Polityka cz. 92 - policyjna pałka

Polityka cz. 92 - policyjna pałkaTo była moja jedyna szansa na wykorzystanie możliwości, żeby uniknąć skandalu. Pan władza nadal był przychylny. Nie było mi wygodnie na masce samochodu… Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo… Przeciwnie… za błędy trzeba płacić… Więc płaciłam… słono… I jeszcze dziękowałam panu policjantowi, że chce ode mnie przyjmować taką zapłatę… Słyszałam miarowe skrzypienie resorów, gdyż pan inspektor przyjmował zapłatę tak, by wyegzekwować ją maksymalnie. Jak na stróża prawa przystało, nie przewidywał taryfy ulgowej… jak na twardego i surowego stróża prawa przystało, nie mogłam liczyć na jakiekolwiek przejawy litości…
- Co pani kandydatka sądzi o policyjnej pałce?
Doskonale wiedziałam, że jedyna drogą jest docenienie trudów pracy funkcjonariusza.
- Panie władzo… służbowa pałka jest w jak najlepszej kondycji! Taki twardy oręż to gwarancja publicznego bezpieczeństwa… nadaje się niewątpliwie do młócenia przestępców… Jestem przekonana, jak mocno może wyłomotać co trzeba… I łomotała.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 181 słów i 1076 znaków, zaktualizowała 28 paź 2019.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    @nanoc No właśnie... a my kobiety, znacznie gorzej jeździmy autami... i częściej jesteśmy narażona na mandaty... Czyż nie?

  • nanoc

    Mandat zapłacony :yahoo:

  • Historyczka

    @nanoc No właśnie... a my kobiety, znacznie gorzej jeździmy autami... i częściej jesteśmy narażona na mandaty...