Miłość sensem życia cz. 28

Miłość sensem życia cz. 28Emma zamrugała kilka razy oczyma, by powrócić do rzeczywistości. Nie wierzyła w to co powiedział stojący przed nią, mężczyzna. Zdradził ją. Zerwali dawne więzi. Tak po prostu. Kobieta nie maiła zamiaru przyznać się, że to jej wina. Upadła już za nisko. Niepotrzebne jej kolejne wylane łzy bólu i wściekłości, które brały nad nią górę. Postanowiła, że odejdzie z uniesioną głową, ale jak to ona, musiała coś dodać, zanim odeszła:
-Powiedziałam ci to kilka miesięcy temu, powtórzę jeszcze raz: hoduj te żmije, aż urosną i ktoś je w końcu zobaczy. Ciekawe do kogo pójdziesz, by ci pomógł!
   Fryderyk patrzył jej beznamiętnie w oczy. Widział, jak bardzo jest wściekła i bezradna, bezsilna i słaba. Rudowłosa dziewczyna odwróciła się na pięcie, po czym wyszła, trzaskając za sobą drzwiami. To tylko ugruntowało mężczyznę w jego przekonaniu. Kilka lat temu popełnił błąd, zawierając z nią umowę, która już dziś, jest nieważna. Przeszłość. Historia. Zapomnienie. Chciał tego, w końcu czuł się wolny. Niezależność? Śmiał się z tego. Wstydził się spojrzeć w lustro. Kiedy patrzył w swoje odbicie, przypominał mu się chłopak sprzed kilkunastu lat.
   Fryderyk, jako pięcioletni chłopiec stracił ojca w pożarze. Jego matka kilka dni później zachorowała, gdyż nie mogła pogodzić się ze stratą męża. Jako, że była wtedy sroga zima, leków nie dostarczono na czas i kobieta zmarła. Chłopiec wyruszył w drogę, nie wiedział gdzie idzie. W końcu, skąd pięciolatek ma to wiedzieć? Z powodu braku żywności, zemdlał po drodze, a szedł w nieznane, w tak zwane "przed siebie", aż cztery dni. Obudził się w zamku. Nic nie pamiętał. Nawet swojego imienia. Jakiś służący nazwał go "Fryderyk". Chłopiec uczył się przez następne dziesięć lat, bardzo dobrze, z resztą. Potem, jednak zaczął zaniedbywać naukę. Za karę wiele razy lądował w lochu. Kiedy miał siedemnaście lat, został strażnikiem księcia Hasana, który miał wówczas dziesięć lat. Widząc, że dobry z niego chłopak, został szambelanem króla Edwarda. Jest nim do dziś. Ma dwadzieścia trzy lata. Nienawidzi człowieka z lustra. Zabił za wielu ludzi, przelał wiele niewinnej krwi, zawiódł nie jedną osobę. To tylko człowiek.  
   Fryderyk przeczesał gęste blond włosy i wrócił do pracy. Nie miał wyrzutów sumienia, jeśli chodzi o rozmowę z księżniczką.  

*#*#*#*#*#*#*#*

   Emma weszła czym prędzej do swojej komnaty. Zauważyła, że Oskar jeszcze śpi. Nie chciała go budzić. Pożegnania zawsze są trudne, tym bardziej, że nie wiedziała, jak wytłumaczyć wyjazd synowi.  
   Cicho przebrała się w pomarańczową suknię, założyła skromną biżuterię i koronę, w której tkwiły czerwone kamienie. Takie ubrania jej pozostawiono. Nie miała zbyt wielkiego wyboru. Strażnicy Chrystiana spakowali jej rzeczy, bez najmniejszego sprzeciwu. Rozumiała ich. Ona też nie miała siły się kłócić. Poza tym... wiedziała czym to grozi. Podeszła cicho do śpiącego dziecka. Łza spłynęła po jej policzku. Szybko ucałowała Oskara w policzek. Podeszła powoli do drzwi i rzuciła na syna ostatnie spojrzenie. Kiedy się spotkają? Miała nadzieję, że rozpozna go spośród tłumu ludzi, że nie będzie zbyt długo dorastał bez matki, żyjąc w kłamstwie. Bo, jak niby Chrystian miałby mu to wytłumaczyć?
   Emma otarła mokre od łez policzki, po czym wyszła z uniesioną głową, jakby chciała pokazać, że jeszcze tu wróci i pokaże na co ją stać! Wyjazd był dla niej największą karą, ale nie chciała tego pokazać. Idąc czuła na sobie wzrok wszystkich ludzi w zamku. Kłaniali się przed nią nisko. Nie czuła tej siły. Wewnątrz była bardzo słaba. Niektórych nabrała, inni śmiali się z jej gry aktorskiej pod nosem. Na przykład ja. Stałam przy wejściu do haremu i patrzyłam na nią z góry. Nie powinnam, bo byłam od niej mniej ważna, ale przyznajcie, że miałam powód do dumy i radości. Wiedziałam jedno: jeszcze nie wygrałam tej wojny!
-Emmo- kiwnęłam do niej głową, gdy zatrzymała się przede mną- Życzę przyjemnej podróży, oby nic ci się nie stało po drodze do Fantylii- uśmiechnęłam się wrednie, patrząc jej w oczy.'
-martw się o swoje zdrowie. To, że mnie tu nie będzie, nie znaczy, że możesz spać spokojnie- warknęła słabym głosem, usiłując się na spokój.
-Kto cie wspiera, hmm?- zadrwiłam, patrząc kątem oka na Aleksandrę, która stała za mną i powstrzymywała się od śmiechu- Fryderyka nie ma. A o Chrystianie nie ma mowy. Kogo chcesz oszukać? Siebie? Rób tak dalej, mnie to nie przeszkadza. Stwórz swój własny świat i zasady. Niestety musisz przetrwać tutaj. Zastanów się, czy aby na pewno wyjdzie ci to na dobre.
-Nie potrzebne mi twoje beznadziejne rady, podła żmijo!- podniosła głos, marszcząc brwi.
-Nazywaj mnie jak chcesz, każdy mówi o mnie co chce. O tobie również.
-Kiedyś zaprowadzę cię na Tamten świat i zobaczysz, kto się śmieje ostatni- uśmiechnęła się blado, matka Oskara.
-Jak to mówią: "po trupach do celu"- zaśmiałam się- Nie sądzę, aby to było najlepsze rozwiązanie.
-Więc dlaczego chciałaś, by Hasan popełnił samobójstwo?
-On mnie nie interesuje- prychnęłam- Chodziło mi o ciebie. Wiem co się święci.  
-Współczuję twoim ludziom...- pokiwała głową- Wolałabym umrzeć, niż ci służyć.
-Jak widać, mają się znakomicie, nie to co twoja służąca- uśmiechnęłam się drwiąco, patrząc na Zuzannę, która stała nieopodal swojej pani.
-Kiedyś z ciebie zrezygnują.
-Historia oparta na faktach- zakpiłam- W końcu to zrobił Fryderyk.
-Daruj sobie!- rzuciła bezmyślnie dziewiętnastolatka i minęła mnie, nawet na mnie nie patrząc.
-W końcu!- westchnęła Ola- Dłużej bym nie wytrzymała. Emma jest taka słaba. Wcale mi jej nie szkoda.
-Musimy trzymać rękę na pulsie- odwróciłam się do przyjaciółki- Nie zostawimy jej tak. Będzie bała się każdego nadchodzącego dnia, tak jak ja jeszcze niedawno.  
-Dopilnuję tego- uśmiechnęła się blondynka.
-Chodźmy już, Antosia pewnie jest głodna- powiedziałam i odeszłam do siebie wraz z Aleks i Dawidem.

*#*#*#*#*#*#*#*

   Edward siedział przy łóżku, w którym leżał Hasan. Patrzyli sobie z miłością w oczy. Dlaczego człowiek dopiero w takich chwilach uświadamia sobie, jak bardzo kogoś kocha? Król zrozumiał, że zaniedbał syna. Nie dał mu tego, czego potrzebował. Chwycił dłoń swego najmłodszego potomka i szepnął:
-Wybacz mi. To również moja wina.
-Nie mów tak...- wyjąkał książę, czując ból w żołądku- O wszystkim zapomniałem.
-Cieszę się, że z nami jesteś- władca uśmiechnął się promiennie.
-A ja...- uciął młodzieniec, nie wiedząc, co powiedzieć.  
   Cieszył się? Przecież jeszcze wczoraj, tak bardzo chciał umrzeć. Nie potrafił sobie poradzić z głosami "z tyłu głowy". Co czuł wtedy, gdy ojciec trzymał mocno jego dłoń i go przepraszał? Wiedział, że jest bezpieczny, ale chciał to ciągnąć dalej, czy nie? Życie... to był dla niego wielki ciężar. Ale widział w oczach taty prawdę. Zaufał mu.
-Też się cieszę- odparł siedemnastolatek, uśmiechając się blado.
-Kocham cię, synu- rzekł cicho Edward. Te słowa były dla Hasana cenniejsze, niż złoto, klejnoty, szlachetne kamienie. Potrzebował tego zdania. Nie pamiętał, kiedy przedtem padło. Może nigdy wcześniej ojczym u tego nie wyznał? Królewicz pamiętał, jedynie walki na miecze, ale był wtedy dzieckiem. To jedyne wspomnienia z królem. Matka zawsze powtarzała, że Edward jest przede wszystkim władcą, a potem ojcem. Hasan uważał to za nieodpowiednią kolejność. Absurd. Ale to były zasady. Podporządkowanie.  
-Ja ciebie też, panie...- szepnął blondyn i westchnął ciężko.
-Coś cię boli?- zmartwił się czterdzisto siedmiolatek.
-Za chwilę przestanie... Tak mówią medycy...- wystękał Hasan, próbując nie krzyczeć. Przez następne kilkanaście sekund, zwijał się z okropnego bólu.  
-Żołądek, tak?- spytał król, głaszcząc syna po głowie.
-Ufff...- książę głośno wypuścił powietrze- Tak, ojcze. Już nie boli.
-Wyglądasz lepiej, niż wczoraj- wyznał szczerze monarcha, nie odrywając wzroku od swego dziecka.
-Jeśli wyglądam, jak trup, nie patrz na mnie- poprosił Hasan, chowając twarz w dłoniach. Wstydził się tego do jakiego stanu się doprowadził.
-Nie mów tak, Hasanie. Jesteś moim synem. Jesteś bardzo podobny do matki. Jesteś piękny- szepnął król, uśmiechając się do blondyna.
-Tęsknię za nią- wyznał Hasan, czując ukłucie w sercu. Kochał matkę. Cały czas.
-Ja również- przyznał Edward- Kiedyś znów ją zobaczymy. Teraz jeszcze nie czas, mój wspaniały książę.
-Na co? Na śmierć?
-Tak. Nie spiesz się.  

*#*#*#*#*#*#*#*

   Fryderyk siedział nad papierami, gdy nagle otwarły się drzwi. Szambelan spojrzał w ich stronę. Wszedł Chrystian. Sługa nie krył zdziwienia jego wizytą. Wstał i ukłonił się nisko:
-Wasza wysokość...
-Przeszkadzam ci?- spytał następca tronu.
-Nie... Skądże...- wyjąkał blondyn.
-Nie zajmę ci dużo czasu- stwierdził syn króla i podszedł do szambelana- Nie martw się. Nie zamierzam ci robić kolejnej awantury. Nie chcę, byś się bał.  
-Dlaczego miałbym czuć strach, książę?- zdziwił się służący, patrząc nieśmiało na królewicza. Brunet uśmiechnął się lekko:
-Emma już wyjechała. Odkąd pamiętam, pomagałeś jej.
-To przeszłość.
-"Przeszłość"- Chrystian podniósł brwi, drwiąc sobie z mężczyzny- Proponuję o niej nie zapominać. Nie popełnij kolejnych błędów.
-Postaram się naprawić, królewiczu- uśmiechnął się fałszywie Fryderyk.
-Przyszedłem w innej sprawie. Znalazłeś kogoś na miejsce matki mojej córki?
   Fryderyka bardzo to zirytowało. "Matki mojej córki". Blondyn przypomniał sobie po chwili, że to przecież on ją tu przywiózł. Sam zgotował sobie to piekło.
-Szukam, książę- odparł po chwili, zgodnie z prawdą, szambelan- Ale nie znalazłem jej jeszcze.
-To może być równie dobrze mężczyzna.  
-Jeśli znajdę nauczyciela dla twego syna, powiadomię cię.  
-Doskonale- Chrystian pokiwał głową, patrząc Fryderykowi nieufnie w oczy. Zmierzył go ostrzegawczym wzrokiem od góry do dołu i opuścił jego komnatę.

Duygu

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i miłosne, użyła 1878 słów i 10483 znaków.

4 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Duygu walczy o siebie , nie daje sobą pomiatać.

  • Duygu

    @AuRoRa Taki ma charakter :danss:  Myślę, że takim ludziom jest trochę łatwiej w życiu, bo można milczeć i siedzieć z założonymi rękami, a ona walczy o miłość  ;)

  • Margerita

    Emma sama jest żmiją i intrygantką łapeczka w górę i zapraszam do siebie ponownie

  • Duygu

    @Margerita Taka już jest Emma  :pissed: Dziękuję. Zajrzę do ciebie  ;)

  • Fanka

    Świetna część <3

  • Duygu

    @Fanka Dziękuję, słońce  :kiss:

  • Somebody

    Wspaniała część  <3

  • Duygu

    @Somebody Dziękuję, kochana  :kiss: