Życie trudne jest cz. 24

Życie trudne jest cz. 24- Masz wspaniałych znajomych.
- Wiem o tym dlatego zaproponowałem ten wieczór u nich.
- Zazdroszczę im tego wszystkiego.
- Nie zazdroszczę im kredytu.
- To fakt. Kilka nieprzewidzianych zdarzeń i sytuacja może ulec diametralnej zmianie.
- Dokładnie. Najgorsze, że los potrafi zabrać kogoś w najbardziej niespodziewanym momencie.  
- Widziałeś z jakim natchnieniem opowiadała o dziecku?
Nastała chwila ciszy podczas której oboje chcieli przewidzieć dalszy przebieg tej rozmowy.
- Krystian?
- Tak?
- Odpowiesz mi?
- Tak Natalia to świetna kobieta. Uważam, że dziecko to nagroda dla nich obojga za to jaki świat i atmosferę tworzą wokół siebie. Są tak mili, uczynni i jak widziałaś wcale nie szpanowali tym co mają.
- Skromność to cecha ludzi mądrych i rozważnych.
- Piękne słowa.  
- A ty co myślisz o swojej przyszłości?
- Najbliższej czy tej trochę bardziej odległej?
- A jaka to różnica?
- Najbliższa to pobiegać i spalić cały ten weekend bo dość mocno zgrzeszyłem wobec swojego prawidłowego odżywiania.
- Bardzo śmieszne. A ta odległa?
- Kupić dom, założyć rodzinę i ożenić się z najwspanialszą kobietą.
- A znalazłeś taką?
- Trudne pytanie. Nie wiem czy jeszcze szukam czy mam kogoś takiego obok siebie…
Zatrzymała go na chwilę obdarowując dość miłym pocałunkiem.
-  I jak?
- Jeszcze trochę się waham…
Znów go pocałowała, tym razem przedłużając ten moment.
- Ej bo jeszcze się zakocham- żartował sobie z niej.
- W kim?
- No w tobie…
- A nie kochasz mnie?
- Sam nie wiem.
Grymas jaki pojawił się na jej twarzy mówił wszystko. Była zaskoczona tym wyznaniem ale lekko kpiący uśmieszek oznajmiał, że domyśla się, że to zabawa.
- Teraz na poważnie.
- A to nie było na poważnie?- zaśmiał się.
- Nie kpij sobie bo jak zacznę brać na poważnie to co mówisz…
- To?- czuł, że to ta jedyna i nie ma podstaw do rozstania w obecnej sytuacji.
- Poszukam sobie innego…
- A ja wrócę do Kingi- dodał w swojej głowie na złość.
- Jak mnie zostawisz to…
- To co?
- Nie będziesz mieć partnera na studniówkę…
- A skąd wiesz, że nie mam już kogoś zaklepanego?
- Bo jesteś tutaj ze mną, spotykamy się od jakiegoś czasu i nie mogłabyś mi tego zrobić?
- Sporo jeszcze o mnie nie wiesz ale masz rację.
- W czym?
- Nie jestem dwulicowa. Nie mogłabym działać na dwa fronty.
- Wiem o tym. Twój bój o mnie z rodzicami uświadomił mnie w jednym.
- W czym?
- Kocham tylko ciebie i wiem, że to nie może się nie udać.
- Proszę jaka deklaracja. Gdzie pierścionek?
Znów zbiła go z tropu ale był przygotowany na zaskakujące pytanie.
- Będzie.
Teraz to ona była zaskoczona jego deklaracją.
- Zaskoczona?
- Troszeczkę…
- Wiedziałem, że zawahasz się ale gdzieś twoje ja już podjęło decyzję.
- Skąd wiesz?
- Widzę to w twoich oczach. Poza tym rozmawiałem z Karolem. Obserwował cię przez te dwa dni i powiedział, że nie spuszczałaś ze mnie wzroku.
- Aż tak było to widoczne?
- To jego ocena. Natalia też stwierdziła, że pasujemy do siebie.
- Tylko o jedno cię proszę…
- O co?
- Nie zamykaj mnie w złotej klatce.
- Jak sobie zasłużysz to będę zamykał cię w spiżarce…
- Bardzo śmieszne! Ja na poważnie a ty znów swoje kiepskie żarty.
- Ty też na poważnie z tą złotą klatką?
- Chodzi mi o to, że pragnę prowadzić zwykłe życie.
- To znaczy?
