Polityka cz. 53 - - przyjęcie w konsulacie - naganne maniery

Polityka cz. 53 - - przyjęcie w konsulacie - naganne manieryJakże rozczarowałam się nienagannymi manierami pana konsula. W odosobnionym pokoju, w jednej chwili zmienił się z uroczego dżentelmena w ogarniętego chucią ordynusa!
- Ty cycata suko! Specjalnie wywaliłaś swoje doje na wierzch, żeby prowokować! Żeby skusić do zadarcia ci kiecy! Do rozłożenia ci tych kurewskich nóg! Wreszcie do zapakowania kutasa do twojego puszczalskiego cipska!
No i cóż ja mogłam począć wobec takich wulgarnych impertynenctw, jakie doświadczałam od pana konsula?
Mogłam jedynie oburzać się, gdy wysuwał moje piersi z dekoltu… Mogłam protestować, gdy moja suknia i halka wędrowały do góry… i potem… jedynie powitać gościa, który bez ceremonii, buńczucznie zawitał u mnie nieproszony… ale rychło, poczuł się jak u siebie, bezczelnie się zadomawiając…

1 361 czyt.
100%4
Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 133 słów i 822 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto