Miłość sensem życia cz. 22

Miłość sensem życia cz. 22-Powtarzam jeszcze raz: nie mam z tym nic wspólnego!- wrzasnęła wściekł Emma.
-Nie krzycz tak- wywróciła oczyma i spojrzałam na nią, jak na wariatkę- daj mi dowód ta no, co mówisz.
-Następna, która potrzebuje dowodów!- parsknęła śmiechem rudowłosa kobieta.
-Mówisz o sobie?- spytałam kpiąco- W końcu to ty oczekiwałaś tego od Chrystiana.
   Emma patrzyła na mnie z furią w oczach. Nie potrafiła mi wybaczyć niczego, co do tej pory zrobiłam. Każde moje słowo było, jak nóż wbijający się w jej serce. Wszystkie kłamstwa z moich ust, noc z księciem, fałsz. Było tego za dużo. Próbowała dusić to w sobie, lecz nie potrafiła... Uderzyła mnie w policzek. Nienawidzę jej! Stanęłam do pionu i krzyknęłam:
-Nikt! Nawet ty nie będziesz mnie tak traktowała!
-Wskoczyłaś mojemu mężowi do łóżka i myślisz, że ujdzie ci to na sucho?!- spytała zdenerwowana.
-Emmo!- usłyszałyśmy za sobą męski głos. Przeszedł mnie zimny dreszcz... to był Chrystian! Ukłoniłam się, a Emma patrzyła na niego z niedowierzaniem... Była na siebie zła, że znów mu podpadła. Ile jeszcze przed nią kłótni?
-Wyjdź stąd!- rozkazał książę, mierząc żonę surowym wzrokiem.
-Wasza...- zaczęła matka Oskara, lecz brunet jej przerwał:
-Nie chcę cię tu więcej widzieć, ogłuchłaś?!
   Spojrzałam na nią ukradkiem i uniosłam głowę dumnie do góry. Widziałam, że moja rywalka ma jeszcze ochotę dyskutować, ale Chrystian pozostawał nieugięty... Rzuciła na mnie spojrzenie mówiące: "Jeszcze mnie popamiętasz", po czym nie zaszczycając męża spojrzeniem, opuściła komnatę. Odetchnęłam z ulgą i widząc, że mój ukochany jest bardzo zdenerwowany, podeszłam i mocno go przytuliłam:
-Już, nie denerwuj się.  
-Nikt nie będzie cię tak traktował- ucałował mnie w czoło.

*#*#*#* 7 miesięcy później... *#*#*#*

   Dawid po długim szukaniu Oli, w końcu wpadł na nią na jakimś pustym korytarzu.
-Nie strasz, na Boga!- zawołała przestraszona.
-A propos Boga, myślałem, że cię stąd zabrał- zaśmiał się- Mamy do pogadania.
-O co chodzi?
-Fryderyk mnie ściga za to,że wyjawiłem księciu prawdę. Nie daje mi żyć!
-Trzeba było mu powiedzieć, żeby nie wchodził w układy z księciem Hasanem- rzekła bezmyślnie.
-Więc idź, skoroś taka mądra!- puknął się w czoło eunuch- Droga wolna!
-Ach, przestań!- westchnęła zniecierpliwiona.
-Co?
-Mów lepiej jakie masz co do niego plany.
-wiem, że jest teraz słabszy, tak jak i księżniczka. Zawsze mogli na siebie liczyć, mieli w sobie oparcie.
-Skoro tak...- zamyśliła się blondynka- Należy to wykorzystać! Pozbędziemy się ich oboje...- uśmiechnęła się tajemniczo.
-Co masz na myśli?- zaciekawił się kastrat. Wtem przybiegł do nich strażnik Duygu. Szybko oddychał, zmęczony biegiem.
-Panie Dawidzie!- wysapał mężczyzna.
-Zobaczyłeś ducha?!- zaśmiał się haremowy sługa.
-Nie... Duygu zaczęła rodzić...
   Aleks i Dawid spojrzeli po sobie zaskoczeni i jednocześnie z niemałym strachem.
-Za wcześnie!- stwierdziła Ola- Medyczka mi powiedziała, że poród ma się odbyć za dwa miesiące.
-Nieważne!- eunuch próbował opanować sytuację. Napięcie wiszące w powietrzu, nie dawało mu spokoju- Zawiadomcie księcia! Wezwałeś akuszerkę i medyczkę?!
-Tak- odparł szybko strażnik.  
-Królowi też dajcie znać!- rozkazał rudowłosy mężczyzna, po czym rozbiegli się w swoją stronę...

*#*#*#*#*#*#*#*

   Fryderyk układał księgi w kolejności alfabetycznej, w swojej komnacie, gdy nagle z wielkim hukiem otwarły się drzwi i do środka wpadł sługa.
-Co to ma znaczyć?- blondyn spojrzał na niego z wyrzutem- Nie przeszkadzaj mi w pracy...!
-To ważne... Faworyta księcia zaczęła rodzić...- rzekł sługa. Fryderyk upuścił z wrażenia książkę, którą chciał położyć na półkę. Spojrzał na niego z przerażeniem w oczach:
-Jak to...? Już?!
-Tak mi przekazano...
-Trzeba to przekazać księżniczce...- pomyślał głośno szambelan i wybiegł z komnaty. Kiedy stanął przed drzwiami sali jej wysokości, strażnik stojący przy nich, rzekł stanowczym głosem:
-Moja pani zakazała cię wpuszczać, panie...
-Zejdź mi z drogi!- warknął zbulwersowany blondyn i siłą wkroczył do pokoju Emmy. Zastał ją siedzącą na łożu. Śpiewała synowi kołysankę do snu.
-Czego tu szukasz o tej porze?- spytała wściekła, mierząc go surowym wzrokiem- Nie chcę cię widzieć! Wyjdź natychmiast, zdrajco!
-To zajmie chwilę...- wyjąkał Fryderyk- Duygu zaczęła rodzić...
-Jak to? Co ty gadasz?!- spojrzała na niego wielkimi oczyma i zerwała się z łóżka- Jesteś pewien?- podeszła do niego blisko.
-Słychać ją w całym zamku- pokiwał głową.
-Co się stało, mamusiu?- spytał Oskar zaspanym głosem, siadając na łóżku. Emma nie dosłyszała pytania syna. Patrzyła nie dowierzając na szambelana, jakby widziała największy cud świata... Czuła, że to jej koniec.  
-Mów mi o wszystkim o każdej porze dnia i nocy!- warknęła wściekła, przez zęby, dusząc w sobie złość- Muszę wiedzieć wszystko!

*#*#*#*#*#*#*#*

-Nie dam rady... Nie mogę...- jęknęłam zmęczona. To trwało już dobrze ponad siedem godzin! Ile jeszcze? Nikt mi nie powiedział, że może o trwać tyle czasu.
-Spokojnie, jeszcze trochę- odparła akuszerka ze stoickim spokojem- Policzę do trzech...
   Kobieta mówiła dużo, ale praktycznie nic do mnie nie docierało. czułam tylko tek okropny ból, przeszywający całe ciało i śmiertelne zmęczenie.
   Chrystian chodził niespokojnie przed komnatą. Bał się... Okropnie... Dlaczego? Bo jego matka umarła od razu po tym, jak urodziła córkę. Co będzie z jego ukochaną? Na myśl o tym, co może się stać, krew dopływała mocniej i szybciej biło serce.
-Ile jeszcze?- spytał zniecierpliwiony książę ze strachem w oczach, patrząc na Dawida.
-Nie wiem, wasza miłość- odparł beznamiętnym tonem eunuch- Nic im nie będzie, Duygu jest silna.
   Chrystian schował twarz w dłoniach, modląc się gorączkowo w duszy.  
-A jeśli...- zaczął z wolna następca tronu- Ona... Oni...
-Nie mów tak, wasza wysokość!- zawołał Dawid, kładąc dłoń na ramieniu królewicza. Chciał go uspokoić, widział że nie jest z nim dobrze- Duygu da sobie radę, a poza tym...- jego wypowiedź przerwał głośny płacz niemowlęcia. Chrystian spojrzał na kastrata z niedowierzaniem i oszołomieniem, po czym wbiegł do komnaty. Zauważył, że medyczka trzyma na rękach dziecko, owinięte w szary materiał. Podszedł powoli, na trzęsących się dogach i zajrzał nieśmiało do zawiniątka. Uśmiechnął się szeroko, widząc swoje dziecko na tym świecie. Było malutkie i takie... bezbronne. Płakało, ale książę się tym nie przejmował. To było normalne. Jedynie cieszył się, że je widzi, słyszy i czuje jego zapach. Z oczu Chrystiana spłynęły łzy szczęścia.
-Mam syna, czy córkę?- spytał roztrzęsionym z emocji głosem. Medyczka spojrzała na niego z promiennym uśmiechem na twarzy...


*************

Koniec części 22! Mam nadzieję, że Wam się spodobała, bo jest dość późno( jak dla mnie) i nie wiem, czy się udała... Ale dałam z siebie wszystko! :) A teraz głosowanie: do rodziny królewskiej dołączył książę, czy księżniczka? :) :) :) Jeśli chcecie, osądźcie część w komentarzach :D Całuski! :*

Duygu

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i miłosne, użyła 1349 słów i 7413 znaków.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Może synek? Tak szybko pcha się na świat ;)

  • Duygu

    @AuRoRa Może, może...  ;)

  • Margerita

    łapeczka w górę martwię się o Edytę że Emma kiedyś ją zabije.

  • Duygu

    @Margerita Jejjj! Dziękuję  :danss: Niestety, jest to  prawdopodobne...  :sad:

  • Somebody

    Jest bardzo dobra. Świetna robota  :bravo:  Oczywiście mam nadzieję, że to syn. Tak byłoby dla naszej Duygu najlepiej;)

  • Duygu

    @Somebody Dziękuję za uznanie  :kiss:  Miejmy nadzieję, że to książę  ;)  Pozdrawiam cieplutko!  :jupi: