Miłość sensem życia cz. 4

Miłość sensem życia cz. 4-Wasza królewska mość, raczy wybaczyć... Jeśli nie podołam, to... co ze mną będzie?- wydusiłam, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji.  
-Co to ma znaczyć?- Edward wyprostował się na tronie, mimo ogromnego bólu kręgosłupa i zmarszczył brwi, patrząc na mnie lekko zmieszany. Pewnie dlatego, że do tej pory byłam dobrą kandydatką na nauczycielkę, a... co teraz? Czy rzeczywiście mnie wygnają?
-To wielka odpowiedzialność, a ja... jestem tylko zwykłą niewolnicą.- wymyśliłam na poczekaniu- Książę Oskar to twój wnuk, nie chcę  zawieźć ciebie, ani twego syna, ani księcia, czy też jego matki.
-Jeżeli uważałbym, że jesteś nieodpowiednim człowiekiem na to stanowisko, nie rozmawialibyśmy teraz- pouczył mnie z wyższością. No, tak... Wygłupiłam się, jak to ja.
-Wybacz, nie śmiałam cie pouczać.  
-Dostaniesz tę pracę- stwierdził, patrząc na mnie łagodniej, niż przed chwilą. Natychmiast podeszłam do króla, uklęknęłam przen jego osobą i ucałowałam skraj złotej szaty, którą z godnością na sobie nosił.  
-To dla mnie zaszczyt, penie- schyliłam głowę, na co monarcha popatrzył na mnie z uznaniem i gestem ręki rozkazał mi powstać z klęczek. Mimo, że cała trzęsłam się z wrażenia, wstałam.
-Niech ci się szczęści, Edyto- uśmiechnął się lekko- Możesz już wyjść.
    Skłoniłam się z szacunkiem i powoli opuściłam komnatę. Gdy tylko stanęłam przed wejściem, stres mnie opuścił. Wypuściłam ciążącą na mnie energię, którą miałam jeszcze przed chwilą w sali Edwarda. Dumnie wypięłam pierś do przodu, uniosłam głowę i poszłam do sali głównej, niczym paw: z gracją i wyniosłością. Może ta żmija, Katarzyna da mi już spokój?
    Idąc w stronę haremu, zobaczyłam pięknie ubraną kobietę. Miała na sobie rozłożystą suknie  w morskim kolorze, delikatna biżuteria lśniła w jej uszach, na smukłej szyi i długich, rękach. Widziałam kątem oka, że w sali głównej wszyscy się jej kłaniają. To nie była zwykła służąca, nie wyglądała na taką. Chodziła spokojnie i wywyższała się. Widząc jej postawę, przestałam byś, niczym ptak z wielkimi, kolorowymi piórami i schyliłam przed nią głowę. Czułam, ze na mnie patrzy. Zbliżyła się i spytała ciepłym, sympatycznym głosem:
-Kim jesteś? Nigdy cie tu nie widziałam.
   Jezu, czy ja wyglądam jak ropucha? Każdy pytam kim jestem...No, chyba człowiekiem, tak jak oni! W ostatnim momencie ugryzłam się w język i odparłam grzecznie:
-Jestem Edyta Estreicher. Król...-ucięłam, bo kobieta mi przerwała z uśmiechem:
-Ach, więc to ty! Cały zamek o tobie mówi. Będziesz uczyła mojego syna. Widzę, że trafił w dobre ręce.
    Spojrzałam w jej piękne oczy. Byłam mocno zestresowana.
-Pani... To dla mnie zaszczyt...- skłoniłam się.
-Nie dziękuj mnie, lecz królowi- zaśmiała się serdecznie.
-Już to zrobiłam, wasza...- nie dokończyłam, bo przybiegł do nas jakiś chłopiec i krzyknął w stronę księżniczki:
-Mamo, mamo! Kiedy pójdziemy do króla?
-Książę...- szepnęłam z ukłonem.
-Co robisz w moim zamku?- spytał Oskar, patrząc na mnie z dumą.
-Synu...- wtrąciła się Emma- To zamek władcy, a nie twój. Zostaniemy tu na chwilę.
-Jestem twoją nową nauczycielką, wasza wysokość- odpowiedziałam na pytanie, które padło z ust następcy tronu, jeszcze kilka sekund temu.
-Ty?- zmarszczył brwi- Niby dlaczego?- złapał matkę za dłoń- Dlaczego, mamusiu?
-Bo taka była decyzja króla Edwarda- przewróciła oczyma.
-Pani, wybacz, ale jeśli twój syn sobie tego nie życzy...- rzekłam trzęsącym się głosem.
-Oskar nie ma tu nic do powiedzenia- skinęła do mnie głową.
-Wole Kasię!- oburzył się pięciolatek, wystawiając do mnie język.
-Nieładnie!- żona księcia podniosła palec w stronę swego dziecka- Nigdy więcej nie traktuj nikogo w ten sposób, synu!
-Przepraszam...- spojrzał na mnie z żalem w oczach- Jak ci na imię?
-Edyta, książę- odparłam, uśmiechając się do niego lekko.
-A mogę mówić do ciebie "Kasiu"?- uparł się
    Zaraz, zaraz... Czy on ma zamiar nazywać mnie imieniem tamtej żmii? Ni pozwolę na to, jednak... cóż mogę zrobić? Moim obowiązkiem jest wypełnianie rozkazów księcia, więc co mam powiedzieć?
-Edyta to Edyta, Katarzyna to Katarzyna- westchnęła Emma. Ufff... Zadziałała w porę.- Idziemy!- stwierdziła rudowłosa kobieta, chwyciła syna za rękę i poszła do króla.  
    Gdy tylko zniknęła za rogiem, w korytarzu, dziewczęta zbiegły się i ustawiły wokół mnie. Chyba rzeczywiście jest coś ze mną nie tak...?
-Awansowałaś! Winszuję! Jak to zrobiłaś? Co powiedział król? Ile będziesz zarabiała?- przekrzykiwały się wzajemnie, byleby tylko uzyskać ode mnie odpowiedź.
-Ha!- krzyknęłam- Co wam się nagle stało? Jeszcze niedawno zwracałyście mi uwagę, że jestem mniej ważna od tej całej... Ka...- jej imię nie mogło mi przejść przez gardło "Kasiunia, Kasiunieńka" Phi!- Katarzyny- prychnęłam- A teraz macie czelność mi się nie kłaniać i mówić do mnie w ten sposób!- krzyknęłam zbulwersowana.
   Dziewczęta rozstąpiły się posłusznie. Chyba miałam rację?
-Szukam Pana Dawida, gdzie jest?- spytałam z zadowoleniem.
-Pojechał na targ- odparła jedna z niewolnic.
-Rozumiem... Kiedy wróci, przekażcie mu, że jestem w swojej komnacie- odwróciłam się na pięcie i wróciłam do siebie.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#

Kobieta księcia Chrystiana była już wraz z synem króla. Edward, jak zwykle przyjął ich z należnym szacunkiem.
-Jak się masz, mój drogi?- spytał czterdziestosześciolatek.
- Nie narzekam, panie.- uśmiechnął się Oskar, trzymając matkę za dłoń. Emma uśmiechnęła się szeroko, była dumna ze swojego dziecka.
-Usiądź obok mnie, książę- rozkazał zadowolony władca. Chłopiec posłusznie spoczął przy dziadku-Wiesz, że od jutra będzie uczyła cię inna pani?
-Tak...- odparł z niezadowoleniem- Wolę, żeby uczyła mnie Kasia!
   Monarcha spojrzał na niego... surowym wzrokiem. Emma spuściła wzrok, ze wstydem w podłogę, nie wiedząc  co powiedzieć.
-Co to ma znaczyć?- Edward zwrócił się do księżniczki.
-Panie, wybacz...- zaczęła się tłumaczyć.
-Jak ma czelność mi się sprzeciwiać?!- krzyknął, tak głośno, że Oskar zaczął patrzeć na jego wysokość z przerażeniem.
-To dla niego trudne, ale przyzwyczai się...- wydusiła.
-Nikt nie ma prawa przeciwstawiać się mojej woli, książę- król spojrzał na syna Chrystiana z wyższością- Nigdy więcej nie mów do mnie tym tonem!
-Wybacz...- spuścił głowę w ziemię- To się już nie powtórzy.
   Do drzwi komnaty króla zapukały straże.
-Wejść!- rozkazał panujący.
   Wszedł ochroniarz Edwarda, skłonił się i rzekł:
-Przybył książę Chrystian.
-Wprowadź!
    Strażnik opuścił pokój władcy, wszedł królewicz. Emma i Oskar pochylili głowy przed brunetem. Był ubrany w granatowy kaftan w kwieciste wzory.
-Panie...- uśmiechnął się do ojca.
-Zostawcie nas samych- powiedział surowo król, zwracając się do żony syna i ich dziecka.
-Jak sobie życzysz, wasza miłość- odparła z trudem kobieta i wraz z pierworodnym, opuściła komnatę.
-Coś się stało, ojcze?- Chrystian nie zrozumiał zachowania rodziciela.
-Tak, synu!- warknął monarcha- Nie życzę sobie, by twój potomek odzywał się do mnie w ten sposób!
-Czym zasłużył sobie na te słowa, panie?- przeraził się następca tronu. Rzadko kiedy widział ojca w ty stanie.
-Nie chce, by uczyła go pani Edyta. Stwierdził z wielkim wyrzutem, że woli starą nauczycielkę.
-wybacz mu. To jeszcze dziecko. Zmiany w jego otoczeniu są dla niego bardzo trudne, zrozum- książę usprawiedliwiał najdelikatniej jak tylko mógł.
-Śmiesz mnie pouczać, Chrystianie?- władca zmarszczył brwi i powoli wstał z tronu. Grymas na jego twarzy dał znać, że nie jest z nim dobrze. Edward zbliżył się do syna i spojrzał na niego z góry- skoro ty go nie nauczyłeś szacunku do mojej osoby, zrobię to ja!
-Panie, to nie tak...- zaczął królewicz, po czym głośno przełknął ślinę.
-Zejdź mi z oczu!- podniósł głos.  
-Ojcze, daj mi to wytłumaczyć...
-Wynoś się, Chrystianie!
   Brunet spojrzał mu w oczy z niedowierzaniem. Dlaczego tak się wściekł? Przecież jego dziecko ma dopiero pięć lat. Nie rozumie jeszcze wielu sytuacji. Nawet dorośli nie potrafią się pogodzić ze strata, a co dopiero Oskar. Chrystian ostatnio widział ojca w takim stanie jakieś dziesięć lat temu, gdy zmarła nałożnica Edwarda. Dała mu syna i córkę. Król ciężko zachorował i na wszystko się denerwował. Co w niego wstąpiło?
-Panie...- książę ukłonił się i wyszedł oszołomiony.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#

-Panie, Dawidzie!- zawołała jakaś blondynka o czarnych oczach, gdy tylko zobaczyła eunucha w haremie.
-Co znowu?- ziewnął rudowłosy mężczyzna.
-Pani Edyta kazała przekazać, że jest u siebie.
-Hmm...- poniósł brwi do góry- "Pani"... Czyli awansowała? Mądra dziewczyna. Mam inne sprawy na głowie, muszę iść do szambelana- stwierdził i szybko poszedł do owego człowieka.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#

   Komnata Fryderyka była bardzo mała. Znajdowało się tam tylko skromne biurko, przy którym właśnie siedział szambelan. Na drewnianej podłodze leżał ciemnobrązowy dywan w delikatne wzory. Stało też niewielkie łóżko i niska szafa, która nie zajmowała zbyt wiele miejsca.  
   Zagłębiony w lekturze, Fryderyk nawet nie usłyszał, gdy do jego pokoju wszedł Dawid.
-Panie...-skłonił się lekko ognistowłosy zarządca sali głównej.
-Dawidzie...- skinął do niego blondyn- Coś się stało?
-Z okazji urodzin księcia Chrystiana władca kazał urządzić zabawę. Masz jakieś konkretne pomysły co do uroczystości?
-Kompletnie zapomniałem!- złapał się za głowę- Nie przypomniałeś mi, jak zwykle!
-Bez obaw!- uśmiechnął się sługa- Wybrałem dziewczęta, które jutro zatańczą dla królewicza, zaplanowaliśmy jakie potrawy przyrządzić i...
-Same plany to za mało!- przerwał mu zażenowany szambelan- Po za tym... To za mało!- pochylił się nad stosem papierów i głęboko nad czymś się zastanawiał. Po chwili uśmiechnął się pod nosem i zwrócił się do Dawida:
-Przygotujcie księciu na noc którąś z dziewcząt. Ma być nie tylko piękna, ale też mądra, wykształcona i musi umieć się zachować! Nie potrzebna nam pusta małpa, bo takiej królewicz nie zechce. To musi być panna, która zawróci mu w głowie, bo Chrystian świata nie widzi po za Emmą, a to nie dobrze. Księżniczka musi mieć świadomość, że nie jest jedyna, a z resztą królewicz też. Wydobądź taką chodź by z podziemi! Znajdź ją i przyprowadź do mnie, a teraz odejdź, bo mam dużo pracy!- ponowił czytanie księgi.  
-Znam taką...- uśmiechnął się z dumą- Nie banalna uroda i wdzięk.
-Co to za dziewka?- spojrzał na niego z zaciekawieniem.


*********************************

I koniec czwartej części. Staram się, by było ciekawie. Osądźcie, proszę w komentarzach! :D

Duygu

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i miłosne, użyła 2019 słów i 11145 znaków.

4 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Ten malutki synek bardzo uparty ;) Przyjemnie się czyta , łapka

  • Duygu

    @AuRoRa Po mamusi  :D  Ale i tata zadziorny  ;)  Dziękuję za uznanie i łapkę  :przytul:

  • AlexAthame

    Całkiem inny klimat niż wszystko inne. Jestem pod wrażeniem. Jakby Dawid mnie potrzebował to jestem w swojej komnacie, a i proszę pukać. :P

  • Duygu

    @AlexAthame Ach, dziękuję  :beek:  Haha, przekażę mu  :lmao:

  • Margerita

    łapka w górę podoba mi się Edyta a Edward już nie

  • Duygu

    @Margerita Hah, dziękuję za łapkę. Miło mi  :D  Ano, król zazwyczaj jest surowy  :and:  Pozdrawiam!

  • Somebody

    Ach, więc książę i Edyta...? Fajnie, fajnie. Trzymam za nich kciuki <3

  • Duygu

    @Somebody Hmmm... Widzę, że coś podejrzewasz  ;)  Zobaczymy o kogo chodzi, jeśli mój sprzęt nie zawiedzie, jutro będzie kolejna część  :D