Życie trudne jest cz. 33

Życie trudne jest cz. 33Siedząc przed biurkiem odliczał godziny do wyjścia z pracy. Dzień zapowiadał się na pełen wrażeń. Umówił się na oglądanie domu z Kingą. Miała również do niego poważną sprawę, którą się przejął bo jej głos wydawał mu się wyjątkowo załamany. Dopił uprzednio zaparzoną kawę i poszedł do działu księgowości. Aneta nadal wdzięczna za ocalenie posady natychmiast powitała go w swoim biurze proponując filiżankę kawy. Odmówił natychmiast przechodząc do rzeczy.
- Czy moje podanie zostało rozpatrzone?
- Jestem tego pewna na jakieś dziewięćdziesiąt procent.
- Ale?
- Brakuje tylko podpisu dyrektora i prezesa.
- Kiedy będzie?
- Dyrektor chciał osobiście z tobą porozmawiać zanim złoży swój podpis.
- Powiedział kiedy mam przyjść?
- Nie. Im szybciej się u niego zjawisz tym lepiej.
- No to idę.
Skorzystał jeszcze z łazienki na piętrze gdzie znajdowały się biura kadry zarządzającej. Obmył twarz zimną wodą dodając sobie otuchy, że da radę i nic już go nie powstrzyma przed postawieniem kolejnego kroku.
Zapukał dwa razy i na polecenie wejść uchylił drzwi.
- Dzień dobry. Można?
- Wchodź.
Stanął przed nim wpatrując się przez chwilę w portret jego rodziny wiszący za nim.
- Twoje pismo jest u mnie.
Spojrzał na niego czekając co dalej powie.
- Kiedy znajdzie się tutaj mój podpis prezes bez czytania złoży swój.
Przyglądał się Krystianowi przez dłuższą chwilę zanim piórem Parkera złożył swój podpis.
- Osobiście rozmawiałem z prezesem dlatego będzie wiedział co podpisze.  Też byłem kiedyś taki jak ty. Robiłem wszystko dla idei i też teoretycznie nie myśląc o korzyściach finansowych. Moje zdanie na temat pani Anety pan zna. Gdyby pan się za nią nie wstawił nie miałaby nic na swoją obronę.
- Wiem, że konsekwencje byłyby większe jakby coś wyszło poza firmę. Skoro udało się to zachować to wielką stratą byłoby zwolnienie tak doświadczonej księgowej.
- Krystianie…Mogę tak do ciebie mówić?
Skinął tylko głową.
- Wiesz, że to ogromna kwota o jaką wnioskujesz. Oczywiście większość będzie pokryta z nieruchomości jaką wykazałeś jako swoją własność.  
- Tak.
- Nie wiem jakie były dokładne wyliczenia co do strat gdyby te pliki opuściły firmę. Powiem ci tylko, że były tam dwa kontrakty warte co najmniej kilka milionów złotych.
Krystian nie czuł się zaskoczony bo samo oprogramowanie jakie firma posiadała było warte dobre dziesięć milionów.
- Zastanawiałem się co by było gdybyś nigdy nie przyszedł do nas ze swoim podaniem o pracę.
- Byliście pierwszą firmą tego dnia ale byłem jeszcze w dwóch innych.
- Z trudem mi to przyznać ale jestem ci bardzo wdzięczny. Jako dyrektor nie powinienem przed podwładnym oznajmiać takiego czegoś ale jak ci wspominałem tez byłem jak ty dlatego ci to mówię.  
- Zrobiłem to co leżało w moich kompetencjach- dodał dyplomatycznie.
- Wiesz dlaczego złożyłem tutaj swój podpis?
Nie odpowiedział nic ale domyślał się, że nie tylko zachowanie posady się za tym kryje.
- Prezes dostrzegł mój podpis na decyzji o zakupie oprogramowania dzięki, któremu uniknęliśmy katastrofy. To co teraz powiem jest tajemnicą tylko między nami. Wiem, że mądry chłopak z ciebie.  Rozumiesz?
Krystian znów przytaknął głową.
- Twoja rekomendacja po szkoleniu była sugestią tylko dla mnie także fizycznie nie ma śladu, że nalegałeś by kupić to oprogramowanie. Z tego powodu nie masz udziału w tym co ja. Podstawa mojej pensji została podniesiona o pięćdziesiąt procent a jak wiesz tutejsza pensja to również dodatki liczone od podstawy- podszedł do okna wołając również jego.
- Widzisz tego czarnego Mercedesa z tablicami WU86772?
- Klasa E.
- Zgadza się.  Znasz się na samochodach.
- Od czasu do czasu przeglądam rynek.
- Domyślam się, że znasz ceny nowych aut.
- Ten akurat wiem ile kosztuje.
- Punkt dla ciebie. Nigdy nikogo nie faworyzowałem bo sam kreowałem swoją ścieżkę kariery. Uważam, że ty też możesz kiedyś osiągnąć ten poziom. Masz wiedzę i umiejętności ale brakuje ci jednej cechy.
- Jakiej?
- Bezwzględności.  
- W czym?
- W podejściu do ludzi. Pobłażanie będąc czyimś przełożonym jest oznaką słabości szczególnie kiedy ktoś złamie zasady jak pani Aneta. Tutaj nie ma miejsca na współczucie bo ktoś może stracić pracę. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i każdy odpowiada za swoje decyzje nawet jeżeli chciał dobrze dla firmy.
Krystian bez wątpienia był zbyt wrażliwy wobec emocji jakie potrafiła wywoływać osoba przychodząca do niego z jakimkolwiek problemem.
- Nie można płaczem wywierać zmiany decyzji, która podyktowana jest regulaminem pracy w danej firmie. Pani Aneta dopuściła się ciężkiego naruszenia zasad bezpieczeństwa ale za pana wstawiennictwem decyzja zarządu była inna niż moja. Nie zamierzałem dalej wpływać na zarząd w tej kwestii. Ale do meritum.
- Mogę jeszcze coś powiedzieć?
Jarocki zmarszczył brwi słuchając uważnie.
- Ma pan rację jestem zbyt wrażliwy na krzywdę innych być może dlatego ja jestem po tej stronie biurka. Jednakże jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy. Jedni mniejsze, inni większe. Dobrze wiem ile kosztowałby nas jej błąd ale udało się nam ostatecznie spaść na cztery łapy.
- Rozumiem twój tok myślenia. Jednakże dam ci radę. Tutaj nie liczy się serce a wyniki finansowe. Dlatego mając na względzie twoją rekomendację i wyjście z opresji bez strat dla firmy przekonałem prezesa aby zgodził się na udzielenie ci kredytu. Jak wiesz nikt nie dostaje takiej kwoty tutaj, no może poza zarządem. Nie chcemy cię stracić dlatego udzielenie tej pożyczki niejako zwiąże cię z nami nieco dłużej. Miał trochę obaw, że będziesz chciał większej pensji za twoje dokonanie i gdyby ci odmówił może zechciałbyś odejść.
- Nie miałem takiego zamiaru. Zrobiłem to co do mnie należało.
- Cieszę się, że tak mówisz. Oczywiście mam na uwadze twoje zachowanie wobec pani Anety i to, że uratowałeś również i moją posadę. Wkrótce mogę mieć dla ciebie dobre wiadomości ale nie obiecuję nic wielkiego.
- Czyli mogę się spodziewać już tylko pozytywnej decyzji?
- Bez obaw.  
- Dziękuje. Czy jeszcze będę potrzebny?
- Możesz wracać do siebie. Pamiętaj, że jakbyś znalazł coś ciekawego bądź pojawiłyby się jakieś nowinki godne rekomendacji wiesz gdzie mnie znaleźć. Miej to na uwadze.
- Oczywiście. Jeszcze raz dziękuje. Do widzenia.
Jarocki założył nogę na nogę i nie odezwał się ani słowem.
Wracając do siebie spotkał na schodach Anetę.
- Jak było?
- Mam zgodę.
- Świetnie. Teraz to jeszcze ja mam u ciebie dług.
- Nie wypłacisz się- uśmiechnął się wspominając sobie kwoty o jakich mówił Jarocki.
- Tak źle?
- Nie wiem.
- Może wpadniecie z Kingą na obiad w niedzielę?
- Nie jestem już z nią.
- Ale jak to? Od jak dawna.
- Długi temat. Nie chcę o tym mówić.
- Jasne, to twoja sprawa. Odwiedzisz nas?
- A mogę kogoś zabrać ze sobą?
- Weź. Ją też chętnie poznamy.
- Na którą możemy być?
- Trzynasta?
- Pasuje.
Wrócił do siebie i przelał do szklanki butelkę soku pomarańczowego kupionego z automatu piętro wyżej. Zalogował się do osobistego laptopa i do piętnastej przeglądał nowinki technologiczne odwiedzając kilka ciekawych stron. Napisał maila do jednego ze znajomych zajmujących się organizowaniem szkoleń pytając czy nie mają czegoś ciekawego dla IT.

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 30 sie 2018

    Wybrnął z trudnej rozmowy i jeszcze zyskał coś dla siebie. Firma patrzy na zyski, drugi raz mogłoby mu nie pójść tak gładko, dobrze że jego kompetencje są cenne na rynku pracy. Nie bierze ze sobą Kingi, może jednak zaczyna się zastanawiać nad przyszłością. Ciekawe jak to się dalej potoczy.

  • blondeme99

    blondeme99 · 29 sie 2018

    No to zaskoczenie. Widać, że się na tym znasz (informatyka, technologia, strony itp nie są ci obce). Kurde, wyobrażam sobie Krystiana w jakimś Mustangu albo sportowym aucie. Oby doszedł daleko, narazie dobrze mu idzie. A sprawy miłosne wciąż się komplikują