Miłość sensem życia cz. 11

Miłość sensem życia cz. 11"-Aleksandra, tak?- spytał Fryderyk.
-Tak- odparła grzecznie.
-Tańczyłaś dla księcia Chrystiana?
-Tak- nie skłamała- Byłam jedną z szóstki, które zatańczyły.
-Szóstki?- zmarszczył brwi- Pan Dawid wybrał pięć dziewcząt.
-Tak, ale... zatańczyła jeszcze jakaś...- wydusiła nie pewnie.
-Jak to?- kompletnie nic z tego nie rozumiał.
-Po prostu. Królewicz nie zaprotestował, więc... zatańczyła."- szambelanowi przypomniała się rozmowa z Aleksandrą. Fizycznie nie było możliwe to, że Edyta i Aleksandra to te same dziewczyny. Sprawdzał już trzecią noc z kolei, karty z haremu. W żadnej z nich nie było mowy o Edycie, za to Aleksandra powtarzała się aż sześć razy. Która z nich była u księcia? Jak ma to udowodnić Emmie? Królewicz, zapewne będzie chciał bronić swoją nałożnicę, więc nie piśnie ani słowem. Blondyn złapał się za głowę. Był przemęczony, nie spał już trzy noce i cztery dni, nie miał na to czasu, ani pozwolenia. Żona księcia chciała poznać prawdę, jak najszybciej.  
   Do jego pokoju weszła Emma. Miała na sobie szeroką, granatową suknię. Założyła złotą biżuterię. Włosy opadały jej lekkimi falami na plecy.
-Pani...- skłonił się Fryderyk.
-Wiadomo coś?- spytała, po czym westchnęła ciężko. Ona również była zmęczona... Z powodu niewiedzy i świadomości, że ta dziewczyna nadal żyje.
-Wiem jedno, wasza miłość... Edyta nie istnieje.
-Czyli, że śmieli mnie okłamać- przygryzła wargi ze złości i pokiwała głową- Więc... to Aleksandra?
-Najwyraźniej...- podniósł brwi.
-Znalazłeś ją?
-Jest ich sześć, księżniczko.
-Więcej ich matka nie miała?!- rodzicielka księcia przewróciła oczami. Nie miała już cierpliwości, chciała wiedzieć kim jest ta dziewka!
-Postaram się ją odnaleźć, wasza miłość. Gdzieś ją ukryli. To będzie trudne, ale myślę, że podołam.
-Mam nadzieję. Daję ci jeszcze dwa dni.
   Fryderyk wytrzeszczył na nią swe brązowe oczy. To zdecydowanie za mało czasu! Nie mógł, jednak protestować, ale... co z nim będzie, jeżeli nie znajdzie jej w tak krótkim czasie? Emma odwróciła się na pięcie i wyszła z komnaty szambelana, który stał i nadal patrzył w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stała żona królewicza...

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Ostatnio widziałam się z Chrystianem dwa dni temu. Nie wiem jak zdołałam to przetrwać! Już szósty dzień trwała ta walka o przetrwanie. Cieszyłam się każdą sekundą życia, naprawdę. Korzystałam z niego, tak jakbym dowiedziała się, że za trzy dni zostanę stracona. Robiłam dosłownie wszystko: z wielką chęcią chodziłam na lekcje, śpiewałam na spacerze w ogrodzie, spotykałam się z Oskarem dwa razy dziennie, jadłam wszystko co mi przygotowywano, zamawiałam nowe perfumy, kupiłam suknie i biżuterię... Zdałam sobie sprawę z tego, że i tak mnie kiedyś znajdą. Wiedziałam też, że nie pozwolę Aleksandrze umrzeć. Ta niewinna dziewczyna, udawała że to ona została u księcia. Szambelan dokładnie wiedział, jak wygląda, więc... blondynka była w niezłych tarapatach.
   Nagle do mojej komnaty wpadła właśnie ona.
-Aleksandra?- zdziwiłam się i wstałam z łóżka.
-Duygu!- zawołała ze łzami w oczach- Błagam, ratuj mnie!
   Podeszłam do niej i położyłam dłonie na jej ramionach:
-Spokojnie, już dobrze... Wyjaśnij mi to, co się dzieje? Dlaczego płaczesz?
-Pan Fryderyk kazał wezwać wszystkie o imieniu Aleksandra. Chce mnie znaleźć!
-Jak to?- podniosłam brwi i stanęłam, jak słup soli- Jak się dowiedzieli, że to ty? Przecież mieli myśleć, że to Edyta.
-Powiedziałam mu, że to ja, gdy mnie wezwał. Chyba Pan Dawid przekazał, jak mam na imię.
-Nie umie trzymać języka za zębami?!- warknęłam wściekła- Nie płacz, pomogę ci- otarłam łzy z jej policzka.
-Jak?- zachlipała.
-Mam pomysł.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Do komnaty szambelana przyszły wezwane dziewczyny, z czego tylko dwie były blondynkami. Fryderyk policzył je wszystkie, jednakże było ich pięć, a nie sześć.
-Która nie dotarła?- spytał, przyglądając się im uważnie.
-Została jeszcze jedna, ale nie ma jej w haremie od kilku dni- powiedziała niska, otyła brunetka.
-Wyparowała?- zaśmiał się blondyn- Dawid nie potrafi nawet was upilnować, a co dopiero schować tę nałożnicę. Prawda zawsze wychodzi na jaw.
   Dziewczyny patrzyły na niego ze zrozumieniem. Każda niewolnica wiedziała, że szukana jest Duygu, jednakże nie mogły tego wyznać. Chrystian zagroził śmiercią, jeśli jedna z nich piśnie choć słowem. Nie chciał stracić swojej ukochanej.
-Gdzie jest ta dziewczyna?!- krzyknął zdenerwowany.
   W tym momencie przyszła nastolatka o krótkich włosach do ramion w kolorze słońca. Miała mocno-czerwone usta i brązowe oczy. Ubrana była w strój szwaczki. Ukłoniła się lekko i spojrzała porozumiewawczo w stronę dziewcząt. Uśmiechnęły się do niej lekko.
-Ty też jesteś Aleksandra?- spytał szambelan, marszcząc brwi.
-Tak, inaczej by mnie tu nie było- odparła.
-Podejdź.
   Kobieta stanęła obok pozostałych.  
-Wy wyjdźcie- mężczyzna machnął ręką w stronę ciemnowłosych. Ukłoniły się i posłusznie opuściły komnatę, czując niesamowitą ulgę. Pozostałe trzy głośno przełknęły ślinę, czując narastające napięcie w owym pomieszczeniu. Fryderyk zbliżył się do nich i zapytał wprost:
-Która z was była u księcia w nocy sześć dni temu?
-Żadna- padła krótka odpowiedź z ust krótkowłosej.
-Hmm, nie sądzę- zaśmiał się- Pamiętam, że rozmawiałem z blondynką o długich włosach. Więc?
-Nie ma jej tu- powtórzyła.
-Skąd wiesz o kogo chodzi?
-Mamy ze sobą dobre kontakty. Na pewno by się pochwaliła.
-Rzeczywiście...- podrapał się po głowie- Nic nie obiło się wam o uszy?
   Niewolnice pokręciły przecząco głowami.
-Żadna nic nie słyszała...- rzekł z ironicznym uśmieszkiem- Jak to możliwe, że nie słyszeliście o faworycie syna króla? Książę Chrystian nie kochał do tej pory innej kobiety, prócz księżniczki Emmy, wiedzą to wszyscy. Jak zatem nic no niej nie wiecie?
-Dobrze ją chronią- upierała się krótkowłosa.
-Widzę. Nie musisz mi o ty mówić. Wiecie może gdzie jest ta dziewka?
-Nie. Nie mam nawet żadnych podejrzeń. Wszyscy milczą jak grób- odpowiedziała brązowooka.
-Nic nie wiem na ten temat- odparła druga. Trzecia jedynie pokręciła przecząco głową i wzruszyła ramionami.  

