Życie trudne jest cz.61

Życie trudne jest cz.61W oczekiwaniu na ojca Toma Krystian nie miał wyboru i musiał obejrzeć wszystkie kolekcje kart, komiksów i plakatów z najpopularniejszymi postaciami bajkowego świata Marvela i DC Comics. Każdy ma jakieś pasje, więc z uznaniem przejrzał cały zbiór zajmujący dość sporo półek, ale pokój też był duży i nie było obaw z powodu braku miejsca. Przy okazji poznał historię i znaczenie każdej postaci w hierarchii fana komiksowego świata.  

Choć post udostępniony przez chłopaka miał kilkadziesiąt polubień i ponad setkę udostępnień to nikt nie raczył go skomentować ani słowem. Ilość stron na jakich został opublikowany powinien przynieść jakikolwiek rezultat, bo w dzisiejszym świecie, gdzie rządzą smartfony prawie niemożliwym było to, by ktoś nie zauważył Agaty w Londynie. Krystian pierwszy podszedł do okna, gdy usłyszał warkot silnika. Na podjazd wjechało czarne BMW.  

- Tata wrócił.
- Skąd wiedziałeś?
- Znam odgłos tego silnika.
W swoim aucie potrafił rozpoznać pracę diesla, ale ten wyglądał na prawie nowe auto.  
- Po czym poznałeś?
- Tłumik do wymiany.
- Aha. Wygląda jak nowy.
- Ojciec sporo jeździ. Jak widzisz nie wszystkie modele są bez wad.
- Jedziemy?
- Oczywiście- Tom chwycił w rękę plakaty, taśmy klejące i nożyczki.

Kiedy zeszli na dół otworzyły się drzwi, a do środka wszedł wysoki mężczyzna. Czarne jak smoła włosy miał idealnie zaczesane na bok, a twarz bladą, idealnie ogoloną.
- Tato, to jest Krystian. O nim rozmawialiśmy.
- Witaj. Jestem Andy. Przykra sprawa. Tom powiedział, że dobry z ciebie kolega.
- Miło mi- podał mu dłoń.
- Zaraz jak zadzwonił do mnie Tom rozesłałem zdjęcia do kierowników poszczególnych restauracji.
- I co? Mów tato. Liczy się każda chwila.
- Wydrukowali plakaty i powiesili w oknach, ale nikt się nie odezwał.
- Jedziemy?
- Najpierw tata zje obiad- wtrąciła się matka.
- Pozwól kochanie, że pomożemy najpierw chłopakowi- spojrzał na Krystiana i przeprosił żonę.

W samochodzie usiadł obok taty Toma i zapisywał podawane mu przez nich miejsca, w jakich powinni powiesić plakaty. W międzyczasie dowiedział się, że jest dyrektorem w angielskiej filii międzynarodowej sieci restauracji. Wyposażenie auta faktycznie świadczyło o tym, że pensja jaka wpływa na jego konto to poważna suma. Teraz nie miał już powodów do zdziwienia, że jego żona nie musi pracować. Mając trzy komplety wszyscy podczas jednego postoju chodzili i rozwieszali zdjęcia z krótkim opisem.  
Kiedy mieli już w rękach ostatnie kartki zgodnie uznali, że czas aby coś zjeść. Swe kroki skierowali do KFC. Zamówili powiększone kubełki z kurczakiem i podwójną colę. Co jakiś czas ktoś dzwonił, że widział podobną dziewczynę, ale prawie niemożliwym było to, że w ciągu kilku minut mogła być w dość sporo oddalonych od siebie miejscach.  

Zaraz po wejściu do samochodu zadzwonił telefon Krystiana.
- Słucham?
- To ja. Nieładnie postąpiłeś.
- Ja?
- Tak, ty- usłyszał lekki śmiech po drugiej stronie.
- To chyba jakaś pomyłka.
- Drogi Krystianie.
Ten zwrot jakby odebrał mu mowę.
- Z kim rozmawiam?
- Z tej strony Cheryl.
- Hej- powiedział i dał znać patrzącemu na niego chłopakowi, że dzwoni Cheryl o której mu opowiadał.
- Spotkamy się znacznie szybciej niż myślisz.
- Skąd masz mój numer?
- Jest ze mną twoja dziewczyna.
- Co? Agata? Jak ją odnalazłaś?  
- Przyjrzałam się wczoraj temu zdjęciu i rozpoznałam ją na bulwarze.
- Dasz mi ją do telefonu?
- Nie chce o niczym rozmawiać. Podała mi tylko twój numer.
- Cheryl spadłaś mi z nieba.  
- Chciałeś zwiedzić HMS Belfast to będziesz miał okazję.
- Dzięki. Kocham cię- rozłączył się- Przy jakiej ulicy jest ten wasz statek z drugiej wojny?
- The Queen’s Walk- powiedział ojciec chłopaka.
- Krystian? Co się stało?- dopytywał młody.
- Cheryl odnalazła Agatę.
- Ale z nią wszystko ok?
- Tak. Chyba tak.
Miał szczęście, że Tom i jego rodzina zechcieli mu pomóc. Może jeżdżąc taksówką jakoś, by ogarnął rozwieszanie plakatów, ale poza kosztami miał mało czasu. Z perspektywy pasażera lewostronny ruch wydawał mu się dziecinnie łatwy, ale gracja jazdy ojca Toma była zachwycająca. Jechał płynnie, idealnie wkomponowując się w ruch i do tego zgodnie z przepisami. Kultura jaka panowała na drodze mocno odbiegała od tej na naszych drogach. Tu nikt nie nadużywał klaksonów, ludzie byli uprzejmi. Do tego każde BMW było wyposażone w pełen zestaw kierunkowskazów.  

Kiedy auto zatrzymało się pod sądem Krystian wyskoczył i pobiegł w kierunku statku. Syn z ojcem wzruszyli ramionami i pojechali poszukać miejsca do zaparkowania.
Biegł jakby ścigał się z samym Boltem. Krótkim sorry przeprosił faceta, któremu zrzucił kapelusz trącając go barkiem. Nie tłumaczył już steku bluzgów na polski, bo jego wzrok dostrzegł Cheryl obejmującą zapłakaną Agatę.  
- Agata. Co się stało?-podniósł ją z murku i przytulił.
Rozpłakała się i zaczęła się trząść. Ciekawe, ale pełne nadziei spojrzenie Cheryl dodało mu otuchy i wiary, że życzliwość to cecha najwspanialszych ludzi.  
- Nie pamiętam za wiele. Źle się czuje.
- Ja go chyba zabiję.
- To moja wina.
- Twoja, że podał ci jakieś świństwo?
- Powiedział, że zorganizował zabawę w domu wujka dla małej paczki. Mówił, że wiesz o tym i dołączysz do nas, a ja mam mu pomóc w zorganizowaniu wszystkiego.
- Mogłaś mnie zapytać czy się wybieram. Powiedziałbym, że o niczym nie wiem.
- Chciałam mu pomóc. Był taki wesoły, że ktoś przyjdzie do niego na zabawę.
- A zdjęcia?
- Jakie?- spojrzała na niego ze zdziwieniem.
Wyjął telefon i włączył facebooka.  
Jej oddech przyspieszył, rozpłakała się i patrzyła na niego smutno. Była blada, jej usta były sine, jakby zbyt długo siedziała w zimnej wodzie.  
- Nie mogłem uwierzyć w te zdjęcia. A to ostatnie o poranku zabolało mnie najbardziej.  
- Przepraszam. Ja nic złego nie zrobiłam.
- Dzięki Cheryl nie zwątpiłem w to co jest między nami- spojrzał na nią i podeszła bliżej.
- Skąd ona cię zna?
- Oprowadzała mnie po mieście, kiedy ty gdzieś znikłaś.
- Czy ty pomyślałeś, że mogłam cię tak zostawić po tym wszystkim?
- Miałem pewne wątpliwości, ale Cheryl przekonała mnie, że nie można wierzyć nawet w tak oczywiste sceny jak na zdjęciu. Twój wyłączony telefon też nie napawał mnie optymizmem.
Agata nerwowo zaczęła przeszukiwać kieszenie.
- Nie mam komórki.
- Powinniśmy się udać do szpitala a potem na policję- zasugerowała Cheryl.
- Masz rację- przytulił ją bardzo mocno bez obaw o to co pomyśli Agata. Czuł jak zaczęła szybciej oddychać. Szepnął jej kilka słów na ucho i złapał za rękę swoją dziewczynę.

Tom i jego tata wyszli im naprzeciw. Przedstawił ją obojgu i kazał wejść do samochodu.  
- Cheryl…ja nie wiem co powiedzieć. Tamtej nocy czułem się tak wspaniale w twoim towarzystwie. Ja….dziękuję ci bardzo za to co zrobiłaś. Przekonałaś mnie bym nie tracił nadziei, że to mogą być fałszywe znaki. Dziękuje, że zachowałaś się jak najwspanialsza przyjaciółka. To bardzo wiele dla mnie znaczy po tym wszystkim co się wydarzyło od momentu, kiedy opuściliśmy klub- złapał ją za rękę i patrzył w jej błyszczące z dumy oczy.
- Drobiazg. Cieszę się, że mogłam pomóc i chociaż ty będziesz nadal szczęśliwy.
Kiedy po jej policzku spłynęły łzy, otarł je kciukiem i przytulił ją ponownie.  
- Nie dopuściłbym do siebie myśli, że taki dzieciak mógłby podać jej coś takiego.  
- Jest młoda i jeszcze sporo lekcji życia przed nią. Chciała dobrze, bo jest pomocna. Tamten tylko wykorzystał jej dobroć.  
- Dziękuje- pocałował ją  w policzek mając nadzieję, że Agata nic nie widziała.
- Odezwij się od czasu do czasu. Gdybyś był ponownie w Londynie możemy napić się jakiejś kawy.
- Mój numer już masz. Do zobaczenia- puścił jej rękę i wsiadł do samochodu.
Nie musiał nic mówić, bo Tom kazał jechać ojcu prosto do szpitala, a ten zaraz po wejściu do środka skierował swoje kroki do odpowiedniego gabinetu. Po krótkiej rozmowie z lekarzem machnął do nich ręką, ale weszła tylko Agata.

W międzyczasie odezwał się handlarz biletów denerwując się, że go nie ma. Przeprosił i obiecał, że zapłaci za dzisiejszy bilet. Poprosił go o zakup dwóch kolejnych na jutrzejszy lot. Zaznaczył, że w grę wchodzi tylko lot do Gdańska. Trochę się zniecierpliwił po przeszło godzinie, ale nie był na tyle odważny, by wejść do gabinetu. Jego telefon znów zadzwonił. Do zapłacenia miał czterysta funtów, z czego dwieście za bilety na popołudniowy lot do Gdańska. Cena spokoju jaki był nagrodą za jak najszybsze opuszczenie Anglii nie była wygórowana, więc zgodził się i przeprosił ponownie za zamieszanie.
Lekarz zamienił jeszcze kilka słów z tatą Toma. Agata z jakimś papierem w ręku podeszła do Krystiana i przytuliła się ciężko wzdychając. Nie chciała mu nic powiedzieć tylko poszła do toalety.  
- Możemy pogadać?
- Jasne.
- Doktor Morgan to brat mojej żony. Obdukcja nic nie wykazała, ale zalecałby złożenie doniesienia o podaniu podejrzanej substancji skoro Agata nic nie pamięta. Będziemy musieli zostać tu dłużej i zrobić testy narkotyczne. Wyniki w przyspieszonym trybie, jeżeli zdecydujecie się na wizytę w komisariacie będą dopiero za dwa dni.
- Załatwiłem już bilety na jutrzejszy lot.
- Musicie o tym porozmawiać na osobności. Macie gdzie zostać na noc?
- Tak. Mamy jeszcze pokój na trzy dni.
- Będziemy w samochodzie. Chodź Tom.
Zeszli na dół i usiedli przy stoliku obok automatu z kawą. Wrzucił kilka monet i postawił dwa kubki przed sobą.
- Tata Toma podobnie jak lekarz zasugerował wizytę na komisariacie.  
- Skąd o tym wiesz?
- Doktor Morgan to brat jego żony.
- Powiedział coś więcej?
- Niewiele. Kazał zapytać ciebie.
- Chcę jak najszybciej opuścić to miasto.
- Miałem bilet na dzisiaj, ale samolot- zerknął na zegarek- odleciał przed kilkoma minutami.
- Nie chcę już tu być ani minuty dłużej.
- Dlaczego nie chcesz złożyć zawiadomienia o przestępstwie?
- Nie jestem w stanie udowodnić, że Charles mi coś podał.
- To dlaczego uciekał przed policją gdy go odwiedziliśmy?
- Nie wiem- wzruszyła ramionami.
- Załatwiłem dwa bilety do Gdańska na jutro przed czternastą. Oczywiście, kiedy byłaś jeszcze w środku.
- Bardzo dobrze. Chodźmy. Chcę wrócić do hotelu.
Spojrzał na nią badawczo, ale odpuścił sobie kolejne pytania. Jej oczy mówiły, że nie dowie się niczego więcej.
Chciał wezwać taksówkę, ale nie potrafił odmówić tak przejętemu Tomowi. Odprowadził Agatę do pokoju i poprosił rudowłosą dziewczynę o zamówienie jakiejś kolacji. Grzecznie podziękował i zostawił jej dwadzieścia funtów.  
Podziękował ojcu Toma za wszystko co dla niego zrobił, a potem długo się żegnał z samym Tomem. Chłopak edytował post na facebooku dodając wpis, że poszukiwania zakończyły się sukcesem. Wymienili się numerami a potem auto odjechało i Krystian wrócił do hotelu.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 26 marca

    Co za szczęśliwy traf, że akurat Cheryl im pomogła. Biedna Agata, nie wiedziała co się z nią dzieje, tamten człowiek powinien odpowiedzieć za zniknięcie dziewczyny. Krystian zyskał nowych znajomych i wreszcie może odetchnąć. Ciekawa część, czytało się jednym tchem, była niepewność, radość i wzruszenie, a to wszystko w odpowiednich proporcjach. Pozdrawiam

  • blondeme99

    blondeme99 · 24 marca

    Uffff Agata znaleziona! Jak się cieszę. Wiedzialam, że z tym to jakiś przekręt tego młodego chłopaka. Polubiłam Cheryl, to naprawdę dobra dziewczyna   Ehhh Agate spotyka tyle złych rzeczy - Śmierć rodziców, teraz to- dobrze, że ma przy sobie kogoś takiego jak Krystian  

  • Speker

    Speker · 24 marca

    Jak zwykle, brak tchu, emocje na najwyższym poziomie. Wybacz oszczędność w słowach, ale strasznie brakuje mi czasu, co nie oznacza, że odmówie sobie przyjemności z Twoją lekturą.