Życie trudne jest cz.60

Życie trudne jest cz.60

W taksówce zamknął jeszcze oczy na kilka chwil i dopiero podwójne szturchnięcie w ramię wybudziło go ze snu.
- Hotel.
- Ok- zapłacił dwadzieścia funtów za kurs i wysiadł ziewając jeszcze dwukrotnie.
Strach a raczej poczucie winy powstrzymywało go przed wejściem do hotelu. Spoglądał na zamyślonych ludzi mijających go szybkim prawie sprinterskim krokiem. Wszystko to wyglądało jak jakaś pogoń za czymś jakby sprzedawali za rogiem coś limitowanego. Wybrał ponownie numer Agaty ale był wyłączony. Potem zadzwonił do jej nauczycielki ale ta również nie mogła skontaktować się nią pomimo kilku prób. Spytała go czy widział zdjęcie na grupie ale on udał, że o niczym nie wie. Nie chciał przeżywać tego na nowo.  
W recepcji siedziała niska, piegowata dziewczyna. Próbował się do niej uśmiechnąć ale niezbyt mu to wychodziło szczególnie po tym co usłyszał od nauczycielki bo nawet ona wiedziała o zdjęciu.
- Przepraszam?
- Tak?- spojrzała na niego i uśmiechnęła się obnażając aparat.
- Potrzebuję bilet na samolot, na dzisiaj. Czy zna pani kogoś kto mógłby go załatwić?
- Znam takiego człowieka co odkupuje bilety ale to nie będzie tanie- szepnęła mu na ucho.
- Ile?
- Dokąd?
- Bydgoszcz ewentualnie Gdańsk.
- Proszę zostawić numer a ja oddzwonię.
Napisał na kartce dziewięć cyfr i podał jej z powrotem żółty notes.
Dla pewności wybrał ponownie numer Agaty ale nie było słychać żadnych dźwięków bo jak skoro nadal był wyłączony. Odblokował drzwi i na szybko ocenił okiem zawartość pokoju. Żadnych śladów jakiejkolwiek obecności. Zrzucił ciuchy i poszedł pod prysznic. Stojąc w symulowanym deszczu próbował wymusić na swojej wyobraźni szybki powrót w czasie. Przypomniał sobie jak siedziała na fotelu i przełączała kanały a on poszedł tak jak teraz w bieliźnie do łazienki. Zakręcił wodę i uchylił drzwi łazienki. Nadal nie było nikogo, niestety powrót do przeszłości nie zadziałał.
Opadł w fotelu w którym siedziała poprzedniego dnia. Na obiciu czuć było jeszcze perfumy jakie jej podarował. Pociągnął kilka razy tą woń próbując przypomnieć sobie cokolwiek co mogłoby świadczyć o tym, że mógł się jej znudzić.
Zamknął oczy i przywołał w pamięci ostatnie kilka godzin. Zobaczył ponownie jak przekracza próg mieszkania Cheryl. Poczuł dreszcz kiedy całowała go po szyi. Przypomniał sobie noc i poranek. Poza kilkoma pocałunkami i całkiem szczerą rozmową nie doszło pomiędzy nimi do niczego. Nie naciskała na niego widząc jego zainteresowanie Agatą przez co łatwiej było mu się otworzyć podczas ich wspólnej rozmowy. Zwierzył jej się z uczucia do Kingi i tego, że dziecko stało się powodem do rozstania. Opowiedział o okolicznościach poznania Agaty i tego w jaki sposób się nią zajął po śmierci rodziców. I choć kilka razy kiwała głową ze zdumienia to w precyzyjnych słowach określała jego dobry charakter. Słowa wspaniały, czuły, odpowiedzialny brzmiały z jej ust tak magicznie, że zrobiło mu się jej żal. Dziewczyna tak wyrozumiała nie mogła znaleźć kogoś o równie uczciwym podejściu do kobiet. Ze strony Agaty nie brakowało mu zupełnie nic, więc i sam nie musiał szukać tego u innych dziewczyn. Ale tego poranka faktycznie przekonał się o tym, że nawet prawie szczęśliwi ludzie potrzebują kogoś z kim będą mogli pogadać o tym co męczy sumienie. Kiedy kaleczył angielski Cheryl poprawiała go i odwrotnie kiedy to on próbował nauczyć ją kilka słów rodzimego języka. Żadne nie prowokowało sytuacji, która mogłaby zranić jedno z nich. Kilka wspólnych uśmiechów ale też pewne porady nawet te z odmiennej kultury brytyjskiej okazały się pomocne w zrozumieniu niektórych mechanizmów życia. Właściwie dzięki sugestii Cheryl, że zdjęcie Charlesa nie musi być jednoznaczne odstąpił od pomysłu zrewanżowania się jej tym samym. Znał swoją wartość choć miewał słabości w trudnych chwilach. Powiedziała mu, że tutaj faceci lubią się pochwalić czymś a potem wszystko okazuje się fejkiem. Czy wierzył w przyjaźń między kobietą i mężczyzną? Z jednej strony ostrożna relacja z Kingą, z drugiej rozmowa z Cheryl i w obu sytuacjach zachował zimną krew. Oparł się pożądaniu bo wiedział kto aktualnie zajmował miejsce w jego sercu. Miał na uwadze młody wiek Agaty i oczywiście błyszczące oczy Charlesa ale po tym wszystkim co razem przeszli jakoś trudno było mu wyobrazić sobie tak nagłe odejście. Zostawił Cheryl namiar do siebie bo zachowała się naprawdę odpowiedzialnie nie pozwalając ani sobie ani jemu na głupstwo mogące potencjalnie zniszczyć coś czego tak długo bronił nawet pomimo braku odzewu ze strony Agaty.  
Zerwał się na dźwięk telefonu i opuścił mieszkanie Cheryl.
- Jest bilet do Gdańska. Do Bydgoszczy nie ma już dzisiaj kursu- usłyszał.
- Ile?
- Sto funtów za bilet i drugie sto dla posłańca.
- Sporo- westchnął- Ale niech będzie. O której?
- Piętnaście minut przed siódmą jest odlot. Proszę być godzinę wcześniej. Proszę sobie zapisać numer tego chłopaka.
- Jasne. Dziękuje.
Spakował ciuchy w torbę, zaścielił łóżko i wyszedł z hotelu. Po drugiej stronie ulicy była mała restauracja. Zamówił jakąś zieloną zupę i frytki z kurczakiem. Bartkowi i Adamowi napisał, że wylatuje dzisiaj i nie ma odwołania.
- To był jak cios w serce- napisał Adam.
Bartek wykonał telefon w którym nalegał na spotkanie z Krystianem ale ten zbył go twierdząc, że nie mają o czym rozmawiać. Po skończonej kawie wybrał się na krótki spacer by nabyć jakieś pamiątki. Ogólnie nie miał ich dla kogo kupić bo Marta mieszkała tutaj przez kilka lat a Kinga jakoś niezupełnie przywiązywała uwagę do takich rzeczy. Kupił dla siebie blaszaną puszkę przypominającą czerwony telefon oraz piętnastocentymetrowe miniatury czerwonego autobusu, Big Bena i Tower Bridge.
Po wyjściu ze sklepiku wyjął telefon i wybrał ponownie numer Agaty i niestety nadal był wyłączony. Odkąd się z nią spotykał nigdy nie miała wyłączonego numeru. Nie odbierała albo odrzucała połączenie ale potem zawsze oddzwaniała. Brak odzewu i to zdjęcie w pewien sposób się wykluczały. Przypomniał sobie sugestię Cheryl, że zawsze może obdzwonić szpitale ale jaki to miało sens skoro według facebooka była u Charlesa Browna. Zatrzymał taksówkę i pojechał do szkoły aby uzyskać adres chłopaka. Oczywiście w bezpośrednim starciu z długorękim i wysokim na prawie dwa metry wielkoludem miał niewielkie szanse.  
W sekretariacie szkoły albo czymś na jego wzór nie dostał żadnej informacji ze względu na ochronę danych wrażliwych. Wykorzystując moc internetu dał post, że szuka Charlesa bo nie ma kontaktu z Agatą. Oprócz kilku udostępnień nie miał odzewu. W folderze inne Messengera znalazł wiadomość od Toma Smitha. Powiedział, że może go zabrać do niego jeżeli wszystko mu wyjaśni.  
Umówili się w Starbucksie kilka chwil po drugiej. Chłopak przywitał się zwykłym Hi i zamówił jedną kawę bo Krystian odmówił. Starał się dość precyzyjnie przekazać mu wszystko co wie aby nie było żadnych niedomówień.  
Młody bez wahania zostawił pół kubka i wyciągnął go z kawiarni na ulicę. Wyskoczył niemalże pod koła taksówki przypłacając to prawie życiem.  
- Albion street, quickly- rzucił.
Krystiana trochę zamurowało, że Charles na pozór wyglądający na takiego z porządnej rodziny miał sporo za uszami. Przyłapano go kilka razy na paleniu trawki ale Tom dobrze wiedział w jakim środowisku się obraca. Krystian był pewien tego, że Agata to mądra dziewczyna i odmówi wszystkiego co mogłoby zagrozić jej zdrowiu a szczególnie życiu.  
Samochód zatrzymał się kilkaset metrów od domu Browna. Krystian rzucił banknotem w kierowcę i pobiegł za Tomem. Trochę mu zajęło zanim go dogonił ale kilka lat różnicy pomiędzy nimi robi swoje. Wbiegli na klatkę i zaczęli dobijać się do dwójki. Pomimo walenia w drzwi nikt nie otwierał. Krystian sięgnął po telefon i wybrał numer Agaty, który nadal był wyłączony.
- Ja spróbuję- młody wyjął nowiutkiego Iphone’a i wybrał jego numer- Jest w środku. Słyszę dzwonek. Brown otwieraj! Słyszysz? Zaraz wezwę policję- wrzeszczał waląc pięściami w drzwi.
- Nie podoba mi się to.
- Dzwonię po policję. Nie możemy tak sobie do niego wejść.
W oczekiwaniu na policje walili w drzwi wykrzykując stale do właściciela aby otworzył. Otoczył ich jedynie tłum gapiów szemrając coś do siebie nawzajem. Tom zbiegł na dół i przyprowadził policjantów na górę. Zasugerował im, że chłopak przetrzymuje dziewczynę Krystiana.  
Również próby funkcjonariuszy spełzły na niczym. Tom wyciągnął gaśnicę z szafki podając jednemu z nich. Facet przez chwilę mrugał oczami jakby nie wiedział do czego ma jej użyć.  
Po ostatnim ostrzeżeniu przymierzył w zamek i walnął. Klamka odpadła ale zamek nadal trzymał. Na zmianę z partnerem uderzali tak długo aż wyszczerbili futrynę. Kiedy usłyszeli brzęk szkła oboje jednocześnie chwycili za broń i kopniakiem wepchnęli drzwi do środka.
- Wait- Krystian złapał za ramię jednego z nich- Charles!- krzyknął-  Brown give my girlfriend away!
Nikt się nie odezwał. Wszedł za nimi. Okno w pokoju było wybite. Wyjrzał przez nie. Na chodniku była niewielka plama krwi.
- Nawiał drań- wrzasnął do policjantów.
Wysoki policjant mierząc przed siebie odsunął go do tyłu. Uchylił lekko drzwi i wbiegł krzycząc coś niezrozumiałego. W mieszkaniu nikogo nie było.
- Fuck- wrzasnął Tom.
Skok z pierwszego piętra dla takiego dryblasa nie był żadnym problemem. Krystian nie chciał dopuścić do siebie najgorszego ale to już zaczęło władać jego ciałem. Kilka łez spłynęło po jego policzkach a ciałem wzmagały dreszcze. Siedział obok fragmentów rozbitej szyby i patrzył zupełnie nieobecny przed siebie.
- To wszystko moja wina- zaczął żałować, że nie biegał za nią po mieście.
- Przestań. Wczorajsze zdjęcia nic nie sugerowały.
- Ale wyłączony telefon tak.
- To nic nie znaczy. Może obdzwonimy szpitale?
- Dobre i to- Krystian wzruszył ramionami ale sięgnął po telefon i dzwonił pod podawane mu przez Toma numery. Żaden nie miał w ciągu doby ani jednej osoby odpowiadającej rysopisowi Agaty.
Nagle bez słowa wstał i zacisnął pięści.
- Znajdę go a potem zabiję jeśli Agacie stało się coś złego.
- Wiem, że mówisz to w afekcie ale nie będziesz szczęśliwy bez niej w więzieniu.
- A co mam zrobić?
- Pogadamy z nimi- wskazał policjantów- A potem pojedziemy do mnie. Mam pomysł.
- Jaki?
- Wszystko w swoim czasie.
Kiedy przekazali funkcjonariuszom swoje spostrzeżenia i sugestie, że Brown ma coś na sumieniu pojechali taksówką do Toma.
Mieszkał w ceglanym domu przy Ansleigh. W progu drzwi przywitała ich matka. Drobna, rudowłosa kobieta na pierwszy rzut oka wyglądała na troskliwą mamę. Nie zapytała kim jest Krystian lecz od razu zaproponowała obiad. Pomimo usilnych tłumaczeń Toma, że nie mają czasu bo poszukują Agaty ta nie dała się przekonać i musieli zjeść zupę, której nazwy Krystian nie zrozumiał. Była ostra i pływało w niej sporo kości i zupełnie mu nie smakowała. Podziękował grzecznie nie chcąc robić jej przykrości za tak miłe przyjęcie obcego.
W pokoju chłopaka na ścianach wisiały same gadżety związane z największymi postaciami komiksów. Maska Iron Mana z podświetlanymi oczami, młot Thora a nawet metrowa tarcza Kapitana Ameryki. Uśmiechnął się lekko na ten widok ale w pełni rozumiał chłopaka choć sam nie interesował się bohaterami komiksów.
- Masz jakieś duże zdjęcie Agaty?
- Co chcesz zrobić?
- Wydrukujemy plakaty, że jej szukamy.
- Słaby pomysł.
- A masz inny?
- Wrzucisz post na FB i udostępnisz na londyńskich stronach.
- Może być ale w międzyczasie rozwiesimy kilka plakatów.
- Wątpię abyś miał tyle tuszu.
- To nie wątp- uchylił szafkę wypełnioną tonerami i kilkoma kartonami papieru do drukarki.
- Po co ci tyle tego wszystkiego?
- Piszemy dużo prac. Tworzymy wiele prezentacji i arkuszy.
- A nie można tego w wersji cyfrowej? Byłoby ekologiczniej.
- Takich mam nauczycieli- wzruszył ramionami.
Po zgraniu zdjęcia i zrobieniu plakatu Tom uruchomił drukowanie. Na początek wybrał sto kopii więc miał czas na dodanie postu na FB. Krystian z podziwem patrzył jak chłopak stuka na klawiaturze telefonu szybciej niż on na komputerowej. Podał mu telefon i dał do przeczytania.
„Uwaga wszyscy! Zaginęła dziewczyna mojego przyjaciela. Ostatnio widziano ją z Charlesem Brownem. Uciekł z domu kiedy odwiedziliśmy go osobiście. Proszę. Pomóżcie ją odnaleźć. Agata jest wszystkim dla Krystiana”
- Wysyłaj- powiedział i chłopak puścił post na cały Londyn.



442 czyt.
100%134
dreamer1897

opublikował opowiadanie w kategorii miłosne i przygodowe, użył 2306 słów i 13023 znaków

Komentarze (4)

 
  • AuRoRa

    AuRoRa Przedwczoraj o 10:51

    Coraz ciekawiej się robi, a jednak Krystian trzyma fason, oby się Agata wreszcie odnalazła. Dobre opisy Londynu, można się poczuć, jakby się tam było z bohaterami. Jest na co czekać, bo masz pomysły i to widać w każdej części opowiadania. Brawo

  • Pielgrzym2001

    Pielgrzym2001 2 dni temu ip:2247241

    Pisz dalej,trzymasz w napięciu czytelnika tak trzymać 👍

  • Speker

    Speker 4 dni temu

    Jak zwykle mnie zaskoczyłeś (pozytywnie).
    Czemu trzymasz mnie w niepewności? I Ty mi wciskasz, że daleko Ci do Kinga?!
    Rewelacyjne zwrotu akcji.  
    Wszystko super, tylko nie każ mi tyle czekać na kolejną część.

  • blondeme99

    blondeme99 4 dni temu

    Też mi się to nie spodobało, Agata nie mogła tak po prostu olać Krystiana, po tym co razem przeszli. Widocznie jest w dużym niebezpieczeństwie, oby odnalazła się cała i zdrowa. Kurde, tyle się wydarzyło. Agata zawsze marzyła o podróżach, a teraz...podróż do Londynu sprawiła, że grozi jej niebezpieczenstwo. Oby to wszystko się jakoś wyjaśniło   genialnie budujesz napięcie