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*
  
   Razem z Oskarem przechadzałam się po ogrodzie. Było popołudnie, więc pogoda dokazywała, gdyż wiosna zawitała do Królestwa Wartonów dwa miesiące temu. Pięciolatek biegał po ogrodzie i łapał kolorowe motyle. Uciekały, gdy tylko wyczuły obecność człowieka. Ach... Gdybym ja była tak ostrożna i mądra jak te uskrzydlone stworzenia... Nie miałabym czego się bać. Mogłabym spać każdej nocy spokojnie, a następnego dnia powoli jeść śniadanie, obiad i kolację, nie obawiając się, gdy ktoś otworzy drzwi do mojej komnaty. Nagle zauważyłam, że idzie w moją stronę Dawid. Zarzuciłam na głowę cienki, prześwitujący materiał w kolorze bzu i zwróciłam się do straży następcy tronu:
-Pilnujcie księcia, za chwilę wrócę.
   Podeszłam szybko do eunucha i schowaliśmy się za wysokim dębem.
-Duygu...- wysapał, zmęczony biegiem- Aleksandra poszła do szambelana, jesteś skończona!
   Otwarłam usta, by coś rzec, ale on ciągnął dalej swój lament:
-Zabiją również mnie! Tak powiedział książę, że własnoręcznie utnie mi głowę... Achchchch, Jezu!- spojrzał w bezchmurne niebo- Za jakie grzechy?! Ukarz mnie inaczej, błagam! Jeśli...
-Panie Dawidzie!- przerwałam mu zbulwersowana, marszcząc czoło- Chce ci coś powiedzieć.
-Ajjjjj...- wyjąkał smutny- Ja też cię lubiłem. Wspominaj mnie Tam na górze ciepło!- spojrzał na mnie ze łzami w oczach.
-Dość!- zamknęłam powieki, po czym spojrzałam na niego spokojniejsza- O wszystko zadbałam. Aleksandra się nie wyda. Nas również.
-Jak to, dziewczyno?!- przewrócił oczyma zrezygnowany.
-Obcięłam jej włosy, umalowałam i kazałam się jej przebrać. Przekazałam co ma powiedzieć Fryderykowi.
-Mówiłem, że będą z ciebie ludzie! A!- zawołał z uśmiechem i otarł łzy.
-Dawidzie...- zaczęłam cicho- Wpakowaliśmy ją w niezłe tarapaty.
-Powtarzam ci po raz setny, że to był rozkaz królewicza. Wie co robi- poklepał mnie po ramieniu-Gdzie jest teraz Aleksandra?- spytał poważnie.
-Chyba jeszcze rozmawiają- wzruszyłam ramionami.
-Dobrze zrobiłaś, dobrze- pokiwał głową z uznaniem, a ja tylko się uśmiechnęłam.
-Hmm...- skrzywiłam usta- Powinniśmy przenieść ją do haremu. Dziewczęta jej nie wydadzą.  
-Dobry pomysł! Nie może siedzieć sama w komnacie dla faworyt. Koniec krycia po kątach. Niech siedzi w jednym miejscu, bo jeszcze się potknie!- uniósł palec wskazujący wysoko do góry.
-Tylko... co z Wanessą?
   Kastrat podniósł brwi i zaczął mi coś szeptać do ucha...

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Emma chodziła niespokojnie po komnacie. Przeczuwała, że tej nocy także nie zmruży oka. Oddychała ciężko, próbując skojarzyć jakieś fakty. Może już widziała tę dziewczynę? Usiadła zrezygnowana przy biurku. Przyszła jej do głowy pewna myśl... Chwyciła za pióro, zmoczyła je w atramencie i zaczęła pisać list:
"Moja miłości, mój najdroższy! Wasza wysokość!
Proszę, przeczytaj ten list. Zależy mi, byś wiedział co przeżywa teraz Twa luba, Twoja prawowita małżonka, matka Twego syna, rudowłosa pani, Twoja wena i promień słońca w ciemną noc.
Tęsknię, mój wybawco.  
Uratuj mnie przed morzem moich wylanych łez, przez te sześć dni.
Pocałuj, ukochany, potem mogę umrzeć.
Chwyć mnie za dłoń, bym czuła się bezpieczniej.
Powiedz, że mnie kochasz, a potem odejdę.
Zaprzecz zdrady, królewiczu mojej duszy, wystarczy bowiem, że zgubiłam się w mym lesie.  
Nie zamykaj drzwi do swojej komnaty, bo była otwarta przez te siedem lat. Dlaczego, więc masz zamiar ją teraz zamknąć? A może już zamknąłeś? Nie zamykaj, proszę. Niech będą otwarte.
Usłysz wołanie mojego serca, Chrystianie! Słyszysz, jak płacze i krwawi coraz bardziej?
Spójrz na moje łzy, nie musisz ich ocierać...  Wystarczy, byś więcej mnie nie ranił"
   Emma znów poczuła to samo ukłucie w sercu, co tamtej nocy... Nic nie widział przez słoną wodę w oczach. Powoli zaczęła płynąć po jej zimnych policzkach. Zwinęła papier z miłosnym wyznaniem do księcia i wyszła z komnaty.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Siedziałam w swoim pokoju, wyczekując Aleksandry. Po chwili przyszła do mnie. Spojrzałam na nią z uśmiechem. Muszę przyznać, że wyglądała imponująco.
-Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła- zaczęłam z wolna.
-Nie, skąd- odparła szczerze, odwzajemniając uśmiech.
-To dobrze- westchnęłam i podeszłam do niej powoli- Obiecuję, że ci się za to odwdzięczę.
-Czyli za co?
   Spojrzałam na nią z lekkim, cwanym uśmiechem i odpowiedziałam:
-Musisz pozbyć się Wanessy.
-Ja?!- krzyknęła zdziwiona.
-Nie krzycz- przyłożyłam jej palec do ust- spokojnie, pomogę ci.
-Po co mam to robić?
-Żeby było o jednego wroga mniej- podniosłam brew do góry.
-Jak mam to zrobić?
-Jest tylko jedno wyjście...- spojrzałam jej głęboko w oczy...



***********************
Koniec jedenastej części. Mam nadzieję, że jest treściwa i ciekawa. :)  Pozdrawiam cieplutko!  :*                                                              
PS: Chciałabym wiedzieć, którą postać najbardziej lubicie. Napiszcie, proszę w komentarzach.  :D                                                                                        
                                                                                                                                                ~Duygu

Duygu

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i miłosne, użyła 2090 słów i 11636 znaków.

4 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Każda z postaci ma swoje rozterki. Emma nie może się pogodzić, że Chrystian stracił zainteresowanie jej osobą. Mają syna, ale po latach coś się między nimi zmieniło. Duygu kocha go i też cierpi, że nie może z nim oficjalnie być. Chociaż na razie zgrabnie się wymiguje od gniewu Emmy. Trzymasz napięcie nadal :)

  • Duygu

    @AuRoRa Dziękuję za piękny komentarz. Trudne czasy, dla każdego człowieka  <3

  • Margerita

    łapka w górę jak on się połapie to może się to źle skończyć.

  • Duygu

    @Margerita  Dziękuję bardzo  :jupi:  Może być nieciekawie...  :sad:  Pozdrawiam!  :rotfl:

  • Fanka

    Zgadzam sie z wypowiedzia nizej :) Ciężko jest wybrac jedna postac ;) Wszystkie maja cos w sobie ciekawego ;) Zostawiam lapke w gorze i czekam na kolejne czesci ;)

  • Duygu

    @Fanka Hah, staram się, by każda postać była inna, by miała w sobie coś ciekawego.  :D  Dzięki za łapkę  <3  Postaram się dodać jutro kolejną część. Pozdrawiam!

  • Fanka

    @Duygu wiec do jutra :)  :kiss:

  • Somebody

    Oczywiście łapa. A poza tym... Ciężko mi określić, kogo najbardziej lubię. Na pewno Duygu i Aleksandrę. Bardzo im kibicuję. Z drugiej strony żal mi Emmy. Chciałabym, żeby w jakiś sposób odnalazła spokój i szczęście. ;)

  • Duygu

    @Somebody Dziękuję za łapkę  :jupi:  Dzięki, że napisałaś kogo lubisz. Tak, Emma nie ma lekko. Zobaczymy jak będzie wyglądało jej życie dalej  ;) Pozdrawiam  :kiss: