Życie trudne jest cz. 6

Życie trudne jest cz. 6Uwielbiał letnie poranki. W oczekiwaniu na pociąg zwrócił swoją twarz w kierunku słońca i zamknął oczy. Marzył wtedy o najmilszych rzeczach, o tym, co sprawiało mu przyjemność. Aktualnie myślał tylko o kolejnym spotkaniu z Agatą. Chciał jak najczęściej oglądać jej buzię, ten uśmiech i duże, błękitne oczy mrugające tak zalotnie. Po tym jak go przytuliła, kiedy opowiedział jej o powodzie rozstania z Kingą poczuł, że jest tą kobietą, o którą musi powalczyć. Po zajęciu swojego ulubionego miejsca wyjął i zaczął czytać i gdyby nie kierownik pociągu nie domyśliłby się, że jest już na stacji. Z powodu takiego rozkojarzenia niemal wszedł pod samochód i choć był na przejściu dla pieszych to przechodził po nim z głową w chmurach. Klakson auta wybudził go z letargu.
– Przepraszam – odpowiedział kobiecie za kierownicą
– Życie ci nie miłe kolego? –  Zapytała zatroskana
– Zakochałem się proszę pani.
Kobieta tylko uśmiechnęła się do niego i ruszyła w dalszą drogę. Jadąc autobusem do firmy wspominał sobie maślane oczy Agaty jak powiedziała rodzicom, że jest jej chłopakiem. Całkowicie nie spodziewał się takiego obrotu sprawy po ledwo dwóch dniach znajomości.
Kiedy wchodził przez bramki na portierni zdążył go dogonić Michał.
– Krystian! Wołałem cię na parkingu.
– Sorry, ale zamyśliłem się…
– Nawet wiem, przez kogo…
– Dobrze, że wiesz. Ona pytała, co się stało z Oliwią…
– Chłopie. Opowiem ci o wszystkim podczas śniadania. To był wyśmienity pomysł na spotkanie.
Pracy mieli sporo, przenoszenie danych między starymi a nowymi laptopami dla pracowników działu HR. Czas szybko płynął i nim się spostrzegli nastąpiła pora śniadaniowa. Poszli do pokoju relaksu pograć na konsoli.  
– Opowiadaj, dlaczego wyszliście tak wcześnie.
– Oliwia strasznie się nakręciła, to ona mi kazała złapać za jej tyłek.
– No ładnie a taka była nieśmiała jak zagadywałem o fotkę.
– Pogadaliśmy sobie, trochę alkohol pomógł i się rozkręciło.
– Co się rozkręciło? Byłeś u niej na noc?
– Byłem…
– I co?
– Zrobiliśmy to…
– Nie wierzę, Ty?
– Sama tego chciała i powiem ci, że to ona prowadziła mnie za rękę…
– Na pewno za rękę? –  Uśmiechnął się szyderczo Krystian.
– Dobra, dobra. A ty się z nią przespałeś?
– Nie szukam pierwszej, łatwej, bo najczęściej takie zostawiają cię z dnia na dzień i idą szukać innego takiego. Nie żałuję, że nie zaprosiła mnie do siebie.  
– Oliwia taka nie jest. Po prostu to było pożądanie.
– Rozumiem. Oby wam się udało. Trzymam kciuki.
– W sobotę powtórka?
– Nie wiem czy Agata będzie miała pozwolenie od rodziców. Są dość zdyscyplinowani wobec jej edukacji i przyszłości.
– Kujon?
– Nie jest nerdem, ale poważnie traktuje swoją edukację. Chce ukończyć filologię angielską i podróżować po świecie.
– Bystra laska – gwizdnął z wrażenia Michał.
– Z normalnego domu i dobrze wychowana.
– Ale miałeś jakiś plan na zakończenie wieczoru? –  dopytywał.
– Nie chciałem jej do niczego zmuszać. Dla mnie nagrodą był wspaniały pocałunek. Zresztą jakby to wyglądało gdybym wchodził im do mieszkania nad ranem?
