Moja Ewa cz.35

Moja Ewa cz.35Mijały nam dni na luzie to znaczy Ewa co rano wyciągała mnie na bieganie i za każdym razem mieliśmy przerwę na polanie. Każdego rana wymyślała inny strój do biegów a to krótkie spodenki albo dres lub leginsy. W środę najbardziej mnie zaskoczyła bo wybiegła w stringach ,boso i koszulce (underboob) odsłaniającej dolną część piersi. Wieczorami graliśmy z Ryszardem w karty i w środę wieczorem Rysiek powiedział że w czwartek po śniadaniu wracają do Krakowa. My po czwartkowym śniadaniu pożegnaliśmy się z nimi i poszliśmy nad jezioro. Ewunia tego dnia zdecydowała się na stringi i piersi na drogę osłoniła tylko ręcznikiem. Moje kochanie opalało plecy gdy zadzwoniła Monika.    
   -Cześć braciszku ,co tam u was słychać ?
   -Cześć siostra właśnie opalamy się nad jeziorem.
   -A kiedy chcecie wracać ?
   -Chyba jutro ,najpóźniej w sobotę rano bo po południu jest ta nieszczęsna impreza w mojej starej budzie.
Ewa podczas mojej rozmowy z Moniką obróciła się na bok i zdjęła mi kąpielówki i zaczęła bawić się moim ptaszkiem.
   -To jak byście chcieli to mogę z Adasiem po was przyjechać.
   -Było by suuupeeer ,ale chceee wam się speeecjalnieee jechaaaćć?
Zacząłem strasznie przeciągać słowa bo Ewa nie próżnowała i wsadzała sobie w usta całą moją kiełbaskę aż po same jajeczka.
   -Jasiu jest w Chełmie w delegacji a zapomniał zabrać leki więc mu zawieziemy i w powrotnej drodze możemy was zabrać.
   -To supeeer..... (wystrzeliłem w Ewy usta) a o której byście byli?
   -Na pewno wieczorem nie wcześniej niż o 17.
   -Ok to będziemy spakowani i wieczorem prześle Adasiowi współrzędne.
   -To do jutra pa i się za bardzo nie zjarajcie.
   -Pa siostra      
   -O Ewuniu to nie było uczciwe  
   -A jak ty mnie lizałeś jak rozmawiałam z moją mamą przez telefon to było ok.?
   -No dobra jesteśmy kwita
Postanowiliśmy po obiedzie przejść się na spacer po okolicy bo uświadomiliśmy sobie że jesteśmy tam drugi raz a nawet nie wiemy jakie domy mają sąsiedzi Renaty.
Ewa na obiad założyła letnią sukienkę do połowy uda i bez pleców podczas jedzenia przekonałem się że założyła tylko tą sukienkę. Po obiedzie poszliśmy na spacer polną drogą po około dwóch kilometrów doszliśmy do białego domku z czerwoną dachówką w ogródku przy rabacie z kwiatami coś robiła gospodyni.
   -Dzień dobry pani mamy nadzieję że nie przeszkadzamy?
  -Dzień dobry nie przeszkadzacie. Jesteście u Reni?
  -Tak u Reni ja jestem Ewa a to mój mąż Andrzej.
   -Bardzo mi miło Zdzisława jestem. Zapraszam na kawę.
   -Nie chcemy przeszkadzać  
   -Wcale nie przeszkadzacie a wręcz przeciwnie spełnicie dobry uczynek.
   -Coś pani pomóc?
   -Oj tak wypijcie kawę i pogadajcie ze starą samotną wdową.
   -Skoro tak to z chęcią napijemy się kawy i pogadamy jak starzy dobrzy znajomi.
Usiedliśmy na podwórku na pieńkach Ewa obok pani Zdzisławy a ja na przeciwko. Pani Zdzisława opowiadała nam jak jako młoda dziewczyna została w czasie wojny wywieziona na Syberię i tam straciła rodziców. O tym że wojna się skończyła dowiedziała się w 1952 roku i pieszo wracała do Polski. Po powrocie została nauczycielką w wiejskiej szkole i w niej poznała Tadeusza jej śp. męża. Potem dla rozluźnienia zaczęła opowiadać różne historie związane z tą okolicą i życiem na wsi. Nawet nie zauważyliśmy jak szybko zleciał nam czas i trzeba było wracać na kolację.
    -Jak będziecie jeszcze kiedyś to odwiedźcie starą wdowę.
    -Odwiedzimy na pewno tylko czemu starą?
    -Oj już tak nie słodźcie, weźcie kwiaty dla Renaty i dla ciebie Ewo.
   -Dziękujemy i do zobaczenia
W piątek rano po śniadaniu owinięci tylko ręcznikami poszliśmy nad jezioro. Chwilę się poopalaliśmy nago następnie zostawiając ręczniki na brzegu poszliśmy popływać kajakiem. Byliśmy chyba na środku jeziora gdy Ewa się odezwała :
  -Ktoś stoi na brzegu i chyba do nas macha?
  -Faktycznie ktoś macha ,ale pod słońce nie widzę kto to może być
Zaczęliśmy płynąć w stronę brzegu, gdy byliśmy bliżej okazało się że to Monika i Adam.
    -Nie mieli być po 17?
    -Mieli .
    -To super a ręczniki zostały na brzegu.
    -Będziesz musiała się przemóc i pokazać siostrzeńcowi się zupełnie nago.
    -Może lepiej niech tak zobaczy niż miał by ciotkę podglądać.
    -Cześć siostra nie mieliście być później? (zawołałem z kajaku)
    -Mieliśmy ale Jasiu miał kupę roboty więc od razu przyjechaliśmy do was. Mam nadzieję że wam nie przeszkadzamy
Właśnie dopływaliśmy do płytkiej wody i Ewa wstając odpowiedziała :
   -Nie przeszkadzacie tylko my akurat dziś zrobiliśmy sobie naturystyczny dzień , więc Adaś masz dziś darmową lekcję z anatomii.
   -A co to ja nagiej kobiety nie widziałem?
   -A kiedy ty niby widziałeś ?
   -Jak byliśmy na wczasach we Włoszech
Pośmialiśmy się i po wyjęciu kajaka na brzeg ruszyliśmy po nasze rzeczy. Ewa z Moniką szły przodem a ja z Adamem z tyłu. Zauważyłem namiot na Adama spodenkach spowodowany jak się domyślam przez ciotkę Ewę która chyba przestała się wstydzić swojego ciała i szła zupełnie nago rozmawiając z Moniką o urokach tej agroturystyki. Ja natomiast z tyłu z Adasiem niosłem jej ręcznik.  
   -Idźcie z Andrzejem do pokoju a ja zapytam Renatę czy da radę załatwić jeszcze dwa obiady.  
Wróciła po około pół godzinie .
   -Załatwione za 20 minut idziemy na obiad
   -Coś cię długo nie było.
   -A bo musiałam wykopać kilka ziemniaków .
   -No kochanie nie poznaję cię i to wszystko tak zupełnie na golasa?
   -Jakoś tak się czułam swobodnie że nawet zapomniałam że nic nie mam na sobie, a Renata też rozmawiała ze mną jak by to było normalne.
    -Zawsze ci mówiłem że to jest normalne i nie powinnaś skrywać ładnego ciała.
Na obiad Ewa się ubrała w dżinsy i białą koszulkę bez rękawów a po obiedzie pożegnaliśmy się i pojechaliśmy do Lublina by w sobotę odwiedzić moją znienawidzoną BUDĘ. Jedynym pocieszeniem dla mnie był strój niespodzianka mojej Ewy i trochę spotkanie starej paczki z klasy.

andkor

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użył 1139 słów i 6082 znaków.

1 komentarz

 
  • Jarek

    Co dziennie zaglądałem czy powstało coś nowego i dziś o trzeciej rano przeczytałem najnowszy odcinek. Szkoda że taki krótki ale było mi bardzo miło go przeczytać. Zawsze robię to kilka razy i wczuwam się, tak jakbym tam był osobiście. Przeżywam to razem z wami i żałuję że mnie to ominęło. Niestety czasami rodzina potrafi zniszczyć wszystko. Piszesz o Was delikatnie z wyczuciem i wielkim uczuciem do Ewy. Widać jak bardzo jesteś jej oddany, kochasz ją, i potrafisz to uczucie przekazać słowami. Czuć miłość między słowami. Tego Wam zazdroszczę. Tego że się rozumiecie, uzupełniacie się we wszystkim to piękne. Jak już pisałem, koło Ciebie jast prawdziwy skarb, to Ewa. Nie daj go sobie odebrać, dbaj o niego. Pozdrawiam was oboje.

  • andkor

    @Jarek Dziękuję za pozdrowienia jak na razie mam duży brak czasu by pisać dalsze części. Obiecuję że jak tylko wszystko ogarnę w domu obiecuję dalsze części z naszego życia.