Życie trudne jest cz. 37

Życie trudne jest cz. 37Budzik zadzwonił równo o ósmej. Znając jego położenie wyłączył go bez otwierania oczu. Potem przez kilkanaście sekund wpatrywał się w sufit zanim postanowił wstać.  
- Czy ja tego od zawsze chciałem?
Założył skórzane laczki i poszedł do kuchni. Wstawił wodę i przygotował kubek z kawą. Namoczył twarz, posmarował pianką do golenia i wrócił zalać kawę. Kiedy się ogolił nawilżył skórę balsamem. Z wielkiej szafy wyjął strój do biegania. Założył długą bluzę i spodnie termiczne. Zostawiając pół kawy założył czapkę, komin, rękawice i wyszedł.  
Stanął za bramą i rozejrzał się dookoła. Włączył aplikację do biegania i ustawił dystans pięciu kilometrów. Odbiegł sporo od domu ale podgląd na mapę nie był konieczny. Pokonanie dystansu zajęło mu ponad trzydzieści minut co nie było wybitnym wynikiem ale pora roku też miała w nim swój udział.  
Wziął szybki prysznic i zaparzył kubek zielonej herbaty. Z lodówki wyjął opakowanie serka wiejskiego i dopychając bułką zapewnił sobie zapas energii na jakieś dwie godziny. Założył koszulę w drobną kratkę i niebieskie dżinsy. Wciągnął zimowe buty i kurtkę. Zamknął drzwi i poszedł na przystanek przy Łódzkiej. Kiedy podjechała czternastka kupił bilet u kierowcy i zajął miejsce na samym końcu. Droga do centrum zajęła nieco ponad dziesięć minut. Wysiadając poprawił szalik i wciągnął czapkę. Odwiedził kino by sprawdzić aktualny repertuar ale nie znalazł nic konkretnego, nadającego się na romantyczny wieczór. Potem udał się do banku by zapytać o przelew z jego firmy. Pieniądze leżały na koncie od dwóch dni. Poprosił kasjerkę o dyspozycję przelewu dzisiaj po czternastej.  
Kiedy dotarł pod kancelarię czekała na niego Kinga. Machnięciem ręki zaprosiła go do auta.
- Cześć. Ale dziś zimno.
- Hej. Trochę mrozi. Czyli zaczynasz nowe życie?
- Czy ja wiem? Znajomi ci sami, praca. Miasto prawie dobrze mi znane.
- To fakt. Masz wszystkie dokumenty?
- Jasne. Byłem złożyć dyspozycję przelewu po czternastej.
- Świetnie. To jest gotówka na teraz- podała mu dwie koperty.
- Ja nie wiem jak ci się odwdzięczę za taką pomoc. Postaram się jak najszybciej cię spłacić.  
- Nie spiesz się. Idziemy. Zaczekamy w środku.
Gabinet był zamknięty i jak się dowiedzieli od asystentki notariusz musiał udać się do urzędu skarbowego. Sprzedającego też nie było. Krystian zaczął się trochę denerwować.
- Zadzwoń do niego.
Wyjął telefon i wybrał jego numer.
- Słucham?
- Jest już prawie dwunasta. Chyba się pan nie rozmyślił?
- Miałem stłuczkę. Za jakieś pół godziny do was dołączę. Będę kończył bo mam rozmowę z policjantem.
- Czekamy.
- I jak?
- Miał kolizję. Spóźni się trochę.
- Mógł zadzwonić.
Na korytarzu pojawił się notariusz. Miał na sobie długi płaszcz i spodnie na kant. Na nogawkach miał sól jakiej nie brakowało o tej porze roku.
- Witam. Zaczynamy?
- Nie ma jeszcze sprzedającego.
- Ach tak. W takim razie proponuję kawę.
- Ja się napiję a Ty?
- Chętnie.
Notariusz poprosił asystentkę o trzy kawy i zaprosił ich do środka.
- Podoba się panu miasto?- zapytał notariusz.
- A pan miejscowy?
- Skąd. Mieszkam w Świeciu.
- Nie przepadam za nim. Jest staromodne.
- Świecie?
- Nie, Toruń. Jest taką relikwią po Krzyżakach.
- Ale jednak tu pan kupił dom.
- Kilka spraw mnie tutaj trzyma ale wolę Bydgoszcz. Zdecydowanie.
- Mieszkałem tam przez kilka lat. Ciekawe miasto, które bardzo dużo oferuje mieszkańcom. Sport, rozrywka i kultura na bardzo wysokim poziomie.
- Też tak sądzę- wtrąciła się Kinga.
- A pani skąd zna miasto?
- Też mieszkałam tam.
- Gdzie?
- Fordon. Ulica Wolna.
- Ja akurat na Ugory.
- Nie znam.
- Wyprowadziłem się bo poznałem w Świeciu miłość mojego życia.
Krystian przez chwilę mu się przyglądał. Był w podobnej sytuacji bo też przeprowadzał się by zapomnieć o Kindze aby być bliżej Agaty.
- A jednak. Miłość potrafi namieszać- odparł notariusz po chwili ciszy.
Do gabinetu weszła asystentka i postawiła aromatyczną kawę na biurku.
- Dziękuję Olu.
- Proszę- zamknęła za sobą drzwi.
- Moja trzecia asystentka od maja ubiegłego roku.
- Dlaczego?
- Dla poprzednich ta praca była zbyt nudna i monotonna. Umawianie spotkań, parzenie kawy czy przyjmowanie korespondencji.
- Można zwariować.
- Ze względu na sporo spraw nie każdego dnia mam czas by wtajemniczać pracowników w charakterystykę pracy.  
- Zdarza się.
Po dwukrotnym zapukaniu do środka wszedł brakujący w tym biurze człowiek.
- Przepraszam za spóźnienie.
- W porządku. Kawa?
- Nie trzeba. Zależy mi na czasie- wręczył Krystianowi dwie pary zapasowych kluczy.
- Dziękuję.
Większość papierów była gotowa. Z rąk notariusza sprzedawca odebrał dwieście pięćdziesiąt tysięcy a resztę miał zagwarantowane przelewem na konto.  
- Mam nadzieje, że dla was ten dom będzie szczęśliwy.
- Oby. Dziękuje.
Kiedy poszedł zamienili jeszcze kilka słów z notariuszem a potem wrócili do samochodu.
Krystian westchnął głęboko uwalniając się od stresu.
- W końcu mam to za sobą. Tak się denerwowałem, że się rozmyśli.
- Masz czas?
- Myślisz o jakimś jedzeniu?
- Dokładnie.
- Zdaję się na ciebie.
Pojechali na stare miasto do jednej z włoskich restauracji o ile tak mały lokal miał prawo się nazywać.  Krystian zamówił polędwicę wieprzową w sosie gorgonzola z suszonymi pomidorami. Kinga wybrała polędwicę wołową z pieca z ziemniakami i warzywami.
- Masz pozdrowienia od rodziców.
- Dzięki.
- Myślałeś o mojej propozycji?
- Tak.
- I?
- W obecnej sytuacji muszę się wstrzymać.
- Dlaczego?
- Pożyczyłem od firmy trochę pieniędzy.
- Jak to?
- Uratowałem fotel dyrektorowi więc przychylił się do mojej prośby i muszę zostać do czasu spłaty.
- Trzeba było przyjść do mnie.
- Zrobiłaś dla mnie zbyt wiele choć nie masz wobec mnie żadnych zobowiązań.
- Pakt…
- Wiem ale twoja obecna pomoc jest wystarczająca.
- Jak długo będziesz ich spłacał?
- Najpierw sprzedam mieszkanie i oddam pieniądze tobie.
- A reszta?
- Jakoś dam radę.
Na stół podano ich obiad. Pachniało obiecująco więc natychmiast zabrali się za jedzenie. Krystian prawię się udławił kiedy wrzucił do buzi zbyt ostro przyprawiony kawałek. Popił natychmiast wodą i przełknął.
- Już dobrze?
- Tak- cały czerwony ale już spokojnie oddychający zapewnił ją, że jest dobrze.
- Podrzucisz mnie do mieszkania?
- Podjedziemy jeszcze w jedno miejsce na chwilę.
- Świetnie.
Do parku technologicznego dojechali po piętnastu minutach ze względu na kolejną stłuczkę pod kinem. Przejechali przed miejscem jego pracy i zatrzymali się na budowie nowego obiektu.
- Chcesz zobaczyć?
Jeszcze nie wiedział co ale wyszedł razem z nią. Powitał ją jakiś chudy ale wysoki facet w okularach. Na głowie miał biały kask i w myśl przepisów powinien być kierownikiem budowy.
- Kaski- podał im ale oboje nie byli zainteresowani ich założeniem.
- Nie trzeba. Mój gość będzie uważał- spojrzała na Krystiana.
Nic nie rozumiał z sytuacji w jakiej się znalazł. Obeszli całą budowę, byli też w już wybudowanych budynkach. Jedne miały być przyszłą sekcją zasilania.
- Tutaj będzie stał maszt- kierownik wskazał betonowy cokół.
- Jaki maszt? – zapytał.
- GSM proszę pana.
Wiedział do czego to służy ale kompletnie nie miał pojęcia co ona ma z tym wspólnego.
- Czy mogę coś jeszcze dla pani zrobić?
- Rozumiem, że mogę się spodziewać zakończenia prac w terminie?
- Z mojej strony tak.
- Świetnie.
Kiedy wrócili do auta nie wytrzymał i musiał ją zapytać o co tu chodzi.
- Wytłumaczysz mi to jakoś?
- Kupiłam startup.
- Jaki?
- Clouding and big data project. Calypso 2050.
- Coś czytałem ale nie wyglądało mi to na coś co może być objawieniem.
