Życie trudne jest cz. 9

Życie trudne jest cz. 9Wstał jako pierwszy i zaczął południe od kubka gorącej kawy. Promienie słońca oślepiały go przez okno pokoju ale dostrzegł  Agatę siedzącą na skraju łóżka. Miała na sobie bieliznę w czarnym kolorze i choć wyglądała kusząco do niczego między nimi nie doszło. Zaparzył kawę również dla niej i dopijając swoją czekał aż dołączy do niego. Patrzył jak zmysłowo prostowała plecy i przeciągała się tyłem do niego. Założyła koszulkę i ponętnym krokiem weszła do kuchni.
- Hej- szepnęła delikatnie.
- I jak się spało?
- Cudownie. Spałam jak małe dziecko.
- Wiem. Nie miałem serca cię budzić.
- Dla mnie też jest kawa?
- Tak. Proszę- przysunął jej kubek i sięgnął po mleko.
- Fajnie mieszkać na swoim. Nie musisz nikogo wysłuchiwać.
- Tak ale trzeba samemu płacić rachunki.
- Jak się mieszka we dwoje to nie taka trudna sprawa.
- Mieszkam sam.
- A chciałbyś mieszkać z kimś?
- Na razie brak chętnych.
- Ja jestem chętna.
- Tak ale twoi rodzice nie są.
- Jakoś ich przekonam.
- A jak się wyda gdzie byłaś?
- Nic się nie wyda.
- Nie mogę cię stracić.
- Nie stracisz. Powiesz mi co to za dziewczyna na tym zdjęciu z tobą?
- Najpierw zrobię śniadanie. Polecam specjalność szefa kuchni.
- Czyli?
- Jajecznica z gyrosem.
- Mam ochotę na mięso ale mogą być jajka.
Kiedy ona ogarniała siebie w łazience usmażył jajecznicę na boczku przyprawioną  gyrosem. Posmarował bułki masłem i pokroił w plasterki pomidora z ogórkiem. Poukładał wszystko na talerzykach i postawił.
- Pięknie pachnie. Jestem głodna jak wilk.
- Jedz bo wystygnie.
- Opowiadaj. Ja będę słuchać.
Usiadł naprzeciw niej i z herbatą w ręku zaczął mówić:
- Na zdjęciu jestem z Natalią. Znaliśmy się w zasadzie z podwórka i wspólnych zabaw jak zbijak, palant czy pucha.  
- Co znaczy pucha? –wtrąciła.
- Taka zabawa w chowanego. Musiałeś się odklepać na piłce, którą można było wykopać aby uwolnić zaklepanych przez szukającego. Po wybiciu piłki gra zaczyna się od nowa. Wszyscy się chowają a szukający krąży i szuka ukryte osoby. Pierwsza zaklepana osoba szuka w następnej turze.
- U nas nie było takich zabaw.
- Z Natalią byłem na studniówce bo niestety nie miałem dziewczyny i zaproponowałem jej wspólny bal bo nie chciałem iść sam. Do dziś pamiętam tańce z nią. Wtedy też pierwszy raz pocałowała mnie dziewczyna.  Zrobiło mi się tak gorąco a krew krążyła jak oszalała.  
- Co z nią? Utrzymujecie kontakt?
- Nie.
- Dlaczego?
- Ona ocaliła mi kiedyś życie, tak mi się wydaje. Spadł mi telefon na ziemię i chciałem go podnieć ale popchnęła mnie i wylądowałem metr dalej a przed nosem przejechał mi samochód. Gdybym sięgnął po ten telefon na moim czole odcisnęło by się logo VW a ja zakończyłbym swój żywot na tym świecie. Pamiętam jeszcze jej głos:
Krystian! Uważaj!
- I co się stało dalej?
- Zdjęcie zostało zrobione zanim zachorowała. Byliśmy wtedy na osiemnastce i akurat robiliśmy pamiątkę do albumu dla jubilata. Przytuliła mnie bo chciała uwiecznić naszą przyjaźń.
- Kochałeś ją?
- Nie wiem. Coś czułem ale nie potrafiliśmy się  otworzyć na siebie. Mieliśmy kilka dość romantycznych chwil lecz oboje baliśmy się użyć słowa kocham cię. Na osiemnastce ona nagle zasłabła i pojechałem z nią do szpitala. Lekarz zasugerował przemęczenie ale zlecił badanie krwi. Pamiętam jak zadzwoniła do mnie, że wyniki badań są fatalne a diagnoza to ostra białaczka szpikowa. Popłakałem się jak dziecko choć powiedziała mi to całkiem spokojnie, nie wyczułem w jej głosie żadnego strachu. Pojechałem do niej i wyglądała fatalnie. Była blada a jej głos drżał gdy mówiła, że nie ma dla niej pomocy. Jeszcze tego samego dnia dzwoniłem do wszystkich moich znajomych prosząc o badania niezbędne do odnalezienia dawcy szpiku. Obiecałem, że pokryję wszystkie koszty ale oni okazali się prawdziwymi przyjaciółmi i zaczęli szukać pomocy w różnych fundacjach. Zorganizowaliśmy kilka eventów jak mecz piłki nożnej i bal książęcy na który trzeba było przynieść sakiewkę pieniędzy jak za dawnych czasów. Po pierwszych dawkach chemioterapii występowała chwilowa poprawa. Spędziłem z nią wiele dni w szpitalu i wspominaliśmy sobie studniówkę. Płakała wiele razy, że nie chce jeszcze odchodzić z tego świata bo chce kogoś kochać i wtedy powiedziałem jej pierwsze kocham cię. Jej oczy zrobiły się takie duże a twarz rozpromieniła się jakby zobaczyła coś pięknego. Powiedziałem jej wtedy, że od zawsze się w niej podkochiwałem ale nie chciałem jej tego mówić bo bałem się odmowy.
Po jego policzkach popłynęło kilka łez a on dość wyraźnie pociągnął nosem. Poszli na kanapę od pokoju gdzie otarła łzy i położyła jego głowę na swojej piersi.  
- Chciałabym sobie wyobrazić co czujesz ale nigdy tego nie doświadczę. Jeżeli nie chcesz dalej mówić albo sprawia ci to ból skończmy to. Może wrócimy do tego kiedy indziej.
- Już się otwarły rany więc dokończę tą historię. Udało znaleźć się dawcę szpiku. Okazała sią nią żona mojego szefa. Wspaniała kobieta. Obiecałem, że pokryję wszystkie koszty a tymczasem to ona zaproponowała pomoc. Woziłem ją na badania jej samochodem bo nie chciała jeździć moim. Przez pierwsze trzy miesiące stan Natalii zaczął się polepszać i choć było lepiej lekarze nie byli zbyt optymistycznie nastawieni. Pamiętam ten słoneczny dzień kiedy skończyłem pracę i kupiłem dla niej bukiet róż. Pojawiając się na oddziale dostrzegłem zamieszanie w jej pokoju. Kiedy się zbliżyłem zasłonięto rolety w jej pokoju. Stałem jak zamurowany bo nikt nie chciał udzielić mi żadnych informacji. Po jakimś czasie lekarz poinformował mnie o wystąpieniu toksyczności narządowej coś jakby organizm zrozumiał, że pojawiło się cos obcego w środku i zaczął z tym walczyć. Poinformowano mnie, że te godziny będą decydujące ale bez kolejnego przeszczepu jej szanse na przeżycie są znikome.  
Rozkleił się całkowicie kiedy przyszło mu streszczać ostatnie chwile. Ukochana zaczęła intensywnie głaskać jego włosy, złapała za rękę i szeptem powtarzała, że kiedyś się spotkają ponownie.
- Leżałem wtedy obok niej i błagałem o następny dzień. Prosiłem aby nie odbierał mi tego co miałem obok siebie przez tyle lat ale bałem się o to zapytać. Miłości mojego życia jaką przyszło mi poczuć w obliczu śmierci. Błagałem boga aby zabrał mnie zamiast niej bo była za młoda aby odchodzić, dzieliły nas tylko trzy lata. Swoim uporem i wiarą zasługiwała na zwycięstwo z tym czymś. Kiedy się obudziłem następnego dnia ona już nie oddychała. Zawołałem wtedy lekarza ale ten po chwili badania kiwnął tylko przecząco głową a mój świat runął. Ostatnia nadzieja zgasła jak zdmuchnięta świeca. Pogrążyłem się w czarnej rozpaczy. Nie chodziłem do pracy i dopiero rozmowa z szefem i jego żoną podniosła mnie trochę na duchu. Pani Joanna zapewniała mnie jak ty, że ona już nie cierpi i będzie na mnie czekać aż ja stąd odejdę. Nie wiem co bym zrobił bez nich, gdyby mnie nie zabrali ze sobą. Nie pojechałbym na pogrzeb bez ich pomocy. Nie potrafiłem nic z siebie wydusić kiedy każdy starał się mnie pocieszyć.
- A co z jej bliskimi?
- Rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Pamiętam jak stałem nad dołem kiedy trumna była opuszczana. Obejmowali mnie jak rodzice i tylko dzięki nim chyba wtedy nie oszalałem. Dziwne myśli krążyły mi po głowie nawet takie aby skoczyć tam za nią. Przez długi czas nie wiedziałem czy spotkam jeszcze kogoś kto nie tyle wypełni pustkę bo to już nigdy nie nastąpi ale sprawi, że będzie jeszcze dla kogo żyć. Myślałem, że Kinga będzie tym ukojeniem ale wyszło jak wyszło.
- Ja cię kocham.
- Ja ciebie też. Dziękuje, że wytrwałaś do końca tej historii…
- To ja dziękuje, że się przede mną otworzyłeś pomimo takiego bólu.
- Chciałaś wiedzieć kim ona jest. Czy zanim ci powiedziałem czułaś się zazdrosna?
- Nie będę cię okłamywać ale poczułam mały niepokój, że coś przede mną ukrywasz.
- Mogłaś mieć takie obawy. Kinga też tak miała.
- Przepraszam.
- Za co?
- Że tak pomyślałam nie mając pojęcia ile dla ciebie znaczyła.
- Skąd mogłaś wiedzieć. Daj spokój.
Dostrzegł na jej twarzy grymas zakłopotania. Domyślał się, że jest jej przykro ale nie chciał jej obciążać swoim smutkiem.
- Odwiedzam ją kiedy tylko mogę. Jak biegam w okolicy cmentarza zawsze się tam pojawiam.
- Zabierzesz mnie tam kiedyś?
- Na cmentarz?  
- Tak. Jeżeli to nie kłopot dla ciebie.
- Możemy tam pojechać jak będziemy wracać do ciebie.
Kiedy posprzątali po śniadaniu poszli na parking i pojechali na cmentarz. Stali w zadumie kilkanaście minut nad grobem Natalii i oboje na swój sposób tłumaczyli sobie kruchość życia.
- Miała tylko dwadzieścia dwa lata. Przecież to niesprawiedliwe.
- Myślisz, że nam się uda?- zapytała o ich przyszłość.
- Mam nadzieje, że pragniesz tego co ja.
- Chcę twojego szczęścia- stanęła na palcach i pocałowała go w usta.
- Wracajmy zanim przerąbie sobie u twoich rodziców.  
Kiedy odprowadził ją pod drzwi jej mama nalegała aby zjadł z nimi obiad ale nie chciał się im naprzykrzać i grzecznie podziękował. W drodze do domu kupił pizzę, którą zjadł w ramach obiadu i kolacji oglądając Szybkich i Wściekłych 8 na VOD. Wspaniały film o tym jak ważna jest rodzina nie koniecznie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Po szybkim prysznicu oddał się w objęcia snu kilka chwil przed dziewiątą.

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 12 lip 2018

    Wzruszająca historia Natalii. Ciekawie się czyta, raz wesoło raz smutno jak to w życiu.

  • Fanka

    Fanka · 12 mar 2018

    Piękna cześć. Bardzo wzruszająca...   
    A do filmu to popieram mega fajny