Miłość sensem życia cz. 10

Miłość sensem życia cz. 10Następnego dnia, wcześnie rano poszłam do ukochanego na śniadanie. Z racji tego, że nie mogliśmy widywać się zbyt często, bardzo za sobą tęskniliśmy. Gdy siedziałam sama pośród czterech ścian, moim marzeniem było przytulić się do niego. Chciałam usłyszeć, jak bije mu serce, pragnęłam patrzeć w jego magnetyczne, pełne miłości oczy, gdy szeptał mi do ucha, wiersze, kiedy wyznawał mi, że jest zakochany w niskiej, zielonookiej szatynce.  
   Specjalnie dla niego ubrałam się ładniej, niż zazwyczaj. Aby nikt nic nie podejrzewał, nie nosiłam zbyt szykownej biżuterii. Suknie były proste, ciemne. Dzisiaj postanowiłam to zmienić. Założyłam błękitną suknię w drobne, jasnoszare wzory.  Na mojej szyi i obu rękach lśniła ciężka, srebrna biżuteria.
   Gdy dotarłam na miejsce, straże wpuściły mnie do sali księcia. Stał wyprostowany i od samego początku patrzył na mnie, jakbym wyjechała na dwa lata za granicę i nie mógł się doczekać, kiedy wrócę.
-Wasza miłość...- ukłoniłam się i spojrzałam mu w oczy.
-Mój pierwiosnku- uśmiechnął się brunet i wyciągnął do mnie ręce. Natychmiast wpadłam mu w ramiona, niczym mysz do pułapki, zwabiona przekąskami. Tyle, że ta pułapka była o wiele przyjemniejsza. Łączyło je jedno- już nigdy się z niej nie wydostanę...
-Tak za tobą tęskniłam, królewiczu mojego serca- położyłam dłonie n jego klatce piersiowej. Chrystian miał na sobie ciemną, fioletową koszulę i czarne spodnie. Wyglądał obłędnie! Ponownie się w nim zakochałam.
-A ja za tobą, moja luba- wyznał i ucałował mnie w czoło. Kochałam, gdy to robił. Czułam się tak bezpieczna... Położył swą silną dłoń na mojej i wyszeptał- Czas bez ciebie wlókł się nieubłaganie. Wyjazd na dwuletnią wojnę to nic w porównaniu do tego dnia i nocy, gdy nie było cię przy mnie, moja pani. Nie czułem się jednak samotny, gdyż zamieszkałaś w mym sercu i wiedziałem, iż mi nie uciekniesz...
-Nie mam prawa ci uciekać- przyłożyłam mu palec do ust- Nie mam siły, by wyjść, gdyż zatrzymała mnie miłość- patrzyłam mu w oczy. Uśmiechnął się do mnie i pogłaskał delikatnie po policzku. Pocałowaliśmy się czule i usiedliśmy do syto zastawionego stołu.
-Usiądź- rzekł i spoczął na poduszkach- Nie będziesz jadła na stojąco.
-Ja... jestem tylko niewolnicą i nie mogę siedzieć tu... z tobą.
-Duygu...- uśmiechnął się i podszedł do mnie- Nie sprawiaj mi przykrości. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.
   Te słowa bardzo mnie zdziwiły. Powiedział to do mnie, nie do swojej prawowitej żony, która dała mu syna. "W czym jestem od niej lepsza? Może po prostu trzeba być sobą"- pomyślałam i uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-Tak bardzo mnie kochasz, że wywyższasz mnie ponad swoją żonę?- podniosłam brew. Księciu od razu zrzedła mina,
-Nie rozmawiajmy o niej- lekko zmarszczył brwi, po czym pociągnął mnie do stołu. Usiedliśmy i zaczęliśmy spożywać śniadanie. Cały czas zastanawiałam się, dlaczego nie chciał o niej rozmawiać...

