Życie trudne jest cz.46

Życie trudne jest cz.46Ubrany w niebieską koszulę i czarne, eleganckie spodnie równo o piętnastej zamknął swoje biuro. Żwawym krokiem minął portiernię i wsiadł do samochodu. Jak to bywało w takich przypadkach wahał się czy takie Walentynki wypalą. Przekręcił stacyjkę i ruszył do domu. Postawił samochód przed bramą i wysiadł. W domu naprzeciwko nie było nikogo.  
Pewnie pojechali na uroczysty obiad- pomyślał i złapał za klamkę drzwi. Za nimi stała Agata wciągająca kurtkę.
- Możemy jechać.
- Tak wcześnie? Napiję się jeszcze czegoś.
- Kupimy coś po drodze. Nie chcemy się spóźnić nie?
Wzruszył ramionami zamykając drzwi i poszli do samochodu. Po drodze wjechali do supermarketu i kupili kilka rzeczy. Jak na Walentynki to spora liczba ludzi kręciła się po sklepie. Zadzwonił do Anety zapytać o dokładny adres. Jeden numerek i nawigacja pokierowała ich pod konkretny dom na Rubinowej.  
- Już wiem skąd ta nazwa ulicy. Myślę, że oni handlują rubinami skoro kupili sobie taki domek.
- Chciałeś powiedzieć pałac- poprawiła go podziwiając rezydencję Anety i jej męża.
Śmiało można było stwierdzić, że działka i sam dom swoim ogromem mogły przytłoczyć każdego który wybudował domek na kredyt ze spłatą w wysokości kilkuset tysięcy. Ogromny teren ogrodzony pięknym, stalowym płotem z obsadzonymi dookoła różnego rodzaju krzewami. Długi podjazd prowadził w kierunku domu chociaż lepiej pasuje tutaj określenie pałac. Wjechali pod samą posesję zaraz po otwarciu bramy.  
- Jak tu pięknie- rozglądając się wokół Agata zachwalała to co widzi.
- Jakbym pracował przez trzy życia pewnie bym na to nie zarobił.
Piętrowa rezydencja z dwoma garażami przykryta dachówką w kolorze mlecznej czekolady. Sklepienie przedsionka podtrzymywały dwie kolumny wykonane w nieznanym im stylu. Po prawej stronie  stał przykryty niebieską plandeką sporej wielkości basen. Małżeństwo stało w drzwiach próbując zrozumieć o czym mówili. Aneta machnięciem ręki starała się ich przywołać ale ciekawość była ważniejsza niż mróz szczypiący w buzię. Gdy Agata dostrzegła właścicieli szarpnięciem za rękawy wyciągnęła Krystiana z tej fascynacji wzbudzając w nim niemałe zawstydzenie.
- Dariusz Czartoryski, mój mąż- przedstawiła go Aneta.
- Krystian Czartoryski… a to jest- wskazał dziewczynę po swojej lewej stronie.
- Agata Sienkiewicz- z uśmiechem na ustach podała rękę nowym znajomym.
Krystian nieco zaskoczony zbieżnością nazwisk nie potrafił niczego powiedzieć aż do momentu kiedy otwarto butelkę szampana. Darek wyglądał mu na jakieś czterdzieści kilka lat i jakby jednak był z książęcego rodu.
- Panie Dariuszu mogę…
- Darek.
- Jasne. Darku może to nie typowe albo zbyt osobiste pytanie.
- Chodzi ci o nazwisko?- uprzedził pociągając e-papierosa.
- Zgadłeś.
- Tak jestem potomkiem rodu z pierwszej linii jeżeli o to ci chodzi. Spotykamy się na zjazdach ale ciebie tam nie widziałem.
Zawstydzony swym pochodzeniem pomimo nazwiska chciał odejść od tematu ale Dariusz potrzebował wiedzieć o nim więcej.
- Ja niestety nie jestem. Rodzice porzucili mnie i siostrę, wychowywała nas babcia.
- Czy ona jeszcze żyje?
- Od kilku lat spoczywa na cmentarzu.
- Przykro mi. Musiała być wspaniałą kobietą podejmując się waszego wychowania.
- I wyrósł na wspaniałego faceta. Pomógł mi nie patrząc na konsekwencje materialne tylko przez to jak się czułam wtedy przy zarządzie. Wstyd był taki jakbym stała tam zupełnie naga i nie mogła się zakryć.
- Nie było łatwo ale liczy się, że świetny fachowiec pozostał w firmie.
Aneta zarumieniła się na twarzy słysząc taką opinię i wzniosła toast.
- Abym nam się wiodło jak najdłużej.
Brzęk szkła rozniósł się po ogromnym salonie niczym echo w jaskini. Popijając przyglądali się sobie przez chwilę.
- Prezenty- Krystian poleciał po swoją reklamówkę.
- To dla ciebie- wręczył Anecie sporej wielkości pudełko czekoladek w kształcie serca- A to dla ciebie- Darkowi podał butelkę whisky, którą wybrała Agata.
- Nie martw się. Załatwię wam kierowcę jakby co- uniósł butelkę do góry i poszedł po szklaneczki niezbędne do jej opróżnienia.
- Pięknie mieszkacie. Wspaniała posesja.
- Dzięki. Darek chciał się już stąd wyprowadzić.
- Dlaczego?
- Były problemy z planem zagospodarowania przestrzeni. Ludziom nie podobała się ta wystawność.
- Nie rozumiem. Budujesz coś na własnej działce i nie można tego zatwierdzić bo nie podoba się sąsiadom. Obłęd- Krystian pociągnął łyka bursztynowego płynu.
-  Całe szczęście, że pomogli nam znajomi i na mocy wyroków sądowych nikt nie mógł nas powstrzymać. Wasze zdrowie- Dariusz jednym haustem opróżnił szklankę.
Na stole pojawiło się różnego rodzaju ciasto. Było kolorowo i całkiem słodko.
- Ze sklepu. Zabrakło mi czasu na pieczenie. Musicie mi wybaczyć.
- Studiujesz?- zapytał Agatę Darek.
- Kończę liceum. Chciałam studiować angielski i turystykę by móc potem ruszyć w świat.
- Chcesz zostawić Krystiana samego?
- Będzie musiał ze mną wyjechać.
- Nie zgadzam się. Nasza firma nie przetrwa bez takiego fachowca- zrewanżowała mu się komplementem Aneta.
Krystian zawstydzony ze szklanką przy ustach przyglądał się rozmowie, która niejako mogła wyznaczać jego przyszłość. Oczywiście wiedział, że życie w parze to sztuka kompromisów ale nie zawsze może być tak, że cała szala leży po jednej stronie a tak odebrał stwierdzenie Agaty.
- Przyznam, że lubię ten kraj choć nie wszystko jest w nim idealne. Mam tu wielu przyjaciół- wskazał szklanką Dariusza i Anetę lekko się uśmiechając- Dobrą pracę i wspaniałą dziewczynę- posłał całusa Agacie.-  Na wakacje można jeździć wszędzie ale całe życie na emigracji to nie dla mnie.
Nastała chwila niezręcznej ciszy. Każdy błądząc gdzieś wzrokiem próbował na swój sposób wyobrazić sobie siebie za kilka lat. Krystian ze szklanką przy ustach starał się wyobrazić sobie te podróże. Uważał, że zwiedzanie świata to fajna sprawa ale na tak drogie hobby trzeba mieć skąd wziąć pieniądze a bez pracy albo wygranej na loterii można jedynie pomarzyć o takich atrakcjach.
- To jak?- zagadnął Dariusz- Śpiewamy?
- Na to czekałam- Agata odstawiła szklankę i pierwsza stawiła się w salonie przed ogromnym telewizorem.
- Ile ma cali?- zaskoczony wymiarami zapytał Krystian.
- Całe 85.
- Dobra…nie pytam o cenę.
- Są droższe za 500 tysięcy dolarów. Ze swojej strony nie polecam tego bo to marnie wydane pieniądze.
- To ile?
- Płaciłem ponad 110 tysięcy.
- Niezły samochód można kupić a nawet mieszkanie- podsumował szokującą kwotę Krystian.
- Można, dlatego wydanie takich pieniędzy uznaję za stratę.
- Kto pierwszy?
Agata chwyciła mikrofon przeglądając listę piosenek. Po chwili namysłu wybrała Narcyza choć sama nie wiedziała dlaczego. Krystian z zaciekawieniem obserwował ją kiedy znana mu melodia popłynęła z głośnika. Aneta w objęciach Dariusza kołysała się delikatnie i ruchem ust powtarzała tekst. Przy każdym refrenie Agata spoglądała na publikę i na dłużej zatrzymywała wzrok na ukochanym a ten wdzięcznym uśmiechem i cichymi brawami chwalił jej umiejętności. Kiedy skończyła westchnęła i uśmiechnęła się dziękując za oklaski jakimi ją nagrodzili.
- W The voice pewnie bym odpadła na castingu- próbowała tłumaczyć swoje umiejętności choć w mniemaniu publiki była wyjątkowo uzdolniona.
- Wygrałabyś- pocałował ją w policzek i wręczył jej szklankę z bursztynowym napojem.
Po długich namowach kolejnym wykonawcą został Dariusz przegrywając w papier- nożyce- kamień z Krystianem. Wybrał Love me tender Elvisa co jak się okazało było niezłym wykonaniem. Jego głos roznosił się po salonie a publika z opadniętymi szczękami delektowała się jego głosem.  
- Myślę, że Elvis byłby zazdrosny o takie wykonanie. Niech mnie co za głos- szklanki brzęknęły na wiwat Dariuszowi.
- Ja muszę coś przegryźć bo mam tremę- wyłuskał się w ostatniej chwili Krystian oddając mikrofon Anecie.
Nakładał sobie i Agacie czekoladowe ciasto, które przypadło mu do gustu swoim idealnie mlecznym smakiem kiedy znów usłyszał znajomą melodię. Aneta wybrała dla siebie Bal wszystkich świętych jeden z tych kawałków, które rządziły na parkietach dyskotek bardzo długo. Może nie wyciągała głosem jak Cugowski ale damskie wykonanie było ciekawe dla ucha a brawa jak dla każdego były długie i donośne.
- Został nam rodzynek.
- Nie taki rodzynek. Coś tam ćwiczę- próbował bronić swojej sylwetki choć przez ostatnie życiowe zawirowania nie była idealna.
- Krystian! Krystian! Krystian!- szum roznosił się niczym na stadionie.
Choć to była zabawa i ludzie z którymi przyszło mu się bawić byli wspaniali to trema jaka nim zawładnęła była trudna do opanowania. Z mikrofonem w ręku przeglądał listę utworów. Przedłużał bo nie mógł się zdecydować pomiędzy kilkoma piosenkami o jakich sobie przypomniał widząc ich tytuły. Wróciło wiele wspomnień z dzieciństwa, wiele zabaw z przyjaciółmi natychmiast zostało przywołanych przez jego wyobraźnię. Uśmiechnął się nawet na widok niektórych twarzy. Agata uniosła dwa kciuki w górę i posłała mu całus dodający wsparcia. Kliknął ok na pilocie i wskoczyła znana wszystkim muzyka z klipu innego wykonawcy Chesneya Hawkesa. Jednakże wykonanie Stachurskiego w mniemaniu Krystiana niosło większy przekaz niż The one and only.
- To ja typ niepokorny- zaczął próbując się wczuć. Przywołał na szybko sobie klip tej piosenki i nawet skakał jak Jacek.
Publika machając i kołysząc się niczym fala dodawała mu animuszu. Wiedział, że daleko mu nawet do grajków weselnych ale pochłonięty pozytywnymi emocjami płynącymi z tego utworu dał się porwać całkowicie. Kiedy weszła gitarowa solówka padł na kolana udając, że to on ją gra palcami wędrując po wyimaginowanej gitarze. Dla postronnych widzów mógł wyglądać na wariata ale wszyscy wykonawcy dzisiejszego śpiewania wczuwali się po swojemu całkowicie licząc na wyrozumiałość publiki. Brawa znów wypełniły salon, słychać było nawet gwizdy i to z ust Agaty i Anety.
- My się tutaj marnujemy. Krystian pakuj się i jedziemy wszyscy w trasę koncertową.
- Jestem za- dodała Aneta.
- Zdrowie- Agata uniosła szklankę do góry a potem wszyscy odbili się dzieląc się brzękiem szkła z całym salonem.
Chwila przerwy na zamówioną pizzę a potem zwiedzanie domu dała do myślenia wszystkim nad kolejnym repertuarem. Dziewczyny oglądały wnętrza a Darek z Krystianem poszli do garażu. Na pierwszy rzut oka garaż jak garaż ale ten wydawał się dziwny. Nie było w nim żadnych narzędzi, podłogi czyste i dwa samochody w środku. Odebrało mu dech gdy zobaczył te dwa okazy. Tesla S i BMW X5M to samochody o których marzy spora część kierowców. Pierwszy to elektryczny i bardzo cichy środek transportu. Drugi to demon mocy dający wiele frajdy ze sportowej jazdy choć zaliczał się do kategorii SUV.
- Już wiem kogo Tesla stoi przed firmą.
- Chcieliśmy kupić Cayenne albo GLE ale była okazja ściągnąć tego- wskazał ręką znaczek T na grillu.
- Podobno są bardzo ciche.
- Możemy sprawdzić ale innego dnia bo- uniósł swoją szklankę w górę i dopił do końca jej zawartość.
- Może Aneta kiedyś zechce mnie podrzucić do domu.
- Naciskaj na nią. Powinna to robić przez kilka lat za ocalenie posady.
- Jak jesteśmy już szczerzy i mówimy o wszystkim…
Dariusz próbował się skupić na jego pytaniu choć jego wzrok szukał butelki postawionej na jednym ze stołów.
- Jesteście bogaci. Tak?
- Bogaci są miliarderzy.
- A wy?
- Mamy na spokojne życie. Wydaje mi się, że starczy na kilka pokoleń jeżeli będą tak rozważni jak my.
- To dlaczego Aneta musi pracować w finansach?
- Też chciałem aby zrezygnowała z tych nerwów ale ona twierdzi, że praca uszlachetnia czy coś takiego. Nie mogę jej zabronić chodzić do pracy w której się świetnie odnajduje.
- Gdybym ja tak miał pewnie zająłbym się jakimś ciekawym hobby.
- Uwierz mi, że pieniądze to tylko dodatek do życia. Możesz kupić prawie wszystko ale oddanie i uczucia to coś co zacznie ci doskwierać kiedy rozstaniesz się z dziewczyną, która była z tobą z powodu pieniędzy. Przerabiałem to kilka razy i wiesz, że lepiej mi wyszło poznanie Anety będąc sobą nie zdradzając swojego pochodzenia czy stanu konta.  
- Jak to zrobiłeś?- zaciekawiła go jakby się mogło wydawać prosta historia- on bogaty ona mniej i poznają się w jakiejś całkiem przypadkowej sytuacji.
- Długa historia.
- Myślisz, że tak się mnie pozbędziesz?
- No dobra ale nie na sucho.
Wrócili do salonu i zajęli miejsca przy kominku. Dziewczyny chodziły od pokoju do pokoju więc mogli pogadać sobie przez kilka chwil.
- Dawaj.
- Przed Anetą miałem młodszą od siebie o jakieś dwadzieścia lat dziewczynę.
- To ile ty masz lat?
- Czterdzieści sześć.
- Nie wierzę.
- Pokazać dowód?- uśmiechnął się widząc autentyczne niedowierzanie w oczach Krystiana.
- Serio. Dałbym ci ledwo trzydzieści parę lat.
- Dzięki.
Dariusz rozglądał się jeszcze przez chwilę ale kontynuował swoją opowieść.
- Wiem, że takie układy były bardzo modne. Pieniądze i upominki za towarzystwo nie tylko wśród ludzi ale też w mieszkaniu czy hotelu kiedy tylko miałem na to ochotę. Mając pieniądze, auto i dom zaczynasz mieć inne pragnienia i tylko tak możesz sobie je zapewnić w najszybszy sposób. Jeździłem Aventadorem z oczywistych powodów. Pieniądze potrafią mocno namieszać w życiu. Odstawiła mnie bo nie chciałem dać jej poprowadzić tego auta.
- Dlaczego?
- Choć wiedziałem, że to prosty układ to jednak czułem się za nią odpowiedzialny. Wiedziałem, że ma rodziców choć ona to przed nimi ukrywała. Nie miała prawa jazdy a jak wiesz takie auta mają niewyobrażalną moc dla ludzi jeżdżących zwykłymi autami. Mam na myśli te w których moc nie przekracza stu pięćdziesięciu koni.
- Czyli moje też.
- Oczywiście nie mam nic do tego czym kto jeździ. Broń boże. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz i nie czujesz jakiejś odrazy bo tak powiedziałem.
- Gdybym miał odpowiednie środki na koncie i prostą sytuację życiową to też chciałbym spróbować takich wrażeń. Bo kiedy jak nie teraz gdy jest fascynacja i wiek pozwala na takie szaleństwa? To oczywista sprawa, że mając prawie wszystko szuka się pretekstów do wydawania pieniędzy a sportowe samochody są tworzone z taką właśnie myślą.
- Święte słowa. Powiedziała mi, że jestem dzieckiem a ją traktowałem jako zabawkę.  
- Przecież o to jej chyba chodziło?
- Absolutnie nie wykorzystałem jej sytuacji materialnej. Chciała iść na studia ale na takie prestiżowe potrzebowała dużo większych środków niż mogła dostać od swojej rodziny. Sama zaproponowała swoje towarzystwo pytając swojego byłego szefa czy nie ma dla niej ekstra płatnej pracy.  
- Myślałem, że takie sytuacje tylko w filmach. Próbowałem sobie wmawiać, że to tylko stereotyp a prawdziwa miłość istnieje tylko trzeba ją odnaleźć zanim nadejdzie śmierć. Bo nawet w późnym wieku ludzie się zakochują w sobie.
Dariusz słysząc te słowa zastanawiał się z jakiego powodu tak szczerze przedstawił mu swoje poglądy w takich sprawach. Ludzie po alkoholu potrafią mówić o niczym, być agresywnym albo żalić się z jakiegoś błahego powodu. Krystian mówił zupełnie otwarcie, bez błądzenia i cały czas wyraźnie jakby alkohol neutralizował zaraz w ustach.
- Muszę ci powiedzieć, że mając osiemnaście lat myślałem podobnie. Potem nadszedł moment w którym pieniądze kształtowały moją osobowość choć niekiedy sam tego nie chciałem.
- No to jak poznałeś Anetę?
- Znajomi z firmy zaprosili mnie na urodziny. Była też przyjaciółka pani domu.
- Aneta?
Dariusz skinął głową i kontynuował dalej.
- Nie znała mojego statusu bo zabroniłem Stefanowi robić jakąkolwiek przewagę na moją korzyść gdybym miał sobie nie poradzić w bezpośredniej konfrontacji z Anetą.  
- I?
- Zagadałem do niej jako pierwszy. Z początku była ostrożna ale wydaje mi się, że ekonomiczne zainteresowania i podejście do whisky jakoś popchnęły to wszystko w odpowiednim kierunku. Nawet dla stwarzania pozorów jeździłem komunikacją miejską na spotkania. Kiedy pytała o auto mówiłem, że mam w naprawie. Dopiero na którąś randkę przyjechałem pożyczonym Mercedesem klasy E. Nie chciałem jej stracić bo to było coś więcej niż układ o jakim ci wspominałem.
- Ale jakoś musiała poznać prawdę o twoim pochodzeniu i pieniądzach.
- Zabrałem ją na mecz żużlowy. Jak wiesz bilety na żużel są droższe niż na inne dyscypliny sportu i wydaje mi się, że ten wybór trochę mi ułatwił rozmowę.
- Bo?
- Spotkałem się z prezesem klubu. Podszedł do mnie ściskając moją dłoń a potem zapytał kim jest Aneta. Powiedziała, że moją dziewczyną. To był dopiero szok dla mnie.  
- Czemu?
- Bo to wyszło od niej. Spotykaliśmy się bo po każdym poprzednim spotkaniu po prostu tęskniliśmy za swoim towarzystwem a nie bo mieliśmy jakiś układ.
- Jak zareagowała?
- Przyznałem się, że jestem właścicielem jednej z większych firm w tym mieście. O nazwisko nie pytała choć może w tej relacji wcale nie miało znaczenia? Nie wiem. Powiedziałem jej, że chciałem zdobyć kobietę w normalny sposób a nie za pomocą pieniędzy. Przez chwile była zła, że ją okłamałem.
- Jak to możliwe, że nie wiedziała, że jesteś właścicielem dużej firmy?
- Wszystko da się ukryć poprzez rozbicie udziałów w spółkach.
- A prościej?
- Tworzy się grupy kapitałowe zawierające mniejsze firmy z udziałem obcych inwestorów.
- I tak nie rozumiem. To zbyt trudne dla mnie.
- Wydaje mi się, że trzeba jeszcze pośpiewać zanim whisky całkowicie zawładnie moją dykcją- Dziewczyny? Śpiewamy?- zawołał stojąc pod schodami prowadzącymi na górę.
Usłyszał tylko echo, że już idą.
Krystian drobił sernik choć nie miał zamiaru go zjeść. Agata widząc jego wewnętrzną walkę  porzuciła myśl aby mu opowiedzieć co widziała.
- Coś się stało?
- Nic. Tak sobie rozmyślam jak bardzo życie może być popieprzone.
- Zaglądając w twoją czy moją przeszłość można odnieść takie wrażenie. Widząc ich poziom życia wątpię w twój pogląd.
- Tyle było dni, do utraty sił- zaczął Dariusz swoim donośnym głosem.
Obrócili się w jego kierunku zupełnie zaskoczeni jakby sam Marek Grechuta stał przed nimi. Aneta z błyskiem w oku podziwiała swojego męża. Jej twarz mówiła wszystko a rozmowa z Dariuszem potwierdziły jego przypuszczenia co do osoby Anety. Tworzyli udany i zupełnie pozbawiony aspektu finansowego związek dwóch całkowicie w sobie zakochanych osób.  
Ciężko sobie wyobrazić jakikolwiek taniec do tej muzyki ale Aneta tonęła w objęciach śpiewającego Dariusza. Widok nieco starszej od nich pary był dla nich czymś niezwykłym. Wyglądali jak zafascynowana sobą para nastolatków. Spojrzenia i gesty ich twarzy były tak proste i oczywiste a mieli już kilkuletni staż.
Spróbuję tego- Krystian wybrał piosenkę z czasów swojej młodości kiedy zespół był na topie.  
Wykonanie Zawsze pójdę w twoją stronę przyszło mu zupełnie łatwo choć tylko Agata nie miała odniesienia do oryginału bo zupełnie nie kojarzyła tej piosenki. Nie kryła swoich łez słysząc słowa tego utworu a do tego jeszcze w wykonaniu Krystiana. Oklaskom nie było końca szczególnie ze strony gospodarzy kojarzących tą piosenkę.
- Ale ustawiłeś poprzeczkę- poklepała go po  plecach Aneta.
- Gdybym znała tą piosenkę to pewnie bym ją zaśpiewała. Niby prosta ale ma przesłanie.  
- Ty płaczesz?- spojrzał na jej wilgotne policzki.
Kiwnęła tylko głową a on przytulił ją do siebie. Masował jej plecy by pokazać jak odebrał jej zachowanie.
- Zawsze pójdę w twoją stronę- powiedziała patrząc mu w oczy.
- Gorzko! Gorzko!
Spojrzeli na siebie ze zdziwieniem a potem zaczęli się całować. Oklaski jakie ich za to spotkały wywołały ciarki na plecach Krystiana.
- Teraz ja- Aneta wybrała Despre tine kolejnej kapeli z lat młodości swojej i Krystiana.  
Po drugiej zwrotce wszyscy zaczęli tańczyć i śpiewać całkiem prosty tekst dający tyle frajdy. Z początku mieli obawy czy to dobry pomysł na walentynki ale dobra zabawa potwierdziła, że to słuszny wybór.  
Kiedy ochłonęli przy kolejnej szklance whisky zaśpiewali razem Nie płacz Ewka. Bujali rękami w górze powtarzając słowa kolejnego wielkiego hitu. Atmosfera była przednia ale nastał czas pożegnania i słuszne, jednogłośnie wybrali To już jest koniec. Choć melodia dobiegła końca to oni nadal nucili refren jakby nie chcieli się rozstawać w tym momencie.  
