Życie trudne jest cz.67

Życie trudne jest cz.67Przez całą drogę próbował się uspokoić i zebrać słowa, jakie chciałby jej powiedzieć. Nie dopuszczał do siebie nawet myśli, że to definitywny koniec. Nie po tym, co ich tak połączyło. Chciał przejrzyście myśleć, ale tak nagłe odejście bez słowa mogło jednak oznaczać rozstanie. Zgasił silnik, oparł ręce na kierownicy i po woli zaczął wyrównywać oddech. Na jego telefon przyszła wiadomość:
- Dojechałeś? I co? Jest w domu?
Odpisał siostrze, że jest na miejscu, ale nie próbował się do niej dostać.
Otarł łzy i wyszedł. Stanął pod klatką i wcisnął przycisk domofonu. Nie odebrał nikt. Po kilkunastu próbach wybrał inny przycisk.
- Dzień dobry. Ja do Agaty Sienkiewicz. Może mnie pan wpuścić na klatkę? Jej domofon nie działa.
- Proszę- usłyszał i szarpnął drzwi.
Spokojnym, zdecydowanym krokiem wszedł na piętro. Przyłożył ucho do drzwi, ale nic nie usłyszał.
- Agata! Otwórz. Musimy porozmawiać- pukał do drzwi i wciskał przycisk dzwonka.
Żadnej reakcji.  
- Proszę cię. Agata…
Opadł i oparł się o drzwi.  
- Nie pójdę dopóki mnie nie wpuścisz.

Drzwi naprzeciwko otworzył jakiś starszy pan.
- Nie obchodzi mnie, co między wami zaszło, ale widocznie nie chce pana widzieć.
- Nie pana sprawa- burknął i znów zaczął pukać w drzwi- Otwórz. Agata, nie rób mi tego.
- Proszę stąd odejść i nie zakłócać spokoju lokatorów.
- Niczego nie zakłócam.
- Wali pan w drzwi jak oszalały.
- W pańskie drzwi walę pięścią, czy w te?
- Skoro nie chce pan po dobroci, to dzwonię na policję.
Facet wrócił do siebie. Po kilku minutach do klatki ktoś wszedł. Słowa sąsiada odebrał, jako formę straszaka i nie spodziewał się wizyty mundurowych.
- Aspirant Marcin Nowak- przedstawił się blondyn i pokazał legitymację z odznaką.
- Panowie, w jakiej sprawie?
- Dostaliśmy informację o zakłócaniu porządku publicznego.
- Że ja?- prychnął.
- Sąsiedzi są zaniepokojeni, że dobija się pan do tych drzwi.
- Nie zaprzeczę, bo tu mieszka moja dziewczyna.
- O co poszło?
- Uważam, że to sprawa między mną, a nią.
- Proszę stąd odejść.
- Był pan kiedyś zakochany?
Policjant uniósł dłoń pokazując obrączkę.
- Gratuluje. Też zmierzałem w tym kierunku.
- Proszę do niej zadzwonić.
- Nie ma telefonu, bo zostawiła go za granicą.
- Proszę się odsunąć- chłopak zapukał w drzwi- Proszę otworzyć. Policja. Musimy wyjaśnić pewną sprawę.
Po drugiej stronie panowała cisza, więc powtórzył ponownie całą czynność.
- Nikogo nie ma- wzruszył ramionami- Nic pan dziś nie zdziała.
- Nigdzie się stąd nie ruszę.
- Nalegam. Muszę pilnować porządku, a nie chcę pana karać z powodu miłości.
- Pan nie rozumie.
- Świetnie rozumiem, bo też mi się zdarzały takie sprawy- spojrzał na Krystiana jednoznacznie, który chwycił kurtkę i zeszli na dół.

Funkcjonariusze odprowadzili go do samochodu.
- Nie mogłem postąpić inaczej. Jestem od pilnowania porządku, a nie od leczenia złamanych serc.
- Dzięki- rzucił oschle i wsiadł do auta.
- Może powinieneś ochłonąć trochę?
- Myślę, że dam sobie chwilkę.
- Nie chciałem cię karać za coś takiego, ale wiesz sąsiedzi chcieliby pozytywnego efektu mojej interwencji.
- Rozumiem.
- Powodzenia- położył Krystianowi rękę na ramieniu, a potem policjanci odeszli i odjechali w kierunku centrum.

Wybrał numer Oliwii. Odebrała po czterech sygnałach.
- Cześć. Mam do ciebie sprawę.
- Nie pożyczam kasy, bo nie mam.
- Nie o to chodzi.
- Do rzeczy.
- Rozmawiałaś z Agatą?
- Nie. Jej telefon nie odpowiada.
- Wiem. A nie była u ciebie?
- Nie widziałam jej od czasu wyjazdu.
- Na pewno?
- Coś się stało?
- Zabrała rzeczy z domu i klucze do swojego mieszkania.
- Dlaczego?- po drugiej stronie dało się słyszeć ciężkie przełknięcie śliny.
- Nie wiem. Musiała wyjść jak nikogo nie było w domu.
- Chciałabym ci pomóc.
- Oliwia?
- Tak?
- Dasz mi znać jakby się do ciebie odezwała?
- Jeżeli nie będzie sobie tego życzyć, to nie mogę ci nic obiecać.
- Daj spokój. Jesteś jej najlepszą przyjaciółką i chciałabyś dla niej jak najlepiej, co?
- Oczywiście, że tak. Nie wiem, co się mogło wydarzyć na tym wyjeździe.
- Co?
- Nie jesteś zbyt wylewny.
- Czy ty właśnie pomyślałaś o tym, że mogłem ją skrzywdzić?
Po drugiej stronie słuchawki zapanowała cisza.
- Oliwia? Jesteś tam?
- Tak.
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
- Nie wiem.  
- Uważasz, że po tym wszystkim, co z nią przeszedłem, mógłbym ją skrzywdzić?
- Krystian wiem, że jesteś godzien zaufania, ale nie chcę się opowiadać po żadnej stronie dopóki nie będę wiedzieć czegoś więcej.
- No cóż- westchnął- Chyba będę musiał ci wszystko opowiedzieć.
- Tak będzie najlepiej.
- Jesteś w domu?
- Tak.
- Będę za kilka minut- odłożył telefon na siedzenie i przekręcił stacyjkę.

Zaparkował auto. Oliwia już czekała przed klatką paląc nerwowo papierosa.
- Chcesz się gdzieś przejść?
Pokręciła przecząco głową.
- Mam wolną chatę. Rodziców nie ma.

Zamknął za sobą drzwi mieszkania i zdjął buty.
- Coś do picia?
- Cokolwiek. Zaschło mi w gardle.
Nalała mu zimnej Pepsi.
- Dzięki- wypił jednym haustem i odstawił ją na stoliku.
- Chodźmy do mojego pokoju.
Dość spory pokój doświetlało czerwone światło z listew LED zamontowanych dookoła sufitu. Niebieska kanapa pod oknem, dwa regały i biurko z laptopem wypełniały przestrzeń tego pokoju. Dywan shaggy w beżowym kolorze masował stopy, kiedy się po nim chodziło. Na ekranie laptopa zobaczył otwarty profil Agaty na Facebooku.
- Skontaktowałaś się z nią?
- Napisałam jej wiadomość, ale jeszcze jej nie wyświetliła.
Usiadła naprzeciw niego na obrotowym fotelu pozwalając mu zacząć rozmowę. Streścił jej wszystko, co pamiętał. Opisał jej reakcje na wszystko, co się wydarzyło ostatniego dnia, a nawet to jak położyli się spać razem po powrocie. Kiedy uznał, że powiedział wystarczająco splótł ręce i czekał na to, co powie Oliwia. Gdyby miał ją teraz porównać do komputera dałby jej góra dwa rdzenie procesora współpracujące z niewielką ilością pamięci RAM. Jej oczy były, jakby zamrożone, ale umysł przetwarzał jakieś dane. O prędkości światła nie było mowy, ale to nawet lepiej. Wolniejsze przetwarzanie, może wyłapać więcej niż jego powierzchowna ocena.
- I co o tym wszystkim myślisz?
- Ciężka sprawa- sapnęła i przełożyła nogi na krześle.
- Czy przypuszczasz, że mogła mnie w czymś okłamać?
- Znam ją od wielu lat i chciałabym się mylić.
- Ale?
- Mam pewne wątpliwości.
- Jakie?
- Mogła coś zataić.
- Na przykład?
- Że ten Charles ją wykorzystał.
- A niby, dlaczego?
- Bo mógłbyś ją zostawić po tym wszystkim?
- Jeżeli była po tych tabletkach to jak mogła być świadoma czegokolwiek?
- Masz rację, ale weź pod uwagę skalę problemów, gdyby trzeba było oskarżyć tego typka.
- Nie zostawiłbym jej z tym. Sięgnąłbym po wszystkie środki, aby on zgnił w więzieniu.
- Sądzisz, że posadziliby małolata w więzieniu z tego powodu?
- Nie wiem. Gdyby zawiodły organy ścigania nie zawahałbym się użyć przemocy.
- Wiem, że byś to dla niej zrobił- położyła mu rękę na ramieniu- Nie mamy niestety wyboru. Musimy zaczekać, aż się odezwie.
- A jak coś sobie zrobiła?
- Masz na myśli samobójstwo?
- Nigdy bym sobie tego nie wybaczył.
- Nie wierzę, by mogła to zrobić. Nie ona. Ma tyle marzeń i zawsze z pasją opowiadała mi o tym jak będzie wyglądać wasza przyszłość.
- Coś więcej?
- Chciała studiować w Warszawie, bo nie liczyła na studia w Londynie. Po studiach zaplanowała urodzenie dziecka, może dwójki. Chciała cię zabrać na wycieczkę dookoła świata.
- Naprawdę?- zapytał ze łzami w oczach.
- Uhm.
Wstał i wyszedł na korytarz.
- Dzięki. Mam nadzieje, że się odezwiesz bez względu na wszystko.
- Nic nie obiecuję. Trzymaj się.

Siedział jeszcze w aucie przez kilka chwil, łudząc się, że Agata przyjdzie w odwiedziny do koleżanki. Na próżno. Odpalił samochód i wrócił na Strzałową. Zaparkował auto w garażu i wszedł do środka.
- Powiedz, że nią rozmawiałeś. Wyjaśniliście sobie coś?
Krystian pokręcił przecząco głową.
- To gdzie tak długo byłeś?
- Rozmawiałem z jej przyjaciółką.  
- I?
- Do niej też się nie odzywała.
- O nic jej nie podejrzewam, ale uważasz, że była szczera?
- Tak. Odniosłem wrażenie, że się przejęła. Poprosiłem ją o kontakt w każdej chwili.
- Zrobi to?
- Nie mam pewności. Nic innego nie jestem w stanie zrobić.
- U Agaty nikogo nie było?
- Nie. Nikt mi nie otworzył.
- Mogła być w domu?
- Nie wiem. Nic nie słyszałem. Policji też nie wpuściła.
- A co tam robiła policja?
- Nadgorliwy sąsiad zgłosił, że zakłócam porządek.
- A zakłócałeś?
- Pukałem tylko do drzwi i prosiłem ją o chwilę rozmowy.
- Dostałeś mandat?
- Nie. Facet był wyrozumiały i powiedział, że nie może mnie karać za miłość. Musiał mnie jednak wyprosić, aby interwencja odniosła skutek.
- Aha.
- Marta. Co mam robić?
- Próbuj do skutku.
- Będę do niej jeździł każdego dnia.
- Słusznie.
- A co w przypadku, gdy nie odezwie się wcale?
- Odezwie się- przytuliła go do siebie i zaczęła gładzić go po włosach. Robiła to w ten sam sposób, jak on to zrobił po jej powrocie do kraju.

5 komentarzy

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 6 czerwca

    Nawet policjant potrafi przychylnym okiem spojrzeć na drugiego człowieka. Zobaczymy co z Agatą, czy z nią w porządku, bo na razie zero reakcji z jej strony. Oby Krystian odnalazł ja i spokój.

  • blondeme99

    blondeme99 · 3 maja

    Sąsiedzi są jednak nieugięci 😂 "jak dobrze mieć sąsiada" XD Agaty nadal nie ma, a ja mam złe przeczucia. Obym była w błędzie. Brawa dla Ciebie   emocje emocje i emocjeee 😂

  • Speker

    Speker · 29 kwietnia

    Strach przed stratą, przed zawodem emocjonalnym jest tak silny, że nieraz pisze irracjonalne scenariusze. Ciężko jest przewidzieć reakcję drugiej osoby na pewne fakty. Nadal jednak uważam, że najlepszym wyjściem z każdej, nawet najgorszej sytuacji jest szczera rozmowa. Jeśli ludzie się kochają, to dużo rzeczy zrozumieją. Miłość potrafi wiele.  
    Świetna część, choć dość przykrótka. Tak wiem marudzę

  • Ela

    Ela · 29 kwietnia · 284352576

  • Ela

    Ela · 29 kwietnia · 284352576

    Super ale krótko