Polityka cz. 70 - senator - jak miś do miodu

Polityka cz. 70 - senator - jak miś do mioduPanowie wzięli sobie do serca me deklaracje gorliwości… a przede wszystkim ofiarności…
Zerwali ze mnie spódniczkę i pan senator zamaszyście rzucił ją na biurko. Zaraz potem chwycił za moje czerwone majteczki, by obnażyć me najbardziej intymne sekrety…
Wszystkie moje kobiece zakamarki były do ich dyspozycji! I wszystkie do nich wołały, demonstrując, jak bardzo jestem gotowa! Moje „guziczki” się prężyły… moja kobiecość była jak nektar… wonna… wilgotna… przygotowana na wszelkie możliwości…
A panowie, jakby chcieli to sprawdzić organoleptycznie… Wręcz chłonęli sprężystości… jakby chcieli spijać moją ekscytację i gotowość… jakby chcieli nią się poić… najeść się nią… napawać się…  
Byli w siódmym niebie…
Zaś asystent nagle postanowił sprawdzić grotę nektaru… Bezceremonialnie… jak miś podkradający bezczelnie miód bezradnym pszczółkom… jak miś wpychający do ula, do miodu swe nienasycone łapsko… Zanim je wyliże, musi zachłannie napełnić je miodkiem…
Nie mogłam pozostawić tego bezgłośnie… Cała gama dźwięków, ilustrujących me doznania, wydobywała się z moich ust…
Jeszcze bardziej skłoniło to panów do działania…
Pan senator postanowił zamknąć mi usta…

1 349 czyt.
100%31
Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 204 słów i 1287 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Kotek3

    Kotek3 · 5 paź 22:22

    Oj Ci politycy tacy sami jak ja zwykły wyborca