Życie trudne jest cz. 41

Życie trudne jest cz. 41Słońce wypełniło salon pomarańczowym światłem. Na pierwszy rzut oka można by stwierdzić, że wyglądało jak latem. Jednakże styczniowa kartka kalendarza bez skrupułów potwierdzała, że mamy do czynienia z zimą. Śniegu nie było ale mróz potrafił dawać się we znaki wszystkim. Sporo osób nie poradziło sobie z uruchomieniem silnika w aucie. Ile to lawet krążyło po mieście? Wyglądało to jakby wydarzył się okropny wypadek tyle, że samochody były całe.  
Zerwał się niemalże spadając z łóżka. Przez całą noc walczył z koszmarami chodząc po pokoju. Bał się tego dnia jeszcze bardziej niż podczas pogrzebu jej ojca. Niejako czując się zupełnie odpowiedzialny za przyszłość Agaty bo tak naprawdę nie został jej nikt poza nim. Nie wybiegał myślami w daleką przyszłość ale jego jasno nakreślony plan na najbliższe miesiące miał już kilka poprawionych pozycji.  
Sprany kolor jego piżamy idealnie pokazywał jak często robił zakupy do swojej garderoby. W tygodniu nie bardzo miał ochotę na przepychanie się z tłumem w galerii a weekendy wolał spędzać w domu czytając książki bądź poszerzając wiedzę. Uwielbiał czytać thrillery i książki o szpiegach. Poprzedniego dnia gdy Agata zasnęła czytał do północy bijąc się z myślami i chyba to myślenie wygrało bo nie wiele pamiętał z tego co przeczytał.  
Zaspany poczłapał do kuchni i próbował wymacać czerwony kubek stojący na suszarce w szafce. Niby go chwycił ale wyślizgnął mu się z rąk i roztrzaskał się na kawałki z wielkim hukiem.
- Cholera.
Pozbierał rozbitą porcelanę i sięgnął po drugi kubek. Wciągnął kurtkę i wyrzucił komplet do śmietnika. Jeden bez drugiego nie miał zastosowania więc pozbył się obu.  
- Oszalałeś?
- Co?
- Tak zimno a ty wychodzisz w krótkich spodenkach?
- Na chwilę tylko. Byłem wyrzucić śmieci.
- Parzysz kawę?
- Miałem zamiar ale rozbiłem kubek.
- Czerwony?
- Uhm.
- Ja to zrobię- wstawiła wodę i wyjęła komplet zielonych kubków.
Wyjął z lodówki wkładkę jajek i zabrał się za szybkie śniadanie. Zerkał co kilka chwil na Agatę ale wyraz jej twarzy nie zdradzał zupełnie nic. Popijała kawę łyk za łykiem zerkając za okno. Przeżywała głęboko w środku te ostatnie dni ale maskowała swój smutek tak dobrze jakby w jej życiu nie wydarzyło się nic tak okrutnego.
- Agata?
Spojrzała na niego z zaciekawieniem a delikatny uśmiech pojawił się jej na twarzy.
- Tak?
- Może to co powiem to banał ale chcę się tobą zaopiekować.
- Miło z twojej strony.
- Zrobię wszystko abyś była szczęśliwa pomimo tego co się teraz dzieje w twoim, naszym życiu.
- Kocham cię- objęła go mocno i zaczęła płakać.
Gładził ją po włosach próbując pocieszyć.
- Cieszę się, że zamieszkałaś tutaj ze mną.
- Ja też. Nie wiem co by było gdybym została tam sama.
- Nie chcę nawet o tym myśleć.
- Ja też. Idę się przebrać.
- Jasne- zabrał się za zmywanie.
Włączył ponownie Minutes to midnight. Próbował naśladować Chestera w kilku utworach ale nie potrafił się wydrzeć jak on. Skorzystał z prysznica na dole a potem poszedł się przebrać. W tym roku przyszło mu założyć garnitur po raz trzeci co było rekordem w obecnym roku. Jeden pogrzeb, studniówka i znów pogrzeb. Jego doświadczenia z pogrzebami zaczęły ostatnio się pogłębiać. Pochował babcię, Natalię, był na pogrzebie ojca Agaty a teraz jej mama. Czasami wątpił, że to wszystko się wydarzyło ale kilka spojrzeń na odpowiednie zdjęcia wystarczyło. Fotografie przypominały mu bolesną prawdę.
- Samochód czeka- ponaglił ją kiedy siedziała w łazience.
- Już wychodzę.
Zszedł na dół i założył kurtkę. Wyszedł  przed bramę by pogadać z kierowcą Mercedesa.
- Dzień dobry- uścisnął dłoń szofera.
- Dzień dobry.
Facet wyglądał na jakieś trzydzieści parę lat. Krystian zastanawiał się dlaczego wybrał taką branżę a, że był ciekawy próbował się dowiedzieć tego i owego.
- Wyglądasz na chłopaka w moim wieku.
- Mam trzydzieści jeden lat.
- A więc jesteś starszy ode mnie. Ja mam dwadzieścia osiem.
- Nie powiedziałbym ale miło mi cię poznać. Jestem Marcin.
- Krystian.
Uścisnęli sobie dłonie.
- Życie potrafi brutalnie zaskakiwać. Najpierw ojciec a teraz mama.
- Skąd wiesz? Poprzednio był inny kierowca.
- Szefowa mi wszystko powiedziała.
- No tak. Męczy mnie jedno pytanie.
- Jakie?- wypuścił kłąb dymu po zaciągnięciu się papierosem.
- Dlaczego trafiłeś do tej firmy?
- Nie uwierzysz ale byłem kiedyś kurierem.  
- Serio?
- Uhm.
- Dlaczego już nim nie jesteś?
- Kurier wszędzie się spieszy i nagina przepisy. A tutaj gdy ludzie widzą karawan to czują respekt. Nikt cię nie pogania.
- Całkiem trafne stwierdzenie.
- Mój tata kopał groby. Widocznie odziedziczyłem po nim zainteresowania- zaśmiał się i pociągnął papierosa.
- Zabawne. Nawet  w takiej sytuacji potrafisz się cieszyć.
- Przepraszam.
- Nic się nie stało. Po prostu traktujesz to jako pracę i robisz to dla pieniędzy.
- Dokładnie. Nie, że mnie nie obchodzi czyjaś śmierć czy coś.
- Ale?
- W tej pracy trzeba być twardym, przynajmniej na zewnątrz. W środku każdy z nas to znaczy pracownicy zakładu przeżywamy każde zlecenie gdzieś w głębi siebie. Umierają starzy, młodzi i dzieci.
- Przykre widoki.
- Tak. To nie są miłe rzeczy dla oka.
- Teraz wiem jak to wygląda z perspektywy pracownika.
- Służę informacją.
Agata dołączyła do nich. Miała na sobie czarne spodnie i granatową kurtkę.  
- A gdzie czapka?
- Założę kaptur.
- Czapka.
- Dobra- wróciła się do środka.
- Ty tu rządzisz- powiedział kierowca.
- Nie chcę rządzić ale spędziliśmy święta u mnie a była chora bo przyjechała do mnie w letnich ubraniach.
- Jesteś przewrażliwiony.
- Być może. Wolę chuchać na zimne.
- Lepiej zapobiegać niż leczyć. Słusznie.
Wyglądała na naburmuszoną ale przywitała się grzecznie z kierowcą. Przez te kilka minut rozmawiali całkiem swobodnie jakby znali się od kilku lat.
Przed cmentarzem czekało ledwie kilkanaście osób. Agata rozpoznała dwóch sąsiadów i trzy koleżanki jej mamy. Tłumów nie było ale widocznie tak miało być. Oliwia z Michałem złożyli im kondolencje kiedy wysiedli z samochodu. Przed bramą stał wikariusz z którym ustalili ceremonię.
- Dzień dobry- przywitał się Krystian.
- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus- powiedział ksiądz, trzęsąc się z zimna.
- Dziękuje księdzu, że się zgodził- tylko tyle z siebie wydusiła Agata.
- Pogrzeb to akt łaski pana Boga. Jak się pani czuje?- zapytał.
- Wiem tylko, że rozstajemy się na chwilę. Kiedyś się spotkamy.
Młody ksiądz był pod wrażeniem jej wiary. Coraz więcej młodych odwracało się od kościoła ale ona wierzyła w tajemnicę życia wiecznego. Uznał, że miała autorytet wśród rodziców i to oni dołożyli starań by żyła zgodnie z ich nauką.  
Kilka minut przed dwunastą przyjechał czarny Vito i obsługa wyjęła trumnę ze środka. Agata w objęciach Krystiana przyglądała się zmierzającym w kierunku bramy pracownikom. Widok trumny wzbudził w niej niepokój i zaczęła płakać. Objął ją mocniej i tulił do siebie próbując  złagodzić jej ból.  
- Mamo- powiedziała ochryple i poszli na miejsce w którym byli jakiś czas temu. Kwiaty leżące obok grobu pomimo mrozu wyglądały całkiem świeżo.  
Przez całą mszę Agata opierała głowę na ramieniu Krystiana. Łkała po cichu próbując się pogodzić z rozstaniem. Mama była dla niej najlepszą przyjaciółką. Opowiadały sobie dosłownie wszystko. Wspominała jej słowa gdy mówiła o Krystianie. Powiedziała jej, że wygląda nie tylko na mądrego ale też wiedzącego co w życiu jest najważniejsze. Chciała by była szczęśliwa z nim kiedy przyjdzie jej opuścić ten świat.
Widok trumny opuszczanej na dół nie był obcy Krystianowi. W ciągu ostatnich lat miał okazję spoglądać do grobu gdy żegnał swoich najbliższych. Choć nie był spokrewniony z Agnieszką to uronił kilka łez. Widok zapłakanej Agaty poruszył jego serce dogłębnie. Kiedy drżała on robił to samo jakby byli połączeni jednym układem nerwowym.  
Po skończonej ceremonii wszyscy obecni złożyli im kondolencje. Jedna z przyjaciółek jej mamy zaoferowała swoją pomoc. Przed grobem zostali tylko Agata, Krystian, Oliwia, Michał i właścicielka zakładu pogrzebowego.
- Dziękuje- wyszeptała Agata ze łzami w oczach.
- Nasz kierowca jest do państwa dyspozycji- blondynka spuściła głowę w dół i wsiadła do Vito, które opuściło cmentarz.
Widok Oliwii tulącej Agatę do siebie złamałby nie jedno serce. Krystian milczał patrząc na nie choć widok nie należał do najłatwiejszych.  
- Jedziecie z nami?- spojrzał na Michała.
- Oliwia?
- Nie dajcie się prosić. Uznaliśmy z Krystianem, że miło będzie jak nas odwiedzicie- Agata otarła łzy i złapała za rękę Krystiana.
Oliwia i Michał spojrzeli na siebie kiwając głowami. Wszyscy wsiedli do s klasy i pojechali na Strzałową. Przejazd przez miasto trwał niecałe piętnaście minut.  
- Stary. Nic nie mówiłeś- Michał zachwycony jego domem rozglądał się dookoła.
- Dużo się działo ostatnio. Zorganizuję coś wkrótce dla wszystkich.
- Trzymam cię za słowo.
Dał klucze Agacie i został by zamienić kilka słów z kierowcą.
- Dzięki.
- Nie ma sprawy. To moja praca- powiedział Marcin.
- Ona tyle przeszła ostatnio.
- Rozumiem. Też nie mam rodziców od kilku lat.
- Jeżeli chciałbyś zmienić pracę na mniej straszną zadzwoń do mnie- podyktował mu swój numer.
- Nie wiem co przyniesie przyszłość ale dzięki- kierowca pożegnał się i odjechał.
Krystian stał jeszcze chwilę przed bramą. Obserwował niebo. Chmury wyglądały na śniegowe więc spodziewał się opadów w najbliższym czasie.
Otworzył drzwi domu i ciepło bijące ze środka wzbudziło w nim poczucie dumy.  
Inteligentne domy to coś co jest przyszłością każdego z nas- pomyślał i zamknął drzwi.
Wszyscy siedzieli w salonie rozmawiając cicho.
- Kawa dla ciebie- Agata wskazała kubek.
- Dzięki.
Wsparcie przyjaciół było czymś ważnym co miało dla niego kolosalne znaczenie. Nie mając rodziców próbował być samodzielny od dnia kiedy umarła jego babcia. Zdarzały się sytuacje z którymi nie potrafił sobie poradzić i zwracał się w kierunku przyjaciół by zasięgnąć porady.  
Choć mogło się wydawać, że to pożegnanie nie dotyczyło bezpośrednio jego to śmierć Agnieszki była swoistym przekazaniem opieki nad Agatą pod jego rękę.  
Wizyta przyjaciół w tym ciężkim dniu okazała się dobrym pomysłem. Agata pochłonięta rozmową z Oliwią wyglądała na znacznie spokojniejszą a Krystian zamieniając kilka słów z Michałem dowiedział się co działo się w ostatnich dniach podczas jego nieobecności w pracy.
Dwie sałatki i biała kiełbasa nie były królewską kolacją ale wszyscy się najedli. Agata i Krystian zgodnie uznali, że krótki spacer dobrze im zrobi.  Odprowadzili znajomych na przystanek. Tym razem Agata założyła czapkę i rękawice. Ich ciekawą rozmowę skończył wjazd czternastki na przystanek. Pomachali im kiedy odjeżdżali i wrócili do siebie.  
- Dziękuję ci za to, że jesteś.
- To mój obowiązek- pocałował ją gdy leżeli na kanapie w salonie.
- Kocham cię- szepnęła mu na ucho.
- Ja ciebie też- przytulił ją i zasnęli na kanapie.

