Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Więzi rodzinne, miłość i erotyka - cz. V

Nie chciałem tego komentować, ale pomyślałem o masochizmie Melanii. Jak można zadawać sobie ból i czerpać z tego przyjemność? - pomyślałem.  
          Ale Melania widocznie tak już miała i mogłem tylko to zaakceptować lub rozstać się z nią. To drugie wykluczyłem od razu. Wyraziłem więc zgodę. Melania obficie mnie nawilżyła i rozciągnęła, po czym umieściła małą wtyczkę w moim tyłku.  
          Ze swoją miała więcej problemu, bo była dużo większa od mojej. Po usilnych staraniach i przy wtórze głośnych pojękiwań, zainstalowała ją w końcu w sobie.    
- Włóż teraz palec w moją cipkę, czujesz ją? - zapytała z uśmiechem.
- O, kurcze, to jest monstrum, w porównaniu z moim korkiem - stwierdziłem, czując tę olbrzymią wtyczkę z tyłu jej pochwy.  
- Czy będziesz mogła w tym stanie uprawiać seks? - zapytałem ostrożnie, aby jej nie urazić.
- Oczywiście, po to ją założyłam. Zaraz to wypróbujemy, bo mając ją w sobie, dużo łatwiej dochodzę do orgazmu - oświadczyła mi autorytatywnie.  
          Faktycznie, ustami szybko nawilżyła mojego kutasa, po czym leżąc na plecach, pociągnęła mnie na siebie. Kopulując z nią powolnymi, długimi ruchami dwukrotnie doprowadziłem ją do orgazmu, zanim wystrzeliłem w nią duży ładunek spermy.  
          To były niesamowite orgazmy, tak jej, jak i mój. Kiedy doszła, całe jej ciało trzęsło się, jak w febrze, a Mela wręcz nie krzyczała, ale wyła i drapała palcami prześcieradło, jakby ktoś robił jej straszną krzywdę, rzucając się przy tym po łóżku, że ledwo nad nią panowałem.  
          Ja z kolei po dojściu, wyrzuciłem w nią z siebie hektolitry spermy, czując się przy tym, jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię życiową. Oboje leżeliśmy i obejmowaliśmy się, spoceni, jak po strasznym, nieludzkim wysiłku.  
W pewnej chwili zasnąłem i dopiero po godzinie obudziła mnie Melania. O, dziwo, kiedy obudziłem się, mój kutas był ponownie sztywny, a ja obok lekkiego znużenia, byłem ponownie podniecony. Melania pocałowała mnie namiętnie i nawilżyła mojego kutasa.
          Potem powolnym ruchem dosiadła mnie, podając mi piersi do zabawy. Jedną ręką pieściłem i drażniłem jej jedwabiste, jędrne cycki, drugą przesuwając na wzgórek łonowy i łechtaczkę. Pocierałem przy tym delikatnie jej opuchnięte wargi cipki.
          Wiedziałem, że po dwóch orgazmach jej łechtaczka była bardzo wrażliwa. Suwałem więc delikatnie opuszkami palców w jej pobliżu, czując, że akceptuje tę moją delikatną pieszczotę jej warg sromowych.
          W pewnej chwili wzmocniła jednak i przyspieszyła swoją jazdę na moim kutasie, więc zbliżyłem palce w stronę łechtaczki.
- Tak, kochany, rób tak dalej. Możesz delikatnie muskać moja łechtaczkę. Ooo..ch ..tak. Trochę mocniej, ooo…tak. Dochodzę …ooo, …ooo.... tak, ooo ... jak dobrze.. - usłyszałem i poczułem jak wbija się we mnie, aż mnie zabolało, kiedy ruchem bioder wcisnęła wtyczkę w okolice mojego woreczka, zaciskając przy tym mięśnie pochwy na moim kutasie.
          Znieruchomiała i przez chwilę leżała na mnie z zamkniętymi oczami. Kiedy ocknęła się, jej buzia opromieniła się uśmiechem i wyrazem dużego zadowolenia. Zsunęła się powoli ze mnie i razem udaliśmy się pod prysznic.  
          Kiedy nadeszła pora na lunch, zwróciłem się do Melanii z pytaniem, co dalej z naszymi wtyczkami. Odpowiedziała w swoim zwyczaju, że jeżeli mi to przeszkadza, to usunie, ale radzi mi jeszcze chwilę poczekać. Włożyliśmy więc bieliznę i zjedliśmy obiad.  
          Przy każdym moim ruchu, odczuwałem nacisk i do pewnego stopnia przyjemność, płynącą od strony mojego tyłka. Powodowało to, że byłem podniecony i z mojego kutasa wyciekał preejaculat.  
          Melania widząc, co się dzieje, zaproponowała powrót do łóżka i wspólne pieszczoty. Uznałem, że wtyczka zaczyna mi przeszkadzać, więc Melania delikatnie usunęła ją z mojego tyłka. Swoją zachowała do końca dnia.  
          Umyłem swoją wtyczkę w gorącej wodzie z mydłem. Kiedy nadeszła pora pójścia do łóżka, Melania też usunęła wtyczkę ze swojego tyłka. Tej nocy również nic się nie wydarzyło. Spaliśmy równie mocno, jak poprzednio.  
          Nadszedł poniedziałek i kiedy obudziliśmy się rano, nie mogliśmy się wprost nacieszyć sobą. Uprawialiśmy tyle seksu, że sami nie mogliśmy uwierzyć w to, że jesteśmy do tego zdolni. Daliśmy sobie tyle przyjemności, że były chwile, że wprost nie mogliśmy się oderwać od siebie.  
          Melania, odcięta od seksu przez długi czas, zachowywała się tak, jakby chciała nadrobić stracony czas. Nie sprzeciwiałem się temu, bo robiła to w sposób, który mi odpowiadał. Wyczuwała, jak bardzo ją kocham, więc nie oszczędzała ani mnie ani siebie.  
          Jej nauka nie poszła w las i stawałem się coraz lepszy w sprawach damsko-męskich, spełniając jej wysokie oczekiwania. Już nie musiała mnie prowadzić za rękę ani mówić mi, co, gdzie i w jaki sposób.
          Niestety, tak jak wszystko, co dobre, tak i ta wizyta zbliżała się do końca. Oboje mieliśmy tego świadomość i tak Melania, jak i ja, posmutnieliśmy z tego powodu. Do tego Melania powiedziała mi, że kilka następnych poniedziałków, zgodnie z ustalonym harmonogramem, będzie miała zajęte.
          Musimy więc wymyślić jakąś wiarygodną historię, abyśmy mogli spotykać się w weekendy. Pożegnaliśmy się i wróciłem do domu, tak jakbym wracał ze szkoły. Minęło kilka dni od mojego powrotu z sekretnego, weekendowego spotkania z Melanią w jej domu.
          Każdego dnia kładłem się dość późno spać, przygotowując się do matury. Egzaminy miały rozpocząć się w przyszłym tygodniu, więc nie bawiłem się ze sobą od kilku dni. Kiedy więc obudziłem któregoś dnia, miałem wściekłą, poranną erekcję.  
          Byłem już trochę spóźniony, bo kilkakrotnie przełączałem na smartfonie alarm na drzemkę. Wyskoczyłem więc z łóżka i ruszyłem do łazienki, ze sztywnym kutasem na czele. W połowie korytarza wpadłem na mamę, która akurat wyszła z sypialni.  
          Miała na sobie swoją krótką koszulę nocną, która ledwo zakrywała jej tyłek i majtki. Moja mama była piękną kobietą i moim wcześniejszym obiektem fantazji, kiedy szarpałem kutasa. Jej dorodne piersi ze sterczącymi sutkami przebijały się przez cienką, prześwitującą tkaninę koszuli nocnej.  
          To była moja mama, ale przy tym bardzo atrakcyjna, podniecająca kobieta. To sprawiło, że mój kutas osiągnął bolesny stan, którego nigdy wcześniej nie odczuwałem.
- Wydaje mi się, że jeżeli nie pospieszysz się Kamilu, to spóźnisz się do szkoły. Nie wiesz,  czy Iwonka już wstała? - zapytała.
- Chyba nie, zresztą nie wiem, mamo. Wiem tylko, że za chwilę się zesikam, jeżeli nie znajdę się w łazience. A wstałem późno, bo wczoraj poszedłem bardzo późno spać - powiedziałem.  
          A potem przez zamglone, zaspane oczy zobaczyłem, że zwróciła wzrok na moje krocze i zauważyła mojego sztywnego, wypychającego spodenki kutasa. Widać było, że była lekko zaskoczona, bo uniosła znacząco brwi.
- O, mój….. Chyba powinieneś się tym zająć - powiedziała niskim, prawie chrapliwym głosem.  
- Przepraszam mamo, ale czasami tak mam i nic na to nie poradzę - powiedziałem zawstydzonym głosem i próbując zakryć kutasa przed oczami mamy.  
          Słowa mamy przypomniały mi słowa Melanii, która wypowiedziała dokładnie te same słowa, na naszym ostatnim, rodzinnym, weselnym spotkaniu , kiedy zakończyliśmy nasz ekscytujący taniec.        
- Nie musisz tego zakrywać przede mną. Widziałam to już nieraz. Chociaż dzisiaj stoi ci, jak kołek w płocie. Sądzę, że uszczęśliwisz tym wkrótce jakąś fajną dziewczynę - zwróciła mi uwagę, uśmiechając się pod nosem.
- Idź już, bo za chwilę narobisz bałaganu na podłodze. I powodzenia w sikaniu takim sztywniakiem - dodała ze śmiechem, widząc, jak przebieram nogami.  
          Przechodząc koło mnie, klepnęła mnie w tyłek i uciekła, drażniąc się ze mną, jakby chciała rzeczywiście, żebym zesiurał się w majtki. Czasami bawiliśmy się w ten sposób, z tym, że nigdy nie byłem w takim niewygodnym stanie i tylko w majtkach.  
          Zaśmiałem się i uciekłem do łazienki. Wskoczyłem pod prysznic, puściłem wodę i objąłem ręką kutasa, aby sikając, nie pryskać po ścianach łazienki. Skończyłem sikanie i musiałem sobie ulżyć, żeby nie chodzić ze sterczącym kutasem.  
          Dochodziłem już i myśląc o Melanii, wyrwało mi się jej imię.
- O, tak, Melu, tak bardzo chciałbym być z tobą i w tobie - powiedziałem na głos i trysnąłem.
          I w tym momencie, przez lekko zaparowaną szybę drzwi prysznica, zobaczyłem mamę, siedzącą na sedesie. Co ona tu robi? Czy słyszała, jak wymawiam imię jej siostry - przebiegło mi przez myśl. