Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Więzi rodzinne, miłość i erotyka - cz. XXV

Tata przez chwilę milczał, rzucając w moją stronę nieco zdziwione spojrzenie.
- Jeszcze jedno. Co do tego, że chcecie się oboje z Melanią sprowadzić do nas, to jestem na tak. Dom jest na tyle duży i przestronny, że możecie mieszkać u nas tak długo, jak będzie potrzeba. Tylko musicie oboje pamiętać, że to jest nasz dom i to ja ustalam wszelkie warunki i reguły w tym domu. Poza tym, myślę, że oboje z Melanią pokryjecie odpowiednią część jego utrzymania. A kiedy ukończysz studia i dostaniesz dobrą pracę, być może, wspólnymi siłami uda nam się zdobyć większy dom i odpowiednio wyposażyć, tak sam dom, jak i jego otoczenie. Czy takie rozwiązanie będzie odpowiednie dla ciebie, jako głowy waszej rodziny – powiedział tata i zachichotał.  
          A w mojej głowie pojawiła się myśl, że oto w ten sposób chichot stał się w naszej rodzinie zaraźliwy i szybko się rozprzestrzeniał.
- Wow! To byłoby świetnie, ale co byś powiedział tato na to, gdybyśmy zamiast jednego, postawili blisko siebie dwa domy, oddzielnie dla każdej naszej rodziny. To pozwoliłoby nam mieszkać blisko siebie, ale jednocześnie zachować wszelkie pozory prywatności – powiedziałem, bez większego przekonania, że to może wypalić i tata się na to zgodzi.
- To ma sens. Cholercia, że mi to nie przyszło do głowy – powiedział tata, patrząc na mnie z niejakim podziwem, ale i z odcieniem lekkiego szacunku.
- Brawo. To naprawdę dobry pomysł. I prawdopodobnie zadziałałoby to lepiej dla nas wszystkich. A przy tym, bylibyśmy w stanie wyjaśnić to znacznie lepiej naszym sąsiadom czy  gościom – tata niemal przyklasnął mojemu pomysłowi i przez chwilę śmialiśmy się obaj.  
- To jeszcze jedno, co powinniśmy wyjaśnić, aby wyczyścić przedpole i rozwiać wszelkie wątpliwości. Chodzi o twoją siostrę, Kamilu – powiedział i przerwał, a mnie ścierpła skóra.
          Tata wziął głęboki oddech, a jego twarz przybrała niezwykle poważny, prawie groźny wyraz. Spojrzał na mnie surowo, jakbym już miał coś lub kogoś na sumieniu.
- Wiem, że oboje dobrze się bawiliście, o czym świadczyły te wszystkie krzyki w środku nocy, a dzisiejszy poranek był tego potwierdzeniem. Ale przysięgam synu, że jeżeli  doprowadzisz do tego, że twoja siostra zajdzie w ciążę, będziesz miał u mnie przerąbane na całe życie. Rozumiesz, co do ciebie mówię, Kamilu? – powiedział głosem, który mroził i miał przypieczętować to,, co powiedział.
- Tak, tato. Czuję dokładnie to samo – powiedziałem, starając się, aby to zabrzmiało szczerze.  
– To dobrze. Kobiety czasami zachowują się dziwnie w tych sprawach, ale przyrzekam ci synu, że nie pozwolę, aby moja córka przez to przechodziła. Mówiąc szczerze, myślę, że twoja matka jest trochę szalona, że pozwoliła wam na to. No, ale ostatnio działy się i dzieją różne szalone rzeczy, więc to, że byliście razem, już nikogo w naszej rodzinie nie dziwi. Zresztą nie tylko to. Wystarczy spojrzeć na zeszłą noc – powiedział tata i w geście przyznania się do udziału w nocnych wydarzeniach, uniósł ręce w powietrze.
- Uwierz mi tato, posiadanie dzieci, to ostatnia rzecz, o której teraz myślę, więc nie ma mowy, żeby mnie ktoś do tego namówił. Zanim cokolwiek się ponownie zdarzy pomiędzy mną a siostrą, upewnię się, że Iwonka też to zrozumie. Masz na to moje słowo, tato - powiedziałem.
- To wielka ulga dla mnie, usłyszeć, że poczuwasz się do odpowiedzialności w tak drażliwych sprawach – powiedział już znacznie spokojniej.  
          Potem westchnął głośno i po krótkiej przerwie, dodał:
- Naprawdę martwiliśmy się o ciebie oboje z mamą, kiedy dowiedzieliśmy się o twoim romansie z twoją ciocią. Pomyślałem sobie, że to nie jest sposób na budowanie twojej przyszłości i samodzielności w życiu. Ale poradziłeś sobie doskonale z tą złożoną sytuacją i stałeś się dojrzałym, rozsądnym facetem. Nie pozwól tylko, żeby to wszystko uderzyło ci do głowy, OK? Wygląda na to, że kochają cię bez wyjątku wszystkie kobiety w naszej rodzinie, poczynając od twojej cioci, poprzez siostrę, mamę, a nawet babcię. Zdajesz sobie z tego sprawę, prawda? – zagadał do mnie tata, ale już całkiem innym tonem.
- Tato, to może nie jest do końca tak zrozumiałe, ale w większości zdaję sobie z tego sprawę.  Jestem więcej niż pewien, że wszystko zaczęło się od związku mamy z Melanią. Na pewno nie może być zbyt wiele sióstr, które miałyby ze sobą taki związek, jak one – powiedziałem, próbując odwrócić uwagę taty od moich związków z każdą kobietą w naszej rodzinie.
- A więc wiesz już o tym też. Tak czy inaczej to, co się wydarzyło w naszej rodzinie, jest może nie do końca poprawne, ale jest również czymś wyjątkowym. Dopóki nie pozwolimy sobie na zbytnie przywiązanie, małostkowość, czepianie się byle guana, zazdrość i inne bzdury, wszyscy możemy się świetnie bawić. Ja też porozmawiam z Iwonką, jak tylko nadarzy się okazja i powiem jej, że nie może oczekiwać, że porzucisz to, co cię łączy z Melanią czy mamą i będziesz tylko wyłącznie z nią. Wręcz jej zasugeruję, żeby poszukała sobie chłopaka, z którym będzie mogła założyć rodzinę, mieć dzieci i wszystko to, co wiąże się z rodziną. Cieszę się też, że jesteś prawdziwym, męskim, odpowiedzialnym facetem i bratem, który jej nie skrzywdzi i w zasadzie nie muszę się tak bardzo martwić o was oboje, a szczególnie o nią – powiedział tata, rozmawiając już ze mną po męsku i bardziej, jako przyjaciel i partner, niż ojciec.
          Byłem praktycznie oszołomiony tym, co mówił i to było widać.  
- Pozwól, że znowu powtórzę. Nie rób sobie zbyt wielkiej głowy z powodu tego, co się dzieje. Wiedz, że pozwolę, żeby to trwało tak długo, jak długo będziesz zachowywał się w odpowiedzialny sposób, udowadniając mi, że jesteś godzien, abym traktował cię, jak partnera i przyjaciela. Jeżeli mnie zawiedziesz i wyjdziesz z szeregu, ja uderzę i to bardzo boleśnie. Czy słyszysz mnie i rozumiesz to, mój synu? – powiedział i widziałem, że nie żartuje.
- Na pewno nie zawiodę cię, tato. Wiem, że pokładałeś i pokładasz we mnie dużą nadzieję czy wiarę, że znajdę swoje miejsce w życiu, które będzie dobre dla mnie i mojej przyszłej rodziny. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby tak się stało i aby tak ciebie, jak i mamy nie zawieść - powiedziałem to tak szczerze, jak to tylko było możliwe.  
          Tata uśmiechnął się szeroko i trzepnął mnie żartobliwie w ramię.  
- I bardzo dobrze! Cieszę się, że się rozumiemy. Czy mógłbyś teraz pójść i przekazać dziadkowi, że wyjaśniliśmy wszystko i może wrócić? – powiedział prawie wesołym tonem.
          Wróciłem i zastałem dziadka rozmawiającego z Melanią. Kiedy podszedłem, przerwali rozmowę i spojrzeli na mnie pytającym, zaciekawionym spojrzeniem.
- Czy twój tata skończył przekazywać ci swoje złote myśli, reguły i zasady? – zapytał dziadek z uśmiechem na ustach.  
- Tak. Tata wprost powiedział, że jeśli wyjdę z szeregu i zrobię coś, co zaszkodzi naszej rodzinie, rozgniecie mnie, jak robaka – powiedziałem z miną szczeniaka, który nasikał w pokoju.
          Wszyscy się roześmialiśmy, a Melania popatrzyła na mnie poważnym spojrzeniem.
- Nie sądzę, żeby to było aż tak poważne, ale musimy go zrozumieć. W końcu jest ojcem, który myśli i opiekuje się swoją małą córeczką. Dla jej własnego dobra. Jak każdy ojciec, chce, żeby była szczęśliwa – powiedziała Melania, a dziadek tylko pokiwał głową.
- Pewnie czeka na mnie, więc muszę was opuścić. A ty też opiekuj się dobrze moją córką – powiedział dziadek i mrugnął do mnie.
- Postaram się dziadku i zrobię, co w mojej mocy – powiedziałem wesoło.  
          Dziadek wrócił więc do taty, a ja pozostałem z Melanią.
- I jak? Wszystko w porządku? Rozmawialiście z dziadkiem i widziałem, że byłaś już dość wyluzowana i prawie wesoła – nawiązałem do jej rozmowy z dziadkiem z uśmiechem na twarzy.
- No, cóż. Rano na pewno czułam się niezbyt komfortowo, ale po tym, jak wróciłeś do mnie po prysznicu, czuję się już o niebo lepiej. Myślę, że moja zazdrość jest na razie schowana – powiedziała i uśmiechnęła się do mnie.
          Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie. Opowiedziałem jej w skrócie o czym rozmawialiśmy z tatą i jak tata odebrał mój pomysł, że kiedy już będę miał dobrą pracę, moglibyśmy postawić obok siebie dwa osobne domy dla naszych rodzin.  
- Wiesz co, tak naprawdę nie musimy tak długo czekać na realizację tego pomysłu – powiedziała naraz Melania, spoglądając na mnie pogodnym spojrzeniem.
- Nie afiszuję się z tym, kochanie, ale jestem całkiem zamożna. Wujek Darek ubezpieczył się na dość dużą kwotę, jakby miał przeczucie, że może mnie zostawić w każdej chwili. Po jego śmierci otrzymałam sporo pieniędzy z polisy, które znajomy makler ulokował w akcje rozwojowej firmy. Akcje te są na ścieżce wzrostowej i ich spieniężenie pozwoli nie tylko sfinansować nasz nowy dom. Ponadto obecny mój dom jest całkowicie spłacony i jego sprzedaż też może przynieść niezły kapitał. Tak, że twoja ciotka jest niezłą partią, jeżeli chodzi o pieniądze – powiedziała Melania, patrząc na mnie z zagadkowym uśmiechem.
- Cóż, wygląda na to, że mimowolnie stałem się żigolakiem, chociaż o tym nie myślałem – odezwałem się sarkastycznym tonem głosu, uśmiechając się przy tym złośliwie.  
- No, cóż, faktycznie, jeżeli dobrze rozegrasz sprawę, odziedziczysz wszystkie moje pieniądze. Nie myśl jednak, że możesz stać się leniwym fagasem, ograniczającym się do zaspokajania moich potrzeb seksualnych. Masz być nadal ujmującym, młodym, sympatycznym facetem, w którym się zakochałam i kochać mnie tak, jak dotychczas – powiedziała z ujmującym uśmiechem.
- Musisz wiedzieć, jak utrzymać się w tym życiu, a to oznacza, że musisz uczyć się, pracować i być produktywnym członkiem społeczeństwa. Niewiele jest rzeczy, których nienawidzę bardziej niż dzieci bogatych rodziców, którzy przekazują im wszystko, pomimo, że na to nie zasłużyli. I stają się w pewnym stopniu drobnymi pasożytami, które żerują na zdrowej tkance społeczeństwa. Oczywiście obwiniam o to rodziców, a nie ich dzieci. Nie pozwolę ci stać się takim, jak oni. Ale ty już jesteś inny, więc nawet przez chwilę nie martwię się o ciebie. Skończysz studia, dostaniesz pracę i będziemy żyć swoim życiem. Niewątpliwą zaletą i bonusem, jaką będziesz miał na starcie w dorosłe życie, będzie to, że tak naprawdę nie będziesz musiał martwić się o pieniądze. Jestem pewna, że wpłynie to korzystnie na różne aspekty twojego życia, których nie możesz sobie nawet wyobrazić w wieku dziewiętnastu lat – kontynuowała swoje wywody, kiedy nie odpowiedziałem na ich pierwszą część.  
- Fajnie wiedzieć – powiedziałem.
- Tak, bardzo fajnie. Te oddzielne domy stojące blisko siebie, to najlepszy pomysł, jaki usłyszałam. Kocham moją siostrę, bardziej niż swoje życie, ale myślę, że dobrze będzie spędzać jakiś czas z dala od siebie. Oddzielne domy zapewnią nam nie tylko prywatność, ale pozwolą na to, żebyśmy mogli żyć blisko siebie, ale osobno. Mieszkanie razem, pomimo naszych starań i najlepszych chęci, doprowadziłoby w końcu do tarć i kłopotów – powiedziała i uśmiechnęła się, otwierając swoje ramiona do uścisku i przytulenia.
          Już miałem w nie wpaść, kiedy rozległ się dźwięk dzwonka i szczęk otwieranych drzwi wejściowych. Po chwili do salonu weszła moja siostra, wyglądając na podekscytowaną i szczęśliwą.
- Hej! Dobrze was widzieć! – krzyknęła i podbiegła do nas. Na moment przytuliła mnie i pocałowała w usta, po czym odwróciła się do Melanii.
- Ciociu Melanio, chciałam ci podziękować z całego serca za to, że pozwoliłaś Kamilowi być ze mną w dniu moich urodzin – powiedziała i pochyliła się, obejmując i mocno przytulając się do Melanii.  Przez chwilę obie milczały i wtulały się w siebie. W końcu Iwonka przyklękła na kolana i wsunęła się pomiędzy nogi Melanii, nadal ją obejmując. Po chwili chrząknęła i na chwilę wypuściła Melanię z objęć, próbując zmienić swoją pozycję.
- Jeszcze raz ciociu bardzo ci dziękuję. I kocham cię – powiedziała, po czym podniosła się i dalej nie wypuszczając Melanii z objęć, wycisnęła całusa na jej policzku.
- Mój Boże, dziewczyno, masz zamiar wydusić ze mnie życie? – powiedziała Melania żartobliwie, uśmiechając się ciepło do swojej siostrzenicy.
- I nie ma za co – dodała, oddając Iwonce buziaka.  
- Przepraszam ciociu, nie chciałam tak mocno cię przytulać – powiedziała Iwonka i poluzowała uścisk, kładąc głowę na piersi Melanii.
          Melania spojrzała na mnie niepewnym wzrokiem, jakby pytając mnie, co ma zrobić. Wzruszyłem lekko ramionami, równie zdziwiony zachowaniem siostry. Melania matczynym gestem, pocałowała Iwonkę w czubek głowy.
- Może podnieś się Iwonko i usiądź, bo w końcu twoje kolana się zbuntują – powiedziała pogodnie i zachichotała.  
          Iwonka podniosła wzrok i w jej oczach pojawiły się łzy.
- Wszystko w porządku ciociu! To szczęście mnie tak rozpiera, że prawie świruję – powiedziała i przetarła oczy ręką.
- Mama właśnie powiedziała, że ty i Kamil wprowadzacie się do nas. Jestem tak szczęśliwa i podekscytowana, że mam ochotę krzyczeć i wariować ze szczęścia – powiedziała i faktycznie zapiszczała, aby nam pokazać, że naprawdę się cieszy.
          Wzbudziła tym wesołość wszystkich obecnych w salonie, bo mama z babcią właśnie w tym momencie weszły do salonu.
- Cóż, Iwonko! Zanim to się stanie, jest wiele rzeczy do zrobienia, ale z grubsza taki pojawił się plan. Teraz po rozmowie Kamila z waszym tatą, to się trochę zmieniło i o tym chciałabym porozmawiać z waszą mamą – powiedziała Melania, ale Iwonka jej przerwała.
- To jest wręcz epickie ciociu i spełnienie moich marzeń – wykrzyknęła i w geście zwycięstwa uniosła ręce w górę.
          Mama popatrzyła na Iwonkę i nie znajdując prostego wyjaśnienia dla jej zachowania, zwróciła zdziwiony wzrok na Melanię i na mnie.  
- Co się dzieje, że ona tak wydziwia? – zapytała.
- O to musisz zapytać swoją córkę. Wpadła tu, jak pocisk wystrzelony z armaty i nie może znaleźć sobie miejsca – powiedziała Melania, śmiejąc się i tuląc do siebie Iwonkę.
- To musiałabyś zobaczyć ją w sklepie. Kiedy wspomniałam, że być może wprowadzicie się do nas oboje z Kamilem, zaczęła zachowywać się, jak mała dziewczynka. Dobrze, że nie fikała koziołków po sklepie – powiedziała mama, patrząc żartobliwie na córkę.            
- Lauro, nasza przeprowadzka do was prawdopodobnie jest już nie aktualna. Kamil rozmawiał z Leonem i wpadł na pomysł, żebyśmy mieli obok siebie dwa oddzielne domy, zamiast gnieździć się w jednym wspólnym. Osobiście podoba mi się takie rozwiązanie, a ty co o tym myślisz? – zwróciła się Melania do mamy.
          Mama na moment zamilkła i przez chwilę wymieniała spojrzenia ze mną i Melanią.
- Ja …hmmm, myślę…, że to może zadziałać. To by nam zapewniło więcej przestrzeni i prywatności, jeżeli by zaszła taka potrzeba. Wiesz, co? To jest całkiem niezłe. Ba, myślę nawet, że to świetny pomysł.  
OK. Namówiłaś mnie na to – powiedziała mama, przez chwilę rozważając wszystkie opcje za i przeciw.
- Więc kto pierwszy z was wpadł na ten pomysł, ty czy tata? – zwróciła się naraz mama do
mnie.
- No, cóż! Rozmawialiśmy z tatą o różnych sprawach i w pewnym momencie wspomniał o naszej ewentualnej przeprowadzce do naszego rodzinnego domu i o możliwości zdobycia czy wybudowania większego domu dla nas wszystkich. Wtedy pojawiła się u mnie myśl, że może lepiej by było postawić blisko siebie dwa oddzielne domy, zamiast jednego. Tata uznał to za dobry pomysł i powiedział, że warto to przemyśleć - powiedziałem.
