Miłość sensem życia cz. 44

Miłość sensem życia cz. 44Siedziałam zniecierpliwiona na łóżku i czekałam na przyjaciółkę. Przerażał mnie jej stan. Wczorajszego wieczoru nie wydusiła ani słowa. Słyszałam jedynie jej szloch. Widziałam oczy pokryte łzami, mokre od nich policzki. Cała się trzęsła. Nie mogąc ustać na własnych nogach, musiała opierać się o meble, by dotrzeć do łóżka. Ciekawe, czy zdołała zasnąć…? Byłam ciekawa co tak bardzo nią wstrząsnęło, ale jednocześnie bałam się poznać prawdę. Aleksandra nie wyglądała dobrze. Wyczekiwałam jej, jak narodzin córki, nie mogąc doczekać się, by ją zobaczyć, przytulić, uspokoić. Czułam, że Ola mnie potrzebowała, tak jak ja jej. Byłyśmy dla siebie oparciem. Ona nie miała nikogo, prócz mnie. Obiecałam jej pomóc w każdej sytuacji i nie zrezygnowałam z tego!  
   Po kilku minutach powoli otworzyły się drzwi. Natychmiast odwróciłam się w ich stronę i zobaczyłam blondynkę. Zazwyczaj, gdy tu przychodziła, biło od niej ciepło, uśmiechałam się do niej, gdy zrobiła to ona, była gotowa do pomocy, rozpierała ją energia… Teraz? Miałam wrażenie, że stała przede mną nieznajoma osoba. Żebrak. Potrzebujący rzeczy materialnych, ale też i wsparcia słowem. Aleksandra miała potargane włosy i tą samą sukienkę co wczoraj. Przerażał mnie fakt, że zamiast być lepiej, wyglądała gorzej.  
   Weszła do środka na trzęsących się nogach. Lekko ugięła kolana, schylając głowę. Nie patrzyła na mnie… Ze wstydu, bólu i tego, że znienawidziła samą siebie. Wczoraj. Na zawsze?
-Aleksandro…- podeszłam do niej powoli i położyłam roztrzęsione dłonie na jej zimnych ramionach. Zaszlochała cicho- Aleksandro… Co z tobą? Co się stało?
   Wzruszyła ramionami, jakby chciała pokazać, że nic strasznego nie miało miejsca, że doszło do niczego, co spowodowało jej łzy. Nie odzywała się do mnie, gdyż utrudniał jej to płacz i ściśnięte gardło. Czułam na swoich ramionach jej szybki, niespokojny oddech.  
-Co się wydarzyło? Co zrobił Fryderyk?- nie dawałam za wygraną. Musiałam to wiedzieć!
-Pani…- szepnęła ledwo słyszalnie, blondynka. Spojrzała na mnie - Wstyd mi… Odbierz mi życie… Nie jestem godna… ci służyć…
-Co ty mówisz?- uśmiechnęłam się, by dodać jej otuchy, lecz to nie podziałało. Dziewczyna zaczęła płakać jeszcze bardziej.
-Pan Fryderyk… Zgwałcił mnie…- schowała twarz w dłoniach.
   Otwarłam szeroko usta ze zdziwienia. Stałam, jak słup soli, nie mogąc wydusić moich myśli. Nie sądziłam w to, że ten mężczyzna mógłby być tak okrutny i bezwstydny! Pomyliłam się, co do niego. Był o wiele gorszy, niż myślałam. Przez dłuższą chwilę nie mogłam się ruszyć. Ola patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem, jakby to miało coś zmienić. Za późno… Zamrugałam oczyma, by powrócić do rzeczywistości. Przytuliłam ją mocno, by czuła, że nie jest sama. Nastolatka wtuliła się we mnie, jak niemowlę w matkę. Chciała czuć, że jestem, mimo że doskonale zdawała sobie sprawę z mojej obecności przy niej.  
-Będzie dobrze…- głaskałam jej złote włosy- Nie płacz, proszę. Powiem o tym księciu Chrystianowi. Wymierzy Fryderykowi największą karę.
-Nie!- wrzasnęła przerażona blondynka, wyrywając mi się z uścisku. Spojrzała na mnie zmęczonymi oczyma- Nie, proszę… To przyniesie ci wstyd i hańbę!
-Takimi słowami można określić to co zrobił on, nie ty!- przerwałam jej zbulwersowana postępkiem szambelana. Miałam ochotę pójść do niego i go wykastrować! Jak można w ten sposób potraktować kobietę?!
-Pani, błagam… Nie mów tego księciu…- złapała mnie za dłonie.
-Muszę, Aleksandro. To jedynie rozwiązanie i okazja, by się od niego uwolnić. Emma wróciła i czy chce, czy nie chce będzie musiała z nim działać na korzyść Leokadii. Nie ujdzie mu to na sucho! Jesteś niesprawiedliwa wobec siebie, zrobił ci krzywdę!- patrzyłam jej w oczy.  
-Boję się…- załkała.
-Nie musisz. Jestem z tobą. Nie wiedziałam, że do niego pójdziesz, dlaczego to zrobiłaś?
-Pan Dawid mi kazał robić to co on zechce…- moja przyjaciółka zaczęła się uspokajać  
-Jak to?- wytrzeszczyłam na nią oczy- Od kiedy to decydujecie beze mnie?
-Myślałam, że o tym wiesz, pani… Pan Fryderyk mnie wezwał, więc poszłam… Pytał, czy kazałaś mi otruć księcia Hasana.
-Skąd miał te podejrzenia?!- przeraziłam się. Momentalnie poczułam, jak zrobiło mi się gorąco i zimno.
-Zobaczył mnie, gdy byłam w jego komnacie. Nie zdążył zobaczyć trucizny, ale nabrał podejrzeń.
-Chryste…- westchnęłam ciężko.
-Byłam nieostrożna- dziewczyna zwiesiła głowę.
-Nie, to nie twoja wina. O coś jeszcze pytał?
-Nie… Kojarzył mnie z rozmowy sprzed roku. Przyznałam się, stając w twojej obronie, wasza miłość. Drwił ze mnie wczorajszej nocy…- nie zdołała dokończyć myśli, kłębiących się w jej głowie. Miała ochotę mi wszystko powiedzieć, ale nie była w stanie…
-Ludzie będą teraz drwić z niego. Straci stanowisko, a postaram się nawet o to, by kat ściął mu głowę!

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Aleksander siedział w swojej pracowni i uzupełniał dokumenty. Ciałem był w pokoju, ale myślami znajdował się daleko stamtąd. Dla niego zbyt daleko. Granica dzieląca go z żoną była wielka. A jednak łączyło ich tak wiele! Byli małżeństwem, Leokadia spodziewała się potomka. Zastanawiał się, jak wmówić jej, że dziecko to nie koniec świata, a wielkie błogosławieństwo i szczęście. Próbował ją naprawić, starał się o to kilka lat. Od kiedy zostali małżeństwem, wszystko się zmieniło, ona była inna. Pamiętał jej słowa, które wręcz wypluła mu w twarz, patrząc hardo w oczy, kilka dni przed decyzją Edwarda o ich ślubie: „Marne nadzieje, wielki Panie Aleksandrze. Królewska córka zasługuje na lepszego męża. Jesteś przeciętny. A dlaczego? Ratuje cię wysokie, państwowe stanowisko. Tylko tyle. Mężczyzna niskich lotów, nieodpowiednich obyczajów. Wiem co się święci. Mój ojciec nawet przez chwilę nie myślał na poważnie, jako byś miał być kandydatem na męża dla królewny Leokadii. Nie zostanę twoją żoną. Nigdy, nawet w twoich snach!”. Ubliżała mu, odkąd pamiętał. Był w zamku w dniu jej narodzin i karmił klacz jej matki. Zaszedł daleko, a księżniczka nie miała nic do powiedzenia. Słowa władcy, które do niego skierował we wtorkowy wieczór, powodowały uśmiech na jego twarzy do dnia dzisiejszego: „ Panie Aleksandrze… Jako, że jestem zadowolony z twych dobrych decyzji, silnej, męskiej dłoni, mądrej, rycerskiej postawy, podjąłem ważną dla dynastii decyzję. Mam nadzieję, że nie zawiedziesz mej ukochanej córki, Leokadii. Zdecydowałem, że zostaniesz jej mężem. Winszuję. Obyście stworzyli szczęśliwą rodzinę.”  
   Głębokie przemyślenia  przerwał odgłos otwierających się drzwi. Spojrzał w ich stronę i zobaczył Natalię. Ukłoniła się i spytała:
-Czy mogę…? Możemy pomówić?
-Wejdź, Natalio- Aleksander pokiwał głową. Dziewczyna podeszła do biurka, przy którym pracował i rzuciła zdziwione spojrzenie na stos papierów. Skąd miał tyle zaległości? Za dużo intryg, zajmowania głowy relacjami z żoną?
-Chciałam coś przekazać. To ważne. Księżniczka Duygu rozmawiała z Aleksandrą. Dziewczyna powiedziała, że Pan Fryderyk wezwał ją wczoraj wieczorem. Wróciła pół godziny później, zalana łzami. Nie mówiła nic przez dłuższy czas, była roztrzęsiona…
-Co się stało?- przerwał jej zniecierpliwiony Aleksander.  
-Pan Fryderyk ją… zgwałcił.  
-Kto zdecydował, żeby dziewczyna tam poszła?- spytał zdumiony.
-Pan Dawid- z jej ust padła krótka odpowiedź.
-Oczywiście…- trzydziestoczterolatek prychnął pod nosem, kręcąc głową- Księżniczka Duygu, by jej tam nie wysłała.  
-Ona o niczym nie wiedziała.
-Oby Aleksandra nie zaszła w ciążę…- westchnął ciężko urzędnik państwowy.  
   Natalia spojrzała na niego zszokowana, jakby nie wiedziała o tym, że istniała taka możliwość. To było tak prawdopodobne, że Ola mogłaby nosić pod sercem nowe życie… Na jej nieszczęście. Pozostawało tyko jedno: modlić się, by to nie była prawda…

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Fryderyk stał obok Hasana i patrzył na niego uważnie. Nadal miał podejrzenia co do swojej ofiary. Nie pisnęła ani słowa na ten temat. Powtarzała jedynie: „Nie… Nie powiem!”. Miał dosyć jej tajemnic i zgrywania. Musiał przyznać, że była silna. Nie pohamowywał się, poprzedniej nocy wyżył się na niej, jak głodny wilk na bezbronnym jagnięciu. Miał ochotę pożreć ją w całości za to, że milczała. Nie mógł jej odmówić tego, że była piękna. Nie miał wyrzutów sumienia. Królewicz nie zauważył nic dziwnego, innego w jego zachowaniu, gdyż nikt nie byłby w stanie wyczytać nic z twarzy służącego. Nie dawał po sobie poznać wielkiego grzechu i przewinienia, jakiego się dopuścił.  
-Wasza wysokość, dobrze się czujesz?- spytał zlękniony szambelan.  
-Dlaczego miałbym się źle czuć?- spytał następca tronu z uśmiechem na twarzy.  
-Ymmm… Nie wiem… Nieważne…- wzruszyła ramionami. Zaczął się we wszystkim gubić, wplątywać we własne kłamstwa. Wpadnie w ich sidła?...
-Jest dobrze. Zły czas za mną- odparł z przekonaniem siedemnastolatek- Nie ma powodów do obaw. Możesz odejść, jeśli chcesz, nie musisz mnie pilnować.  
-Jestem ci wierny, wasza wysokość. Będę przy tobie czuwał w dzień i noc.
-Wiem- uśmiech nie schodził z twarzy Hasana- Wezwij do mnie Natalię!
-Tak jest!- mężczyzna opuścił komnatę królewicza z ukłonem
   Kiedy zamknęły się za nim drzwi, westchnął ciężko. Nie było mu dobrze z tym, że musiał coś ukrywać. Nie umiał kłamać. Nigdy nie był w tym dobry. To był brakujący element układanki do tego, by zostać dobrym aktorem i zagrać na uczuciach ludzi… A tak ważny element…! Jego brak powodował u Fryderyka niekiedy zimne dreszcze i krople potu. Kiedy nie wiedział co powiedzieć, chciał uciec lub zniknąć, jak właśnie w tamtym momencie.
   Ruszył z wolna do haremu. Idąc korytarzem prowadzącym do Sali głównej, zauważył Natalię, wręcz biegnącą w przeciwną stronę.
-Dziewko!- zawołał blondyn. Blondynka natychmiast odwróciła się w jego stronę. Zadrżała przypomniawszy sobie, co owy człowiek zrobił Aleksandrze. Wolała być grzeczna. Ukłoniła się nisko i nie śmiała patrzeć mu w oczy.
-Czy coś zrobiłam nie tak?- spytała.
-A czy o coś cię oskarżam?- zdziwił się szambelan- Książę Hasan cię woła. Przygotuj się- wyminął ją i wrócił do siebie. Dziewczyna odetchnęła z ulgą, po czym w popłochu wróciła do haremu.

Duygu

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i miłosne, użyła 1946 słów i 10833 znaków.

5 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Margerita

    Biedna Aleksandra co ona musi teraz przeżywać za koszmar łapeczka

  • Duygu

    @Margerita Prawda, prawdziwy koszmar... Dzięki ;)

  • AuRoRa

    Aleksandra przechodzi ciężkie chwile, oby wszystko się ułożyło.

  • Duygu

    @AuRoRa Och, nie ma Ola łatwo...  :sad:

  • AlexAthame

    Bardzo się martwię o Alexandrę, mam nadzieję, że Duygu ją wspomoże psychicznie, żeby przetrzymała najgorsze. Podejrzewam też, że Duygu czuje się trochę winna... :kiss:  <3 Oczywiście łapa ode mnie, kiddo.

  • Duygu

    @AlexAthame Aleksandra ma przechlapane. Duygu też nie jest lekko...  :sad: Dziękuję, Aleksandrze  :D

  • AlexAthame

    @Duygu och! łaski1

  • Somebody

    Napiszę krótko i treściwie: SUPER:bravo:  <3  :kiss:

  • Duygu

    @Somebody Ach, dziękuję za ten treściwy, piękny komentarz  :kiss:  :)

  • Fanka

    Piękne !  :bravo:

  • Duygu

    @Fanka Dziękuję!  :jupi:

  • Fanka

    @Duygu  :kiss: