Miłość sensem życia cz. 9

Miłość sensem życia cz. 9Do swojej komnaty wezwał mnie król. Zastanawiałam się czego ode mnie chce. Może on też zna prawdę? Tylko dziewczęta z haremu o mnie plotkowały, a może... aż? Po nich można było spodziewać się naprawdę  wszystkiego. Były gotowe pozabijać się nawzajem, byle by tylko coś zdobyć i... przetrwać. Tak. W tym zamku często lała się krew, bo niewolnice kłóciły się o to, która jest ładniejsza, która ładniej śpiewa, albo która urodzi księciu syna. Ha, to bardzo ciekawe, ponieważ żadna z nich nie była w alkowie.
   Poprawiłam suknię z ciemnozielonego materiału w złote kwiaty i weszłam do komnaty władcy. Siedział przy swoim biurku zgarbiony i zmęczony. Czasem, gdy widziałam go w tym stanie robiło mi się go szkoda. Ukłoniłam się nisko i powiedziałam:
-Wzywałeś mnie, panie...
   Władca spojrzał na mnie i rzekł słabym głosem:
-Wejdź, Edyto.
   Zmarszczyłam brwi. Nie jestem tą samą dziewczyną, co kilkanaście godzin temu, jeszcze wczoraj. Jednakże, skąd monarcha miał o tym wiedzieć? Z tego co powiadał mi Chrystian, ojciec nie chce z nim rozmawiać.
-Trzeba zmienić ci imię, gdyż jesteś teraz w moim zamku. Zostaniesz tu na zawsze. Masz zapomnieć o przeszłości. Nie wrócisz do domu- powiedział stanowczo.
-Książę już się o to zatroszczył, wasza wysokość. Twój syn zmienił mi imię- odparłam, patrząc mu w oczy.
-Doprawdy?- podniósł brwi ze zdziwienia- Tak, więc... jak ci na imię?
-Duygu.
-Duygu...- powtórzył z lekkim uśmiechem- Pięknie. "Wrażliwa, mająca niezwykłe uczucia". Widocznie na to zasłużyłaś.
-Zawstydzasz, mnie panie- schyliłam nisko głowę.
-Jak miewa się mój wnuk?- spytał Edward, wygodniej siadając na krześle.
-Doskonale. Książę szybko zapamiętuje nowe wiadomości.
-Słyszałem, że cię lubi. Jeszcze niedawno był przekonany, że nigdy nie będzie się uczył z nową nauczycielką.
-Skoro tak...- zaczęłam z wolna, niepewnie- Księciu należy się druga szansa, panie. Na wczorajszych zajęciach powiedział mi, że jest mu przykro, z tego powodu, iż cię zawiódł. Obiecał, że się poprawi. Widziałam to w jego oczach.
-Kara zazwyczaj jest niemiła, Duygu- kiwnął do mnie głową- Moi synowie, córki i wnuki nigdy nie mogą o tym zapomnieć! Możesz odejść- machnął niedbale ręką w moją stronę. Posłusznie odeszłam z ukłonem.
   Stanęłam przed drzwiami komnaty władcy i westchnęłam. Bardzo polubiłam Oskara, chciałam mu pomóc. Z resztą... sam mnie o to prosił. Nie da się, jednak ukryć, że król ma rację. Odgarnęłam gęste, kręcone włosy z ramion i zaczęłam iść w stronę schodów, prowadzących w dół, gdy zobaczyłam Emmę. Znów ten sam dreszcz, to samo nieprzyjemne bicie serca i przyspieszone tętno. Nie! Nie mogę już dłużej żyć w ten sposób. Mam po raz kolejny skłamać tej kobiecie, patrząc jej w oczy? Nie pozostawało mi nic innego. Musiałam posłuchać się Dawida, pewnie zna się na rzeczy. Podeszłam do niej i pokłoniłam się z szacunkiem:
-Księżniczko. Pięknie wyglądasz.
-Daruj sobie!- rzuciła zachrypniętym głosem i minęła mnie, jak burza. Spojrzałam za nią nie mało zdziwiona. O co jej chodzi? Wyglądała, jakby pochłonęło ją tornado. Była wściekła, jak osa. Wolałam o nic jej nie pytać. Tak też zrobiłam. Szybko oddaliłam się do siebie.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

-Jesteś pewien, że szambelan o wszystkim wie?- spytał przerażony Chrystian.
-Wasza miłość pozwoli, że wytłumaczę...- schylił się Dawid- Skłamałem przed Panem Fryderykiem, że to Aleksandra, by chronić Duygu.  
-Niedobrze- pokręcił głową z niezadowoleniem i spojrzał mu w oczy- Chcę porozmawiać z tą dziewczyną.
-Wybacz... Ale ona jest u... szambelana- wydusił eunuch.
-Jak to?! Postradałeś rozum?!- wrzasnął dwudziesto trzylatek - Jeśli ta dziewka się wyprze, w końcu znajdą Duygu! Ona niedawno tu przyjechała, nie wie jak to jest być niewolnicą! Rozkazałem ci jej chronić, zaufałem ci!- zmarszczył brwi- Nie dość, że muszę chować Duygu przed Emmą i Wanessą, to jeszcze Aleksandra, może teraz wszystko wyznać Fryderykowi!
-Wasza wysokość pozwoli, że naprawię swoje błędy...
-Oby!- pogroził mu palcem- Bo inaczej własnoręcznie utnę ci głowę!

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Szłam szybko przez harem. Czułam wzrok wszystkich dziewcząt na sobie. Co się tak gapią?! Zazdroszczą mi, czy może współczują? Nagle poczułam, jak ktoś mocno łapie mnie za ramię. Jezu! Każda sekunda życia była dla mnie ważna, jeszcze nigdy się tak nie bałam i właśnie teraz jakaś dziewka chce ze mną porozmawiać! Odwróciłam się szybko, zaciskając pięści ze złości. Zamknęłam oczy z wściekłości. Już chciałam ją uderzyć, gdy... otwarłam powieki. "Jeszcze jej tu brakowało!"- to była moja pierwsza myśl.
-Czego chcesz?- warknęłam przez zaciśnięte zęby.
-A jak myślisz?!- krzyknęła Wanessa- Odebrałaś mi przyszłość. Nie mam dla kogo żyć!
-Tak jak każdy niewolnik tutaj,  w tym zamku- stanęłam naprzeciw niej dumna, jak paw.
-Ty też jesteś niewolnicą, wcale nie lepszą ode mnie!- złapała mnie za nadgarstek.
-Po pierwsze: widocznie jestem lepsza, bo książę wybrał mnie, a nie ciebie. Po drugie: uważaj co do kogo mówisz, a po trzecie... zadbaj o siebie, bo wyglądasz jak czarownica- ostrzegłam ją wściekła i wyrwałam rękę z jej silnego uścisku. Chciałam odejść, gdy usłyszałam, co jeszcze postanowiła dodać ta blondynka:
-Zabiję cię! Uduszę własnymi rękoma, wrzucę do morza, spalę na stosie...! Znajdę choć najgłupszy pretekst, by cię nie było! Zniszczę cię, słyszysz?!- zaczęła do mnie podchodzić. stanęła naprzeciw mnie i spojrzała w oczy. Kipiała ze złości- Zamorduję!
-Grabisz sobie, radzę ci się uspokoić- uśmiechnęłam się. Dziewczyna nie wytrzymała i... uderzyła mnie w policzek. Niewolnice zebrały się wokół zdarzenia. Tego już za wiele!
-W przeciwieństwie do ciebie mam godność i nie będę nikogo poniżała w ten sposób!- warknęłam, przybliżając się do niej niebezpiecznie blisko- Jeśli masz dość odwagi, zabij mnie już teraz. Potrafisz to zrobić? Na co czekasz?- spytałam z niemałym rozbawieniem, widząc zrezygnowaną minę Wanessy- Jesteś zwykłym tchórzem, nikim więcej.
   W jej oczach pojawiły się łzy. Nie było mi jej szkoda. Po prostu prawda boli, tym bardziej, jeśli ktoś nie zdaje sobie z niej sprawy. Nie będę, jednak ukrywać, że trochę się jej przestraszyłam. Każde oskarżenie i groźba, powodowały u mnie zawroty głowy i niezliczone myśli, wizję mojej śmierci, ciemność przed oczami...
-Co to, cyrk przyjechał?- usłyszałyśmy.
-Dawid...- wyszeptałam, widząc jak idzie w naszą stronę.
-Duygu...- zwrócił się do mnie- Musimy pomówić. Rozejść się!- ostatnie zdanie wypowiedział do dziewcząt z haremu i pociągnął mnie w jakiś ciemny kąt korytarza.
-I co powiedział Chrystian?
-Królewicz, moja panno, królewicz- poprawił mnie, przewracając oczyma.
-Nieważne- westchnęłam.
-Książę chciał widzieć się z Aleksandrą, ale ona jest u Fryderyka... Miejmy nadzieję, że nas nie zdradzi.
-Oby- głośno przełknęłam ślinę- Dawidzie... Wanessa mi tu nie pasuje. Otwarcie mi groziła. Musimy się jej pozbyć!  
-Myślę o tym dniami i nocami.
-O czym?
-Jak ją usunąć z zamku.
-Wszystko zależy od tego, co powie Aleksandra- szepnęłam, patrząc mu w oczy.
-Panie Dawidzie!- usłyszeliśmy kobiecy krzyk. To była ona.
-Aleks...- szepnęłam- I co powiedziałaś?
   Blondynka podeszła do nas cicho. Spojrzała mi ze smutkiem w oczy...
-Nie miałam wyjścia...- załkała.
   Poczułam, jak robi mi się duszno. Oczy pokryły łzy. Co ja teraz zrobię? Nikt mi już nie pomoże! Chrystian nie wiedział co wtedy czułam... Czułam, jak krew dobija mi do końca żył, niczym rzeka: coraz bardziej i coraz więcej tego płynu, bez którego nie da się żyć. Ale po co żyć? Co jest sensem życia?
-Postradałaś rozum, dziewko?!- eunuch nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. Zaufaliśmy tej dziewczynie: ja, mój ukochany i Dawid. Jak mogła nas zdradzić? Myśli, że ujdzie jej to na sucho?!
-Nie zrobiłam nic złego- podniosła brwi, gorączkowo się tłumacząc.
-Tak...- parsknęłam śmiechem- W końcu oszczędziłaś innym łez, bo wyznałaś szambelanowi prawdę. Dobry z ciebie człowiek- dodałam z ironią.
-Skłamałam, Duygu- spojrzała mi w oczy- Powiedziałam, że to ja zostałam na noc.
-Na... Naprawdę?- uśmiechnęłam się. Widziałam w jej oczach, że mówiła prawdę. Przytuliłyśmy się- Jak mam ci się odwdzięczyć?- spytałam z ulgą w sercu.
-Chroń mnie, proszę- wyszeptała- Tylko tego chcę w zamian.
-Obiecuję- złapałam ją za dłoń- Pan Dawid też ci pomoże- spojrzałam w jego stronę, na co on, jedynie pokiwał głową.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Było już ciemno, gdy żona Chrystiana poszła do króla, porozmawiać o ostatnich wydarzeniach. Chciała, by przynajmniej on jej wybaczył. W głowie miała tylko to,że pragnie zemsty i może zaufać, jedynie synowi. To on dawał jej siłę i sens życia, gdyż bardzo ją kochał, a ona jego. Księżniczka doprowadziła się do porządku. Otarła łzy z twarzy, które już blisko dobę, praktycznie nieustannie pokrywały oczy i policzki. Nie chciała, by harem, sługi, czy książęta widzieli jej słabość i zrezygnowanie. Ból, który nosiła w sercu, widoczny był na zewnątrz. To ją zabijało, gdy tylko przypomniały jej się słowa strażników. "Książę jest z nałożnicą". Te cztery słowa bolały bardziej, niż zranienie mieczem prosto w serce. W tamtej chwili, Emma zrozumiała, że ból psychiczny jest o wiele bardziej mocniejszy, niż ból cielesny. Najbardziej daje się we znaki, gdy ranę zadaje ktoś bliski...
   Kiedy tylko stanęła przed drzwiami pokoju władcy, straże otwarły jej odrzwia. Na trzęsących się nogach, powoli weszła do środka. Król nadal siedział przy biurku. Nawet nie spojrzał kto przyszedł.  
-Panie...- wydusiła słabym głosem rudowłosa matka księcia. Edward przeniósł na nią swój wzrok. Zmarszczył brwi, jakby nie mógł przypomnieć sobie, kim jest ta kobieta.
-Co tu robisz?- spytał niemiłym dla uszu tonem.
-Chciałam przeprosić za zachowanie syna- spojrzała e skruchą w błękitne oczy monarchy.
-Nie mamy o czym mówić. Rozumiał swój błąd- Edward wrócił do czytania dokumentów.
-Za pozwoleniem... Chciałabym jeszcze coś dodać.
-Mów.
-Chodzi o tę dziewczynę... Podobno ma na imię Edyta- zaczęła, marszcząc brwi.
-Co mam z tym wspólnego?- władca nie krył zdziwienia.
-Chce z nią porozmawiać.
   Po tych słowach... Czterdziesto sześciolatek parsknął śmiechem. Spojrzał z rozbawieniem na Emmę i rzekł:
-Dokładnie to samo usłyszałem kiedyś od swojej ukochanej żony Victorii, gdy dowiedziała się o mojej nałożnicy. Byłem wtedy jeszcze księciem. wiesz co później zrobiła?
   Żona królewicza stała i patrzyła władcy, pytająco w oczy.
-Nie wiesz...- pokiwał głową- Rozkazał swoim ludziom utopić ją w łaźni. Rozalia była wtedy w ciąży z Hasanem. Na szczęście nic im się nie stało, bo uratowała ich moja służąca. Myślisz, że ci powiem, kim jest ta dziewczyna?  
-Panie...- odkaszlnęła ze zdziwienia, że władca miał świadomość o takich sprawach- Ja tylko...
-Nie udawaj kogoś kim nie jesteś. Widzę zazdrość w twoich oczach.
-Tu chodzi o moje dziecko...- załkała.
-Oskar to przede wszystkim syn Chrystiana- Edward kiwnął do Emmy głową- Nie zapominaj o tym!
-Jestem żoną księcia, jak może mi to robić...?
-Nie pytaj o to mnie. widocznie zakochał się w innej, ma do tego pełne prawo!- warknął wściekły- Tu chodzi o przetrwanie dynastii, nie o sprawy sercowe! Mój syn pragnie mieć więcej dzieci. Ty będąc z nim te siedem lat, dałaś mu tylko jednego syna.
-To za mało? Zresztą co to ma za znaczenie, panie?
- To oznacza, że moja rodzina- wskazał palcem na siebie, wywyższając się- Najsilniejsza dynastia na świecie, rodzina Wartonów, którą zapoczątkował mój pra pra pra dziad Cezary, jest zagrożona!- krzyknął- Nie mamy o czym rozmawiać! Nie mów mojemu synowi, jak ma żyć, bo nie masz do tego prawa! I nie śmiej podnosić ręki na jego kobiety, a teraz wyjdź, bo mam dużo pracy!- zmierzył ją surowo wzrokiem. Emma znów zaczęła płakać. Naprawdę nikt jej nie rozumiał. Kto ją wesprze, kto pomoże? Ukłoniła się i wyszła powoli z komnaty władcy.

Duygu

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i miłosne, użyła 2301 słów i 12596 znaków.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Ciężkie życie na dworze królewskim. Zobaczymy co zrobi Emma, bo szuka sprzymierzeńcy

  • Duygu

    @AuRoRa Nie ma lekko, oj nie ma  :smh:  Szuka, szuka i szuka...  :)

  • Margerita

    łapeczka w górę ciekawe jak długo Edyta wytrzyma taką napiętą sytuację

  • Duygu

    @Margerita Dziękuję  :kiss:  Edytka nie ma lekko, z resztą... nikt nie ma w życiu lekko. Zachęcam do czytania kolejnych części. Staram się, aby zawsze była ta niepewność  :D