Życie trudne jest cz.63

Życie trudne jest cz.63 Zadzwonił telefon stacjonarny. Podszedł i odebrał. Tak, wypowiedziane przez niego trzy razy nie zdradziło nic.
- Zaraz wracam.
- Gdzie idziesz?
- Przemyśl to co ci powiedziałem.
Zamknął drzwi i zszedł do recepcji.  
- Ten pan twierdzi, że jesteście znajomymi- ruda wskazała bezdomnego siedzącego na kanapie pod telewizorem.
- Jacek? Co ty tutaj robisz?
- Mam coś twojego.
- Co?
Chłopak wyjął telefon z kieszeni.
- Skąd wiedziałeś?
Jacek nadusił przycisk blokady. Telefon wyświetlił zdjęcie na którym był z Agatą. Zdjęcie było zrobione w parku tysiąclecia. Pod nim przelatywał tekst z numerem na końcu:
„W przypadku odnalezienia kontaktować się z moim ukochanym Krystianem”
- Gdzie go znalazłeś?
- Dał mi go ten frajer.
- Co?
- Spytałem czy kradziony. Pokręcił głową, a ja wiedziałem, że to twojej dziewczyny. Domyśliłem się, że coś zrobił skoro próbował się go pozbyć. Walnąłem go dwa razy w zęby zanim powstrzymał mnie ochroniarz z supermarketu. Zagroziłem mu, że oberwie mocniej, jeżeli dowiem się, że zrobił Agacie krzywdę.
- Była policja?
- Nie. Powiedział ochroniarzowi, że zasłużył. Potem się wycofał i zniknął.
- Dziękuje, dobrze zrobiłeś. Wiedziałem, że dobry z ciebie chłopak.
Do środka weszła Cheryl. Nie spodziewał się tak spontanicznego przywitania z jej strony, kiedy pocałowała go w policzek.
- Cześć. Świetnie wyglądasz.
Nie mógł oprzeć się pokusie i musiał skomentować sukienkę, wspaniale przylegającą do jej zgrabnego ciała.
- Dziękuje. To bardzo miłe.
- O czym chciałeś porozmawiać?
- Opowiedziałem o wszystkim Agacie. Powiedziałem jej całą prawdę.  
- Po co ja?
- Chciałbym, żeby wysłuchała twojej wersji.
- W porządku.  
- Niezależenie od wszystkiego jestem ci wdzięczny za to co zrobiłaś.
- Który numer?- uśmiechnęła się do niego.
- Zaprowadzę cię. Zaczekasz za mną chwilę?- spojrzał na chłopaka.
- Jasne.
Poszli po schodach na górę. Wskazał jej pokój, ale nie wszedł na korytarz.
- Ona cię kocha, a ty ją. Wszystko będzie dobrze.
- Dziękuje- szepnął i poczekał, aż wejdzie do środka. Nie widział miny Agaty, ale skoro ją wpuściła to chyba chciała wysłuchać dwóch wersji wydarzeń minionej nocy.

Wrócił do chłopaka i zaproponował mu kolację w restauracji naprzeciwko. Kelner z niechęcią, ale dzięki naleganiu Krystiana pozwolił zostać bezdomnemu w środku. Niezadowolenie niektórych klientów było aż zanadto widoczne. Zniesmaczyli się widokiem brudnego chłopaka i opuścili pospiesznie lokal. Dla siebie zamówił porcję lodów. Dla Jacka wziął duży obiad z podwójną porcją mięsa. Młodzieniec jadł bardzo po woli, używając poprawnie wszystkich sztućców. Dopiero, kiedy wszystko zniknęło z talerza zamówił wybrane przez niego tiramisu.  
- Chciałbyś wrócić do Polski?
- Mam wujka w kraju. Nie jest skory do wysyłania pieniędzy.
- Rozumiem. Czy gdybyś wrócił do kraju to miałbyś gdzie się zatrzymać?
- Wujek, kuzyni. Może babcia jeszcze żyje?
- A gdybym zapłacił za twój bilet?
- Już zrobiłeś dla mnie odpowiednio dużo- wskazał talerze, a potem wyjął pieniądze z kieszeni.
- Nic nie wydałeś.
- Nie jestem rozrzutny. Kupuję, kiedy coś potrzebuję.
- Nic już nie rozumiem.
- Czego?
- Nie pijesz. Zbierasz kasę. Nie masz pracy.
- Nikt nie zatrudni takiego brudasa.
- No tak.
- Podsłuchałem twoją rozmowę, przepraszam.
- Wiesz jak jest przecież.
- Mogę jej oddać telefon?
- Myślisz, że to dobry pomysł?
- Nie lubi bezdomnych?
- Nie wiem. Nie to miałem na myśli.
- Jak chcesz.
- Zaczekaj. Mam pomysł.
- Jaki?
- Chodźmy- skinął na kelnera prosząc o rachunek.
Zapłacił siedemdziesiąt funtów. A napiwek w postaci pięćdziesięciu dał kelnerowi osobiście do ręki.
- Thank you very much- rzucił mu pełne wdzięczności spojrzenie.
- Thank you sir- uśmiechnął się i otworzył im drzwi kiedy wychodzili.
Krystian uwielbiał oglądać filmy, najbardziej w domowym zaciszu. Z niektórych dało się od czasu do czasu wynieść coś mądrego. W większości z nich dominowała rażąca skuteczność pieniądza. Odpowiednia kwota załatwiała wszystko. Każdy dał się przekonać do wszystkiego mając okazję do zarobienia dodatkowej forsy. Skoro udało mu się załatwić bilety to pomyślał, że uda mu się pomóc Jackowi.  
- Zaczekaj- kazał mu usiąść na kanapie i poszedł do rudej recepcjonistki.
- Potrzebuję twojej pomocy- uśmiechnął się lekko i jej odpowiedź była podobna.
- Jakiej?
- Ten chłopak jest z Polski- wskazał bezdomnego.
- To już wiem.
- Zrobimy interes.
- Jaki?
- Dobry dla twojego kraju, dobry dla ciebie.
- Nie znam szczegółów.
- Chcę zabrać go do Polski. Niestety w tym stanie nigdzie nie poleci.
- Dobry pomysł, ale w czym ja mogę pomóc?
- Potrzebuje kąpieli i pokoju na tą noc.
- Moi przełożeni nie byliby zadowoleni z takiej propozycji.
- Nie muszą wiedzieć.
- Sama nie wiem.
Rybka połknęła haczyk. Może nie złota, ale wystarczyło zaciągnąć żyłkę. A tą żyłką była gotówka. Wyjął zwitek banknotów i przeliczył. Z powrotem schował pięćset na bilety. Zostało mu całe trzysta na kilkanaście godzin pobytu w Londynie. Położył dwie setki na stół.
- Pomożesz mi?
- Jak ktoś się o tym dowie to ja stracę pracę.
- Nie stracisz.
- Dobra. Z dwudziestki ktoś się wymeldował. Nie wpiszę rezerwacji, gdyby ktoś przyszedł po ten pokój będzie musiał go natychmiast opuścić.
- Jasne. Dziękuje- wziął od niej kartę i kiwnął palcem w kierunku Jacka.
Po tym jak go odprowadził poszedł do pobliskiego marketu. Kupił przybory do golenia i czystą bieliznę. Zaniósł mu wszystko i kazał zadzwonić na swój numer pokojowy gdy się ogarnie.
Zapukał do siebie, a po chwili wpuściła go Agata.
- Przeszkadzam?
- Wejdź.
W pokoju pachniało jeszcze kawą, choć szklanki stojące na stoliku były puste. Na talerzyku ostał się ostatni kawałek sernika.
- Mogę?
- Skoro jesteś głodny.
- Gdzie Cheryl?
- W toalecie.
- I co?
- Zaczekaj. Pogadamy sobie w trójkę.
Trochę się przeraził jej, tak poważnym tonem. Usiadł na krześle i zabrał się za sernik. Nie był wybitnie smaczny, ale wystarczył by zagłuszyć wariujący z nerwów żołądek.
Uśmiech na ustach Cheryl, choć delikatny dał mu niejako poczucie bezpieczeństwa o to co było przed nimi.
- Cieszę się, że mogłam poznać tak niesamowitych ludzi jak wy.
- To mi jest miło, że pomogłaś mi w trudnej chwili- Agata przytuliła Cheryl tak czule, że Krystian omal nie wypluł ostatniej porcji sernika. Patrzył na nie ze zdziwieniem. Może nie spodziewał się szarpania za włosy czy walki w kisielu, ale przewidywał chociaż nerwową pogawędkę w cztery oczy. Przetarł oczy ze zdumienia i z opuszczoną szczęką zerkał na nie jak zaczarowany.
Kiedy wymieniły czułości zwróciły się w jego kierunku i jednocześnie parsknęły śmiechem.
- Ziemia do Krystiana- Agata pomachała mu ręką przed oczami.
- Bardziej Londyn do Krystiana- poprawiła ją Cheryl, a potem uszczypnęła go w ramię.
- Ałć!- odskoczył jak oparzony.
Wybudzony jakby ze snu, chyba nie do końca wiedział gdzie się znajduje. Jego zdziwiony wzroki wyglądał jak u pacjenta w zakładzie, gdzie tępymi nożyczkami wycina się laleczki z papieru.
- Rozumiem, że wszystko wyjaśnione? Powiedzcie coś bo czuje się jakbym czekał na wyrok, co najmniej sądu najwyższego.
- Dziękuje- Cheryl spojrzała na niego z lekkim uśmiechem- Resztę powinna ci wyjaśnić Agata.
- Odprowadzę cię.
Wyszedł z Cheryl przed hotel.
- Czy doszło do jakiejś przemocy?- zapytał w żartach.
- Trochę się poszarpałyśmy za włosy. A co?
- Naprawdę?
Brytyjka wybuchła śmiechem, a potem spojrzała na niego ze łzami w oczach.
- Czy ja się przyszłam o coś kłócić? Chciałam ci pomóc i to zrobiłam.
- Dziękuję- podrapał się po głowie z zawstydzenia.
- Agata to dobra dziewczyna. Nie możesz jej stracić. Była miła i całkiem na spokojnie wytłumaczyła mi co jest między wami. Powiedziała jak bardzo jej na tobie zależy. Trochę płakała, że dała ci taki powód, choć w moim przekonaniu to nie jej wina.
- Zdjęcia przeczyły wszystkiemu.
- Przekonałam ją, że ty się cały czas wzbraniałeś. Powiedziałam jej, że odpuściłam sobie po tym jak zacząłeś mi mówić o tym co jest między wami, o tym jak zerkałeś w telefon i czekałeś z nadzieją na dobrą informację.  
- Ja nie wiem co powiedzieć- spuścił wzrok na ziemię.
- Chcę tylko usłyszeć od ciebie deklarację, że się odezwiesz od czasu do czasu. No i pamiętaj o kawie, gdybyś zjawił się w Londynie.
- Jasne, obiecuję. Kiedy odwiedzę znów to miasto? Nie wiem. Po tym co się wydarzyło zapewne nie prędko, ale nie wykluczam nic.
- Fajny z ciebie chłopak i zasługujesz na to szczęście.
Nie widział tego, ale poczuł na twarzy znaczny przypływ krwi. Zastanawiał się czy, aby nie wygląda jak pomalowany klaun z takimi rumieńcami.  
- Dobre i tyle- wzruszył ramionami i namalował butem niewidzialne koło na chodniku.
- Nadal skromny.  
- A ty wciąż niesamowicie piękna- zrewanżował się komplementem spoglądając jej w oczy.
Teraz to ona się zarumieniła.
- Dziękuje. Idź do niej, niech ci w końcu powie. Powodzenia.
- To ja dziękuje za wszystko co zrobiłaś. Za to, że nie pozwoliłaś mi zrobić czegoś co mogłoby przekreślić wszystko.
- Drobiazg- uśmiechnęła się.
Nie czekając na jego reakcję przytuliła się do niego, a potem pocałowała go w policzek.
- Dziękuje Cheryl- szepnął jej na ucho i pozwolił jej odejść.
Wszedł na piętro i zapukał do swojego pokoju.  
- Można?
Wciągnęła go za koszulkę i zaczęła całować. Nie mógł się oderwać, a telefon dzwonił.
- Ej. Muszę odebrać.
- Odpuść sobie.
- To ważne- podniósł słuchawkę i zaczął rozmawiać.
Kiedy odłożył telefon podszedł do szafy. Z wieszaka zdjął niebieską koszulkę i dresowe spodnie.  
- Jeszcze buty- zwrócił się w kierunku małej szafki. Wybrał czarne tenisówki i stanął pod drzwiami.
- Zaraz wracam.
- Co chwila wychodzisz.
- Daj mi pięć minut.
Wzruszyła ramionami i głęboko westchnęła.
- Tyle jeszcze wytrzymam.

Zapukał do dwudziestki. Trochę się zdziwił jak zobaczył Jacka po drugiej stronie. Bez brody i z rozczochranymi włosami wyglądał o wiele młodziej.  
- Powinny pasować. Przyjdź za kilka minut.
- Dziękuje.
Wyjął telefon i wybrał numer chłopaka od biletów. Miał szczęście bo handlarz miał jeszcze trzy kolejne wejściówki na pokład.  
- Chyba pójdę poszukać kolejnych Polaków.
Zapukał ponownie do siebie.
- Znowu ty?
- A kogo się spodziewałaś?
- Big Bena?
- Jest big, tylko nie ben- poruszył komicznie brwiami i parsknął śmiechem.
Znów wciągnęła go za bluzkę do środka i zaczęła całować.
- My nie możemy teraz.
- Musimy.
- Będziemy mieć gościa.
- Kogo?
- Bezdomnego.
- Ty na serio?
- Tak. Obiecałem komuś pomóc.
- Czy jest jeszcze ktoś komu nie pomogłeś?
- Wiele takich osób, którym nie zdążyłem pomóc.
- Przepraszam.
- Nic się nie stało przecież- zapiął jej dwa rozpięte guziki i posadził na łóżku obok siebie.
- Co teraz?
- Grzecznie zaczekamy na gościa.


