Życie trudne jest cz.75

Życie trudne jest cz.75Podczas przerwy śniadaniowej nie poszedł na stołówkę. Został sam, aby przejrzeć jakieś oferty wczasów last minute. Potrzebował odpoczynku z dala od pracy, zamartwiania się i przeżywania tego, co teraz. Na jego komórkę przyszedł sms od Marty.
„Nie wszystko stracone. Zadzwoń do mnie jak będziesz mógł”
Przeczytał wiadomość jeszcze dwa razy, zanim dotarło do niego przesłanie z niej płynące. Natychmiast wybrał numer siostry, kiedy wyszedł na parking.
- Jak tam w pracy?
- U mnie dobrze, a ty jak się czujesz?
- Nie jest źle. Mogło być gorzej.
- Przejdźmy do konkretów.
- Co masz dla mnie?
- Numer do Agaty.
- Skąd? Jak?- jego serce zaczęło mocniej bić.
- Ktoś mi go załatwił.
- Powiesz czy nie?
- Nie wiem czy powinnam.
- Dzwoniłaś do niej?
- Nie. Pomyślałam, że najlepiej będzie jak wyjaśnicie sobie to wszystko osobiście.
- Podasz mi go?
- Zaczekaj. Zaraz wyślę wiadomość.
Poczuł sporą ulgę na wieść o numerze do Agaty. Chciał jej zadać tyle pytań. Chciał przeprosić za wszystko, choć nie miał na myśli nic konkretnego. Napięcie narastało. Czuł lekki niepokój, bo nie wiedział, czego ma się spodziewać. Czy odbierze? Czy powie całą prawdę? Czy wróci? Marzył o uzyskaniu odpowiedzi na nurtujące go pytania, ale teraz zwątpił czy chciałby je znać. Obawiał się wszystkiego, co najgorsze, bo to potwierdzenie zamknęłoby definitywnie temat związku z Agatą, a tego chciał uniknąć za wszelką cenę. Niepewność i tęsknota drążyły go od środka, centymetr po centymetrze jego ciało wypełniał ból połączony z obłędem, że to wszystko może się zakończyć na tylko jedno jej słowo. Nigdy nie żałował swoich wyborów, jeżeli chodziło o dziewczyny. Wszystkie znajomości zawierał z rozmysłem i po dokładnym rozeznaniu swoich możliwości. Nigdy nie wymiękł, a kosze tłumaczył sobie tym, że widocznie nie był akurat w guście danej dziewczyny. Ważniejsze było dla niego spróbować niż odejść z poczuciem niedosytu, że jednak coś mogło być na rzeczy.  
- Już? –dopytywał nerwowo przestępując z nogi na nogę.
Nastąpiło ciche piknięcie.
- Powinien już być.
- Już jest.
- Zadzwonisz teraz?
- Oczywiście. Dzięki kochana.  
- Odezwiesz się jakby, co?
- Tak.
- Powodzenia.
- Dzięki. Kocham cię.

Wpatrywał się otępiale w treść smsa. Dziewięć, niby zwykłych cyfr mogło dzisiaj odmienić jego stan o całe trzysta sześćdziesiąt stopni. Długo się wahał i czuł jakby czas się zatrzymał, a on stał na krawędzi wyimaginowanej przepaści. W końcu wcisnął zieloną słuchawkę połączenia.
Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty.
- Słucham- jej głos nadal brzmiał zdecydowanie.
- Agata…
Po obu stronach nastała cisza. Krystian starał się wyobrazić sobie jej reakcję.  
- Agata? Jesteś tam?
- Zapytałabym skąd masz mój numer, ale to i tak nie ma znaczenia.
- Nie mów tak- nie spodobał mu się ton jej głosu.
- Zawiodłam cię i nie zasługuję na twoje zaufanie.
- Agata przestań, proszę cię…
- Krystian tak bardzo cię skrzywdziłam…
- Co znaczy skrzywdziłam? Co masz na myśli? Spotkajmy się. Musimy porozmawiać.
- Tego nie da się naprawić.
- Czego? Agata powiedz mi, dlaczego mnie zostawiłaś.
- W mojej sytuacji nie miałam innego wyjścia.  
- Rozmowa jest od tego, aby sobie wszystko wyjaśnić. Wybaczyć wszystko, co złe, aby być szczęśliwym.
- Myślę, że to nic by nie zmieniło.
- Ja…ja nie mogę bez ciebie żyć.  
- Ja też, ale zaszły takie okoliczność, że tak będzie lepiej przynajmniej dla ciebie.
- O czym ty mówisz? Agata tym, co robisz ranisz mnie jeszcze bardziej.
- Wstydzę się tego, co zaszło i nie jestem w stanie stanąć z tobą twarzą w twarz.
- Ja cię kocham i możesz mi powiedzieć wszystko. Spotkajmy się. Gdziekolwiek, choćby i zaraz. Wyjdę z pracy. Gdzie mam przyjechać?
- Tam gdzie jestem nie da się być zaraz.  
- Wynajmę helikopter. Daj mi szansę. Proszę…
Usłyszał jak pociąga nosem, wyobraził sobie, że nawet płacze. Jej oddech był wyraźnie przyspieszony.
- Czyli uważasz, że nie zasługuję na poznanie prawdy?
- Oczywiście, że zasługujesz. Nie mam jednak odwagi spojrzeć ci w oczy i powiedzieć, co zaszło.  
- Dlaczego? Agata…
- To mój problem i sama muszę się z nim uporać.
- Razem możemy. Bez względu na przeszłość. Zaczniemy od nowa. Jestem Krystian i chciałbym cię poznać.
Usłyszał parsknięcie. Tak uśmiechnęła się lekko, widział to oczami wyobraźni.
- To jak? Przy kotwicy? Będę za dziesięć minut.
- Nie. Nie mogę. Skrzywdziłabym cię jeszcze bardziej, a tego nie chcę.
- Ale robisz mi to. Tego chcesz? Abym cierpiał nie znając prawdy?  
- Nie będę cię prosić o wybaczenie, bo nie zasługuję po tym wszystkim. Nie szukaj mnie. Nie musisz się obwiniać, to wszystko moja wina. Żegnaj kochany.
Połączenie zostało przerwane. Wcisnął ponownie zieloną słuchawkę. Jeden sygnał, drugi, trzeci…”the number you are trying to reach is unavailable”
Osunął się wzdłuż ściany. Zamknął oczy i rozpłakał się. Telefon znów zadzwonił. Otworzył oczy. Marta. Odrzucił połączenie i znów zamknął oczy.  
- Wszystko w porządku proszę pana?
Pociągnął nosem i znów otworzył oczy. Stała przed nim kobieta w mundurze z napisem Master Security. Nie widział jej nigdy wcześniej.
- Coś pana boli?
Pokręcił głową przecząco.  
- Jak pani mnie…
- Kamera- wskazała palcem ponad drzwi wejściowe- Siedzi pan tu już kilkanaście minut. Pomyślałam, że coś się stało.
- Wszystko w porządku- wstał i otrzepał spodnie z piasku- Dziękuje za troskę.
Zanim wrócił do biura odwiedził toaletę. Obmył twarz zimną wodą, aby ukryć skutki jego ostatniej rozmowy. Nie poznał dawnego siebie. Uśmiech gdzieś znikł, przygarbienie zastąpiło wyprostowaną sylwetkę. Jego telefon znów zadzwonił. Michał.
- Gdzie jesteś?
- W łazience. Zaraz będę.
Schował telefon, wytarł nos w papierowy ręcznik i wrócił do biura.
- Gdzie byłeś jak cię nie było? Dzwonił twój stacjonarny.
- Jaki numer?
- Końcówka 899.
- Moja siostra. Zadzwonię później.
- Coś się stało?
- Nic.
- Krystian. Przecież widzę, że coś jest na rzeczy.
- Efekt wczorajszego picia. Nadal wszystko mnie boli.
- Zapytaj może Jarockiego czy możesz iść do domu. Mogę cię odwieźć.
- Wytrzymam, ale dzięki za troskę.
- Na pewno?
- Tak. Dam radę. Przepraszam.
- Za co?
- Że z mojego powodu ty i Oliwia zakończyliście swój związek.
- Jakiego twojego? Nalegałem, aby powiedziała ci o Agacie. Nie pomagając tobie, nie pomogła Agacie. I jeszcze to zielsko. Przyniosła nie wiadomo skąd i liczyła, że ja również zapalę. Powiedziałem jej, że nie mam ochoty, bo to zabawa nie dla mnie. Każdy tak mówi, że to tylko Maryśka, ale każdy od czegoś zaczyna i przechodzi do poważniejszych rzeczy.  
- Nie boisz się, że zrobi sobie krzywdę?
- Jest dorosła. Ma dziewiętnaście lat. Nie mogę jej mówić jak ma żyć. Jej rodzice to mądrzy ludzie i na pewno dostrzegą problem.
- A jak nie?
- Wyjaśniliśmy sobie wszystko. Wywaliła mnie za drzwi krzycząc, że nie rozumiem jak powinno się traktować kobiety. Co jeszcze mogłem zrobić? Chwyciłem bluzę i wyszedłem, a potem odjechałem nie oglądając się w tył.
O swojej rozmowie z Agatą nie miał ochoty opowiadać. Przynajmniej nie teraz. Obiecał sobie, że spróbuje się jeszcze z nią skontaktować, ale musi dać jej czas na właściwe określenie sytuacji, w jakiej się znalazła. Uznał, że zapewnienie o wsparciu z jego strony skłoni ją do pewnych przemyśleń.  

Równo o piętnastej odbił kartę przy wyjściu i wyszedł na parking. Marta oparta o maskę już czekała na niego.
- Dlaczego nie oddzwoniłeś?
- Dużo się działo. Zapomniałem. Przepraszam.
- Dzwoniłeś do niej?
- Uhm.
- I co?
- Nic.
- Nie odebrała?
- Odebrała.
- Ale?
- To by było na tyle?
- Ale co?
- Mój związek z Agatą dobiegł końca.
- Jak to?
- Zabierz mnie stąd. Muszę odpocząć. Opowiem ci wszystko w domu.

Choć droga do domu była krótka, to nie miał problemów z zaśnięciem. W pracy nie chciał spać przy kolegach, bo nigdy nie wiadomo jaki pomysł przyjdzie im do głowy. Obudził się dopiero w garażu i te dziesięć minut całkiem dobrze na niego podziałało.  
- Wezmę prysznic.  
- Jasne. Ja zamówię obiad.
Poszedł na górę. Zostawił torbę z laptopem w kącie. Ściągnął pościel i wrzucił do automatu. Wszedł pod prysznic, gdzie spędził ponad pół godziny, polewając się na zmianę zimną i gorącą wodą.  
- Tak szybko?
- Otworzyli nowy fast food na Andersa.
- Co zamówiłaś?
- Frytki, paluszki rybne i surówka. Może być?
- To się okaże.
Rzucił się wygłodniały na jedzenie, bo w pracy nie był w stanie nic przełknąć. Apetyt miał spory i jak się okazało Marta słusznie zamówiła powiększone porcje. Zjadł jeszcze od niej, bo ona już nie mogła skończyć.
- Dziękuje- zgniótł styropianową tackę i wrzucił do kosza.
- I jak?
- Może być.  
- Pogadamy?
- O czym?
- O was?
- Masz na myśli mnie i Agatę?
- A kogo?
- Chodź.
Poszli na taras. Zajęli miejsca na fotelach zwróconych w kierunku lasu, który i tak sporo wycierpiał podczas wycinki na potrzeby budowy okolicznych domków.
- Powiedziała, że tego nie da się naprawić- spojrzał przed siebie i zamknął oczy próbując przywołać w pamięci jej głos- Stwierdziła, że nie zasługuje na moje zaufanie po tym wszystkim. Najgorsze, że nie wiem po czym. Przecież wyjaśniliśmy sobie wszystko w Londynie. Była taka pewna siebie, pewna tego uczucia. Widziałem w jej oczach ulgę, że między nami nadal wszystko w porządku. Mówiła, że to jej wina, że nie może mi spojrzeć  w oczy i powiedzieć prawdy. Nalegałem na spotkanie, nawet natychmiast. Powiedziała, że ze względu na miejsce w, którym jest nie da rady spotkać się zaraz. Zapewniłem ją, że wybaczam jej wszystko o czym mówi, choć nie miałem jej czego zarzucić. Przez całą rozmowę mówiła o tym, że mnie skrzywdziła i ma problem z którym musi zmierzyć się sama. Na koniec zakazała mi się obwiniać o nasze rozstanie i nie kazała siebie szukać. To wszystko- poprawił się w fotelu i westchnął głęboko okazując poczucie ulgi.  
- Rozłączyła się?
- Tak. Próbowałem oddzwonić, ale była niedostępna.
- Spróbuj jeszcze raz.
- To nic nie da.
- Nalegam- wstała i przyniosła jego telefon- Masz. Próbuj.
Spojrzał na nią z politowaniem, ale dał się namówić. Wybrał ponownie ostatni numer. Kobiecy głos oznajmił mu, że abonent ma wyłączony telefon lub jest poza zasięgiem.
- Sama słyszałaś.
- Będziesz dalej próbować?
- Po co? Przecież powiedziała, że to koniec.
- I tak po prostu odpuścisz?
- A mam inne wyjście? Jasno powiedziała, że nie mam jej szukać.
- Poddajesz się?
- Nigdy się nie poddałem.
- Jak nie zadzwonisz przed spaniem, to osobiście przyjdę i wybiorę ci ten numer.
- Poradzę sobie.
- Będę cię pilnować.
- Powiesz mi skąd załatwiłaś numer?
- Jakbym ci powiedziała, to musiałabym cię zabić.
- Bardzo śmieszne.
- Nie wiem co zrobisz z tą wiedzą.
- Nic.
- Na pewno?
- Marta daj spokój.  
- W porządku. Kinga zna szefa tego agenta. Nie miał problemu zajrzeć w odpowiednie akta, by spisać te kilka cyfr.
- Powiedziałaś jej wszystko?
- Nie. Tylko o tym, że sprzedała mieszkanie przez agenta.
- A co ona na to?
- Że pomoże mi. Liczyła, że przyjdziesz do niej osobiście.  
- W takiej sprawie? Dobre sobie.
- Jak widzisz była gotowa ci pomóc nawet w takiej sytuacji.
Zamilkł na chwilę. Próbował się połapać w tym wszystkim, ale nie potrafił. Jego była próbowała mu pomóc w skontaktowaniu się jego aktualną, a raczej od kilku dni kolejną, byłą dziewczyną. Musiał przyznać, że jej pomoc była skuteczna, bo dodzwonił się do Agaty. I co najgorsze w tym wszystkim nie dostrzegł nic, co mogło świadczyć o tym, że Kinga ma jakikolwiek interes w próbie naprawy jego związku. Czy działała opierając się na pakcie? Czy chciała mu pokazać jak bardzo jej zależy na jego szczęściu? Ale niby jak? Gdyby udało mu się naprawić ten związek, to czy Kinga byłaby z tego powodu szczęśliwa? Ciągłe znaki zapytania przewijały się przez jego myśli. Czuł się lepiej od momentu, kiedy wstał, ale co z tego jak nie potrafił rozgryźć powodu nagłego zniknięcia Agaty. Gdyby tylko wiedział gdzie jej szukać natychmiast wsiadłby w samochód lub samolot byle tylko znaleźć się obok niej i uzyskać odpowiedź na jedno nurtujące go pytanie:
Dlaczego mnie zostawiłaś Agato?

3 komentarze

 
  • blondeme99

    blondeme99 · 2 lipca

    Agata   Ta rozmowa nie wróżyła nic dobrego niestety, przez pewien czas myślałam, że to jednak zazdrość o Kingę zmusiła ją do takiego zniknięcia z życia Krystiana, ale teraz? Czy jej wyrzuty sumienia mają związek z pobytem w Londynie? Kurde, uwielbiam ten rozdział  

  • Ela

    Ela · 23 czerwca · 284352576

    Oj ta Agata ale będzie dobrze

  • Ela

    Ela · 22 czerwca · 284352576

    Łał super czekamy na więcej