- No, no. Będą z ciebie ludzie, synu – pochwaliła mnie mama.  
          Podeszła do Melanii i Iwonki siedzących na kanapie. Przesunąłem się na koniec kanapy, robiąc miejsce dla mamy obok Melanii. Mama usiadła obok Melanii i obie przytuliły się do siebie, a właściwie w trójkę, bo Iwonka nadal obejmowała Melanię.
          Pominięta trochę babcia Sara podeszła do mnie i usiadła mi na kolanach, jakby to było jej należne miejsce. Objąłem ją ramieniem, a Sara przytuliła się do mnie.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy, Kamilu, jak jest mi miło, że mi na to pozwalasz i traktujesz mnie nieomal, jak swoją dziewczynę – odezwała się babcia rozrzewniającym głosem.
- No nie wiem czy nie narażamy się w ten sposób dziadkowi, ale mam nadzieję, że dziadek jest równie tolerancyjny, jak tata, więc możesz mnie Saro również uważać za swojego chłopaka – powiedziałem żartobliwie, całując babcię delikatnie w usta.
          Otrzymaliśmy z babcią delikatne brawa od pozostałych pań i zaczęło się. Mama z Melanią całowały się przez chwilę, starając się nie zrzucić z kanapy Iwonki, która nadal trzymała się Melanii, jak rzep psiego ogona. Wymieniały oczywiście między sobą swoje klasyczne wyznanie; kocham cię siostro bardziej niż samo życie.
- Ja też cię kocham, mamo – poderwała się Iwonka, całując mamę w usta, jak kochanka.  
- A czy ja też mogę dostać takiego słodkiego całusa? – upomniała się Melania.
- Oczywiście ciociu, bo ciebie też kocham  – powiedziała Iwonka, całując Melanię w usta.
- Ja też cię kocham, kochanie i cieszę się, że jesteś taka spontaniczna i podekscytowana tym wszystkim – powiedziała Melania, odwzajemniając pocałunki Iwonki.
          Po chwili oderwały się od siebie i uspokoiły.
- Co się wydarzyło w tym sklepie, że Iwonka tak się rozbrykała? Oczywiście, poza tym, że zamierzamy się osiedlić blisko was – zagadnęła Melania mamę.
- Tak, ciociu! Mama powiedziała, że dostaję nowe łóżko do pokoju typu king-size! Ooo.. takie! Spójrz, zrobiłam jego zdjęcie. Położyliśmy się na nim w trójkę i jeszcze było dużo miejsca. Żebyście zobaczyli minę sprzedawcy. Jestem przekonana, że pomyślał o nas, jak o szalonych kobietach – powiedziała Iwonka, uprzedzając mamę i zachichotała.
- Mów za siebie moja panno, bo faktycznie zachowywałaś się, jak ześwirowana dzierlatka – przygadała jej mama.
          Iwonka wyjęła telefon i pokazała nam zdjęcie łóżka.
- Jesteś pewna, że zmieści się ono w twoim pokoju? – zauważyłem sceptycznie.  
- Tak. Miałam rozmiary mojego pokoju i może być trochę ciasno, ale się zmieści. Zresztą takie samo mama zamówiła również do twojego starego pokoju, Kamilu – powiedziała Iwonka.
- No, no. Super! Widzę, że poszliście na całość – powiedziałem zaskoczony.
          Sara uśmiechnęła się do mnie i ujmując w dłonie moją głowę, pocałowała mnie z czułością i niekłamanym uczuciem.
- W ten sposób będziemy mieli dużo miejsca do zabawy. Nie sądzicie, że trzeba by było to jakoś uczcić? Może jakaś mała orgia czy coś w tym stylu? – zwróciła się Sara ogólnie do wszystkich, po czym zachichotała i ścisnęła lekko przez spodnie mojego kutasa.
- Nie wiem czy przeżyję to wszystko, ale wiem jedno, że jeśli umrę, to przynajmniej bardzo szczęśliwy – powiedziałem i uśmiechając się, westchnąłem głęboko.
          Śmiać mi się chciało, bo mimowolnie sprawiłem, że babcia, która, odkąd pamiętałem, była w zakresie seksu bardzo wstrzemięźliwa, teraz nagle wysunęła się na czoło kobiet w naszej rodzinie, które widziały we mnie mężczyznę i obiekt do zabawy erotycznej.  
- Och, nie martw się, kochanie! Na pewno nie chcielibyśmy stracić tak cennego kutasa. Wszystkie będziemy troszczyć się o to, żeby cię za bardzo nie sfatygować i abyś mógł nas obsłużyć wszystkie swoim magicznym kutasem, co tylko ty potrafisz zrobić – powiedziała mama, wywołując aplauz i wybuch śmiechu.           
          Kiedy milczałem i tylko wymieniałem spojrzenia, zachichotały wszystkie. Myślenie, o ich czekających na mojego kutasa cipkach, sprawiło, że mój kutas postawił namiot w moich spodniach.
- Cóż, może rzeczywiście powinniśmy udać się na górę i sprawdzić, jak to zadziała już teraz na waszym szerokim łóżku, mamo – zwróciłem się odważnie do mamy.  
          W salonie zapadła cisza. Towarzystwo z lekką konsternacją spoglądało na mnie, jak na dziwoląga, wymieniając spojrzenia pomiędzy sobą. Ja w tym czasie trzymałem rękę na tyłku Sary, ugniatając energicznie jej policzek tak, żeby nikt nie widział.
          Babcia cicho pojękiwała, wlepiając we mnie zaszklone oczy. W końcu wszystkie oczy skierowały się na mamę. Przez chwilę milczała, przygryzając lekko wargę,  
- No, cóż. Dlaczego nie? Wy idźcie na górę, a ja podejdę do Leona, powiedzieć mu, co się dzieje – powiedziała mama, po czym odwróciła się do Iwonki.
-  Czy na pewno chcesz to z nami zrobić? To duży krok w porównaniu z tym, co zrobiliśmy wczoraj wieczorem – zwróciła się mama do Iwonki.
- Dlaczego pytasz, mamo? Oczywiście, że jestem gotowa i odtąd zawsze chcę być tego częścią – odpowiedziała Iwona zdecydowanym głosem.
- No dobrze. Zaraz wracam. Jeśli ktoś z was musi iść na nocnik, to lepiej iść teraz – powiedziała mama i roześmiała się, słysząc zdecydowaną odpowiedź córki.
          Wszyscy, oprócz mamy, udali się na górę. Wyglądało na to, że wszyscy musieli się też wysikać przed wejściem do pokoju mamy, więc na zmianę korzystaliśmy zarówno z łazienki w korytarzu, jak i z głównej łazienki przy sypialni rodziców. Ja i Melania, jak zwykle weszliśmy razem.  
          W tym czasie mama wróciła prawie do nas.
- Wygląda na to, że obaj z dziadkiem poszli do sklepu z narzędziami. Nawet nie zauważyłam, że samochód zniknął z podjazdu. Wysłałem Leonowi SMS-a, żeby się nie spieszyli za bardzo – powiedziała i zachichotała, zamykając drzwi sypialni.
          Mama też skorzystała z łazienki i po chwili wyszła naga. Reszta z nas nadal była ubrana.  
- Nie sądzę, żebyśmy mogli zabawić się erotycznie, jeśli wszyscy mają na sobie ubrania. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, po chwili wszyscy byliśmy bez ubrań. Ściągnąłem z łóżka nakrycie i pościel, a Melania poprawiła prześcieradła i wszyscy wczołgali się na łóżko.  
          Okazało się, że na łóżku typu king-size było dużo miejsca dla nas wszystkich.
- Iwonko, jesteś bardzo piękną młodą damą. Jak utrzymujesz taki płaski brzuch? – zwróciła się Sara do wnuczki.
- Dziękuję babciu. To wszystko dzięki godzinom na siłowni i bieganiu. Naprawdę staram się utrzymać w formie – powiedziała Iwonka i zarumieniła się z zadowolenia z pochwały babci.
          W tym momencie Sara zauważyła, że cipka Iwonki jest łysa i sapnęła z wrażenia.
- O kurcze, co się stało z włosami w twoim kroczu, Iwonko? – zapytała podekscytowana.
- Babciu, to brazylijczyk. Gorący wosk nakładany na skórę i odrywany z włoskami. Boli, jak diabli, ale efekt znakomity – podzieliła się wrażeniami z tortury woskowania.
- Cóż, wygląda to uroczo. Mogłabym spróbować, gdyby pewien syn bardzo ładnie mnie o to poprosił – powiedziała mama i spoglądając na mnie, uśmiechnęła się.
- Tak! To jest tak dobre, jak wygląda. Muszę przyznać, że uwielbiam to. Jej cipka jest tak gładka, że nie muszę się martwić, że jakiś włos dostanie się do moich ust – powiedziałem.
- Zobaczę, co na ten temat myśli twój tata. A ty Melanio, co tym sądzisz? Może mogłybyśmy pójść razem? – zwróciła się mama do Melanii.
- Muszę się nad tym zastanowić. Ale muszę przyznać, że cipka Iwonki  wygląda bardzo ładnie. Czy to swędzi później, kiedy odrasta? – zapytała Melania, patrząc na Iwonkę.
- Wcale nie, ciociu. Jednak będąc w moich majtkach, czuję się teraz zupełnie inaczej niż poprzednio. Trochę łaskocze, ale idzie wytrzymać. Wciąż się do tego przyzwyczajam, ale sądzę, że jest warto. Zresztą zrobiłam to specjalnie dla Kamila i widząc jego reakcję, nie żałuję – powiedziała Iwonka i odwracając się do mnie, pocałowała mnie.
- A co do odrastania, to powinno się to robić przynajmniej raz w miesiącu i za każdym razem jest to coraz mniej bolesne, a cipka cały czas pozostaje gładka – dodała Iwonka.
- Moje panie! Jest nas czwórka, a mamy tylko jednego mężczyznę. Musimy więc to tak zaplanować, aby mógł nas obsłużyć wszystkie po kolei. Jeżeli pozwolimy mu wystarczająco odpocząć pomiędzy zmianami, to prawdopodobnie możemy sprawić, by wytrzymał dość długo przy seksie z każdą z nas. Co o tym sądzisz, Kamilu? – zwróciła się do mnie mama,  
- Wow! Cóż, nawet jeśli nie będę mógł tego zrobić i obsłużyć każdą z was, nie ma mowy, żebym odmówił. Od której z was mam zacząć? – powiedziałem, śmiejąc się z pomysłu mamy.  
- Od Iwonki, bo to są jej urodziny – powiedziała mama i zachichotała.
- Tak, dziękuję! – powiedziała i wzniosła pięść w górę.  
          Mama, Melania i Sara przesunęły się na bok łóżka, a ja położyłem się na środku. Iwonka przesunęła się w dół i zaczęła ssać mojego kutasa, aż osiągnął swoją pełną formę. Okraczyła mnie i przyklękła, po czym przysiadła i nasunęła się cipką na kutasa.
          Zaczęła powoli suwać się po nim wargami swojej cipki. Sięgnęła między nogi i potarła mojego kutasa o łechtaczkę, a następnie włożyła go do swojego otworu i powoli przysiadając, wprowadziła go do wnętrza swojej cipki.  
          Pozostałe panie, które nas obserwowały, manewrowały w tym czasie wokół swoich łechtaczek, pojękując i wykrzykując; oooch .…,  ahhhss…, ooo…kuźwa… Iwonka tymczasem przysiadła na moich udach, po czym zaczęła powoli poruszać się; góra -dół, jednocześnie pocierając łechtaczkę palcem.
          Pochyliła się do przodu, abym mógł lizać brodawki i ssać sutki jej cycków, po czym, zaczęła naprzemiennie zmieniać te dwie pozycje, aby mogła dalej maltretować palcami swoją cipkę. Robiła to spryciara bardzo wolno, żeby mogła być ze mną, jak najdłużej.
          Ale nie z mamą takie numery. Mama szybko zorientowała się, co się dzieje.  
- Czekamy, kochanie! Przyspiesz albo ogłoszę koniec twojego czasu – powiedziała i zachichotała.  
          Iwonka jęknęła, spojrzała na mnie, uśmiechnęła się i bezgłośnie wymówiła  słowo; odkryła to. Zaczęła poruszać się szybciej i szybciej pocierać łechtaczkę. Kiedy zaczęła się zbliżać, usiadła na mnie całkowicie i zamknęła oczy.  
          Czułem, jak rytmicznie ściska mięśnie pochwy, aż nagle głośno sapnęła i doszła. Jak tylko się uspokoiła, zasapałem i powiedziałem:  
- Iwonko, proszę, musisz zejść albo spuszczę się.  
          Szybko się wysunęła, a ja odetchnąłem głęboko, próbując utrzymać kontrolę. Minęło kilka minut, zanim otworzyłem oczy i zobaczyłam, że Melania i mama całują się, a Sara patrząc na nie, powoli szarpie palcami swoją łechtaczkę,  
            To było zbyt wiele dla mnie, więc ponownie zamknąłem oczy i policzyłem do stu. W końcu poczułem, że schodzi ze mnie napięcie i mogę przyjąć kolejną cipkę, bez groźby natychmiastowego dojścia. Iwonka, która mnie obserwowała, zauważyła to.
- Myślę, że jest gotowy na następną cipkę. Kto następny? – powiedziała, jak dyżurny ruchu.
- Możesz już iść, jeśli chcesz. Ja zajmę się mamą, więc siadaj na konia – powiedziała Melania do mamy.
          Mama wspięła się na mnie i była w stanie od razu wprowadzić mnie w siebie,  ponieważ sama była mokra, a mój kutas wciąż miał soki Iwonki na sobie.  Kiedy znalazłem się w przytulnej norce mamy, głośno jęknąłem z podniecenia.
- W porządku? Powiedz mi, kiedy będziesz gotowy i nie spuścisz się od razu – powiedziała i będąc w bezruchu, zachichotała w swoim zwyczaju.
- OK. Jestem gotowy – powiedziałem, czując się w cipce mamy, jak w niebie.
          Podobnie, jak Iwonka, mama również powoli mnie ujeżdżała, bez większej presji na osiągniecie orgazmu. W  przeciwieństwie do Iwonki mama cały czas pochylała się nade mną, żebym mógł pieścić palcami jej piersi oraz ssać i lizać jej sutki.
          Wydawała się być w porządku z tym, że nie dążymy do orgazmu i po prostu cieszyła się przyjemnymi doznaniami z naszego zbliżenia. Po kilku minutach poczułem, że zbliżam się i mogę dojść, więc uprzedziłem mamę, że mogę się spuścić.
- Czy sprawiłam, że poczułeś się dobrze, kochanie? – zapytała mama, zsuwając się ze mnie.
          Uśmiechnąłem się i kiwnąłem głową. Przez chwilę leżałem i próbowałem zresetować swoje erotyczne myśli o mamie, aby obniżyć napięcie i spróbować zneutralizować podniecenie, które odczuwałem podczas zbliżenia seksualnego z mamą.  
          Trzymałam oczy zamknięte ze strachu, że znowu zobaczę wokół siebie coś zbyt podniecającego. Wkrótce poczułem, że ktoś inny wspina się na mnie. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że to Sara. Babcia uśmiechnęła się do mnie rozbrajająco.  
- Wyszło na to, że teraz moja kolej, Kamilu. Wygląda też na to, że jesteś gotowy, by znowu iść, więc oto jestem - powiedziała z wyraźnym zadowoleniem w głosie.  
          Uśmiechnąłem się do niej i sięgnąłem po jej cycki. Zamknęła oczy i ujęła w dłoń mojego kutasa. Z doświadczeniem dojrzałej kochanki przetarła kutasem swój rowek i po nawilżeniu delikatnie wprowadziła w siebie. Powolnymi ruchami zaczęła mnie ujeżdżać, cicho sapiąc i pojękując.
          Od czasu do czasu kiedy czuła, że mój kutas sięga jej szyjki macicy, głośno jęczałą.. Sara pieprzyła mnie już przez kilka minut, kiedy naraz zobaczyłem, jak Iwonka całuje Melanię i podszczypuje jej sutki. Moje oczy prawie wyszły mi z orbit i nagle straciłem koncentrację.  
          Jęknąłem  głośno i zalałem cipkę Sary spermą.
-  Ooo..hhh! po czym szybko ‘Ooo…nie! - krzyknąłem.
          Sara zachichotała i z niejaką satysfakcją stwierdziła po prostu;
- Wygląda na to, że jest po baletach. Kamil chyba przedwcześnie wyładował we mnie swój ładunek i moja cipka teraz cieknie – powiedziała Sara pogodnym tonem.
- Przepraszam, że to się stało. Widząc Iwonkę całującą Melanię straciłem kontrolę – powiedziałem, zdając sobie sprawę z beznadziejności mojego tłumaczenia.
- Ja też przepraszam, Patrzenie, jak posuwasz babcię Sarę było dla mnie tak niezwykłe, że nie mogłam się powstrzymać. A ciocia Melania też nie miała nic przeciw temu, no i stało się – powiedziała Iwonka i roześmiała się.  
- Zuch dziewczyna i faktycznie nie miałam nic przeciw jej słodkim całuskom – powiedziała Melania i również roześmiała się.
- A ty mamo podejdź do mnie. Jeśli straciłam kolejkę do jego kutasa, to przynajmniej wezmę to, co wrzucił w ciebie – zwróciła się Melania do Sary.  …..cdn……

franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użył 5705 słów i 31362 znaków. Tagi: #dom #rodzina #tata #rozmowa #erotyka

3 komentarze

 
  • Rebus

    Tatuś i dzidek niech może dłużej przebywają w domu i bliżej kobiet.

  • Robert72

    Witam. Franek ja, to jest dla mnie wspaniałe jak potrafisz każdą z kobiet pokazać inną w tej samej sytuacji.  
    Ja przepraszam że tak słodzę ale tak to czuję. :faint:  :bravo:

  • ZAC

    Cały czas w formie, twoja historia rozwija się i czekam na kolejne części jak na dobry serial.  
    Kamil nie zawodzi, chociaż i mu nie udaje się zadowolić wszystkich kobiet ;)  
    Może przyjdzie mu do pomocy tatuś i dziadek, czas pokaże?? :help:  
    Za to Iwonka wyglada na małą  diablicę i rodzinka może się zdziwić. Kolejne tabu można przełamać - tatuś a może dziadek by się nie pogniewali.  
    Pozdrawiam