6 komentarzy

 
  • Ela

    Ela · 14 kwietnia · 284352576

    Co się dzieje że niema następniej częśći

  • AuRoRa

    AuRoRa · 9 kwietnia

    Krystian ma złote serce, i to dobro do niego powraca z nawiązką. Ten młody chłopak z Polski też mu bardzo pomógł, choć to wydawało się niedorzeczne z początku. Nie patrzył na pozory, tylko wyciągnął pomocną dłoń. Nawet Cheryl się pogodziła z Agatą, a ona jej wybaczyła i Krystianowi też, bo okazało się, że nie chciała dla niego źle. Dajesz tym opowiadaniem wiarę w drugiego człowieka, że nie ocenia się książki po okładce. Czytało się z przyjemnością, budzi się optymizm Pozdrawiam autora

  • Zakochana0998

    Zakochana0998 · 6 kwietnia · 200837884

    Tak wspaniałe opowiadanie, że mógłbyś pokusić się o napisanie książki. Kupię pierwszy egzemplarz jakby co. Tyle zwrotów, traumatycznych wydarzeń i prawdopodobne szczęśliwe zakończenie-  możliwe, że poznalibyśmy je nawet w Twojej książce, która musi się ukazać. Pomyśl nad tym. Trzymam kciuki. Pozdrawiam

  • Kmicic

    Kmicic · 6 kwietnia

    Iiiiiiiiii mamy szczęśliwy 😊 koniec    
    Ale się działo teraz przez te rozdziały
    Porwanie, niby zdrada...... Buuuuurdel!  
    Super że wszystko sobie wyjaśnili i znowu jest jak dawniej 😍.
    "Tyle akcji, ona zdradziła jego a on ją, on jej się znudził, a on spał z inną" -> moje wszystkie myśli ostatnio 😮
    No trzeba przyznać że działo się sporo, ale na szczęście wszystko się skończyło dobrze...teraz tylko bezdomny, szybkie bara bara i do Polski! 😆
    Teraz tylko by siostra Krystiana sobie kogoś znalazła, Kinga najlepiej też bo znowu będzie wojna    

    Dziękuję za dodanie kolejnego rozdziału, jak poprzednio wyszło super i oczywiście liczę na więcej 😉

  • blondeme99

    blondeme99 · 6 kwietnia

    No proszę. Tyle uczuc w jednym rozdziale   Jak to dobrze, że się wszystko wyjaśniło, Agata i Krystian nie mogą żyć bez siebie   oby obyło się bez żadnych ponownych nieporozumień   Ich związek jest naprawdę mocny i nikt nie jest w stanie go rozdzielić  

  • Speker

    Speker · 5 kwietnia

    Nie przestaniesz mnie zaskakiwać. Jak tak dalej pójdzie, to boję się epilogu i jego następstw, czyli pustki. Rewelacyjnie piszesz. To opowiadanie jest jednym z moich ulubionych. "Trening" też jest fajny, ale to ma coś w sobie, coś co świetnie na mnie wpływa.  
    Dobra robota !!