– No fakt. Oliwia akurat miała pustą chatę.
– No to się nie dziwię, ale i tak nie liczyłem na nic. Chcę prawdziwej kobiety.
– Oliwia jest porządna tylko daliśmy ponieść się emocjom.
– Nie będę wnikał. Jak się z nią ożenisz to dopiero się upewnię, że dobrze wybrałeś.
– Kto wie? –  Zapytał Michał.
Przerwę skończyli pięć minut przed czasem z powodu małej awarii zasilania, która skończyła się dla nich pozostaniem po godzinach. Michał zdążył na spóźniony autobus, ale Krystianowi zostało czekanie na pociąg. Chciał spotkać się z dziewczyną, ale nie miał zamiaru ściągać jej na dworzec. Wysyłali sobie odważne wiadomości pełne emotek dla zakochanych i wtedy zrezygnował z powrotu do domu o siedemnastej. Poszedł na przystanek komunikacji miejskiej i wsiadł do tego z numerem 22. Wysiadł na przystanku przy Kaszowniku gdzie czekała ona. Bez chwili wahania rzuciła się mu na szyję i obdarowała namiętnym pocałunkiem. Odniósł wrażenie, że smakowało tak jakby nie widzieli się od kilku lat.
– Dokąd moja droga?
– Z tobą wszędzie…
– Nawet na koncert disco polo? –  zapytał i roześmiał się na cały głos.
– Dla ciebie zrobiłabym wszystko, ale nienawidzę disco. Przepraszam.
– Ja też nie cierpię tego badziewia, więc masz plusa!
– Co proponujesz?
– Ogólnie to jestem głodny, w pracy duży chaos był i nie zdążyłem nic zjeść.
– Znam miejsce gdzie można kupić dobrą pizzę. Idziemy?
– Z tobą wszędzie… – zrewanżował się.
– Nawet na zakupy do galerii?
– A kupisz mi coś fajnego?
– A co byś chciał?
– Maszynkę do całusów takich jak twoje. Korzystałbym, kiedy by cię nie było albo gdyby było mi smutno – uśmiechnął się szczerząc zęby.
– No nie wiem…mogłabym nie być ci już wtedy potrzebna…
– Może?
Spojrzała na niego i na jej twarzy pojawił się zabawny grymas złości. Wyglądała uroczo jak dziecko, któremu zabrało się zabawkę.
– Przecież żartowałem.
– I tak ci nie wierzę.
– Przecież ta maszynka nie powie nic do mnie, nie przytuli – ścisnął mocniej jej dłoń.
– Dobra, dobra faceci lubią jak kobieta robi, co do niej należy i mało gada.
– A ty jesteś gadatliwa?
– Chcesz się przekonać?
– Ale, o czym?
– Jak sobie radzę z facetami.
– To znaczy?
– Gdy chcą tego, czego ja aktualnie nie chcę.
– No wiesz, co? Nawet nie pomyślałem o tym – i wróciły dziwne pytania Michała w jego głowie.
– Nie zrozum mnie źle, ale nie jestem dziewczyną z tych, co po alkoholu albo na dyskotece potrafią dać tyłka byle, jakiemu gościowi na masce samochodu bawarskiej marki.
– A co to jest bawarska marka? –  Zapytał, choć znał odpowiedź.
– Nie wiesz? BMW. Blachary lecą na takie auta.
– Nie wiem. To znaczy wiem, co to BMW, ale nie wiem czy lecą czy nie, bo jeżdżę Volkswagenem.
– Musisz kupić BMW, aby się przekonać.
– Po co? Spotykam się z tobą, ale jak mnie zostawisz to rozważę taką opcję – zaczął się śmiać do łez.
– No patrzcie, jaki mi się trafił okaz. Co? Dopiero po ślubie?
– Ale co?
– Dobrze wiesz, co.
– To zawsze jest decyzja dwóch osób.
– Zgadzam się całkowicie.
Weszli do Da Grasso i zamówili Romę w rozmiarze czterdziestu dwóch centymetrów i colę bez cukru w końcu dbał o formę. Doskonale wiedział, że to tylko dla lepszego samopoczucia, bo bez kalorii, ale te zostały zastąpione inną chemią.  
W oczekiwaniu na zamówienie zgodził się na wspólne zdjęcie, bo chciała mieć go przy sobie. Niestety nie skończyło się na jednym, bo zaczęły się wygłupy przed kamerą. Kiedy na stole pojawiła się pizza jej zapach przeszył jego nozdrza i rzucił się na nią jak wygłodniały wilk. W moment zniknęła ponad połowa i to za sprawą jego głodu. Dostrzegł na nosie Agaty sos pomidorowy i ściągnął go delikatnie swoim palcem.  
– Dziękuje – mrugnęła okiem w jego kierunku.
– Proszę bardzo. A ja jestem czysty?
– Tak – pociągnęła łyk coli przez słomkę.
– No, został ostatni kawałek jakbym go zjadł mogę umrzeć i szkoda, bo dopiero, co cię poznałem.
– Ja nie dam rady, na mnie nie licz.
– Dawaj reklamówkę schowam na później.
– Co?
– Żartowałem…
– To nie było śmieszne.
– A jakie?
– Żenujące.
– Przepraszam.
– Za późno. Narobiłeś wstydu i wszyscy słyszeli.
Odwrócił się kierunku innych stolików i szyderczo odparł:
– Nie można marnować jedzenia, bo za dużo ludzi głoduje.
I choć wszyscy wiedzieli, że żartował z tym pakowaniem to spodobał się im tekst o tym, że nie chce marnować jedzenia. Wyszli z lokalu trzymając się za ręce. Spokojnym spacerem udali się na Chrobrego i znów jego serce przyspieszyło w oczekiwaniu na zakończenie fajnego popołudnia.  
– Na pewno masz, czym wrócić?
– Jasne, że mam.
– Wiesz, mamy trzy pokoje i możesz przenocować…
– Będę spał na kanapie tak? A co na to twoi rodzice?
– Powinni się zgodzić, nie można odmówić komuś pomocy…
– Ale ja mam swój dom. Nie znasz historii, że chłopak i dziewczyna spali w różnych pokojach z rodzicami w domu a i tak mieli dziecko?
– Wierzysz w te bajki?
Chciał, aby takie sytuacje były wymysłami, ale właśnie w taki sposób jego kuzynka została mamą, pod okiem troskliwego tatusia.
– Nie powinniśmy robić nic wbrew twoim rodzicom. Mam do nich duży szacunek.
– Bo chcesz zdobyć ich córkę i mieć z nią dziecko?
– A co w tym złego?
– Ja też tego chcę, więc nic.
– Idź już, bo chłodno się robi.
– Kiedy się znów spotkamy?
– Michał planował powtórkę w ten weekend. Nie będę naciskał jak nie masz ochoty.
– Proponuję kino. Może być?
– O której mam być?
– Jeszcze nie wybrałam filmu.  
– Czekam na informacje – przycisnął ją do siebie i pocałował. Trwali tak kilka chwil, podczas, których był w siódmym niebie, bo dawno nie czuł bliskości drugiej osoby.
I tak jak ostatnio zaczekał aż weszła na górę.  Poszedł na dworzec autobusowy. Równo o dwudziestej był w domu gdzie zaparzył sobie jeszcze kawę przed snem. Wziął szybki prysznic i już od dziewiątej leżał w łóżku. Zastanawiał się czy nie będzie musiał oglądać komedii romantycznej, ale były skory do poświęceń dla dobra tego uczucia.

1 komentarz

 
  • AuRoRa

    Fajnie prowadzisz tą historię, zabawna momentami. Prawdziwy dżentelmen.

  • dreamer1897

    @AuRoRa Tak życie potrafi nieźle plątać losy bohaterów. Dżentelmen o tak, bardzo ładne określenie choć dzisiaj coś mocno zakurzone.