- Miałam sporo obaw ale po wielu mozolnych analizach zdecydowałam się na wykup.
- Maszt wiem do czego.  Potrzebujesz jeszcze dwóch operatorów o dwóch różnych podejściach do twojej firmy.
- Tak. Pewne rozmowy są już nawet przeprowadzone.
- Potrzebujesz kasy a ja od ciebie pożyczam.
- To inwestycja na lata. Bez obaw. Jak ci się to wszystko podoba?
- Szczerze? Zamurowało mnie totalnie, że chcesz się tego podjąć.
- Czemu?
- Wolałaś nieruchomości i doradztwo.
- Fajną książkę kiedyś przeczytałam i stwierdziłam to co autor, że IT to przyszłość i przedsięwzięcie na ogromną skalę. Poza tym kto powiedział, że tego nie sprzedam kiedy mi się znudzi?
- Ja zawsze wiedziałem, że rzadko się mylisz i dlatego jesteś tu gdzie teraz ale IT?
- Dziwne co?
- Może nie tyle dziwne co dość ryzykowne bez doświadczenia. Oczywiście nie mam tu na myśli ciebie. Nigdy nie zdecydowałabyś się na coś co mogłoby okazać się wielką pomyłką.
- Kiedyś popełniłam wielką pomyłkę…
Nie chciał jej robić żadnych nadziei więc nie objął jej ani nie przytulił. Zmienił temat rozmowy.
- Czy twoja propozycja była z tym związana?
- Tak.
- Myślisz, że nasza współpraca mogłaby być owocna pomimo tego…
- Tego co było między nami?
Przytaknął głową.
- Nie bez powodu zawarliśmy pakt. Oczywiście mam nadzieje, że nigdy nie poczułeś się gorzej bądź nie odczułeś czegokolwiek wykraczającego poza jego granice.
Nadal milczał szukając czegokolwiek co by nosiło znamiona przekroczenia tych granic ale nic nie znalazł.
- Nie.  
- Na pewno będę potrzebowała ludzi zaufanych i znających się na IT.
- Aż taki super nie jestem. Na razie będę jeszcze związany z obecną firmą.
- Moja inwestycja jeszcze potrwa zanim zostanie uruchomiona.
- Będę miał to na uwadze. Mogę obiecać, że pomogę ci na tyle ile będę potrafił. Wszystko co będziesz chciała skonsultować możesz przedyskutować ze mną.
- Miło z twojej strony.
- Zdradzisz jakie kwoty na to idą?
- Konkretnych wartości nie znam.
- A wyposażenie tego wszystkiego?
- Przed zakupem rozmawiałam sporo z twórcami. Dostałam dokładną listę możliwych źródeł dalszego finansowania. Wiesz ile programów rozwojowych na to jest?
- Dużo?
- Setki.
- Tyle, że prywatnym przedsiębiorcom trudniej dostać dofinansowanie.
- Masz rację i dlatego z tej setki sporo odpada.
- Przecież to jest projekt za wielkie pieniądze.
- Wiem. Jakbym nie dała rady to mogę sprzedać ten biznes.
- Dasz radę. Wysiądę tutaj bo muszę jeszcze do sklepu.
- Dzięki. Dziękuje ci też  za wspólny obiad.
Uśmiechnął się tylko i wysiadł.  
W osiedlowym sklepie kupił butelkę soku pomarańczowego, kilka bułek i jakieś wędliny. Po wejściu do mieszkania zabrał się za wycenę wyposażenia jakie wchodziło w jego skład. Chodził i oglądał wszystko dookoła szukając oznak zużycia czy nieprzydatności dla nowego właściciela.
Wieczorem przygotował kilka kanapek i z kubkiem herbaty zajął miejsce na kanapie przed telewizorem. Wypożyczył film na VOD i chyba z nadmiaru wrażeń nie obejrzał go do końca. Zasnął kilka minut przed dziewiątą.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 1 paź 2018

    Zapowiada się niespodzianka dla Agaty, opis relacji z Kingą się wyraźnie zmienił. Wygląda na bardziej konkretny układ, nie odpowiada na jej sygnały, chyba dokonał wyboru. Fajny opis wizyty u notariusza

  • blondeme99

    blondeme99 · 27 wrz 2018

    No to nieźle   Jejku jak ja podziwiam ludzi, którzy chcą wstać wcześnie rano, żeby pobiegać Muszę powiedziec, ze akcja co chwile zaskakuje tak trzymaj! Czekałam na ten rozdział i z niecierpliwością będę czekać na kolejny jeszcze tyle przygód Krystiana przede mną

  • Kmicic

    Kmicic · 27 wrz 2018

    Super, czekam aż jej pokaże ten nowy dom    
    To się dziewczyna zdziwi    
    Super opowiadanie, czekam na kolejne i oczywiście życzę weny.