Miłość sensem życia cz. 33

Miłość sensem życia cz. 33

Ranek nastąpił dla siedemnastolatka za szybko. Zakochał się w dziewczynie, która leżała u jego boku i spała smacznie. Od niedawna. Spędzili razem piękną noc. Blondyn po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuł, że ktoś o kocha. Ucałował ją w czoło, które przykrywały jej lśniące, złote włosy. Westchnął głośno i położył się obok niej. Zapomniał o tym, co wczoraj zrobił. Miał nadzieję, że Natalia również o tym zapomniała. Nie chciał, by widziała w nim wariata, chorego na głowę chłopczyka, tylko silnego, odważnego mężczyznę. Czy Hasan nim był? Od tamtego dnia, gdy chciał popełnić samobójstwo, często się nad tym zastanawiał. W końcu... gdyby nie Chrystian udałoby mu się, więc... można to nazwać odwagą? Odwaga, czy może głupota?
   Nastolatka odetchnęła głośno, przysuwając się do księcia. Mocno wtuliła się w jego chude ramiona. Czuła się bezpieczna, mimo że Hasan nie był potężnie zbudowanym mężczyzną. Otworzyła oczy, i od razu zobaczyła królewicza. Uśmiechnęła się na jego widok, ale też na wspomnienie o tym, że jeszcze wczoraj nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Nawet o tym nie pomyślała.  
-Hasanie...- wyszeptała, jakby chciała uświadomić mu, że nadal tu jest, bo nie odzywał się, mimo że na nią patrzył.
-Witaj...- odparł w końcu, młodzieniec głaszcząc dziewczynę po ramieniu.- Wyspałaś się?
-Tak. Po raz pierwszy w życiu- uśmiechnęła się jeszcze szerzej, ukazując śliczne, białe zęby.
-Głuptasie- zaśmiał się królewicz, po czym namiętnie pocałował ją w usta.
-Dlaczego mnie tak nazywasz?- zdziwiła się, udając oburzoną.
-Nawet ja miałem kilka spokojnych nocy w swoim życiu- wyjaśnił oschle.
-Nie mówmy o tym- przyłożyła mu palec do ust i usiadła na łóżku- Chcę, byś o wszystkim zapomniał.
-Nawet o tobie?- zaczął ją łaskotać po szyi.
-Nie mam łaskotek, nie wysilaj się.  
   Hasan założył ręce do tyłu. Spojrzał na nią z lekkim rozbawieniem i spytał z zaciekawieniem:
-Dlaczego wczoraj płakałaś?
   Dziewczynka spojrzała na niego zaskoczona. Z zawstydzeniem jedynie wzruszyła ramionami i opuściła głowę. Włosy opadły jej na twarz.
-Powiedz, proszę- poprosił następca tronu, odgarniając jej kosmyki z czoła- Ktoś ci o mnie naopowiadał złych, nieprawdziwych...
-Nie- przerwała mu Natalia- Bałam się.
-Mnie?
-Nie. Siebie. Nigdy nie wiem, jak zareaguję. Całe życie zamykano mnie w ciemnych pokojach, tak czuję się bezpieczna.  
-Skąd ten lęk przed jasnością?- Hasan usiadł wygodniej, naprzeciw nałożnicy.
-Od małego było ciemno. Matka chowała mnie przed ojcem, który chciał mnie zabrać i wychować z inną... Ona nie mogła mieć dzieci. Wiele razy uciekałam z mamą, chowałyśmy się po kątach, za granicą, w piwnicach, gęstych lasach. Pewnego dnia, gdy chciałyśmy wypłynąć statkiem daleko za granicę, złapał mnie mój ojczym, a matkę zabił...- wydusiła z przerażeniem blondynka.
-Ile miałaś wtedy lat?- spytał łagodnym tonem Hasan, widząc że dziewczynie jest trudno o tym mówić.
-Dziesięć. Po kilku dniach uciekłam. Tydzień później trafiłam na targ niewolników, tam wykupił mnie Pan...- w porę ugryzła się w język. Nie mogła wyznać prawdy. Zabroniono jej. Spojrzała nieśmiało na królewicza- Pan... Jakiś starzec. Zawiózł mnie do zamku. Tutaj... Mieszkam już trzy lata. Zmieniłeś moje życie na lepsze...- rzekła szczerze z uśmiechem na twarzy.
-Kocham cię, Natalio- szepnął Hasan i pocałował ją w usta.

*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Leokadia siedziała przy oknie, wpatrzona w zachmurzone niebo. Pogoda jej dopisywała. Sama czuła się, jak te chmury: chciała płakać, ale nie mogła. Od dziecka matka wpajała jej, że łzy są oznaką słabości. Ukazują ból po stracie bliskich, naszych złych występkach, sytuacji, które nie powinny się wydarzyć. Jak miała się czuć, po tym co zrobił jej mąż? Po kilku latach małżeństwa, była przekonana, że Aleksander tego nie zrobi. A jednak... To był dla niej dowód na to, że nikt i nic go nie powstrzyma, nawet ona- ważniejsza od niego. Ale w jednej kwestii musiała się z nim zgodzić, choć nie chciała- to co zrobiła na początku ich małżeństwa było błędem. Zabiła wszystkich lekarzy, medyczki, wróżki. Westchnęła ciężko, z jej oczu zaczęły płynąć gorzkie łzy. Za jakie grzechy...?
   W pewnym momencie otworzyły się drzwi. Wszedł mąż Leokadii. Spojrzał na nią beznamiętnym wzrokiem. Nie miał niczego na sumieniu. Poprawił grubą, zieloną koszulę i zbliżył się do żony.  
-Leokadio- przywitał ją ze zdziwieniem, widząc jej mokrą od łez, twarz- Co ci sprawia przykrość?
-Twoja obecność...- wyjąkała bezsilnie.
-Ach... Rozumiem- zadrwił z niej, uśmiechając się wrednie.
-Jeszcze sobie ze mnie kpisz- prychnęła śmiechem- Jak ci nie wstyd?
-Mam się wstydzić tego, że spędziłem noc z żoną? Po kilku latach małżeństwa, pierwszy raz...
-Milcz!- warknęła przez zęby- Zamknij się i wyjdź stąd, już!
-Twój gniew nie jest uzasadniony- urzędnik państwowy ciągnął swoją wypowiedź, jakby nie słyszał jej słów- To normalne...
-Jeśli nie wyjdziesz, nim policzę do trzech, zawołam straże!- krzyknęła, zrywając się z krzesła. Podeszła do niego szybkim krokiem i wskazała na drzwi- Nie chcę cię znać, potworze! Opuść moją komnatę, podły zdrajco! Bezczelny! Bóg cię za to pokarze, będziesz smażył się w piekle! Ja cię do niego wyślę!-królewna wrzeszczała, jak opętana.
-Uspokój się, ludzie wszystko słyszą- mężczyzna upomniał ją ze stoickim spokojem.
-Nie wszystko! Jeszcze wiele usłyszą, jeśli za chwilę nie wyjdziesz! Ja o to zadbam! Powiem całą prawdę! Wszystkim i nie zawaham się!
   W tamtym momencie otwarły się drzwi i wszedł Pad Fryderyk. Spojrzał oszołomiony na tę scenę. Królewna szybko wytarła łzy i zaplotła ręce do tyłu:
-Co ty tu robisz?- spojrzała na sługę.
-Pani...- ukłonił się szambelan- Muszę z tobą porozmawiać.
-Zapewne o tym, co u księżniczki Emmy...- prychnął Aleksander.
-Ty już swoje powiedziałeś!- upomniała go żona- Wyjdź i nie wtrącaj się w nie swoje sprawy!
-I kto to mówi...- podsumował z ironią trzydziestoczterolatek, odwracając się by wyjść. Rzucił ostrzegawcze spojrzenie na Fryderyka i opuścił komnatę księżniczki.
-Wasza miłość... Nie wyglądasz dobrze- stwierdził z niesmakiem służący.
-Mów o co chodzi- rozkazała mu córka Edwarda, nie zważając na jego słowa.
-Natalia spędziła noc z księciem Hasanem.
-Bardzo dobrze- uśmiechnęła się szczerze.
-Może w końcu mój brat zazna szczęścia.
-Oby, pani.  
-Duygu ma się nie dowiedzieć o tej dziewczynie- rzekła Leokadia, patrząc na niego poważnie- Nie może nam przeszkodzić. Ta dziewczyna zniszczy jej życie.  
-Pomożemy jej w tym.
-Liczę na ciebie, Fryderyku. Masz za zadanie zlikwidować wszystkie pieski tej polskiej dziewki. Niech poznają moją siłę!
-Zrobię co w mojej mocy, pani- westchnął blondyn.
-Nie będziemy się pozbywać jej. Jest zbyt silna. Wiele razy chcieli ją zabić.
-Masz rację, wasza wysokość, ale na pewno jest na nią jakiś sposób.
-Musimy wysłać do Chrystiana inną nałożnicę- wypaliła Leokadia.
-A co z księżniczką Emmą?- zdziwił się Fryderyk.
-Chrystian nie chce na nią patrzeć. Urządź księciu zabawę, sam dokona wyboru- uśmiechnęła się księżniczka.

*#*#*#*#*#*#*#*#*

  Kiedy nastało popołudnie, Aleksandra, Dawid i Aleksander byli ze mną w mojej komnacie.  
-Przyniosłem coś co nam się przyda, wasza miłość- powiedział z uśmiechem urzędnik, po czym ukazał fiolkę z jakimś białym płynem.
-Co to?- spytałam odwzajemniając uśmiech.
-Trucizna.  
-Śmiertelna?
-Nie. Doprowadzi wroga do klęski.
-Czyli?
-Książę Hasan będzie miał po tym koszmary.
-Będzie to pił?
-Nie. Dolejemy to do jego perfum. Będzie to wdychał.
-Doskonale- uradowałam się i wyrwałam mu z rąk buteleczkę. Wręczyłam ją Oli. Na twarzy dziewczyny namalowało się przerażenie- Dawid ci pomoże- "puściłam oczko" eunuchowi- Dolej to jeszcze dzisiaj.
-Trucizna potrzebuje czasu, dobrze radzisz, pani- Aleksander pokiwał głową z uznaniem.
-Liczę na was- spojrzałam na trójkę służących- Pozbędziemy się wszystkich wrogów księcia Chrystiana.  
-Oby, wasza miłość. Z bożą pomocą osiągniemy nasz cel- uśmiechnął się kastrat.
-Dziękuję ci, Dawidzie. Możecie odejść, ty zostań Aleksandrze.
-Jak rozkażesz, pani...- ukłonili się. Blondynka i rudowłosy mężczyzna powoli wyszli z komnaty, by nie wzbudzać podejrzeń.
-Jak twoje relacje z żoną?- spytałam zaciekawiona.
-Jest zdruzgotana, dobrze że jej nie widziałaś- odparł z rozbawieniem mężczyzna.
-Żałuję- zaśmiałam się i upiłam łyk soku pomarańczowego- Niech się pomęczy jeszcze trochę, jest za słaba.
-Jej największą wadą jest nieświadomość.
-Masz rację. Podejrzewa nas?
-Nie ma mowy, pani- Aleksander pokręcił przecząco głową- Leokadia nie ma czasu ani siły, ny o tym myśleć.  
-Na pewno coś kombinuje- stwierdziłam z przekonaniem, patrząc mu hardo w oczy.
-Nie wątpliwie- zgodził się ze mną urzędnik.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Dawid wszedł do haremu. Zastał tam nie tylko niewolnice, ale również Pana Fryderyka. Spojrzał na niego podejrzliwie i podszedł do niego.  
-Naprawdę nic nie wiem...- wyjąkała jedna z dziewcząt, patrząc na szambelana- Ja...
-Co tu się dzieje?- Dawid przerwał im rozmowę.
-Kogo moje oczy widzą?- zadrwił blondyn. Machnął niedbale ręką w stronę dziewczyna, a ta odeszła natychmiast- Nie mogę porozmawiać z niewolnicami?
-Wpadła ci w oko?- zaśmiał się eunuch.
-Za to ty nie masz na co liczyć- Fryderyk podniósł brwi, próbując powstrzymać śmiech.
-Przynajmniej nikt nie posądzi mnie o haniebny czyn- warknął przez zęby kastrat.
-Uważaj na słowa- upomniał go blondyn.
-A ty na księżniczkę Duygu. Wydaje mi się, że niezbyt zdajesz sobie sprawę z kim zadzierasz. Zostawiła cię Emma, oswoiła się Leokadia. Jesteś zwykłym dzikim zwierzem, Fryderyku- nie zawahał się rudowłosy mężczyzna- A! I jeszcze książę Hasan. Ale ona ma inne poglądy, niż jego ukochana siostra... Ach, nie przepraszam! W końcu kazała mi przygotować dla niego nałożnicę- zadrwił.
-Tobie?- zdziwił się Fryderyk.
-Nie chwaliła ci się?- roześmiał się Dawid.
-Knujesz coś, psie- warknął szambelan- Twoja pani na pewno maczała palce w tym wyborze.
-A ty kogo wybrałeś dla księcia Chrystiana?- spytał Dawid patrząc na rozmówcę z zaciekawieniem.
   Fryderyk otwarł usta ze zdziwienia. Patrzył na haremowego sługę szeroko otwartymi oczyma. Jak to?
-Mnie nic się nie ukryje, szanowny panie- zadrwił z niego kastrat- Widzisz... to niestety nie możliwe.  
-Bo...?- wyjąkał blondyn.
-Król Edward właśnie wezwał do siebie księżniczkę Duygu.
-I?
-I...

*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Siedziałam na podłodze naprzeciw króla i słuchałam uważnie jego wskazówek. Były dla mnie bardzo ważne. "To co właśnie się stanie, odmieni na zawsze moje życie"- pomyślałam szczęśliwa. Założyłam na głowę grubą, białą chustę. Nieopodal nas siedział służący, który miał za zadanie wszystko zapisywać
-Jesteś gotowa?- spytał władca.
-Tak, panie- skinęłam do niego lekko głową.
-Powtarzaj za mną: Ja kobieta księcia Chrystiana...
-Ja kobieta księcia Chrystiana...
-...syna króla Edwarda i królowej Victorii...
-...syna króla Edwarda i królowej Victorii...
-...dla dobra Królestwa Wartonów, pragnę zostać wolną kobietą...
-...dla dobra Królestwa Wartonów, pragnę zostać wolną kobietą...
-...Proszę Cię, o Dobry Boże, mój Stwórco i Największy Władco tego świata...
-...Proszę Cię, o Dobry Boże, mój Stwórco i Największy Władco tego świata...
-...Daj mi być wolną, nie niewolnicą, bym poznała wolność na tym świecie, różniła się od innych Twych dzieci, mieszkających w tym zamku...
-...Daj mi być wolną, nie niewolnicą, bym poznała wolność na tym świecie, różniła się od innych Twych dzieci, mieszkających w tym zamku...
-...Niech Twoja wola zawsze będzie dla mnie najważniejsza...
-...Niech Twoja wola zawsze będzie dla mnie najważniejsza...
-...Jezu daj mi wolność wyboru i pozwól poznawać dobro i zło tego świata...
-...Jezu daj mi wolność wyboru i pozwól poznawać dobro i zło tego świata...
-Amen.
-Amen- uśmiechnęłam się. Monarcha zdjął ze mnie białą szatę i powiedział:
-Wykorzystaj to mądrze. Nie błądź niewłaściwymi drogami.
-Dziękuję, wasza królewska mość- ucałowałam jego dłoń- Będę rozsądna.
   Wyszłam na trzęsących się z emocji nogach. Czułam się taka lekka i bezpieczna. Może teraz będzie mi łatwiej w życiu? Wiedziałam, że tej nocy mogę spać spokojnie. W duchu drwiłam z Leokadii i jej nieprzemyślanych decyzji.
   Weszłam do siebie. Aleksandra pomogła mi założyć wybraną ciemnofioletową suknię z lśniącego materiału. Pokręcone włosy leżały na moich ramionach. Uśmiechnęłam się do siebie, gdy przyjaciółka założyła mi na głowę srebrną tiarę z fioletowymi i czarnymi kamieniami. Do tej pory nie mogłam nosić koron. Teraz czułam się silniejsza. Zapięłam złotą kolię i grubą, ciężką bransoletkę. Wstałam z krzesła, po czym przejrzałam się w lustrze. Uśmiechnęłam się sama do siebie i razem z Aleksandrą wyszłam z komnaty.
   Ponownie szłam tą samą drogą. Do Chrystiana. Tak bardzo się za nim stęskniłam. Serce biło mi, jak szalone. Stanęłam przed drzwiami jego komnaty. Straże otworzyły mi drzwi. Weszłam do środka.
   Mój ukochany stał i patrzył na mnie z miłością. Znowu. Słyszał, że idę?
-Chrystianie- uśmiechnęłam się i ukłoniłam.
-Moja miłości- podszedł do mnie i ucałował w czoło- Moja nie niewolnico. Ukochana, mój pierwiosnku. Kocham cię, moja pani.
-Ja ciebie również- uśmiechnęłam się- Mamy dla siebie całe popołudnie.
-I całą noc...- szepnął królewicz. Przybliżył się do mnie. Chciał mnie pocałować, gdy nagle z wielkim hukiem otwarły się drzwi i wbiegł strażnik.
-Jak śmiesz?!- skarcił go następca tronu.
-Wybacz mi, książę...- wyjąkał- Wasza miłość... Twój brat... Książę Hasan...

478 czyt.
100%45
Duygu

opublikowała opowiadanie w kategorii przygodowe i miłosne, użyła 2582 słów i 14394 znaków ·

Komentarze (5)

 
  • Milady

    Milady 19 października

    Uff...Skończyłam właśnie czytać wszystkie części. Ogólnie - super. Kocham, kiedy wikłasz wątki. ALE mam jedną, ogromną prośbę: Nie krzywdź Hasana!!! Bardzo go lubię i chcę, żeby jemu i Natalii się udało, żeby żyli długo i szczęśliwie itd. Proszę, proszę, proszę... Wyślę ci nawet serduszko Albo dwa serduszka

  • AlexAthame

    AlexAthame 19 października

    kogoś o kocha? Pad Fryderyk? Ogólnie całkiem nieźle. Poza tym, że jestem okropnie zły za to, zrozpaczony za tamto, to super

  • AlexAthame

    AlexAthame 19 października

    Nie wybaczę ci 5 dni jak go uśmierciłaś. Zabiłem Gotharda, bo prosiłaś, ale Hassan? Zobaczę. Pamiętaj, masz szlaban 5 dni. Żadne party, slep-over, telewizja, internet. Mam dojścia. Prąd wyłącze. Och!

  • AlexAthame

    AlexAthame 19 października

    Książę Hassan! Psia kostka w takim miejscu skończyć!Czekaj. Masz szczęście że nie jej mięsa.

  • Somebody

    Somebody 18 października

    Jak zawsze wspaniale. Cały rozdział aż kipi od intryg, które wprost uwielbiam w twoim wydaniu