Życie trudne jest cz.44

Życie trudne jest cz.44Stanął w zatoczce za wiaduktem zjazdowym na drogę S10. Wybrał numer Agaty i zadzwonił. Odebrała dopiero po czwartym sygnale dokładnie wtedy gdy miał zakończyć połączenie.
- No hej.
- Mam lekcje jeszcze.
- Rozmawiasz przez komórkę podczas lekcji?- roześmiał się.
- Wyszłam z matematyki.
- Jasne. Wracam i mogę być za dziesięć minut- ktoś pukał mu w szybę- Zaczekaj.
Uchylił okno aby zapytać o co chodzi. Stała przed nim ubrana w bardzo krótkie spodenki dziewczyna przeżuwająca gumę.
- Tak?
- Co cię interesuje mój drogi?- mrugnęła okiem.
- To znaczy?
- To jest zjazd dla klientów. Decydujesz się?
- Na co?- po czym parsknął śmiechem.
- Co tak cię rozbawiło?
- Przepraszam. Może innym razem. Już spadam.
Wrzucił kierunkowskaz i pojechał dalej. Zjechał obok przydrożnego baru.
- Już jestem.
- Z kogo tak się śmiałeś?
- Zatrzymałem się w nieodpowiednim miejscu.
- Policja?
- Chciałbym aby funkcjonariuszki chodziły tak ubrane.
- To znaczy jak?
- W tak krótkie, obcisłe spodenki.
- Gdzie ty się zatrzymałeś?
- Przy zjeździe do lasu. Proponowała mi usługę.
- Ale ty grzecznie odmówiłeś?
- Oczywiście. Przecież mam kochającą dziewczynę.
- Wracam do klasy.
- Zaczekam pod szkołą.
- Hej.
Odłożył telefon na siedzenie obok. Spoglądając w lusterko obserwował dziewczynę przy następnym samochodzie. Wiele się mówiło, że to najstarszy zawód świata. Wszystko jest dla ludzi i być może to praca z przymusu bo ktoś nie ma innego sposobu na zarabianie na życie. Być może dużo łatwiej zarobić większe pieniądze niż tyrać na umowie oddając swoje ciężko zarobione pieniądze do kasy państwa w zamian za słabą opiekę medyczną i głodową emeryturę.
Przekręcił stacyjkę i włączył się do ruchu. Droga była pusta aż do samego mostu Piłsudskiego. Tam dopiero się zaczynała jazda dla cierpliwych. Nie mówiąc o jeździe na suwak po moście tu dopiero doświadczało się pokazu uprzejmości i życzliwości niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu.  
Agata wyszła ze szkoły z Oliwią.
- Podrzucimy ją?
- A dlaczego nie?
- Jak tam koleżanka przy drodze?- dostrzegł w lusterku szyderczy uśmiech Oliwii.
- Nie wiem. Nie skorzystałem bo miałem pilne połączenie na linii.
Parsknęły śmiechem obie na raz.
- Nie czułeś się przypadkiem jakbyś rozmawiał z prezydentem USA?- drwiły sobie dalej.
- Tak miło spędziłyście czas w szkole? Taki dobry humor wam dopisuje?
- A jak ma być? Niedługo koniec szkoły. Wolność na całego.
- Zobaczymy jak pójdziecie do pracy. Trzeba będzie wstawać i robić to co szef każe.
Oczywiście ich zachowanie było jak najbardziej uzasadnione bo sam kiedyś kończył szkołę z ulgą i poczuciem wolności, że nic już nie musi.
- Pojedziemy jeszcze na zakupy?
- Jak macie kasę na wydanie to chętnie coś wybiorę dla siebie.
Zostawili auto na parkingu podziemnym i bez kurtek poszli na zakupy. - My pójdziemy we dwie.
- Ach tak? Jak macie płacić to mam sobie samemu pochodzić?
- My jeszcze się uczymy i poza kieszonkowym nie mamy pokaźnych funduszy.
- Jasne. Bawcie się dobrze.
Nie odeszły daleko bo po ledwo pięciu metrach przekroczyły próg sklepu odzieżowego.
- Ile można mieć w szafie?- westchnął głęboko i poszedł w przeciwną stronę.
Odwiedził sieciówkę z zielonym kolorem i literą C w logo. Po kilku przymiarkach wybrał dwa t-shirty i cienką kurtkę na wiosnę. I to by było na tyle co do jego zakupów. Zajął miejsce przy stoliku i zamówił trzy kebaby. W oczekiwaniu obserwował ludzi wchodzących do galerii. Dostrzegł kilka znajomych twarzy z jego firmy. Nie znał wszystkich osobiście ale zwykłe skinięcie głowy wystarczyło by rozpoznali i jego.
Po pół godziny wybrał numer Agaty. Poinformował ją, że czeka z obiadem przy wyjściu. Po kilku minutach pojawiły się roześmiane dziewczyny. Po Agacie nie było widać tego co wydarzyło się w ostatnich tygodniach. Nie miała już na nosie tych wielkich okularów, jej oczy były pełne radości.  
- Dobrze się panie pawią?
- A nie widać?- Agata uniosła do góry cztery papierowe torby.
- A podobno jesteście bez kasy…
- Wszystko za drobne. Nie widzisz napisów SALE?- Oliwia wskazała czerwony napis na jednej z witryn w sklepie z butami.
- Nie bardzo mi się chce wierzyć w te wyprzedaże.
- Trzy kebaby!- zawołał młody chłopak.
Krystian wstał i przyniósł gorącej jedzenie.
- Ile?- zapytała Oliwia.
- Jest kilka okien do umycia u mnie.
- Nie lubię myć okien. Dyszka starczy?- położyła na stole banknot z Mieszkiem.
- No co ty? Zachowaj na kolejne sale.
- Ja na serio.
- Ja też.
Na temat swoich zakupów nie miał zbytnio nic do powiedzenia. Pozostało mu posłuchać jak to żałowały jednej sukienki albo spodni z dziurami na kolanach. Nie wspominając o pięknych, zamszowych botkach. Istny obłęd jak można przeżywać wyprzedażowe okazje.
- Najedzone?
- Przydałby się deser.
- Gofry czy lody?
- Lody- uznali wspólnie i poszli do cukierni.
Droga do cukierni była taka krótka a dotarli tam dopiero po dziesięciu minutach. Oglądały uważnie wszystkie witryny z kartką wyprzedaż. Krystian zupełnie wyłączył się z tego zakupowego szału. Nawet nie zauważył jak przyszła jego kolej na zamówienie lodów. Dopiero szturchnięcie Agaty wybudziło go z zamyślenia.
- Co podać?
- Dziewczyny?
Koniec końców kupili po dwa lody. Agata czekoladowe z adwokatem, Oliwia kokosowe ze smakiem malinowy a Krystian wybrał o smaku ciasteczek i bananowym. Usiedli na kilka chwil by w spokoju zjeść ten upragniony deser.  
- Zazdroszczę wam wyjazdu w góry.
- W przyszłym roku jeżeli będzie okazja poślę tam Michała.
- Dzięki.  
- W przyszłym tygodniu będą płyty ze studniówki.
- O boże. Nie chcę tego oglądać.
- Dlaczego?
- Mój styl taneczny pozostawia wiele do życzenia. Nie pamiętasz jak cię nadepnąłem?
- No i co z tego?
- Z perspektywy widza może to wyglądać znacznie zabawniej.
- Przejmujesz się tym?
- Jak diabli. Ten pokaz nieporadności obejrzą wszyscy nawet ci co nie widzieli osobiście.
- Daj spokój. To nie taniec z gwiazdami.
- Oliwia ma rację. Nie wszyscy są zawodowymi tancerzami.
- Marne pocieszenie ale lepsze takie niż żadne. Wracamy?
Oliwia chciała iść pieszo bo miała blisko ale dała się namówić na odrobinę luksusu w postaci podwózki pod samą klatkę. Uścisnęły się mocno i wysiadła.
- Jak siostry.
- Można tak powiedzieć. Znamy się tyle lat i o wszystkim sobie mówimy.
- O paniach przy drodze też…
- Chciałam podkreślić jaki jesteś szczery a ja, że mocno ci ufam. To wszystko.
- A ona na to?
- Trochę się pośmiała ale potem dodała, że zachowałeś się w prawidłowy sposób.
- A jaka pewność, że nie skorzystałem skoro mówiłem, że będę za dziesięć minut?
- Tak krótko? A dojazd do szkoły?- zarumieniła się dusząc śmiech.
- Agata?
- Góra dwie minuty na usługę i osiem na dojazd…
- Ha, ha, ha…
- No już nie dąsaj się- pogładziła go po policzku gdy nie zwracał na nią uwagi.
Wcale nie był zły. Wiedział w głębi siebie, że robi sobie z niego żarty a to poprawia jej nastrój. Chwycił jej dłoń i trzymał aż dojechali na Strzałową. Z komina naprzeciwko wylatywał siwy dym. Sąsiedzi byli w domu więc nadeszła pora by się poznać.
W domu było całkiem przyjemnie. Dwadzieścia dwa stopnie w aplikacji zupełnie pokrywały się ze stanem faktycznym. Spojrzał w okno i nie musiał czekać. Ewelina kiwnięciem ręki zaprosiła ich do siebie.
- Idziemy.
- Gdzie?
- Poznać sąsiadów.
Przebiegli szybko bez kurtek w laczkach po ubitym śniegu. Podjazd do garażu i drzwi posypany był piaskiem wiec obeszło się bez upadku.
- Zapraszam- otworzyła drzwi blondynka.
W środku było znacznie chłodniej niż u nich ale o wiele lepiej niż na zewnątrz.
- Ewelina- podała rękę Agacie.
- Agata.
- Dawid zaraz przyjdzie. Trochę zimno ale niedawno wróciliśmy.
- Pracujecie.  To normalne, że nikt nie palił od rana.
-  Mamy gości. Słyszałem z piwnicy.
- Przyszedł Krystian z Agatą.
- Miło poznać sąsiadkę. Mam brudne ręce proszę wybaczyć.
- Czysty jest ten co nic nie robi- uścisnęła jego brudną dłoń a potem Krystian.
- Trochę to potrwa zanim się nagrzeje. Zaparzysz coś ciepłego?
Ewelina wstawiła wodę i wyjęła blachę ciasta z lodówki.
- Mam tylko sernik i trochę ciastek.
- W drugiej szafie są jeszcze pierniki i wafelki- rzucił z łazienki Dawid.
Sięgnęła do szafki po kolejne słodycze i stół w mig zapełnił się czymś co natychmiast cieszy oko łasucha.
- Jak się poznaliście?
- Spotkaliśmy Krystiana jak biegł do lasu. My kończyliśmy a on zaczynał. Krótko jak się tutaj wprowadził.
- Nic nie mówiłeś.
- Chciałem byś osobiście przekonała się jacy mili z nich ludzie.
Sąsiedzi spojrzeli na siebie powstrzymując śmiech.
- I jak wrażenia?
- Wyglądacie na bardzo miła parę- wyznała zupełnie szczerze.
- A ty?- Dawid spojrzał na Krystiana.
- Wydaje mi się, że ktoś ze złymi zamiarami nie częstuje kawą i taką ilością słodyczy.
Wszyscy wybuchli gromkim śmiechem.
- A jakby coś było zatrute?
- Otwieraliście paczki przy nas więc otrulibyście też sami siebie.
- A może w serniku coś jest?
- Zaryzykuję bo uwielbiam sernik. Jakby coś było nie tak to dzwoń kochanie pod 112- podał jej telefon i roześmiał się na cały głos.
Reszta zawtórowała mu niemalże natychmiast.
- Od dawna tu mieszkacie?
- Od kilku lat. Mieszkaliśmy i pracowaliśmy wcześniej w Warszawie.
- Dziwne.
- Co?- spojrzała pytająco Ewelina.
- Stolica to jednak marzenie wielu.
- Do pewnego czasu. Niekiedy menadżerowie wymagają nieosiągalnych targetów i lepiej dać sobie spokój zaoszczędzając zdrowia.
- A tu jest lepiej?
- Znacznie spokojniej no i koszty życia niższe.
- Dawid pracuje w TPT a ja w centrum ubezpieczeń komunikacyjnych niedaleko Kaszownika.
- Ja też pracuję na terenie TPT. Nigdy cię nie spotkałem.
- Być może nie przyglądasz się wszystkim uważnie.
- W jakiej firmie?
- Data Invest.
- Znasz Marka Kolasińskiego?
- Mareczka? Kto by go nie znał.
- Dobry chłopak. Ambitny. Zawsze walczył o swoje.
- Jest moim dyrektorem.
- Jak to? Jakiego działu?
- Obszar zarządzania bezpieczeństwem danych klienta biznesowego.
- No proszę a równo kończyliśmy studia. Pozdrów go ode mnie.
- Jasne.
Dziewczyny słysząc na jaki temat zeszła rozmowa poszły porozmawiać przy kominku. Siedziały na ciemno zielonych fotelach wykonanych jakby z zamszu. Można było poczuć się jakbyś siedział na mchu.  
- Chodź coś ci pokażę.
Panowie poszli do domu Olka. Obejrzeli jego centrum zarządzania domem. Niby zwykły komputer ale dawał tak wielkie możliwości, że Dawid przekonał się do zakupu czegoś podobnego.
Kiedy wrócili dziewczyny były mocno uśmiechnięte a z ich oczu płynęło jakieś dziwne podniecenie. Siedziały nad jakimiś pudełkami stale powtarzając słowa ładne, piękne czy będzie mu pasować.  
- Co tam przeglądacie?- zapytał zaciekawiony Krystian.
- Spójrz jakie to piękne. Już widzę maluszka ubranego w to śliczne wdzianko- uniosła do góry jedno z ubranek Agata.
- Czy to oznacza, że będziecie rodzicami?
- Jeszcze nie ale kto zabroni mi kupować?- wzruszyła ramionami Ewelina.
Widział w oczach Agaty zainteresowanie dzieckiem w domu u Karola, tutaj też wyglądała na zafascynowaną macierzyństwem. Dotykała ciuszków i próbowała sobie wyobrazić w nich małe dziecko zamykając oczy.  
- Co tam oglądaliście?
- Krystian pokazał mi jak można sterować domem z telefonu. Oświetlenie i ogrzewanie w aplikacji.  
- Po co nam to?
- A nie lepiej przyjść do nagrzanego domu?
- Jasne, że tak ale to drogie rzeczy są na pewno.
- Technologia kosztuje ale warto. Uwierz mi.
Zostawili je z tematem dziecka i poszli do kuchni. Piwo z lodówki smakowało wybornie choć była zima.  
- Widzę, że Ewelina zupełnie odpływa w temacie dzieci.
- Uważa, że to jej czas. Trochę zarobiliśmy w stolicy a teraz chcemy dziecka.
- No i słusznie. Widok malucha biegającego po tak wielkim domu to ogromna radość.
- Trochę się boje, że będzie ciężko.
- Z bieganiem będzie problem. Widziałem matki biegające z wózkiem.
- Po lesie nie da rady.
- Może Agata będzie chciała zerknąć na malucha kiedy będziecie wychodzić? To może być dla niej niezła lekcja na przyszłość.
- Sądzisz, że się zgodzi?
- Kiedyś marzyła o gromadce dzieci. Dzisiaj też nie może się opanować.
- A ty?
- Też chcę dzieci- w jego oczach pojawił się dziwny niepokój.
- Ale?
- Muszę mieć wyprostowane życie.
- Masz dom, super pracę i śliczną dziewczynę więc nad czym się tu zastanawiać?
- Jej rodzice odeszli jedno po drugim w krótkim odstępie czasu i to całkiem niedawno. Mnie wychowywała babcia, moi rodzice są nie wiadomo gdzie. Siostrę wywiózł jakiś Arab za granicę. Sądzisz, że  w moim życiu jest idealnie?
Dawid milczał przez dłuższą chwilę bo jego ocena życia sąsiadów nie do końca była trafna. Wyglądali na szczęśliwych ale pozory potrafią mylić a trapiące ich smutki i żale są przez nich dobrze kamuflowane.
- Przepraszam nie wiedziałem.
- A skąd mogłeś wiedzieć? Zdrowie- stuknął butelką w piwo Dawida.
- Niech nam się wszystkim dobrze układa.
Słysząc brzęk szkła w kuchni zjawiły się dziewczyny. Widok Krystiana z piwem w ręce trochę onieśmielił Agatę.
- O czym gawędzicie?
- O życiu moja droga- usiadła na kolanach Krystiana.
- Nasi sąsiedzi to biegacze i tak sobie myślałem, że moglibyśmy popilnować ich dziecka gdyby musieli wyjść na trening.
- Świetnie. To będzie bardzo miłe- zarumieniła się na samą myśl o trzymaniu dziecka w swoich rękach.
- Zgadzasz się?- Dawid spojrzał na Ewelinę.
- Jeżeli dasz sobie radę z krnąbrnym dzieckiem.
- Jeszcze go nie ma a wiesz jakie będzie?- zdziwił się Krystian.
- Po tatusiu. Ja byłam grzeczną dziewczynką od zawsze- roześmiała się.
- Tak? A kto na zabawie integracyjnej mnie podrywał na piwo?
- A jak miałam cię odciągnąć od komputera?
- Ciekawa historia się zapowiada. Może więcej szczegółów?
- Nudna jak życie informatyka- próbował zakończyć temat Dawid.
Po żmudnej walce na argumenty i tym jak to miło było poznać takich ludzi para zdecydowała się opowiedzieć o okolicznościach w jakich się poznali. Pojawił się wątek samobójczy jednej z postaci biorącej udział w ich życiu, polała się krew Dawida i Eweliny uderzonej przez jej byłego. Kilka śmiesznych wątków kończyło się niekontrolowanymi wybuchami śmiechu ale były też chwile zadumy nad kruchością ludzkiej psychiki kiedy pojawiały się momenty słabości.  
Miła pogawędka pewnie trwałaby do samego rana ale godzina 23:05 wyświetlona na piecu gazowym raziła swoją czerwienią aż za nadto. Choć mieli do domu kilka kroków to Dawid i Ewelina odprowadzili ich przed bramę czekając aż pojawią się w oknie by pomachać sobie na dobranoc.
Szybki prysznic, wspólne mycie zębów i szczera pogawędka do północy zostały zwieńczone nieprzerwanym snem do samego rana.

5 komentarzy

 
  • Elat

    Elat · 18 lis 2018 · 284352576

    Kiedy nie mogę się doczekać

  • Dla

    Dla · 16 lis 2018 · 284352576

    Super opowiadanie kiedy dodasz następna część

  • Kmicic

    Kmicic · 15 lis 2018

    Super, miło jest poczytać sobie na dobranoc o takim szczęściu. Oczywiście nie mówiąc tu o sprawach Krystiana czy tragedii Agaty. Jestem szczerze ciekaw czy jest jakaś szansa na pojawienie się siostry Krystiana w tym opowiadaniu  
    Oczywiście świetna część, liczę standardowo już na więcej i życzę weny. Pozdrawiam 😃

  • AuRoRa

    AuRoRa · 15 lis 2018

    Szał zakupów, fajnie opisane. Wyprzedaże potrafią namieszać w głowie Trafiła mu się przygoda przy drodze Przynajmniej nie ma nudno i ma o czym opowiadać i się pośmiać. Agata z poczuciem humoru też podchodzi. Marzy o rodzinie, ciężko jak wokoło ludzie też albo maja dzieci, albo na nie czekają. Oby im się ułożyło

  • blondeme99

    blondeme99 · 14 lis 2018

    Jak wesoło dobrze ze Agata regeneruje siły po tym wszystkim, to jest najwazniejsze Niech następnym razem Krystian uważa, gdzie parkuje   chociaż skoro takie sytuacje powodują usmiech na twarzy Agaty, to cofam to Genialnie zresztą tak jak zwykle