Polityka - cz 5 - Trzeba dbać o lokalną prasę

Polityka - cz 5 - Trzeba dbać o lokalną prasęTrzeba dbać o kontakty z lokalną prasą i łasić się do nich. Jak redaktor napisze, że nie mam szans w wyborach, to przecież jasne, że „ciemny lud to kupi”, łyknie jak pelikan, bo zawsze łyka. Zatem nie miałam innego wyjścia, jak umówić się z redaktorem naczelnym. Oj nie był to łatwy rozmówca! Zapędzał mnie w kozi róg. Lubował się w dwuznacznościach. - Może pani mi zrobi dobrze…. - Potem napomykał coś o kręceniu lodów przez polityków.  Kiedy dowodził, że muszę mieć znakomity talent oratorski…. W lot podchwyciłam jego intencję. Natychmiast znalazłam się na kolanach. Zrobiłam mu takiego loda, jakiego na pewno nigdy nie doświadczył w swoim życiu…. Z takim zaangażowaniem poruszałam głową, z jakim polityk przytakuje, gdy potwierdza obietnice wyborcze…. Sprawa była gardłowa, więc i o gardło, głębokie gardło, się sprawa oparła. Redaktorek był radosny jak szczypiorek na wiosnę. - Ma pani talent oratorski…. Oj widział ja bym panią na ławach sejmowych… Jeśli tylko tak wdzięcznie naciągnie pani wyborców, jak hożo mi obciąga, ma pani gwarancję. Gdy z gabinetu naczelnego i szłam przez newsroom redakcyjny, dziennikarze dostrzegli, gdy przyszła posłanka żegnała się z nimi, że z ust pociekła jej biała stróżka...

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 229 słów i 1307 znaków, zaktualizowała 1 paź 2019.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • White

    Złotousta..można powiedzieć;)

  • trewq10293

    Bo z prasą dobrze żyć to podstawa. Teraz został jeszcze ksiądz proboszcz