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Emma siedziała przy oknie w swojej komnacie, wpatrując się w oślepiające słońce. Wydawało się, że jego promienie do niej nie docierają, że księżniczka oślepła. Nawet nie mrugnęła okiem. Sen nie wziął nad nią góry, mimo że była totalnie zmęczona. Nie miała siły, by przebrać się w inną suknię, rozczesać włosy, umyć się... Nie chciała nic robić. Jedynie tępo patrzyła na motyle, latające w ogrodzie, które co jakiś czas siadały na kwiatach, by odpocząć i wykonać swoje zadanie. Rudowłosa kobieta zastanawiała się, co jeszcze musi zrobić ona... Co ma uczynić, by mąż jej wybaczył. Spoglądała za okno ze zrezygnowaniem w oczach, gdyż do głowy nie przyszło jej nic konkretnego. Przez całą noc myślała tylko o tym, czy ta nałożnica znów jest u Chrystiana, a jeśli tak to co robią?  
   Usłyszała, jak podchodzi do niej jakaś osoba. Nie odwróciła się, zobaczyć jej twarz. Poczuła, jak mała dłoń dotyka jej głowy. Puszyste, rude włosy lśniły w promieniach słońca.
-Mamo...- szepnął Oskar- Czego nie śpisz?
   Emma odwróciła się do syna, ukazując swoją zmęczoną twarz: podkrążone oczy, wręcz sine usta i blade policzki.
-Niedawno wstałam- skłamała, zmuszając się do uśmiechu.
-Spałaś w tej sukni?- spytał zdziwiony pięciolatek, widząc, że matka ma na sobie wczorajszy strój.
-Chodź, pójdziemy się umyć- powiedziała słabym głosem i wzięła dziecko za dłoń.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Szambelan chodził zniecierpliwiony po swoim pokoju. Najwyraźniej na kogoś czekał. Wciąż słyszał w głowie to, co wczoraj powiedziała Aleksandra:
"-Ja... Tak zostałam u księcia Chrystiana... na noc...- blondynka schyliła głowę- Wyszłam wczesnym rankiem, bo... księżniczka nie może nic podejrzewać.
-Tak- zgodziła się z nią blondyn- Masz rację. Zwłaszcza, że w tym zamku ściany mają uszy. Musisz na siebie uważać, bo nie jedna osoba od tamtej nocy, uważa cię za wroga!"
   Widział jej zakłopotany wyraz twarzy. Coś mu w tej dziewczynie nie pasowało... Dziwnie się zachowywała, nie chodziła dumna, jak paw z tego powodu, że została u  królewicza. Z resztą, co mu się dziwić? W końcu, to nie była ona. To nie Aleksandra...
   Gdy tylko strażnik zapukał do drzwi, Fryderyk rozkazał wprowadzić wezwanego przez siebie, człowieka. Przyszedł Dawid. Ukłonił się przed wiernym sługą króla i powiedział:
-Chciałeś mnie widzieć.
-Rozmawiałem z Aleksandrą- pokiwał głową szambelan- Przyznała, że to ona jest faworytą księcia Chrystiana.
-Bo to prawda. Czego ma się wstydzić?- eunuch podniósł brwi- Jest niczego sobie...
-Właśnie chodzi o to, że nie ma się czego wstydzić- podszedł do ognistowłosego, patrząc mu podejrzliwie w oczy- Wytłumacz, więc... dlaczego wczorajszego wieczoru nie poszła do królewicza i nie patrzyła mi w oczy, gdy ze mną rozmawiała? Przyznaj, że mam powody, by coś podejrzewać...
-Nie mógłbym kłamać, stojąc przed tobą, panie Fryderyku- wyjąkał kastrat, patrząc mu w oczy, które błagały o litość- Dziewczyna nie może chodzić wtedy, kiedy jej się to spodoba, bo ktoś w końcu ją nakryje, a co do waszej rozmowy, to... Aleksandra jest po prostu dobrze wychowana.
-Ach, rozumiem...- zmarszczył brwi- "Dobrze wychowana"- dodał z ironią- Rozumiem, że książę ma świadomość tego, że dziewka nie może być u niego codziennie?
-Oczywiście, że...- zawahał się Dawid- ma tego świadomość, panie Fryderyku...
-Doskonale- pokiwał głową, nie spuszczając wzroku z haremowego sługi- Możesz odejść.
-Jak każesz, szambelanie- odparł, schylił głowę i wyszedł z komnaty. Gdy tylko przekroczył jej próg, pobiegł w stronę sali głównej.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

Wracałam od królewicza, szybkim krokiem. Szłam przez harem, gdzie dziewczęta myły podłogę. Spojrzałam kątem oka na Wanessę, która patrzyła na mnie tak, jakby chciała mnie zabić. w końcu wczoraj groziła, że to zrobi, ale nie mogę okazywać strachu, zwłaszcza przed nią.
-Duygu!- usłyszałam głos za sobą. Odwróciłam się i zobaczyłam Dawida.
-Co się stało?- zdziwiłam się- Po co tak pędzisz?
-Nie krzycz- upomniał mnie, patrząc dookoła, czy aby na pewno nikt nas nie podsłuchuje- Wracam od szambelana. Zaczyna coś podejrzewać.
-Wiedziałam!- warknęłam wściekła- Jeszcze on staje nam na drodze! Muszę przyznać, że jest sprytny, ale to mu nie wystarczy.
-Ma swoich wiernych ludzi, którzy chodzą za nim, jak psy- zmarszczył brwi, patrząc mi w oczy. Nagle uśmiechnął się i dodał- Zapomniałem ci o czymś powiedzieć.
-Czyli o czym?
-Książę wczoraj stanął w twojej obronie, gdy kłócił się z księżniczką.
-Pokłócili się?- podniosłam brwi ze zdziwienia.
-Iiiiiiiiiiiiiii...- machnął ręką, zamykając oczy- Aferrrraaaaaa!- jęknął patrząc mi w oczy- Księżniczka Emma jest zazdrosna.
-Dobrze jej tak- uśmiechnęłam się, unosząc głowę dumnie do góry.
-Uważaj!- szarpnął mnie za ramię- Nie mów takich rzeczy w tym zamku. Pamiętaj o tym.
-Jakich rzeczy?- usłyszeliśmy za sobą głos. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy... Żonę księcia i ich syna. Ukłoniliśmy się nisko.
-Pani...- wydusiłam- wybacz, nie widzieliśmy was.
-Zbladliście- stwierdziła, patrząc po nas.
-To nic takiego...- odparłam z lekkim uśmiechem- Po prostu...
-Omawialiśmy co Duygu będzie robiła z księciem Oskarem na następnych zajęciach- wypalił eunuch.
-Ach, tak...- uśmiechnęła się rudowłosa matka księcia- Cieszę się, że go uczysz. Jesteś odpowiedzialna i mądra- położyła mi dłoń na ramieniu. Nie... Nie mogłam jej spojrzeć w oczy. To było za trudne, przynajmniej dla mnie. Już i tak zżerały mnie wyrzuty sumienia za te kłamstwa, które jej wyznałam.
-To dla... dla mnie zaszczyt, pani...- schyliłam głowę- To... może my już pójdziemy?- uśmiechnęłam się szeroko, biorąc księcia za dłoń i odeszłam z nim w stronę sali. Westchnęła cicho. Czułam tak ogromną ulgę, gdy tylko nie miałam Emmy na widoku, a ona mnie. Nie mogłam pokazać tego strachu Oskarowi, dlatego szybko się opanowałam.
   Kiedy weszliśmy do małej sali, w której stało małe biurko i dwa krzesła,a na podłodze leżały trzy wielkie poduchy, pięciolatek spytał:
-Co będziemy dziś robić?
   Spojrzałam mu w oczy i odparłam:
-Będziemy pisać literkę "F", wasza wysokość. "F", jak co?
-Jak "firanka"- uśmiechnął się.
-Ha, może być i firanka!- zaśmiałam się i przytuliłam go to siebie. Nie dość, że okłamywałam jego matkę, to jeszcze to dziecko, które w niczym nie zawiniło...

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Aleksandra siedziała w komnacie dla faworyt. dziwnie się w niej czuła, gdyż nie powinna tu być. Nie miała prawa tam jeść, spać i czytać książek, bo to nie ona uszczęśliwiła Chrystiana. siedziała na twardym łóżku i gryzła ze stresu długie paznokcie. Nieprzyjemne dreszcze wywoływały u niej kroki, dobiegające nieopodal owego pokoju. Gdy tylko ktoś otwierała drzwi, zrywała się na równe nogi. Kłamiąc, zaryzykowała wiele, bo naraziła swoje życie...
   Do jej komnaty wszedł Dawid.
-Aleksandro!- zawołał, widząc że dziewczyna tępo patrzy w czerwony dywan na zniszczonej, starej podłodze.
-Co się stało?- spojrzała w jego stronę- Ktoś mnie woła?
-Nie, chciałem o czymś z tobą pomówić. Ustalimy zasady.

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Do komnaty szambelana przyszła Emma.
-Pani...- ukłonił się blondyn- W czym mogę ci służyć?
-Fryderyku...- przywitała go matka księcia- Jesteś wierny mnie i memu synowi?
-Co to za pytanie, pani?- spojrzał jej z niedowierzaniem w oczy- Jestem gotów spalić się za was żywcem!
-Więc zrobisz dla mnie wszystko?
-Czego tylko chcesz, wasza wysokość...- schylił głowę.
   Emma uśmiechnęła się pod nosem i pokiwała głowę.
-Masz znaleźć tę dziewczynę, a kiedy tylko to zrobisz... Przyprowadzić do mnie. Sama pokażę jej gdzie jest jej miejsce!
-Już to zrobiłem, księżniczko- uśmiechnął się z satysfakcji.
-Naprawdę?- zaśmiała się triumfalnie- Więc chcę zobaczyć tę Edytę- stwierdziła i przygryzła wargi.
-Wybacz...- szambelan zmarszczył brwi- O kogo ci chodzi?
-O faworytę mojego męża. Chcę zobaczyć co takiego w sobie ma!
-Alllle...- wyjąkał- Ona nie ma na imię Edyta.
-Nie rozumiem...- pokręciła głową, patrząc Fryderykowi w oczy- Jak to nie Edyta?!
-Ma na imię Aleksandra- spojrzał w jasnozielone tęczówki swej pani.
-Daj mi jej karty!- rozkazała, zaciskając pięści ze złości. Szambelan podał dokumenty dotyczące owej dziewczyny. Emma znów miała łzy w oczach. Spojrzała na blondyna i rzekła:
-Strażnicy księcia powiedzieli, że ma na imię Edyta!
-Pan Dawid przekazał mi co innego, pani...- powiedział zakłopotany.
-Mam dość! Serdecznie dość kłamstw!- krzyknęła- Masz się dowiedzieć która z nich była u niego w nocy, rozumiesz?!
-Tak jest, wasza miłość- sługa skłonił się w pas. Emma pokiwała głową i wybiegła z jego pokoju.- Hah, Dawidzie...- zaśmiał się Fryderyk, gdy żona królewicza zniknęła za drzwiami- Grabisz sobie...
*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

    Siedziałam razem z Oskarem w komnacie, w której jeszcze trwały lekcje. Książę próbował jak najlepiej napisać litery, których nauczył się do tej pory.
-Pięknie, wasza wysokość- pogłaskałam chłopca po głowie. Siedziałam obok niego na wielkiej podusze i uśmiechałam, patrząc na niego uważnie. Był pod moją opieka. Najmniejszy błąd mógł doprowadzić mnie przed kata...
   Nagle otwarły się drzwi.
-Jeszcze nie skończyliśmy!- zawołałam, pisząc coś na kartce.
-Nie spieszcie się- odparł Chrystian, który właśnie wszedł do owej sali. zerwałam się, jak poparzona i ukłoniłam następcy tronu-Wybacz, książę- wydusiłam.
-Tato!- Oskar przytulił się do ojca. Dwudziesto trzylatek wziął chłopca na ręce i ucałował w policzek- Tęskniłem za tobą. Mama też- patrzył ojcu ze smutkiem w oczy.
   Ja i Chrystian ukradkiem spojrzeliśmy na siebie tajemniczo. Bardzo trudno było wytłumaczyć dziecku powód płaczu jego matki. To nas przerastało. Zdecydowanie...

*#*#*#*#*#*#*#*#*#*#*

   Do komnaty księżniczki, wręcz wpadła jej wierna sługa- Zuzanna. Była to dziewczyna o drobnej postawie ciała. Miała krótkie blond włosy i czarne oczy. Zazwyczaj nosiła jasne ubrania i tak też było tym razem.
-Co ci jest?- burknęła Emma, siedząc na łożu- Wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha.
-Pani...- wysapała, zmęczona biegiem służąca- Właśnie szłam po księcia, gdy zobaczyłam, że...
-Nie gadaj głupot! Przynajmniej ty mnie dziś nie denerwuj!- rudowłosa podniosła dłoń i spojrzała w bok.
-Książę Chrystian tam poszedł- skończyła wypowiedź, mimo wyraźnego zakazu.
-Widocznie chcą spędzić razem trochę czasu- na jej twarzy pierwszy raz od wielu godzin, zagościł uśmiech.
-Królewicz wszedł do środka.
-Co chcesz mi udowodnić?!- krzyknęła- Przed chwilą dowiedziałam się, że Edyta to nie Edyta, ale jakaś Aleksandra!- wywróciła oczyma.
-Jak to?- zdziwiła się blondynka.
-Tak to! Zostaw mnie samą!- machnęła niedbale ręką w stronę dziewczyny.

Duygu

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i miłosne, użyła 2647 słów i 14439 znaków.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Nie wiele brakuje, a wszystko się wyda. Napięcie wisi w powietrzu, łapka

  • Duygu

    @AuRoRa Intryga goni intrygę  :lol2:  Dzięki  :)

  • Margerita

    łapka w górę w co Edyta się wpakowała żeby to się dla niej źle nie skończyło

  • Duygu

    @Margerita No, nikt jej tego na pewno nie zazdrości. Jest młoda, a tyle problemów...  :sad2:

  • Somebody

    W co ta Duygu się wplątała? Każda część lepsza od poprzedniej. Jak zawsze przeczytałam z rozkoszą:)

  • Duygu

    @Somebody Ach, no ma niemałe kłopoty.  :sad:  Dziękuję za miłe słowa, kochana.  :kiss:  Pozdrawiam cieplutko!  :D