- Już jest kierowca. Adam z mojej firmy.
- Mamy blisko piechotą.
- No co ty. Daj spokój. Chcecie iść w ten mróz?
Po chwili zastanowienia para zgodnie uznała, że skorzystają z propozycji. Ich pożegnanie stale się przedłużało bo Aneta z Agatą nie mogły przestać gadać i śmiać się z byle powodu.  
- Liczę na rewanż u nas- Krystian uścisnął ich oboje na pożegnanie.
- Jeżeli nas zaprosicie to skorzystamy z miłą chęcią.
- Jestem za.
- Adam masz ich dostarczyć całych i zdrowych.
- Jasne- zapewnił go blondyn w wieku około dwudziestu lat.
O tej porze powrót zajął im ledwo pięć minut. Krystian próbował jeszcze dać młodemu pięć dych za fatygę ale ten nie przyjął pieniędzy tłumacząc się, że szef płaci mu dość przyzwoicie.
- Umyj ręce- odesłała go do łazienki a sama poszła do kuchni.
- Wygłodniałem trochę przez to whisky.
- Na co czekasz?
- Co mówiłaś? O matko…
Stół w salonie był nakryty, ułożone w serce świeczki jakby w takt mrugały miarowym płomieniem zapraszając do stołu. Różnego rodzaju praliny w kształcie serca dopełniały całości.
- Co tak stoisz?
- Kiedy na to znalazłaś czas? Kończyłaś o czternastej.
- Nie byłam w szkole.  
- Że co?
Pocałowała go zamykając mu usta na kilka sekund.  
- I jak się podoba?
- Możemy tak jeść każdego dnia…
- Znudziło by ci się.
- W twoim towarzystwie nigdy.
- Zgrywasz się.
- Serio.
Przyniosła z lodówki sałatkę z makaronem, sałatkę z tuńczyka i jakieś ryby.
- Skąd wiedziałaś?
- Co?
- Że to moje ulubione sałatki?
- Przyznam, że miałam małe obawy o to czy ci zasmakuje.
Nałożył sobie wszystkiego po trochu i stale się do niej uśmiechając napełniał swój żołądek.
- O tak. Tego mi brakowało.
- Takiego jedzenia czy damskiej ręki w domu?
- Wszystkiego po trochu ale najbardziej ciebie- pocałował ją w podziękowaniu.
- Wariat.
- Zaraz wracam- poszedł do garażu.
Kiedy wrócił siedziała przed telewizorem w poszukiwaniu czegoś ciekawego do obejrzenia.
- Dla ciebie- wręczył jej małą paczuszkę i wielki bukiet róż.
- Co to?
- Sprawdź sama.
Rozpakowała i po kilku sekundach jej buzię zdobił uśmiech jaki uwielbiał oglądać.  
- Są piękne- podziwiała błyski diamencików w złotych kolczykach.
- Cieszę się, że ci się podobają.
- Mam coś do obejrzenia.
- Sądzę, że nie dotrwam.
- Będę cię budzić.
Siedzieli na kanapie otuleni kocem. Krystian zasnął w połowie filmu nadal obejmując ją w ten zimowy, chłodny wieczór.

6 komentarzy

 
  • Ela

    Ela · 9 gru 2018 · 284352576

    Matko kiedy dodasz następna część bo się niecierpliwie

  • Ela

    Ela · 8 gru 2018 · 284352576

    Kiedy następna część czekamy

  • Kmicic

    Kmicic · 5 gru 2018

    Walentynki można uznać za udane  

  • blondeme99

    blondeme99 · 4 gru 2018

    Czytając ten rozdział czułam się jakbym też była z nimi razem w tej uroczej Villi   Genialnie, wiedziałam ze walentynki z Anetą i jej mężem będą miło spędzonym i niezapomnianym czasem no i ta muzyka  

  • AuRoRa

    AuRoRa · 4 gru 2018

    Czytało się jednym tchem, czując się jakby się bawiło razem z nimi. Wybór piosenek, kultowych oczywiście, opisy domu. Historia zakochanych w sobie przyjaciół jak z bajki. Mieli udane walentynki, Krystian nie musiał się obawiać. Odkryli w sobie talent do śpiewania, aż goście się wzruszyli. Świetny rozdział

  • Ela

    Ela · 30 lis 2018 · 284352576

    Piękny rozdział