Miłość sensem życia cz. 15

Miłość sensem życia cz. 15Kiedy nadszedł ranek, Emma ubrała się szybko we wczorajszy strój. Nie miała czasu na to, by zastanawiać się nad doborem biżuterii, kolorem cieni. Świadomość tego, że Chrystian będzie miał dziecko z inną kobietą, doprowadzała ją do szału. Wcale nie żałowała tego, co wczoraj zrobiła, mimo iż ukochany surowo zwrócił jej uwagę. Nienawidziła swojej przeciwniczki za to, że kłamała, patrząc jej w oczy. Miała wrażenie, jakby żmija pluła jej w twarz jadem. Trucizną... Rudowłosa kobieta czuła, jak braknie jej tchu, potem zwalnia bicie serca, zaczyna się dusić... Czy ktoś zdoła ją uratować, by nie umarła? Czy istnieje na to lekarstwo, które podoła jej bezsilności?
   Matka Oskara wyszła prędko z pomieszczenia, w którym pragnęła pozostawić swoje smutki i modlitwy. Była to jej komnata. Emma poszła w stronę pokoju Fryderyka. Musiała zawiadomić go o tym co zaszło. Kiedy tylko stanęła przed drzwiami jego sali, straże otwarły jej drzwi. Żona księcia zastała blondyna, siedzącego na łóżku. Gdy ją zobaczył, natychmiast wstał i ukłonił się.
-Musimy porozmawiać...- wydusiła z trudem członkini dynastii Wartonów.  
-Widzę, że stało się coś złego, pani- stwierdził szambelan, zerkając ze zmartwieniem na Emmę. Czuł, że chodzi o coś poważnego i nieodpowiedzialnego...
-Znalazłam tę... kobietę. W sumie to... zawsze była pod nosem- zielonooka dziewczyna zmarszczyła brwi, starając się nie myśleć o wczorajszych wydarzeniach.
-Kto to? Natychmiast się nią zajmę!- odparł hardo.
-Już to zrobiłam...
-Wasza miłość...?- przeraził się sługa- Zrobiłaś coś niestosownego?
-Nie- wzruszyła ramionami, rzucając na rozmówcę beznamiętne spojrzenie.
-Co to znaczy, księżniczko? Jak mam to zrozumieć?- blondyn zaczął panikować.
-Pobiłam ją- z ust Emmy padła krótka odpowiedź. Szambelan otwarł usta ze zdziwienia. Patrzał na swoją panią ze zmieszaniem, nie wiedząc co ma rzec. Wiedział, jednak że nie może myśleć na ten temat nic innego, jak to, że to posuniecie było nierozsądne.
-Wasza wysokość...- zaczął z wolna mężczyzna- chcesz mi powiedzieć, że... ona...
-Żyje- wywróciła oczyma.
-Kim jest ta dziewka?
-Duygu...- zdołała odpowiedzieć.
-J...Jak... to możliwe?- blondyn podniósł brwi ze zdziwienia- Pani, dlaczego mnie nie zawiadomiłaś?
-Nie wiedziałam, że chodzi o nią! Zuzanna przekazała mi, że nałożnica jest w łaźni, więc... poszłam. Tak kazało mi serce.
-Nie serce, lecz diabeł- westchnął Fryderyk- Bez względu na to kim byłaby ta kobieta, nie powinnaś tak postępować. To było zbyt niebezpieczne, gdyby ktoś cię nakrył...
-Chrystian i tak wie, że to ja- przerwała mu zmęczona jego upominaniem.
-Nie...- szambelan pokręcił głową, nie dowierzając.
-Na domiar złego... Ta dziewczyna jest w ciąży...- wydusiła Emma, czując jak do oczu napływają jej łzy.
-Księżniczko!- zawołał przerażony blondyn, wytrzeszczając na nią swe duże oczy- To... niemożliwe. Na pewno coś knują, a Dawid maczał w tym palce!
-Prze... Przecież... Wczoraj po... powiedział mi... mi tak Chr... Chrystian...- wyszlochała, chowając twarz w dłoniach- Jestem tak słaba, że... nie mam siły... żyć...
-Musisz żyć, pani- Fryderyk podszedł do rudowłosej kobiety i podał jej chusteczkę, która leżała na jego biurku. Księżniczka otarła łzy- Twój syn cię potrzebuje. Nawet jeśli Duygu urodzi księcia... Oskar będzie w sercu królewicza najważniejszy!  
-Nie mogę już dłużej tego ciągnąć, Fryderyku...- spojrzała mu błagalnie w oczy- Pomóż mi, albo ze sobą skończę...!

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Książę Hasan siedział na wielkim, ciemnym łożu, które stało pod oknem. Komnata miała przygnębiającą barwę, gdyż nawet ściany były w kolorze dymu. Jedynie beżowa kanapa sprawiała, że szczęśliwemu człowiekowi chciało się w niej przesiadywać. Jednakże królewicz miał charakter podobny do ścian, łoża i dywanu w swoim pokoju.  
   Hasan to siedemnastoletnie, najmłodsze dziecko króla Edwarda. Był podobny do matki. Odziedziczył po niej jasne, blond włosy, które prawie sięgały do ramion. Miał szare oczy, które były zmęczone ciągłym patrzeniem na śmierć i ból rodziny.  
   Jego matka zmarła kilka lat temu, z powodu zatrucia. Okazało się, że ktoś dolał jej do wody, silnej, niebezpiecznej substancji. Nie udało się uratować Rozalii. Hasan miał żal do ojca. Uważał, że to jego wina. Sądził też, że ojczym nigdy go nie kochał. Miał żal do brata, który był ulubieńcem władcy. Razem z Chrystianem nie spędzali zbyt wiele czasu, ich relacje były sztuczne, przy wysoko postawionych ludziach państwa, zgrywali kochających się braci. Chrystian chciał naprawić relacje z bratem, lecz blondyn nie miał na to ochoty. Panicznie bał się chwili, gdy najstarsze dziecko króla zasiądzie na tronie. Zasady mówiły, że nowy władca musi zabić swoje rodzeństwo, by nie zagrażało mu w drodze po władzę. Dlatego, Hasan tak bardzo chciał zająć miejsce ojca. Chciał ocalić skórę. Był uparty w dążeniu do celu.
   Kiedy szarooki mężczyzna siedział na swoim łożu, gdy nagle usłyszał pukanie do drzwi. Spojrzał zmęczonym wzrokiem w stronę wejścia i krzyknął:
-Wejść, straże!
Posłusznie wszedł jego niski, chudy ochroniarz o bujnej czarnej brodzie i rzekł:
-Książę... Kazano mi przekazać, że stan władcy się pogorszył...
   Hasan spojrzał na niego zszokowany. Zamarł i patrzył na mężczyznę, jakby ktoś go zaczarował. Po chwili, jednak otrząsnął się i szybko pobiegł do komnaty ojca. Nie zwracał uwagi na to, że wszyscy szeptali między sobą i skazywali Edwarda na śmierć. Nigdy nie interesowało go to, czy ktoś się przed nim ukłonił, czy też ma kaprys i tego nie zrobił, a już na pewno nie teraz... Bał się, że sny o jego śmierci, wkrótce się spełnią.
   Królewicz wpadł do pokoju ojca i spojrzał w jego stronę. Król leżał nieprzytomny w swoim łożu, a medycy przygotowywali jakieś śmierdzące wywary i maści na plecy. Po dłuższej chwili, wzrok Hasana padł na brata, który oparł się o obramowanie łoża i wpatrywał się w ojca, jakby widział Anioła. Chrystian wylewał łzy nad umierającym ojcem. Czuł, że jest bezsilny, gdyż nie pozwolono mu dotykać żadnych lekarstw. Nie mógł nawet podać ich Edwardowi, którego trawiła wysoka gorączka...
-Chrystian?- blondyn stanął obok brata i spojrzał mu z przerażeniem w oczy.
-Hasanie...- brunet przeniósł swój wzrok na następcę tronu i uśmiechnął się blado- Nie pytaj mnie, proszę... To się stało tak nagle, jeszcze kilka dni temu rozmawialiśmy. Ojciec czuł się... jak dawniej... Nie skarżył się na plecy... Nie miewał silniejszych bóli...- zaszlochał brązowooki mężczyzna- Nie wiem jak mogę mu pomóc... Nie pozwalają mi, Hasan... Ile jeszcze mam cierpieć? Za jakie grzechy...?
- Uspokój się- rzekł szczerze siedemnastolatek, łapiąc brata za ramiona- Na pewno jest jakieś wyjście. Ojciec...- do oczu napłynęły mu łzy. Nie potrafił ich powstrzymać... To było silniejsze od niego- Ojciec... Jest silny. Podoła chorobie... Nikt nam go nie zabierze, rozumiesz?!- krzyknął, patrząc mu w oczy- Nikt!
-Nie krzycz, to nie pomaga...- wydusił Chrystian i mocno przytulił brata, jakby chciał poczuć, że nie jest sam, że mają siebie nawzajem.
-Niedawno matka, a teraz...- zaczął, lecz Chrystian wyrwał mu się z uścisku i spojrzał w szare tęczówki Hasana:
-Nie mów tak! Król teraz nie umrze. Nie umrze, bo nie może...  
-Każdego kiedyś to czeka, Chrystianie!- młodzieniec zawył z rozpaczy, patrząc bratu bezsilnie w oczy- Nie wytrzymam tego! Nie wytrzymam! Nie!- zawołał i usiadł na dywanie, chowając twarz w dłoniach. Do księcia Chrystiana podszedł jeden z medyków i szepnął:
-Wasza miłość, pozwoli że odprowadzę was do komnat. Jesteście zmęczeni, władca również.
-Wyjdzie z tego?- spytał cicho najstarszy syn monarchy.
-Miejmy nadzieję...- westchnął lekarz- Na razie nie mogę nic powiedzieć. wiem tylko, że król ma wysoka gorączkę i bóle pleców się nasiliły... Trzeba czekać, książę.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Leżałam w lecznicy, uśmiechając się z radości. Tak bardzo ucieszyłam się na wiadomość o dziecku, że rany przestały mnie boleć. Od czasu do czasu czułam ukłucie z tyłu głowy, ale twarz dzięki maściom, powoli zaczynała wyglądać lepiej. Najważniejsze było dla mnie nowe życie, które nosiłam pod sercem. Musiałam dbać przede wszystkim o nie, a nie o swój wygląd. totalnie nie przejmowałam się tym, że już drugi dzień jestem w tej samej sukni i jedynie rozczesałam włosy. Nie malowałam się, nie założyłam biżuterii. Połowę dnia spędziłam na wymyślaniu imienia dla dziecka, choć i tak to król wybierał imię. Próbowałam wyobrazić sobie, jak będzie ono wyglądać, gdy się urodzi. W tamtym momencie, na mojej twarzy widniał szeroki uśmiech.  
   Z głębokich rozmyśleń wyrwało mnie skrzypienie, otwierających się drzwi. Spojrzałam w ich stronę i zauważyłam Dawida. Przykryłam się bardziej ciepłym kocem i uśmiechnęłam do niego.
- Co cię sprowadza?
-Król gorzej się poczuł- wyznał od razu eunuch, łapiąc się za głowę.
-Mój Boże!- przeraziłam się- Co z nim?
-Ponoć dostał gorączki i coraz gorzej z jego kręgosłupem...
-Wielki Jezu!- westchnęłam- Jak się czuje Chrystian?
-Tyle razy ci mówiłem...- zaczął zdenerwowany.
-Królewicz- przerwałam mu, wiedząc że to miał na myśli.
-Jest załamany. Książę Hasan również. Zamknęli się w komnatach i nie chcą nikogo widzieć.
-Dziwisz się im? To musi być okropne uczucie. Widzieli w jakim stanie jest władca?
-Książę Chrystian był tam blisko godzinę...
-Mój biedny książę...- westchnęłam zmartwiona.
-A ty, jak się dziś czujesz?- kastrat szybko zmienił temat rozmowy.
-Dobrze- uśmiechnęłam się.
-Dbaj o siebie!- odwzajemnił uśmiech- Pamiętaj, że dziecko jest najważniejsze. Musisz zgłaszać, jeśli źle się poczujesz i uważaj na to co jesz! Nie możesz się przejadać, musisz dużo pić, żebyś mi tu nie zemdlała, wypoczywać, ale bez przesady, długo spać i...- zaczął wymieniać, ale przerwałam mu zbulwersowana:
-Już o tym wiem! Każdy o tym wspominał!
-i właśnie o tym chciałem powiedzieć!- pogroził mi palcem- Nie denerwuj się tak często, bo to nie służy wam obojgu.
-Mogę zostać sama?- spytałam zmęczona.
-Już idę. Śpij dobrze- powiedział cicho i wyszedł z lecznicy. Kiedy tylko wyszedł przewróciłam oczyma i westchnęłam ciężko. Rozumiem, że jestem ważna, ale żeby mówić mi coś dziesięć razy w ciągu jednego popołudnia?! To chyba przesada! Wygodnie oparłam się na poduszkach i wkrótce zasnęłam...


******************
Udało mi się dodać kolejną część :) Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Bardzo proszę o wyrażanie swoich opinii w komentarzach. :D Całuję! :*
                                                                                                        ~Duygu

Duygu

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i miłosne, użyła 1960 słów i 11083 znaków.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Oby z Edytą było wszystko w porządku, łapka

  • Duygu

    @AuRoRa Będzie się działo w życiu wszystkich z zamku  ;)  Dziękuję  :danss:

  • Margerita

    łapaka w górę biedna Edyta ale chyba żyje

  • Duygu

    @Margerita  Tak, każdy ją ściga. Miejmy nadzieję, że to przetrwa... :ninja: Dzięki  :danss:

  • Somebody

    Twoja pierwsza ocena w tym roku szkolnym to 6 ode mnie ;)

  • Duygu

    @Somebody Dziękuję za tak wysoką ocenę. W tym roku, szóstka z języka polskiego, na pewno mi się przyda  :danss:  Pozdrawiam! <3