Życie trudne jest cz.71

Życie trudne jest cz.71Nie zaparkował idealnie w liniach, ale nie obchodziło go to wcale. Zamknął auto i stanęli pod domofonem.  
- Jaki numer?
- Trójka.
Marta wybrała trzeci numer i czekali. Dopiero po czwartym sygnale odezwał się zaspany głos pytający leniwie:
- Słucham?
- Wpuścisz mnie?
- Ale nie wiem, kogo.- zapytała dziewczyna.
- Krystian z tej strony.
- O boże. Nie miałeś, kiedy przyjść?
Krystianowi nie spodobał się ten ton i nie pamiętał, aby miał z nią jakieś zatargi lub coś, co mogło zepsuć ich relacje.
- Musimy porozmawiać.
- O mnie czy o Agacie?
- Mogę wejść?
Po słyszalnym sapnięciu brzęknął zamek i weszli na klatkę. Drzwi uchyliła im rozczochrana, w szlafroku z ledwo otwartymi powiekami dziewczyna, która ze znaną mu Oliwią miała niewiele wspólnego. Ze środka zalatywało marihuaną i choć nigdy jej nie próbował to znał zapach palonego zielska z bloku, w którym kiedyś mieszkał. Miał takiego, jednego amatora, co kopcił w piwnicy, bo w domu by mu zbyt mocno śmierdziało.
- Kim ona jest?- zapytała z lekką niechęcią.
- Moja siostra Marta.
- Wchodźcie- uchyliła drzwi szerzej i przewróciła stojące za nią butelki po winie- Sorry. Nie chciało mi się wczoraj wynieść.
W pokojach panował bałagan. Brudne, papierowe tacki i sterta szklanek walały się wszędzie.  
- Coś do picia?
Goście pokręcili przecząco głowami, bo chcieli tylko porozmawiać.
- Jeszcze trochę zostało- Oliwia uniosła stojącą na komodzie butelkę z winem.
- Chyba nie jesteś w nastroju, co?- Krystian spojrzał na nią z lekką odrazą, bo nie wyglądała najlepiej.  
- Dlaczego? Wszystko w najlepszym porządku.
- Mogę skorzystać z toalety?
- Za tamtym pokojem.
Wyciągnął telefon i napisał wiadomość do Michała, o tym, co zastał. Dzięki dużej szparze pod drzwiami miał okazję podsłuchać rozmowę dziewczyn.
- A więc to ty.
- Co ja?- zapytała Marta.
- Wszystko zepsułaś.
- Co masz na myśli?
- Pojawiłaś się u niego w domu po tak długim czasie.  
- To przecież mój brat.
- Co z tego?
- Nie rozumiem.
- Ta jego była to twoja przyjaciółka. Robi wszystko dla ciebie, ale jej celem był tylko Krystian.
- Przestań- Marta podniosła głos.
- Prawda boli?
- Mój brat kocha tylko Agatę. Robił wszystko, co mógł, aby była z nim szczęśliwa. Pomagał jej w najtrudniejszych momentach. Nie pamiętasz, co się stało z jej rodzicami? To on zabrał ją do siebie, aby uwolniła się od przeszłości.
- Naiwna była.
- Pojechał z nią do Londynu, bo chciał być blisko niej przez cały czas.
- Zniszczyłyście jej życie.
- Dość- Krystian wyszedł z toalety.
- Usłyszałeś chyba wystarczająco.
- Powiesz mi gdzie mieszka?
- Po co ci to wiedzieć?
- Muszę się z nią spotkać i wyjaśnić wszystko.
- Wydaje mi się, że wszystko skończone. Wyjechała.
- Dokąd?
- Nie powiedziała.
- Najlepszej przyjaciółce?
Twarz Oliwii nie wyrażała żadnych emocji. Zupełnie jakby jej nie zależało na szczęściu przyjaciółki. Podczas rozmowy przez telefon wydawała się bardziej pomocna, a teraz była zupełnie kimś innym. Odpowiedź od Michała była krótka i konkretna:
„Wszystko skończone”
Krystian zablokował telefon i schował do kieszeni.
- Czy ty z Michałem?
- Nie twoja sprawa.
- Czy to przeze mnie i Agatę?
- Agata nie była niczemu winna.
- Powiesz mi, o co chodzi?
- Będzie lepiej jak już pójdziecie. Nie mam wam nic więcej do powiedzenia.
- Nie poznaję cię. Jesteś kimś zupełnie innym.
- Nie twoja sprawa.
- Myślałem, że gadam z dorosłą dziewczyną. Po zapachu śmiem twierdzić, że trawa zaczęła odbierać ci rozum.
Dziewczyna milczała, ale nie trzeba było już nic dodawać. Krystian złapał za bluzę i puszczając przodem siostrę zamknął za sobą drzwi. Nie trzasnął nimi, bo nie chciał zwracać uwagi sąsiadów.
- Przepraszam- Marta wsiadła do samochodu z ponurą miną.
- Za co?
- Za to, co usłyszałeś.
- Nie jesteś niczemu winna. Toleruję twoją przyjaźń i Agata też akceptowała ten stan.
- Chyba nie do końca, skoro uciekła.
- Tego nie wiemy. Mam tylko nadzieję, że nie rozstali się z mojego powodu.  
- Chciałbyś z nim porozmawiać?
- Lepiej nie. To nienajlepszy moment.
- Dlaczego?
- Może potrzebują trochę odpoczynku. Muszą sprawdzić czy wytrzymają bez siebie.
- Co teraz?
- Znam takie miejsce, gdzie wszyscy cię rozumieją.  
- Co masz na myśli?
Przekręcił kluczyk i odjechali. Na Przybyszewskiego przyjechali w milczeniu.  
- Chcesz jakiegoś adoptować?
- Nie wiem. Chciałbym sprawdzić czy nadaję się na towarzysza. Z dziewczynami coś mi słabo idzie. Może jakiś pies mnie w końcu zrozumie.
- Chodźmy- Marta wysiadła, jako pierwsza, za nią podążył Krystian.
Widok tych smutnych pyszczków był bardzo trudny do zniesienia. Ogromna ilość oczu bacznie przyglądała się przybyszom. Każdy z nich był gotowy, byle wyrwać się zza krat.  
- Dzień dobry- Krystian podszedł do dziewczyny znacznie młodszej od niego, prawdopodobnie wolontariuszki.
- Dzień dobry. Był pan umówiony na adopcję?
- Krystian- wyciągnął dłoń.
- Andżelika.
- Odpowiadając na pani, to znaczy twoje pytanie to nie byłem na nic umówiony.
- W porządku.
- Chcieliśmy zabrać któregoś na spacer, tak na próbę.
- Mieliście już kiedyś psa?  
- Ja tak.
- A pani?
- Jeszcze nie.
- Obowiązują trzy zasady. Nie spuszczamy psa ze smyczy. Nagradzamy, a nie opychamy smakołykami. W przypadku czegoś nieprzewidywalnego dzwonicie do mnie.
- Jasne.
- Wybierzecie sami psy czy mam wam doradzić?
- Rozejrzymy się. Możemy?
- Oczywiście.
Chodzili od klatki do klatki dogłębnie przeżywając zupełnie niesprawiedliwy los mieszkańców tego miejsca. Dziewczyna widząc ich niezdecydowanie podeszła do nich odstawiając narzędzia niezbędne do mycia boksów.
- Tobie zaproponuję Torę. Ma pięć lat i przepada za facetami- wskazała boks z suczką w typie labradora, ale wyglądającą na jakąś dziwną mieszankę.
- A twojej dziewczynie…
- To moja siostra.
- Naprawdę?
- Tak- wtrąciła się Marta- Dla mnie jakiś nieduży, aby mi nie uciekł.
- Może być Gucio? Szósty boks od prawej.
Marta podeszła do klatki i prawie się rozpłakała na widok przerażonego psiaka. Jego wielkie, wyłupiaste oczy lśniły, ale trząsł się w rogu klatki.
- O boże, jaki przestraszony.
- Dajcie mi chwilkę. Przyniosę smycze.
Obie przyniesione smycze były niebieskiego koloru i pasowały do obroży jednego i drugiego psa. Andżelika bardzo po woli weszła do klatki z Guciem, ale na jej widok zaczął merdać ogonem.
- Pójdziesz z panią na spacer?
Pies nadal się trząsł, ale dał się zaczepić do smyczy.
- Proszę- dziewczyna podał smycz Marcie. Ta przykucnęła, aby pogłaskać malucha. Skulił się w obawie przed uderzeniem, jakby ktoś już kiedyś wyrządził mu krzywdę.  
- Nie bój się. Nie zrobię ci krzywdy.
- Tora dla ciebie- suczka bez kompleksów stanęła obok Krystiana. Obwąchała jego rękę i polizała na znak, że chętnie z nim pójdzie.
- Pamiętajcie o tym, co powiedziałam.
- Oczywiście. Ile mamy czasu?  
- Będą zadowolone z każdej minuty. Dajcie im czas na odpoczynek, bo słońce już zaczyna smażyć.  
Wyszli za bramę i udali się w kierunku lasu, a potem pobliskiego osiedla. Pomimo sporej różnicy wzrostu pomiędzy psami nie było nic, co mogłoby zrodzić jakikolwiek konflikt. Obwąchiwały się, co jakiś czas, a nawet zachęcały się wzajemnie do poznania ciekawych zapachów, jakie odnalazł jeden, albo drugi. Godzina spaceru w przyjemnej okolicy, w otoczeniu natury i jak się wydawało szczęśliwych zwierzaków okazała się zbawienna. Uniesione w górę, stale poruszające się ogony i błysk z oczu po otrzymanych smakołykach, były wspaniałym widokiem nie tylko dla wzroku, ale też dla duszy. Zranionej duszy Krystiana, i szukającej spokoju duszy Marty.  
Psy z oporem gramoliły się z powrotem na posesję. Stale się zatrzymywały, jakby nie zwąchały wszystkiego po drodze.  
- I jak się spisali?- z uśmiechem na ustach zagadnęła ich ponownie Andżelika.
- Były takie grzeczne, że nie został nam ani jeden smakołyk.
- No cóż. Potrafią zrobić wszystko dla takich chwil.
- A tobie się spodobało?- spojrzała na Krystiana.
- Tak- odparł nieco zdezorientowany- Uważam, że tego mi było trzeba. Skupiłem się tylko na tym spacerze. Było wspaniale.
- Świetnie. Mam nadzieję, że to nie był ostatni raz.
- Myślę, że tak. Będziemy wpadać częściej.
- Do zimy jeszcze trochę, ale gdybyście mieli jakieś zbędne koce lub kołdry chętnie przyjmiemy taki podarunek. Przydadzą się też jakieś miski. Niekoniecznie nowe, byle nie dziurawe. Ludzie przez cały rok robią porządki, ale nie zawsze pomyślą, że jeszcze ktoś może skorzystać z nieprzydatnych gratów.
- Jasne, będę miał to na uwadze.
- Dziękuje- powiedziała dziewczyna odprowadzając ich do auta- Może one wam tego nie powiedzą, ale tak czują. To bardzo wiele znaczy dla każdego z nich. Wyrwanie się z klatki na krótki spacer to jedyna szansa dla niektórych, by zobaczyć coś więcej niż stalowa krata.
- Dużo was tutaj pracuje?
- Jest kilka osób. Najgorzej w okresie wakacyjnym, bo wszyscy chcą wypocząć, a psów wtedy przybywa.
- Rozumiem. Następnym razem będziemy mieć jakieś przysmaki, albo coś więcej dla całej grupy.
- Miło z waszej strony, że los zwierzaków nie jest wam obcy.
- One są zależne od człowieka- dopowiedziała Marta- Same nie pójdą do pracy i nie zarobią na jedzenie.
- Dokładnie. Jeszcze raz dziękuje.
- Cześć- Krystian zamknął drzwi i odjechali na Strzałową do marketu na zakupy.
Obiecali sobie wspólny, domowy obiad.

2 komentarze

 
  • Zakochana99

    Zakochana99 · 30 maja · 230360655

    Najgorsza jest bezsilność. Krystian to dobry chłopak i zasługuje na pewne wyjaśnienia. Związek z Agatą zapowiadał się tak niesamowicie, a zmierza ku rozpadowi. Cóż za opowieść. Wielkie brawa     

  • blondeme99

    blondeme99 · 26 maja

    O kurczę. Ale się porobiło. Zazdroszczę ci tego, że umiesz tak budować napięcie. Co z Agatą nadal nic nie wiadomo, ehhh. Czy to co Oliwia mówiła było prawdą? Czy Agata ukrywała to, że nie podoba się jej kontakt byłej dziewczyny Krystiana z jego siostrą? Jeny, teraz będę czekać na kolejny, bo ciekawość mnie zaraz pochłonie