
-Eleonorka jedziecie na pasterkę?
-Raczej nie babciu jakoś nie mam ochoty na spotkanie jakiś znajomych. Matka tak zepsuła mi święta że nic mi się nie chce. Andrzej może was zawieść a ja posprzątam.
-To zostańcie w domu my pojedziemy z sąsiadką.
Około 23 pojechali a my zabraliśmy się za sprzątanie. Znieśliśmy wszystkie talerze do kuchni .
-Andrzejku ja pozmywam naczynia a ty wyniósł byś to jedzenie do ziemianki. Wiesz gdzie?
-Wszystko wiem.
Zrobiłem kilka kursów i wszedłem do kuchni. Na krześle leżała Bee sukienka a ona w samych stringach zmywała naczynia.
-No tego to się nie spodziewałem.
-Nie chciałam się pochlapać.
Kończyła już zmywać więc podszedłem do niej i zdjąłem z niej te ostatnie sznureczki z jej ciała. Moje paluszki już szukały drogi do tego raju między nogami kobiety. Jeden palec już dotarł do czułego miejsca i Bee uniosła nogę stawiając ją na krześle. Dzięki temu wrota do krainy rozkoszy otworzyły się na oścież i mogłem dokładnie doprowadzić moją panią do krzyku rozkoszy.
-Chodźmy na górę bo nie zauważymy jak wrócą z tej pasterki.
Zabrałem rzeczy Bee i szedłem za moją golaską po schodach na piętro. Już w jej pokoju rozebrałem się i położyłem się plecami na łóżku. Bee bez żadnych całusów po prostu usiadła okrakiem i ręką wprowadziła mojego członka do środka i siedząc przodem do mnie zaczęła ujeżdżanie. Była by dobrą dżokejką ładnie rytmicznie unosiła się i opadała a jej piersi ślicznie w rytm tej muzyki podskakiwały. Nawet nie wiem kiedy babcia z dziadkiem wrócili bo zasnęliśmy wtuleni w siebie. Umyłem się i szepnąłem Bee na ucho:
-Kochanie czas wstawać na śniadanie.
-Idź sam ja nie mam ochoty na jedzenie. Sobie trochę popłaczę i może mi przejdzie.
Zszedłem więc sam do dziadków i wyjaśniłem w czym rzecz.
-Dobrze zostawmy ją w spokoju. Niech sobie popłacze ale na obiad dopilnuj by zeszła. Jak nie będzie chciała to ją chwyć i znieś tu na dół.
-Postaram się ją przekonać.
Po śniadaniu wróciłem do pokoju i Bee leżała nago na łóżku i cicho płakała.
-Kochanie połóż się przymnie i mnie przytul. Proszę.
-Oczywiście że cię przytulę nie musisz prosić. Już się rozbieram i kładę się przy tobie.
-Nie. Zostań w ubraniu tylko mnie przytul.
Położyłem się więc za nią i mocno przytuliłem to nagie płaczące ciałko. Około 14 usłyszeliśmy jak babcia woła na obiad.
-Idź sam ja nie mam apetytu.
-Babcia przy śniadaniu powiedziała że na obiad mam cię znieść siłą. Wiec albo idziesz albo..
-Albo co?
-Wstaję biorę cię pod pachę i znoszę na dół tak jak teraz jesteś.
-No dobra zejdę tylko nie wiem co założyć.
-Chodźcie bo stygnie !!!
Bee w końcu wstała założyła dżinsy biodrówki i koszulkę odsłaniającą brzuszek.
-To co zniesiesz mnie?
-Jak chcesz to czemu nie?
Chwyciłem ją i zarzuciłem na ramię jak worek kartofli i zniosłem ją do kuchni.
-Jedz dziewczyno bo tylko dziobiesz widelcem talerz.
-Jem babciu ale nie mam apetytu. Żeby własna matka tak mnie potraktowała. Jeszcze jak by faktycznie nic nie miała? Mam jeszcze Stacha utrzymywać? Co ja mało zrobiłam dla rodziny?
-Zrobiłaś bardzo wiele dobrego, ale jak widać niektórzy tego nie doceniają.
-Dobra po co wylewać łzy? Przecież ja jako senior rodziny mam na to najlepsze lekarstwo.
-Co ty znów wymyśliłeś?
-Mam jeszcze naleweczkę i w takiej sytuacji trzeba się sponiewierać. Mam rację wnusiu?
-A chyba masz rację dziadusiu. Trza się sponiewierać!
Ja z babcią posprzątaliśmy po obiedzie a dziadek już stawiał kieliszeczki na stół i odkręcał nalewkę. Ja wypiłem jak to się mówi dla towarzystwa dwa kieliszki i odpuściłem. Po chyba czwartym kieliszku moja pani już wyglądała na wstawioną, więc powiedziałem
-Może już ci starczy?
-Jeszcze nie czuję się sponiewierana tylko trochę spodnie mnie cisną.
-To może mała przerwa na papierosa?
-No dobra to chodź wyjdziemy, a ty dziadek polej, zaraz wracamy.
-Tylko załóż chociaż drewniaki a nie jak często boso. Już jest zima.
Wyszliśmy przed dom. Bee lekko się chwiała więc ją przytrzymałem.
-Nie jestem jeszcze pijana tylko spodnie mnie cisną.
Odpięła guzik i zamek rozporka i usiadła na ławce przed domem.
-No już mi lepiej. Dawaj papierosa i nie marudź. Jak masz marudzić to idź spać.
-Ja nie marudzę ale jutro będziesz chorowała.
-Chyba ty ja z dziadkiem spożywam lekarstwo a jutro mamy jechać do Bożeny i Stefana.
-To zapinaj spodnie i wracamy.
-Nie będę zapinać bo tak mi lepiej.
-Jak sobie chcesz. Pamiętaj tylko że będziesz błyskać gołym tyłkiem.
-To ja nie założyłam majtek?
-Ano nie założyłaś.
-To trudno za stołem nie będzie widać.
I tak to jest jak kobieta się upije. Nie powiem by mi to przeszkadzało bo nawet miałem trochę przyjemności siedząc przy stole. dziadek z Bee sączyli nalewkę, Babcia herbatkę a ja kawę. Impreza zakończyła się około dziewiętnastej i o dziwo rano Bee wstała jak skowronek. Po śniadaniu pojechaliśmy we dwoje do Bożeny i Stefana. Bee miała świąteczny sweterek z dekoltem na plecach do tego jasne dżinsy i czarne kozaki. W siatce czarne czółenka na przebranie. Ja tradycyjnie czarne dżinsy i biała koszula.
Stefan pokazał mi miejsce na podwórku gdzie zaparkować i weszliśmy do przedpokoju.
-Rozpłaszczcie się i zapraszam do salonu. Zaraz podam obiad.
-To ja pomogę.
-Dobra to chłopy do salonu a my do kuchni. Oj Eleonorka a ty znowu bez skarpetek?
-Wiesz Bożena że ja rzadko noszę.
-Ale kozaki na gołe stopy?
-Oj tam tyle co do samochodu przejść.
Podczas obiadu było wesoło i przyjemnie po obiedzie Bee z Bożeną poszły zrobić kawę i pokroić makowca. A mi Piotr i Paweł na podwórku pokazali ile wczoraj się nauczyli latać dronem. Chłopacy zostali jeszcze z dronem a ja wszedłem do domu. Bee akurat niosła tacę z kawą.
-Powiedz mi Bożena. Ile ta moja pseudo matka będzie na mnie zła?
-Przemyśli i sama się odezwie.
-Tylko ja nie wiem czy ja będę w stanie jej wybaczyć. Tak zepsuć święta. Tego się łatwo nie zapomina.
-Masz rację ale ona zawsze była trochę pokręcona. Ty wiesz jak ona twojemu ojcu przygadywała po tym wypadku co stracił dłoń? Wychodziła jak by specjalnie ją stracił.
-Ta chyba żeby nie musiał dwóch siatek z zakupami nosić. (dodał Stefan i wszystkich rozbawił)
-Znając ją to gotowa by była drugą siatkę mu włożyć w zęby.
-Ale ile można? Komornika spłaciłam a teraz mam jeszcze Stacha zachcianki spłacać?
-No widzisz dziewczyno zrobiłaś błąd że im słałaś pieniądze a nie przelewałaś na komornika. I żyli sobie jak pączki w maśle i komornikowi tylko jakieś grosze wpłacali.
-No i teraz jeszcze do mnie pretensje jakbym ich okradała.
-Dobra może zmieńmy temat.
-Zaraz jeszcze tylko jej przypomnę jaka jej matka jest uparta. Pamiętasz jak przyjechaliście do nas nad jezioro.
-Nie bardzo wiem o który przyjazd chodzi?
-No o ten jak miałaś 17 lat. Nie wiem czy mogę przy Andrzeju opowiadać?
-Możesz ja nie mam przed nim tajemnic a po za tym to było zabawne.
-Więc tak. Było wtedy chyba z trzydzieści stopni w cieniu jak przyjechali do nas. Poszliśmy nad jezioro. Eleonora miała krótkie spodenki i cienką bluzeczkę bez pleców więc była bez stanika. Zresztą i piersi za dużych nie miała ale już coś tam było zaokrąglone. Piotr, Paweł i Staszek wskoczyli do wody a tobie matka zaczęła robić wyrzuty że nie ubrałaś stanika. Okazało się że to ona wybrała tą bluzkę bo jest za ciepło by się grzać w staniku. Eleonorka się wkurzyła i zdjęła koszulkę i spodenki i wbiegła do jeziora.
-Oj tak pamiętam potem nie odzywała się do mnie przez dwa tygodnie a przez miesiąc mówiła że jestem jak dziwka. Do tej pory nie wiem czemu jak dziewczyna nie ma stanika to dla niektórych jest kojarzona z dziwką?
-Jej nawet chyba nie ten topless tak wkurzył to raczej że miałaś stringi.
-Faktycznie bo ja sobie kupiłam sama za zarobione pieniądze na wykopkach. Ona mi zawsze kupowała takie gacie że było mi wstyd przed koleżankami przebierać się na wf.
Było jeszcze kilka fajnych historyjek z życia, wieczorem się pożegnaliśmy i pojechaliśmy do domu. Bee złapała kolejnego dołka przed Sylwestrem ale o tym może opowiem w następnej części.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
Pumciak
To jak matka postopiła z Bee jest wielkim chamstwem . Dbaj o Bee serdecznie was pozrawiam
andkor
@Pumciak Dbam jak tylko mogę. Już nie płacze i nawet nic nie mówi na ten temat.
Pozdrawiam