- Pełna swoboda, traktowanie siebie na równi. Wiem, że życie nie jest bajką i nie chciałabym budować swojej przyszłości na fundamencie bajki.
- Będziemy musieli o tym porozmawiać w domu. Włączę komputer i narysujesz mi to na schemacie.
- Ty tak naprawdę?
- Serio. Domyślam się pewnych rzeczy ale zbyt wiele jeszcze nie rozumiem aby pojąć to jako całość.
- Możemy kreować swoje życie według własnych upodobań ale chcę mieć w tym równy udział. Chcę zawsze mówić my a nie ja czy ty. Rozumiesz?
- To są szczegóły.
- Dla mnie nie.
- Ale musisz mi coś obiecać?
- Co?
I teraz to on pocałował ją dając do zrozumienia, że akceptuje warunki.
- Każdy poranek zaczniesz od podobnego przywitania…
- Na razie musisz pozwolić mi zamieszkać ze sobą.
- Już od dawna masz takie pozwolenie.
- Ale z pewnymi warunkami.
- No tak przecież trzeba domknąć pewne sprawy.
Weszli na górę aby zabrać jej rzeczy.
Po drodze do garażu zaczęła szukać wymówek.
- Czy ja muszę wracać do domu?
- A szkoła?
- Mogę dojeżdżać autobusem albo pociągiem.
- Twoi rodzice są bardzo wyrozumiali i cieszę się, że ten tydzień spędziliśmy razem. Przynajmniej teraz nie nadużywajmy ich cierpliwości.
- Ale ja nie wytrzymam do następnego weekendu…
- Ja też.
- Zadzwonię do nich, że zostaję jeszcze.
Wystawił auto z garażu i otworzył jej drzwi. Przez chwilę patrzyła na niego jak na swojego kata.
- Zapraszam do środka.
- Musimy?
- Agata chcesz jeszcze tu wrócić?
- Dobra, dobra już nie naciskam.
Z powodu dość sporego ruchu do Torunia dojechali kilkanaście minut po dziewiątej. Na parkingu przed blokiem sporo wolnych miejsc bo jeszcze nie wszyscy wrócili.
- Odprowadzę cię na górę. Ok?
Skinęła tylko głową. Otworzyła drzwi swoim kluczem i w ciszy dotarli na górę. Zamki w drzwiach przekręciła mama, która otworzyła drzwi.
- Witajcie.
- Cześć mamo- wydusiła z siebie dość ponuro.
- Dobry wieczór- dodał od siebie.
- Wchodźcie.
- Późno już. Będę wracał.
- Chodź. Napijemy się herbaty- wciągnął go do środka Roman.
- No cóż teraz nie mogę odmówić.
Mama wyłączyła telewizor i nastawiła czajnik z wodą.
- Opowiadajcie jak spędziliście wczorajszy dzień.
- Byliśmy u znajomych Krystiana. Mają fajny dom no i są bardzo mili.
- My w domu. Kiedy ostatnio byliśmy na takiej zabawie to jeszcze cię na świecie  nie było.
- Czujesz się lepiej?- dołączył do rozmowy ojciec.
- Jestem już zdrowa.
- Wspaniale.  
- A ty?- spojrzał w kierunku chłopaka.
- Ja zahartowany na zimę. Jak młody bóg.
- Też tak kiedyś gadałem kiedy trzymałem formę.
- Trenował pan coś?
- Tak byłem piłkarzem.
- Nic nie mówiłaś…
- Bo to już dawno było.
- Miałem nawet szansę być na zgrupowaniu kadry.
- Naprawdę?
- Ale życie przyniosło inne rozwiązanie i moja kariera nie przebiegała dalej jak sobie wymarzyłem.
- Co się stało?
- Złamałem nogę na jednym z obozów przygotowawczych. Przez głupią zabawę na basenie straciłem życiową szansę.
- Przykre ale nadal zazdroszczę.
- Że się nie udało?
- Z kadrą trenują tylko najlepsi.
- Dziękuje za miłe słowo. Nigdy nie myślałem co by było jakbym wtedy powalczył na rehabilitacji.
- Było minęło. Czasu nie cofniesz kochanie.
- A chciałby pan się cofnąć w czasie?- zadał mu podchwytliwe pytanie.
Spojrzał na swoje kobiety uśmiechając się do nich.
- Jeżeli wyszłoby tak, że nie miałbym ich teraz a byłbym znanym piłkarzem to nie chciałbym się cofnąć w czasie.
- Zaimponował mi pan- przyznał całkiem szczerze wyrażając swój podziw dla niego.
- Miło usłyszeć takie słowa z twoich ust. Szczególnie po tym co ci wtedy powiedziałem.
- Nie wracajmy do tego.
- Jeszcze raz przepraszam za tamte słowa. Zgoda?- wyciągnął dłoń w jego kierunku.
Chociaż te słowa dość mocno go dotknęły nie miał wyboru. Nie był mściwy z natury i raczej bez akceptacji jej rodziców nie miał co liczyć na szczęśliwe życie z nią. Uścisnął jego dłoń na zgodę.
- Fajnie się rozmawia ale muszę wcześnie wstać a już dziesiąta się zbliża.
- Może zostaniesz u nas. Będziesz miał bliżej do pracy i nie będziesz musiał się przedzierać przez las pełen dzikich zwierząt?- padła deklaracja Agnieszki.
Twarz Agaty rozpromieniła się natychmiast.
- Z miłą chęcią ale…
- Co?
- Myślę, ze nie powinienem.
- Nie daj się prosić- dodała dziewczyna.
- Pójdziemy na chwilę do ciebie?- spojrzał na nią.
- Chodźmy.
- Przepraszam państwa na chwilę.
Spojrzeli na siebie ze zdziwieniem.  
- Czemu nie chcesz zostać?
- Uważam, że propozycja była grzecznościowa i moja odpowiedź powinna być odmowna zgodnie z ich oczekiwaniami.
- Dlaczego tak uważasz?  
- Twoi rodzice to wspaniali ludzie i wiem, że chcą dla ciebie jak najlepiej.  
- No i?
- Wyobrażasz sobie, że będę spał na kanapie w trzecim pokoju?
- A dlaczego nie ze mną?
- Mówiłem ci kiedyś o mojej kuzynce…
- Pamiętam.
- Więc wiesz dlaczego nie chcę zostać. Chcę być w porządku wobec nich.
- Ale moje szczęście to się już nie liczy co?
- Akurat ty jesteś tutaj najważniejsza.
- Więc?
- Robię to dla ciebie. Inaczej, robię to dla nas. Tak jak mówiłaś chcesz mówić o nas, nie ja albo ty.
- Kiedy się zobaczymy znowu?
- Kiedy zechcesz. Jeżeli nie masz mnie dość, oczywiście.
Zauważył, że się rozmazała trochę.
- Ej- otarł jej policzki z łez.
-Odprowadzisz mnie?
Skinęła tylko głową. Pożegnał się rodzicami życząc im pomyślności w nowym roku i wyszli na klatkę.
- Gniewasz się na mnie?
Zaprzeczyła kręcąc głową.
- Więc co jest?
- Nie chcę się z tobą rozstawać.
- Przecież wracam tylko do siebie.
- Też bym chciała.
- Obiecuję ci, że niedługo nastanie taki dzień w którym będę musiał zrobić miejsce w mojej szafie dla ciebie. Lepiej, jak będzie trzeba to kupię drugą szafę.
Jej twarz rozpromieniła się uwydatniając jej uśmiech.
- Kiedy?
- Wkrótce- przytulił ją do siebie i wymienili się pożegnalnym pocałunkiem.
Czekała aż usłyszy zamykające się drzwi klatki schodowej. Wróciła do siebie i zasnęła przepełniona marzeniami ostatnich dni.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 26 lip 2018

    Oryginalne opowiadanie , bohater wciąż pozostaje przy swoich przekonaniach. Agata zakochana na maksa, a on realistycznie sprowadza ją na ziemię. Mało spotykane więc godne podziwu . Czyta się z przyjemnością.  

  • Fanka

    Fanka · 1 lip 2018

    Kolejna świetna część !
    Uwielbiam ta szczerość i prawdziwość w tym opowiadaniu!
    A Ty przepięknie to pokazujesz  

  • blondeme99

    blondeme99 · 30 cze 2018

    Jejku   kocham, kocham, kocham to opowiadanie Z każdą chwilą i rozdziałem ich miłość rozkwita (pamiętają o wodzie, żeby podlewać to rosnące uczucie )Chcę wiecej i wiecej i wiecej Jak ty to robisz, że tak idealnie oddajesz uczucia? Naucz mnie tego Robisz to po prostu magicznie oby głównych bohaterów obietnice się spełniły Tego im życzę, tak jak tobie gorącej kawy wieczorami przy kocu (nawet w lecie!   )