5 komentarzy

 
  • Ela

    Ela · 5 lis 2018 · 284352576

    No kiedy

  • Ela

    Ela · 5 lis 2018 · 284352576

    Kiedy następna część

  • AuRoRa

    AuRoRa · 31 paź 2018

    Bardzo trudne chwile opisane emocjonalnie. Można było płakać razem z Agatą   . Trudno jest pisać o tak ciężkich przeżyciach, tobie jednak udaje się to znakomicie. Z wyczuciem chwili, nawet rozmowa z kierowcą karawanu taka życiowa. Faktycznie Krystian ciągle kogoś żegna, i tak potrafi się odnaleźć, to jego wewnętrzna siła. Myślę, że to przyciąga czytelnika. Może niedługo zagości na jakiejś wesołej uroczystości. W końcu to młody chłopak i ma wspaniałych przyjaciół.  

  • Kmicic

    Kmicic · 27 paź 2018

    Nareszcie, już myślałem czy nie zacząć rysować kresek na ścianie w oczekiwaniu na kolejny rozdział    
    Ale ja to z zasady jestem niecierpliwy
    O mam imiennika, ciekawe czy zamiast turystyki będę jeździć karawanem. A tak na poważnie to nawet nie chce myśleć co ona teraz czuje gdy nie ma nikogo poza Krystianem  .  
    Tradycyjnie kolejny świetnie napisany rozdział, oczywiście liczę na więcej i wyczekuje kolejnego
    Ps: Pożyczysz trochę swojej weny? Oddam w poniedziałek

  • blondeme99

    blondeme99 · 27 paź 2018

    Kolejny pogrzeb. Smutny rozdział   dobrze, że Krystian jest przy niej. Mimo, że widać, że jest bardzo silna, sama nie udźwignęłaby tego ciężaru. Pięknie oddajesz emocje i przemyślenia, aż przyznam się, że momentami byłam bliska uronieniu kilka łzom   Genialne i emocjonalne