Miłość sensem życia cz. 29

Miłość sensem życia cz. 29Nadszedł ranek. Oskar obudził się dosyć późno. Zazwyczaj spał krócej, bo matka budziła go na śniadanie. Samo to, że jej nie zastał po przebudzeniu, powinno go zmartwić, zaniepokoić. Jednakże on nie wiedział, gdzie jest Emma. Pomyślał, że z kimś się umówiła, może w końcu pogodziła się z jego ojcem. Prawda była inna. Ona już nie wróci. Chrystian nie miał powodów, by zawrócić powóz, którym jechała jego żona. Nie miał potrzeby jej przytulić, pocałować ją, ani uśmiechnąć się do niej. Nie chciał dłużej znosić jej zachowania. Co królewicz powie synowi? Przecież małe dziecko zauważy brak matki: pusta komnata, bardziej ponura, niż w deszczowy dzień, brak słońca, mimo że lśni na niebie, bo jest środek wiosny, brak aromatu jej delikatnych perfum, gdzie jej puszyste, kręcone włosy?
-Straż!- krzyknął zaspanym głosem, sześciolatek. Natychmiast na jego rozkaz wszedł sługa- Gdzie moja mama?- następca tronu przetarł zielone oczy.  
-Emmm... Mmmm...- jąkał się strażnik- Yyyy... Książę, twoja matka... jest... w...
  W tym momencie do komnaty wszedł Chrystian.  
-Ojcze!- zawołał radośnie chłopiec i podbiegł do taty. Wpadł mu w ramiona.
-Wyjdź- rzekł syn władcy w stronę sługi. Ochroniarz skłonił się i opuścił pomieszczenie, zamykając za sobą drzwi.
-Oni nie chcą mi powiedzieć, gdzie jest mama- oburzył się Oskar- Jakim prawem?!
-Nie denerwuj się tak- uśmiechnął się fałszywie, dwudziesto trzylatek, odgarniając dziecku włosy z twarzy.
-Gdzie mama? Była z tobą?
   Królewicz spojrzał na syna lekko zaskoczony. Oskar spytał o to z nadzieją w głosie... Tak wielką nadzieją. Czy była z nim? Nie. Czy będzie?  
-Nie- odparł bez wahania Chrystian- Twoja matka wyjechała z powrotem do Fantylii.
-Jak to?!- wrzasnął zaskoczony, sześciolatek, odsuwając się od ojca- Nie zabrała mnie ze sobą?!
-Synu...- Chrystian zaczął podchodzić do Oskara, ale ten się cofał.
-Nie kocha mnie już?!- spytał ze łzami w oczach książę, przerywając tacie wypowiedź.
-Jak możesz tak myśleć?- brunet uniósł brwi z zaskoczenia i przytulił dziecko.
-Dlaczego mnie nie zabrała?- załkał sześciolatek.
-Potrzebuję cię tutaj- królewicz spojrzał synowi w oczy z uśmiechem na twarzy- Jesteś dzielnym księciem. Pomożesz mi w wielu sprawach.
-Kiedy mama wróci?- Oskar nie dawał za wygraną.
-Ma wiele spraw do załatwienia- odparł Chrystian, usiłując się na spokój- Nie mówmy o tym. Szykuj się, za chwilę idziemy do króla.

*#*#*#*#*#*#*#*

   Ubrałam się w pomarańczową suknię, sięgającą do podłogi. Na szyi zawisł złoty naszyjnik, z czerwonym kamieniem. Aleksandra czesała moje włosy w skomplikowaną fryzurę.
-Kiedy przyjdzie Dawid?- spytałam zaciekawiona, stojąc przed lustrem.
-Niebawem powinien się zjawić, pani- odparła z uśmiechem moja przyjaciółka.
-Dobrze...- westchnęłam ciężko- Czy Emma już wróciła na swoje miejsce?
-Nie wiem, wasza miłość- zaśmiała się służąca- Być może, minęło już wiele czasu.
-Niech jedzie. Nie będę stawał jej na drodze do zamku.
-Nie jesteś zazdrosna, księżniczko?- zdziwiła się Ola, związując moje włosy czerwonym materiałem.
-O ten zamek?- prychnęłam- To ja jestem w zamku króla. Nie wygnali mnie, jak niepotrzebną kobietę z haremu- odwróciłam się do niej i uśmiechnęłam. Do drzwi zapukały straże- Wejść!
-Pani...- ukłonił się sługa- Przybył Pan Dawid.
-Wpuść go- kiwnęłam głową, nie przestając się uśmiechać.
   Do komnaty powolnym krokiem wszedł eunuch. Schylił głowę i rzekł:
-Chciałaś mnie widzieć, wasza wysokość...
-Tak. Zbliż się.
   Kastrat podszedł bliżej i przywitał się z Olą.
-Emma już dojechał do Fantylii?
-Niebawem tam dotrze- powiedział z uśmiechem, haremowy sługa.
-Dobrze- kiwnęłam głową- Stan zdrowia Hasana się polepsza?
-Z tego co wiem, jutro ma stanąć na nogi.
-Doskonale- uśmiechnęłam się szeroko. Zauważyłam niemałe zdziwienie na twarzach moich przyjaciół- Niech zacznie sobie przypominać, kto tu rządzi. I będzie rządził- dodałam z dumą.
-Oby to kiedyś książę Chrystian został władcą- Dawid pokiwał głową.
-Amen- szepnęłam- Musimy pozbyć się Fryderyka. Macie jakiś pomysł?
-Uduszę go, aby spotkam na drodze!- warknął wściekle rudowłosy mężczyzna, unosząc palec wskazujący.
-Nie takiego sposobu szukam- wywróciłam oczyma- To ma się odbyć po cichu.
-Masz zamiar go zamordować?- zapytała zszokowana Aleksandra.
-Rozlew krwi to jedyne rozwiązanie, by tu przetrwać i coś osiągnąć. Na początku, jednak muszę zostać wolną kobietą.
-O tym może zdecydować jedynie król- upomniał mnie delikatnie, eunuch.
-Nieprawda- uniosłam brew- Ja tego dopilnuję. Chrystian o wszystko zadba.
-Oby, pani- uśmiechnął się kastrat.
-Co to ma wspólnego z Fryderykiem?- dociekała Ola.
-Zrobił sobie ze mnie wroga. Na własne życzenie wpakował się do grobu. W końcu to on kazał mnie otruć.  
-Książę Chrystian nie wydał rozkazu, by go stracić- rzekł mężczyzna.
-Owszem Nie teraz, to kiedy indziej zginie z ręki kata. Macie wymyślić coś w najbliższym czasie. Musimy zacząć działać.
-Oczywiście, pani- skłonili się.

*#*#*#*#*#*#*#*

   Fryderyk wszedł do komnaty Hasana. Zastał go siedzącego na łożu, okrytego grubymi pościelami. Książę wyglądał coraz lepiej, ale nie czuł się zbyt dobrze.  
-Wasza miłość...- skłonił się szambelan.
-Podejdź- następca tronu zachęcił go gestem ręki, by się zbliżył. Sługa stanął przy łożu i spojrzał na niego z bladym uśmiechem- Nie wysilaj się...- wydusił słabym głosem, syn Edwarda- Zawiodłem... Nie jestem godzien być synem władcy. Genialnego króla...
-Nie mów tak, książę- Fryderyk czuł, jak łamie mu się głos- Jesteś silny...
-Skoro tak mówisz...- Hasan przeniósł na Fryderyka maślane spojrzenie- To chyba nie wiesz co zrobiłem.
-Każdy wie- z ust służącego padła bolesna odpowiedź.
-Idealnie- królewicz zakpił sam z siebie- Wyobrażasz sobie te rozmowy na targu? "Książę Hasan, syn króla Edwarda chciał się zabić, bo księżniczka Emma mu groziła".
-Skąd masz pewność, że to ona?
-Pod treścią widniał jej podpis.
-Skąd wiesz, że to ona się podpisała?
-A kto inny?- zdziwił się Hasan.
-Wróg- uśmiechnął się kwaśno, szambelan.
-Czyli?
-Twój brat.  
-Jak to?- spytał zszokowany siedemnastolatek, siadając wygodniej na łożu. Patrzył na służącego szeroko otwartymi oczyma- On... Chciał, bym się zabił?
-Tak.
-Ale... Przecież on... mnie uratował...
-Nie, książę. Zrobił to specjalnie, byś go nie podejrzewał.  
-Więc, co mam robić?
-Walczyć i nie okazywać słabości, tak jak zrobiłeś to przedwczoraj.  
-Tylko tyle?
-Aż tyle- Fryderyk poprawił księcia stanowczo- Słabość i chwila nieuwagi wystarczy wrogom, by cię zniszczyli.
  
*#*#*#*#*#*#*#*

   Chrystian i Oskar przyszli do króla. Ukłonili się przed nim z szacunkiem. Edward oparł się wygodniej na poduchach na łożu i uśmiechnął się do nich:
-Podejdźcie.
Następcy tronu stanęli przed jego wysokością.  
-Chodź, Oskarze- monarcha wyciągnął do wnuka ręce. Chłopiec usiadł mu na kolanach- Usiądź z nami, Chrystianie- władca kiwnął głową w stronę syna. Królewicz spoczął obok ojca.
-Wuj czuje się lepiej?- spytał słodkim głosem, sześciolatek.
-Spokojnie, nic mu już nie grozi- Edward poklepał Oskara po ramieniu- Cieszę się, że pytasz.
-Nie chcę, by działa mu się krzywda.
-Niebawem będziemy mieli gości- czterdziesto siedmiolatek zmienił temat rozmowy.
-Kto przyjedzie?- spytał Chrystian.
-Twoje siostry- odparł Edward z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Tak!- zawołał z radością sześciolatek- Ciotka Leokadia i Otylia! Stęskniłem się za nimi!
-Ja również, mój wspaniały książę- król przytulił chłopca z miłością.

*#*#*#*#*#*#*#*

   Fryderyk siedział na swoim niewielkim łóżku i myślał o Emmie. Nie wiedzieć czemu, martwił się o nią. Dojechała już? Czy, aby bezpiecznie? Może jego serce nadal było z nią, mimo że umysł kazał ją wykasować z pamięci, porzucić nadzieje o sojuszu i pamięć i wspólnych chwilach: dobrych, jak i tych złych.  
   Nagle otwarły się drzwi do jego pokoju i weszłam pewnym siebie, powolnym krokiem. Mężczyzna spojrzał na mnie zaskoczony, po czym zerwał się na równe nogi i skłonił w pas.
-Fryderyku- kiwnęłam do niego lekko głową- Widzę, że nie jesteś zbytnio zajęty pisaniem, czytaniem. Przerwę ci głębokie przemyślenia nad sensem życia. Co u twojej pani? Ach... Zapomniałam. Powinnam powiedzieć to w czasie przeszłym... Nie działacie już razem.
-Zapomniałaś, więc nie odniosłaś triumfu- uśmiechnął się wrednie szambelan- O wygranej się nie zapomina.
-Za to pamiętam doskonale o tym, że wyjechała stąd wczoraj- odwzajemniłam taki sam uśmiech, jak mężczyzna- To dopiero triumf.
-Krótki. Nie będzie siedziała tam wiecznie.
-Więc... zagrałeś przed nią niezależnego, silnego mężczyznę. Nadal jej potrzebujesz. Biedaczek. Myślisz o niej.
-Nie w takim sensie...- blondyn zaczął prostować wypowiedź- Po prostu ostrzegam cię.
-Nie potrzebne mi to. Zadbałam o przyszłość swoją i mojej córki.
-Cieszy mnie to. Przydadzą ci się zdolni ludzie, tacy jak na przykład Pan Dawid- zakpił z kastrata.
-Jest ze mną i pomaga mi.
-Oczywiście- zadrwił Fryderyk.
-Przemawia przez ciebie zazdrość, bo ty nie masz przy sobie nawet psa. Jesteś przy kimś. Jesteś więźniem Hasana.
-Którego chciałaś zabić, prawda?- Fryderyka nagle oświeciło.
-Ja?- zaśmiałam się- Co mnie on obchodzi?
-Zagraża księciu Chrystianowi.
-On? Jest młodszy i ma niepoukładane w głowie.
-Jesteś mądra- mężczyzna pokiwał głową z uznaniem- Postanowiłaś to wykorzystać. I na tym nie skończysz.  
-Zachowaj te przemyślenia dla siebie. Niech każdy zajmie się sobą.
-Będziesz robiła to do skutku... aż książę się nie zabije.
-Przelew krwi to najgorsze, co mogłabym zrobić.
-Więc niech cię diabeł nie kusi, pani. Obyś nie popełniła błędu, inaczej książę Chrystian o wszystkim się dowie.
   Nerwowo przełknęłam ślinę.
-Jeśli jeszcze raz odważysz się mi grozić, to przypomnę księciu o tym, że mnie otrułeś, a on pójdzie z tym do ojca. Król rozkaże cię zabić, a stamtąd trafisz przed Tron Boży. Zobaczymy co wtedy zrobisz i czy diabeł nie będzie kusił ciebie. W końcu masz więcej grzechów na koncie, niż ja- uśmiechnęłam się wrednie, po czym odeszłam do siebie z dumnie uniesioną głową.


*****************
Kochani! Witajcie po długiej przerwie! Cóż mogę napisać... Moje spóźnienie można uzasadnić jednym wyrazem: szkoła. Sami wiecie, jak to z nią jest  ;) Mam nadzieję, że nie gniewacie się na mnie. I jak podoba się Wam akcja w tym opowiadaniu? Obiecuję, że będzie się działo jeszcze więcej  :D Całuski i do następnej części!  :*

Duygu

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i miłosne, użyła 1917 słów i 11012 znaków.

5 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Fryderyk nie ustępuje . Niebezpiecznie buntuje Hasana  :smh:

  • Duygu

    @AuRoRa Oto jego mroczna natura...  :ninja:

  • Margerita

    łapeczka w górę  :bravo:

  • Duygu

    @Margerita  <3

  • AlexAthame

    Przepraszam, że i ja się spóźniłem. Część bardzo ciekawa. Intrygi, intrygi, intrygi przeplatane miłością, zazdrością i poczuciem obowiązku. Mam nadzieję że dobro zwycięży w twoim świecie, bo w tym jest tak sobie.    :bravo:

  • Duygu

    @AlexAthame Dziękuję za ciepłe słowa  :rotfl: Zobaczymy co życie przyniesie. Pozdrawiam!

  • Fanka

    :bravo: Kochana ! Świetnie opowiadanie! Z każdym kolejnym rozdziałem chcę więcej :kiss:

  • Duygu

    @Fanka Dziękuję bardzo, słońce  :danss:

  • Fanka

    @Duygu Oj nie ma za co  <3

  • Somebody

    Bardzo mi się podobała akcja w tym opowiadaniu. Wspaniale rozwijasz kolejne wątki :kiss:

  • Duygu

    @Somebody Dziękuję, kochana za tak ciepłe słowa  :jupi:  Mogę się tylko cieszyć  :danss: