Miłość sensem życia cz. 65

Miłość sensem życia cz. 65-…Zuzanna pojechała wraz z Leokadią. Ponoć Emma wszystko zorganizowała. Król się nie sprzeciwiał. Mogą knuć za naszymi plecami. Nie mamy w zamku księżniczki żadnego swojego człowieka. Fryderyk i Emma połączą siły. Natalia stała się silniejsza, Hasan jest bardziej pewny siebie, mając ją przy sobie. Pani… nie wiem, jak to się stało, że o niczym nie wiedzieliśmy…
  Myślałam, że zemdleję. Szymon był bezpieczny i to mnie uspokoiło. Wygnanie jego matki sprawiło, że poczułam, jak dostaję skrzydeł, mogę polecieć, tam gdzie zapragnę i nic, ani nikt nie stanie mi na drodze do szczęścia. Nagle, niespodziewanie, jak pożar, znów nadciągnęły czarne chmury, przykrywając niebieskie niebo i jasne słońce. Ostatnie promienie ciała niebieskiego walczyły z burzowymi obłokami. Kiedy lunie deszcz i zacznie grzmieć?... Nie chcę wiedzieć… Nie byłam pewna niczego. Pustka w głowie nie dawała mi żyć. Nawet nie miałam siły zadawać sobie pytań. Dlaczego? Nikt, kto mnie wspierał, nie znał na nie odpowiedzi. Westchnęłam ciężko:
-Jakim cudem król się na to zgodził?- wstałam z łóżka i podeszłam do przyjaciół.
-Pani… Księżniczka Emma poszła do niego i…- zaczął eunuch, lecz przerwałam mu wrzaskiem, przypominając sobie o ważnej rzeczy:
-Jakim prawem ty pozwoliłeś na to, by Zuzanna pojechała z Leokadią?!
-Wasza… wasz mi…. Wasza miłość- sługa nie spodziewał się tego pytania. Spojrzał na mnie z zakłopotaniem. Rzucił krótkie spojrzenie nieporozumienia na Olę. Dziewczyna jedynie kiwnęła głową, na znak, że nie ma, co się ze mną sprzeciwiać.
-To ty jesteś zarządcą haremu, Dawidzie! Masz spisy wszystkich, którzy pracują w tym zamku i w każdym innym! To ty wiesz o wszystkim! Słysząc plotki wśród dziewcząt, powinieneś natychmiast pójść do króla i zakazać mu tego!  
-Pani, śmiem podejrzewać, że książę Chrystian, również nic o tym nie wiedział…- mężczyzna próbował się bronić.  
-Owszem, nie wiedział, bo on ma na głowie sprawy państwowe!- krzyknęłam wyprowadzona z równowagi- Nie mamy teraz czasu na takie błędy, to nie ten moment! Trzeba być czujnym- to nasza główna zasada! Jesteście moimi oczami i uszami, gdy nie ma mnie w zamku! Przynajmniej, tak miało być…
-Wybacz, pani…
-Nikt już niczego nie zmieni!- warknęłam, odwracając się do nich plecami- Zuzanna to wierny piesek Emmy. To ona cały czas mnie szukała, przez nią mogłam stracić córkę…- szepnęłam, patrząc na śpiącą Antoninę- Jak mogliście do tego dopuścić?
-Księżniczko…- zaczęła Aleksandra, uspokajającym tonem- Król na pewno wziął pod uwagę swój rozkaz i nie pozwoli słać listów.
-Myślisz, że nagle wszyscy się go posłuchają?- pokręciłam z niezadowoleniem głową. Westchnęłam ciężko, zamykając powieki- Jest tylko jedno wyjście, by uchronić się przed kolejnymi brudnymi intrygami… Trzeba tam kogoś posłać.  
-Ale kogo, pani?- spytał cicho Dawid, przeczesując nerwowo swoje mokre, rude włosy.
-Wasza w tym głowa. To wy zawiniliście. Ja zajmuję się córką i księciem Szymonem. Poza tym źle się ostatnio czuję…
-Księżniczko, a może by tak… Co jakiś czas wysyłać tam mamkę?
-I co? I, że niby przekazuje informacje o księciu? O tym będzie informował ją ojciec.
-Nie mamy, komu ufać.
-Gdyby Aleksander żył, wyjechałby razem z nią…- do oczu napłynęły mi łzy.
-Pani… przecież księżniczka została wygnana, bo…- kastrat ugryzł się w język, nie chcąc sprawiać mi przykrości.
-Myślisz, że na długo by tu pozostała? To miejsce kojarzy jej się tylko z bólem i strachem.
-Masz rację, pani…- westchnęła blondynka, patrząc z bezradnością w oczach na Dawida, który miał wzrok wbity w bladą ścianę, znajdującą się naprzeciw niego.  
-Wracajcie do siebie i przemyślcie to. Nie mamy czasu. Daję wam dwa dni. Musicie mi przynieść odpowiedź! Nie wyślę tam was, bo Leokadia dobrze was zna. Mnie, również… To musi być zwykły człowiek, ale mądry!
-Tak jest, pani…- skłonili się i wyszli powoli z mojej komnaty.
  Złapałam się za głowę, czując ponowne uderzenie zimna. Gorączka się powiększała, ale nie miałam ochoty siedzieć pośród czterech ścian i sama myśleć o tym, dlaczego te informacje do nikogo nie dotarły.  
-Hanno!- zawołałam w stronę drzwi. Do pokoju natychmiast weszła wysoka dziewczyna o mocno kręconych, czarnych włosach.- Zostań z dziećmi, ja muszę wyjść!
  Wyminęłam ją i pospieszyłam do Otylii. Tylko ona mogła pomóc mi się uspokoić. Znała moje troski, zmartwienia, była uczciwa. Kiedy szukałam pomocnej dłoni, zrozumienia, zawsze to ona dawała mi ciepło i nadzieję. Z Chrystianem nigdy nie mogłam porozmawiać o wszystkim, co mnie trapi. Był synem króla, mężczyzną, nie zawsze rozumiał kobiece problemy. Tym czasem jego siostra była jedyną osobą, której mogłam się zwierzyć z trudności. Ona sama czuła na sobie podejrzliwy wzrok innych ludzi i było jej z tym źle. Nie miała chwili prywatności, zawsze ktoś wściubiał nosa w nie swoje sprawy. Zatem rozumiała mój lęk i służyła mi pomocą.  
  Powoli weszłam do jej komnaty. Zazwyczaj zastawałam ją, czytającą jakąś grubą, starą księgę. Tak było i tym razem.
-Pani- schyliłam głowę- Możemy pomówić?
-Jeszcze pytasz!- uśmiechnęła się serdecznie i poklepała delikatnie w wolne miejsce na łożu obok siebie. Spoczęłam ciężko na łóżku i głęboko wciągnęłam powietrze, jakbym była rybą na lądzie, nie mogącą oddychać. Spojrzałam jej nieśmiało w oczy i zauważyłam zrozumienie w jej tęczówkach. Pokiwała głową.- Kto ci znów przeszkadza, moja Duygu?
-Wiedziałaś o tym, że Zuzanna wyjechała z twoją siostrą do zamku?
  Blondynka spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczyma. Zmarszczyła brwi, nie dowierzając.  
-Twój ojciec się na to zgodził…- dodałam z nutką drwiny w głosie. Pokręciłam głową z niezadowoleniem.
-Ojciec?- wydusiła, patrząc na mnie ze zdziwieniem. Była w totalnym szoku, jak ja! Nie mogłam uwierzyć, jak to możliwe, że nikt oprócz Zuzanny, Leokadii, Emmy i Edwarda o tym nie wiedział. Plan idealny, tak samo, jak wykonanie… Tylko pozazdrościć sprytu i… głupoty… Tego drugiego, raczej nie.
-Prędzej, czy później i tak wpadną. To, że tam pojechała ma swój cel.
  Niesamowite!- krzyknęłam w duchu z ironią- Cóż za błyskotliwa odpowiedź i niewyobrażalnie wielka inteligencja!
-Pani, pomóż mi!- przeszłam do rzeczy, inaczej rozmawiałybyśmy o sprawach wiadomych.- Jak nie dopuścić do kontaktu Emmy i twojej siostry? Chcą się mnie pozbyć…
-Emma nie dogada się z Fryderykiem.- Otylia puściła mi oczko z szerokim uśmiechem na twarzy. Chwyciła moją dłoń.- Nie zaufa mu, po tym, co zrobił jej i Aleksandrze. Stracił swoją dumę i pewność siebie. Nie jest zdolny do wyjazdów, pokonanie najniższych schodów bardzo go męczy, a co dopiero mówić o cichych intrygach, wymagających sprytu i sprawności fizycznej…
-Kto służy Emmie?- spytałam z lękiem w głosie. Była żoną księcia, matką następcy tronu, z pewnością miała więcej ludzi u boku, niż ja…
-Zuzanna.- wzruszyła ramionami.- Gdyby ktoś z zamku wiernie jej służył, nie pisałaby do mojej siostry.
  Otylia była piekielnie mądra. Uśmiechnęłam się do niej z wdzięcznością.
-Emma nie potrafi rozmawiać z ludźmi, więc nigdy ich nie zdobędzie. Ty jesteś dobra dla ludu, dotrzymujesz obietnic. Tym też do dziś masz mojego brata i będziecie razem do końca swoich dni. Chrystiana wychował Aleksander, a on mówił: "Ważne są ludzkie cechy i przewaga nie liczebna, lecz jakościowa. Możesz mieć dwa tysiące totalnych łajdaków, którzy biorą udział w wojnie, a możesz mieć dwustu doskonale przygotowanych pod każdym względem. To, czy wygrają, zależy od nich i od ciebie. Od przywódcy”. Nie ważne jest, więc dla mojego brata, co osiągnęła Emma. Wygnał ją, mimo że jest jego żoną i matką jego jedynego syna.- rzekła przekonująco.  
  Uśmiech nie znikał mi z twarzy, do czasu, aż powiedziała: "jego jedynego syna”. Westchnęłam z bezradnością i spojrzałam jej głęboko w oczy:
-Czy Chrystian żywi do mnie urazę, że nie dałam mu następcy tronu?  
-Żartujesz?- zaśmiała się, szczerze rozbawiona- Jest z tobą szczęśliwy, czekał na ciebie całe życie! Twoim zadaniem jest co?
-Zająć się Antoniną…- uśmiechnęłam się, znając odpowiedź. Od czasu, gdy tu przyjechała, była tylko jedna możliwość odpowiedzenia na to pytanie.
-I Szymonem.- pokiwała głową- Dawid, Aleksandra i ja znajdziemy kogoś, kto wyjedzie do zamku na wszelki wypadek. Będę miała oko na to, co się tu dzieje. Znajdę wierne straże i będziemy mieć u siebie każdy list, który zostanie tu dostarczony. Każdy!  
-Dziękuję, pani. Sama bym tego nie zrobiła.
-Chrystian też ma oko na wszystkich. Znienawidził Leokadię i dobrze wie, co tu się święci. Bądź spokojna.  

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

  Edward siedział na tronie i uważnie słuchał Fryderyka. Królowi zależało na dobrej decyzji. Nie chciał zranić córki, znał jej wrażliwość, była delikatna. To wybór na całe jej życie.  
-Myślisz, że Pan Sebastian to odpowiedni kandydat na męża dla Otylii?- spytał po raz kolejny władca, chcąc się upewnić.  
-Tak, panie…- westchnął szambelan, czując coraz większe zażenowanie tym tematem. Powiedział o nim już chyba wszystko, co powinien powiedzieć.- Nikt nikły nie powiedział o nim złego słowa. To bogaty, dobrze wychowany magnat. Ma trzydzieści lat na karku, więc trochę jeszcze pożyje Nie chcesz, przecież, by twoja córka szybko została wdową… Jest odważny, wierny tobie i całej twojej rodzinie. Księżniczka Otylia nie mogłaby wymarzyć sobie lepszego męża. Zapewniam, ze nie zawiedziesz się na nim.  
-Jego ojciec był doskonałym wojownikiem…- myślał monarcha, przeczesując delikatnie swoją siwa brodę.- Czym teraz zajmuje się ten mężczyzna?
-Ma swoje ziemie, szkoli młodych chłopców do wojska. Jest ambitny. Mieszka sam.
-Nie miał żadnej kobiety?
-To nie jest zwykły chłop, tylko magnat. Byłoby o tym głośno…- odparł Fryderyk, wzruszając ramionami.
-Niech jutro do mnie przyjedzie!- uśmiechnął się Edward- Wezwij do mnie Otylię, pomówię z nią o tym. Musi mieć świadomość, z kim spędzi resztę życia… Oczywiście, jeśli to, co mówisz, jest prawdą, bo jeśli nie…- spojrzał mu głęboko w oczy- Zapłacisz za kłamstwo.  
-Znam zasady, panie.- odparł bez zawahania sługa, schylając głowę.
-Możesz odejść.- król machnął do niego niedbale ręką. Fryderyk westchnął ciężko, wychodząc powoli z komnaty władcy.

Duygu

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i miłosne, użyła 1975 słów i 10838 znaków.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Margerita

    łapka w górę to najważniejsze że Szymek bezpieczny

  • Duygu

    @Margerita Maleństwo na to zasługuje :)  <3

  • Margerita

    @Duygu zgadzam się

  • Somebody

    Wesele! Uwielbiam śluby w czytadłach. Szczególnie aranżowane. Dają tak wiele możliwości. Trzymam kciuki za twoją wenę :kiss:

  • Duygu

    @Somebody Hurra!  :jupi:  A, dają duuużo możliwości  ;)  Dziękuję, kochana.  <3  Jest ze mną przez cały czas  :D