkę obok skrzyni biegów i wyjął piętnasty bezpiecznik. Trafił w sedno wyjmując spalony. Podjechali do marketu budowlanego i zakupił całe opakowanie nowych. Włożył w to samo miejsce i ogrzewanie zaczęło swoją pracę.
- No panie uratowałeś nam podróż.
- Jednak smartfon z internetem to jest coś co może się przydać.
- Tak ale nadal nie rozumiem tych co siedzą w nim całymi dniami.
- Ja też ale takie społeczeństwo.
- Jedziemy?
- W drogę.
Na Strzałowej byli po dwudziestu minutach. Brama była otwarta więc podjechali pod sam garaż.  
- Dzień dobry- przywitał się gospodarz.
- Dzień dobry. A gdzie pies?
- Zabrałem go już do tamtego mieszkania.
- To mój przyjaciel Sebastian.
- Witam- podał dłoń gospodarzowi.
- Chyba sporo tego macie skoro tak dużym samochodem przyjechaliście.
- Dziesięć kartonów.
- Pomogę wam.
Wyładowanie trwało ledwo pięć minut. W przyjemnej atmosferze rozmawiali o kobietach popijając kawę rozpuszczalną. Po dwóch godzinach przypomnieli sobie, że mają jeszcze coś do zrobienia.
- Będziemy lecieć. Mam kilka spraw.
- Twoje klucze- podał mu mały pęczek i założył kurtkę gospodarz.
- Dzięki.
- Podrzucicie mnie?
- Jasne.
Podwieźli go na Rubinkowo a potem pojechali do szkoły przy Grunwaldzkiej. Czekał kilka minut przed wejściem dreptając z nogi na nogę.
- Krystian? Chodź bo zimno- zawołała Agata.
- Nareszcie.
Salę gimnastyczną zdobiły kolorowe krzesełka a na parkiecie było już kilkanaście osób. Oprócz Oliwii poznał jeszcze Anetę Dąbrowską, która kolegowała się z nimi obiema. Osiem dziewczyn ćwiczyło ze sobą a reszta miała partnerów. Znajoma melodia popłynęła z głośników i zaczęli. Chodź jego studniówka była już dość dawno temu to bezbłędnie zatańczył Poloneza. Pięć prób i wszystkie wyszły idealnie, w końcu zostały już tylko niecałe trzy dni do balu. Spoglądając na męską część towarzystwa zdał sobie sprawę, że był najstarszy i dzieliła ich spora różnica wieku.
- Tego się nie zapomina- rzucił w odpowiedzi na pytanie Anety, która pytała kiedy miał swoją studniówkę.
- Dzięki, że przyszedłeś tak bardzo chciałam się sprawdzić przed finalnym tańcem.
- Dla ciebie wszystko. Damy radę. To musi być niezły bal.
- Wierzę, że taki będzie.
- A Michał nie przyszedł?- spojrzał w kierunku Oliwii.
- Musiał dzisiaj być w pracy.
- No tak. Nie było mnie i Sebastiana także musiał zostać na posterunku. Nie gniewasz się na mnie?
- Dlaczego? Trenowaliśmy u mnie w domu.
- I jak sobie radził?
- Świetnie.
- Powiem ci coś w tajemnicy.
- Zamieniam się w słuch.
- Michał jest super tancerzem. Gdzie by się nie pojawił to zawsze ma z kim tańczyć a dziewczyny aż gwizdały widząc jego wyczyny.
- Serio?
- Powiem więcej. Jest fanatykiem Dirty Dancing. Uwielbia Patricka.
- A ty umiesz coś więcej niż Poloneza?- zagadnęła go Agata.
Mrugnął do niej okiem i łapiąc za rękę pociągnął za sobą.
- Mam jeszcze dwie lekcje.
- I nie możesz ich opuścić?
- Mogę.
- Więc?
- Odciągasz mnie od nauki?
- Nie mam zamiaru. Uczyłem się bardzo dobrze ale każdy musi pozwolić sobie na trochę swobody.
- Mam teraz sprawdzian z fizyki a ostatnia lekcja to matematyka.
- To już zmienia postać rzeczy. Takich przedmiotów nie można odpuszczać.
- Czyli co?
- Chciałem cię zabrać na kręgle.
- A nie możemy po piętnastej?
- O tej godzinie będzie sporo ludzi a dostać się na tor będzie bardzo trudno.
- Czyli nie chcesz się ze mną spotkać?
- Chcę ale dzisiaj jestem bez samochodu.
- Nadal nie rozumiem w czym problem.
- Jakoś nie przepadam za zbiorowymi środkami komunikacji.
- Ja się przyzwyczaiłam.
- Też kiedyś jeździłem ale nie lubię tłoku i ścisku a taki będzie w szczycie a do tego wszyscy w zimowych ciuchach. No i jeszcze co drugi kicha i kaszle.
- Twoje argumenty są nie do podważenia.
- Wiem dlatego mam inny pomysł.
- Jaki?
- Sebastian Cię odbierze ze szkoły i przerzuci do kręgielni. Ja coś do piętnastej wykombinuję. To znaczy mam kilka rzeczy do załatwienia.
- Czym przyjedzie?
- Białym vanem.
- Czy jest coś na co nie znalazłbyś odpowiedzi bądź rozwiązania?
- Sporo takich rzeczy.  
- Dobra lecę bo się spóźnię- pocałowała go w policzek i oglądając się kilka razy w końcu zniknęła za rogiem.

Wciągnął czapkę na głowę i spokojnym spacerem trwającym ponad czterdzieści minut dotarł do galerii. Jako pierwszy odwiedził elektro market gdzie kupił nowy telewizor, zestaw kina domowego, pralkę, lodówkę i mikrofalówkę. Dostawa miała być na czternastą trzydzieści więc skorzystał z okazji i przejrzał asortyment sklepów odzieżowych. Kupił dwie pary dżinsów, nową bluzę i buty na wiosnę w przecenie. Po krótkiej rozmowie z Sebastianem i dość osobliwych negocjacjach czekał na niego na zewnątrz. Temperatura spadała a jemu było coraz bardziej zimno ale w końcu przyjechał biały van.
Kiedy dotarli do jego domku samochód ze sprzętem już czekał. Dwóch chłopaków w bardzo szybkim tempie uporało się z wszystkim pudłami. Dał im po dwie dychy za ambitną obsługę.
- Wyrzucisz mnie na Żółkiewskiego. Ok?
- Jak chcesz.
Rozstali się i poszedł zaklepać kolejkę na torze. Po niecałych dwudziestu minutach Sebastian i Agata zjawili się nie przestając się śmiać.
- Co takie z was śmieszki?
- Słyszałem, że opowiadałeś o naszym tancerzu.
- Zapomniałeś dodać słowa mistrzu.
- Przepraszam. Opowiadałem jej o małym incydencie na studniówce.
- Każdemu może się zdarzyć. Głodna?
- Coś bym zjadła.
- Idziesz z nami?- zapytał kolegę.
- To chyba randka dla dwojga…
- Masz coś przeciwko?- spojrzał w jej kierunku.
-  Chodźcie- poszli do North Fish bo mieli jeszcze pół godziny do swojej tury.
Rozmowa toczyła się w tak naturalny sposób, że wszyscy odnieśli wrażenie jakby wychowywali się na jednym podwórku.
- Czas na nas- Krystian wstał jako pierwszy.
O dziwo grających było znacznie mniej niż się spodziewał. Była nawet grupa pracowników jakiejś korporacji. Każdy miał plakietkę z imieniem a rozgrywkę prowadziła osoba wyglądająca na animatora. Pierwsze pół godziny uczyli się swoich imion a potem zabawa i śmiechy nie miały końca.
Rozgrywkę zakończyli po osiemnastej. Wygrał Krystian, drugi był Seba a na końcu Agata. Przez chwilę przez śmiech próbowali ją pocieszać, że następnym razem będzie lepiej ale ta zgrywała się udając obrażoną.
- No już. Masz u mnie darmowe lekcje- pocieszał ją Krystian.
- Możesz śmiało się od niego uczyć. Ja też u niego zaczynałem.
- Dobra starczy tego dobrego. Wracamy? Podrzucisz nas na Chrobrego?
Seba skinął głową i niemalże biegiem udali się bez kurtek do samochodu.  
- Dzięki Krystianowi działa ogrzewanie- pochwalił się Agacie zdolnościami kolegi.
- Skorzystałem tylko z internetu.
- Ale znalazłeś rozwiązanie.
Dojazd do Chrobrego zajął im równe trzy minuty.
- Zaczekasz za mną?
- Jasne.
Poszedł ją odprowadzić. Obejmując ją ramieniem zaczął opowiadać o wczorajszym dniu.
- Byłem u Kingi.
- Po co?- zapytała całkiem spokojnie.
- Pomogła mi coś załatwić i chciała porozmawiać.
- Co załatwialiście?
- Nic ważnego, przynajmniej teraz.
- A ta rozmowa?
- Dowiedziałem się, że prawdopodobnie nie będzie mogła mieć dzieci.
- Co? O czym ona z tobą rozmawiała?
- Zrobiła rentgen układu rozrodczego jakaś dziwna nazwa tego badania. Wybacz ale nie pamiętam.
- Czego się dowiedziałeś?
- Nic poza tym, że jakaś eksperymentalna terapia może jej pomóc.
- I co podejmie się jej?
- Pieniądze ma ale nie ma kto jej w tym wspierać.
- I wybrała sobie ciebie?
- Nie. Nic nie zasugerowała a ja też nie oferowałem swoich usług.
- Po co ci to powiedziała?
- Wiesz dlaczego się rozstaliśmy. Myślisz, że dla mnie to łatwa sprawa?
- Uważam, że nie ale szczerze jej współczuję.
- Dzięki, że mnie rozumiesz.
- To nie jest tak, że to akceptuję. Rozumiem, że jesteście przyjaciółmi choć to zbyt przesadzone określenie. Też miałam kiedyś od byłego podobną propozycję ale nie przystałam na nią.  
- Dlaczego?
- Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Ktoś niby cię kochał, potem cię rzucił a ty nadal się z nim widujesz jakby nic się nie stało?
- Wszystko zależy na jakich zasadach ta przyjaźń się opiera.
- Wiem, że o pieniądze się nie martwi. Ma drogie auto i w moim mniemaniu prestiżową pracę. Wiesz czego jej brakuje?
- Rodziny?
- Oczywiście nie jestem o ciebie zazdrosna bo ufam ci i wierzę, że nie działasz na dwa fronty.
- Oczywiście, że nie. Obiecałem jej, że ją wysłucham kiedy pomoże mi coś załatwić.
- Skoro u niej byłeś to powiodła się ta sprawa tak?
- Nie mogę nic obiecywać ale może być pozytywnie zakończona.
- Krystian?
- Słucham cię?
- Czy jest coś o czym powinnam wiedzieć?
- Myślę, że na tym etapie to nic znaczącego. Nie chcę zapeszać ale trzymaj kciuki.
- Za Kingę też?
- Jeżeli zechcesz i rozumiesz sytuację w jakiej jest.
- Jasne, że rozumiem. Leć już bo Seba zamarznie.
- Kocham cię i nikomu nigdy cię nie oddam- pocałował ją nie puszczając uścisku przez kilkanaście sekund.
- Co za deklaracja.
- Poważna.
- Trzymam cię za słowo. Idź- przytuliła go i pocałowała w czoło.
Tak jak zawsze poczekał aż usłyszy przekręcone zamki i wrócił na parking.
- Kierunek Strzałowa.
- Co ty będziesz jeszcze tam robił?
- Chcę trochę się urządzić.
- No to jazda.
Dziesięć minut później byli na miejscu ale Krystian odmówił pomocy ze strony kolegi.
Zamknął bramę i wszedł do środka. Przekręcił zamki w drzwiach i uruchomił gazowe ogrzewanie. Przez chwilę posiedział w salonie patrząc w sufit zastanawiając się nad przyszłością.  
Poukładał ciuchy w szafie na górze i założył domowy dres. Szybko zabrał się za rozpakowywanie pudeł. Poustawiał wszystko na swoim miejscu. Stolik znów został ozdobiony przez telewizor. Tym razem Samsungiem o przekątnej siedemdziesiąt pięć cali. Lodówkę wstawił w miejsc gdzie stała poprzednia, obok niej na stoliku postawił mikrofalówkę.  
Automat również wylądował w miejscu zabranego przez poprzedniego właściciela. Zanim poszedł się wykąpać postawił jeszcze zdjęcie Natalii i swojego psa na nocnym stoliku obok łóżka. Zostawił dres w pokoju i poszedł do wanny. Niecałe pół godziny później siedział na brzegu łóżka ze zdjęciem Natalii w ręku. W ciszy przypominał sobie wszystkie dobre chwile a te złe automatycznie zagłuszały jego wspomnienia. Położył się i przykrył kocem z wielkim tygrysem. Pstryknął palcami i światło zgasło.
- Ach ten smart- westchnął i zamknął oczy.

3 komentarze

 
  • Iga

    Iga · 21 wrz 2018 · 287366670

    Ach teraz już wszystko rozumiem i współczuję tej Kindze. Mam nadzieję że ten układ przyjaźni im sie uda. Ciekawa jestem co będzie dalej 🙂 Pisz dalej 🙂

  • AuRoRa

    AuRoRa · 21 wrz 2018

    Świetnie opisujesz ich relacje, czują się przy sobie swobodnie, zapewnienie o jego uczuciu było romantyczne. Kolegów też ma fajnych, bo na pomoc zawsze może liczyć. Nie chce jeszcze z nią zamieszkać, pamięta jej ojca, ma zasady. Wygląda na to, że wszystko idzie ku dobremu Czasem takie gaszenie światła by się przydało, zwłaszcza po ciężkim dniu

  • blondeme99

    blondeme99 · 20 wrz 2018

    "- Kocham cię i nikomu nigdy cię nie oddam-" Kocham ten tekst   Znając Krystiana i jego dobre serce jestem pewna, że dotrzyma słowa W końcu jest Agata, szczerze to zatęskniłam za tą bohaterką Rozdział genialny, jak to mówią: "Szapo ba!"