Życie trudne jest cz. 4

Życie trudne jest cz. 4Ten wieczór miał być dla niego kolejną bitwą o zmianę swojego życia towarzyskiego. Jak w każdej walce są zwycięzcy i przegrani, dla niego liczyła się tylko nagroda jaką mogła być miłość Agaty. W głowie ciągle powtarzał sobie, że najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Nie lubił chodzić z zarostem bo nigdy nie rosła mu czarna broda tylko jakiś jasny mech. Ogolił się starannie i wklepał wodę po goleniu z serii Adidas Dynamic Pulse gdyż właśnie kosmetyki z tej linii były jego ulubionymi od lat. Założył czerwoną koszulę i dżinsowe joggery w ciemno błękitnym kolorze. W rękę chwycił czarną kurtkę i poszedł do garażu po samochód. Zanim się zjawił na parkingu przy Chrobrego odświeżył auto na myjni przywracając mu należyty blask. Kiedy dotarł na miejsce zadzwonił aby poinformować ją o swoim przyjeździe. Po chwili pojawiła się ona w obcisłych dżinsach i białej bluzce, która dość znacząco podkreślała, że ma czym oddychać. Wysiadł zanim się spostrzegła by otworzyć jej drzwi.
- Hej. Świetnie wyglądasz.- wyznał wyraźnie zachwycony.
- Dziękuje. Miło mi, że ci się podobam.
- Umówiłem się z chłopakami na dwudziestą. Czekamy za twoją koleżanką czy mam gdzieś podjechać?
- Mieszka na Prądzyńskiego. Wiesz gdzie to jest?
- Nie bardzo…ale mam nawigację- wpisał adres i ruszyli.
- Mieszkasz z rodzicami?- zapytała.
- Nie, mieszkam sam chcę żyć na swój sposób.
- Ja jeszcze z rodzicami, dopóki nie skończę szkoły ale kiedy pójdę na studia to się wyprowadzę.
- Jaki kierunek cię interesuje?
- Chciałam skończyć filologię angielską bo marzy mi się podróżowanie po świecie.
- Ambitne plany…a jak będziesz zarabiać na te podróże?
- Jeszcze nie wiem…może wygram na loterii?- zaśmiała się uroczo.
- Myślisz, że naprawdę ktoś wygrywa te pieniądze?
- Nie wiem ale moi rodzice próbują od lat.
- Ja tam nie wierzę, to zwykłe granie na naiwności i marzeniach ludzi.
- Czy ty robisz w swoim życiu to o czym marzyłeś?- zadała mu trudne pytanie.
- Nie do końca…chciałem pracować w Microsofcie albo dla Google jednak nie udało się załapać. Pracuję w jednej z firm typu big data, transmisje danych, chmura i wszelkie inne rozwiązania informatyczne.
- I tak nie do końca rozumiem o czym mówisz- roześmiała się szczerze aby ukryć swoją niewiedzę na takie tematy.
- Jeżeli będziesz chciała to opowiem ci kiedyś. Prosta sprawa tylko te angielskie nazwy wydają się takie tajemnicze i nic nie mówiące.
- To tutaj. O, stoi tam- przerwała wymianę zdań.
- Cześć. Oliwia jestem- przywitała się całkiem miło.
- Krystian. My się już widzieliśmy ostatnio. W końcu poznałem wasze imiona.
- To gdzie jedziemy?- zapytała koleżanka.
- Dostałem wiadomość, że moi koledzy czekają już na rynku.
- Będzie nas więcej?- zapytała Oliwia.
- My i dwóch moich kolegów.  
- Fajni są chociaż?- zapytała zaciekawiona.
- Jeden jest zajęty…a drugi wolny także…
- Nie będę bawić się sama.
Zostawili samochód na parkingu wzdłuż bulwarów. Przeszli ulicą Łazienną na Rynek Staromiejski gdzie czekała reszta ekipy. Jak się okazało każdy miał swoją parę. Sebastian przyszedł z Anetą z którą spotykał się od roku natomiast Michał musiał powalczyć o względy Oliwii ale nie miał się czym przejmować. Kiedy zostali sobie przedstawieni ich znajomość zaczęła się błyskawicznie rozwijać. Pierwszym klubem, który odwiedzili był Lizard. Zajęli miejsca u góry aby porozmawiać trochę o sobie. Krystian zamówił dla każdego piwo aby łatwiej im przełamać lody.
- Kto by pomyślał, że po piątkowym wyzwaniu spotkamy się tutaj razem?- zapytał jakby sam siebie Michał.
- I kto wygrał ten zakład?- dopytywała Oliwia.
- Ja- wskazał na siebie Krystian i spojrzał ukradkiem na Agatę.
- Zdrowie zwycięzcy!- podniósł kufel Sebastian.
- Na zdrowie- wykrzyknęli razem.
Po blisko godzinnej pogawędce postanowili pójść do Stars Club & Lounge by trochę się zabawić. Poszli bulwarem by przez kilka chwil posiedzieć nad Wisłą od której to wszystko się zaczęło. Bez jakichkolwiek pytań podzielili się w pary by pobyć trochę sam na sam. Oczywiście para z najdłuższym stażem nie mogła obejść się bez pocałunków, które strasznie stresowały pozostałych ale powoli liczyli, że tego wieczoru nadejdzie ich moment.
- I jak ci się podoba?- zapytał Agatę.
- Fajni ludzie, miła atmosfera i całkiem przystojny facet…- spojrzała maślanymi oczami na Krystiana.
- E tam, zwykły brzydal- z rozbrajającym uśmiechem skwitował komplement aby rozładować napięcie.
- Ale gdzie?- zaczęła się śmiać.
- Umiesz tańczyć?
- Coś tam potrafię ale zawodową tancerką nie jestem.
- Tak jak ja więc nie będzie widać, że improwizuję.
- Czasami emocje potrafią zawładnąć naszym ciałem i wszystko samo się układa w odpowiedni sposób. Idziemy? Trochę chłodno się robi.
- Oczywiście. Lecimy dalej trzeba trochę się rozruszać! Za mną!- pociągnął za sobą wszystkich.
Kiedy weszli do Stars akurat grali jeden z hitów jakim był Ocean Drive w wykonaniu Duke’a Dumont’a. Krystian uwielbiał ten utwór, kiedy jeździł swoim autem i leciała ta piosenka wyobrażał sobie, że to on prowadzi tego Buicka LeSabre w towarzystwie tych dziewczyn. I choć sporo ludzi przebywało pod sceną to znalazło się i miejsce dla nich. Porwany głosem Duke’a pociągnął za sobą Agatę i dał się zawładnąć chwili podczas, której zamienił się w zawodowego tancerza. Oczami wyobraźni widział siebie w roli Patricka Swayze z filmu Dirty Dancing. Oczywiście wiele mu brakowało do bożyszcza kobiet jakim był nieżyjący już aktor ale nie przejmował się tym za bardzo. Liczyła się dobra zabawa, która trwała i trwała. Przy jednym wolnym kawałku zobaczył jak ręce Michała opadały bardzo nisko, na tyłek Oliwii. Kiedy ich wzrok się spotkał puścił mu oczko i podniósł kciuk do góry oznajmiając jego sukces. Przytulając się do Agaty z powodu dość głośnej muzyki szeptał jej do ucha słowa podziękowania za dobrą zabawę. Kilka chwil po trzeciej stracił z oczu swoich kolegów i będąc dobrym przyjacielem poprzez sms dyskretnie dowiedział się, że ulotnili się z dziewczynami aby zakończyć ten wieczór na swój sposób. O piątej rano uznali oboje, że czas na powrót do domu. Kiedy wychodzili z klubu zawiał przenikliwie, zimny wiatr. Oddał jej swoją kurtkę bo widział jak trzęsła się z zimna.
- Dziękuje. A tobie nie jest zimno?- wyszeptała jeszcze mocniej ściskając go za rękę.
- Wytrzymam ten kawałek do samochodu.
Po odpaleniu samochodu natychmiast włączył ogrzewanie i wnętrze wypełniło się po chwili ciepłym powietrzem.  
- Jest szansa na powtórkę w niedalekiej przyszłości?- zapytał cicho.
- A chcesz?
- Ja chcę. Bawiłem się wyśmienicie w twoim towarzystwie.
- Ja też- zarumieniła się lekko.
Kiedy dojechali odprowadził ją do samej klatki schodowej. Nie czekał na żadną propozycję w końcu mieszkała z rodzicami i strasznie dziwnie by to wyglądało gdyby obcy gość wchodził im nad ranem do domu.
- Dziękuję za wspaniałą zabawę. To był mile spędzony czas.
- To ja dziękuje za szansę na poznanie kogoś takiego jak ty.  
- Uciekaj bo zmarzniesz- pocałowała go namiętnie jakby widzieli się ostatni raz.
- Do zobaczenia- poczekał jeszcze w klatce aż usłyszał przekręcone zamki w drzwiach.
- Jaka ona cudowna- powiedział sam do siebie jakby chciał się upewnić, że to nie sen.
W drodze powrotnej puścił z włożonej do radio karty pamięci jeszcze raz "Ocean drive” i wrócił do tamtych chwil na parkiecie. O mało nie przypłacił tego życiem, kiedy się ocknął stojąca na drodze sarna zdążyła odskoczyć na pobocze drogi. Zjechał natychmiast w leśną ścieżkę i otworzył drzwi aby złapać trochę świeżego powietrza. Kiedy doszedł do siebie i rozbudził organizm ruszył do domu, jechał sześćdziesiąt kilometrów na godzinę aby mieć czas na reakcję. Całe szczęście, że nikt za nim nie jechał. Kiedy wrócił zrzucił ciuchy w korytarzu mieszkania i padł na łóżko jak zabity. To była wspaniała noc!

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 28 cze 2018

    Rozmarzony ten Krystian Do Microsoftu to nie tak łatwo, bazy danych, sieci komputerowe ciekawa praca. Zwykle dziewczyny nie muszą znać się na komputerach, świetnie to pokazałeś w dialogu .  Aneta zadowolona, coś z tego jednak będzie

  • agnes1709

    agnes1709 · 26 sty 2018

    "bezdotykowej" - zupełnie zbędna informacja, skasuj, źle wygląda. No i ostatnie zdanie - lepiej byłoby, gdybyś napisał "noc", bo była to noc, prawda?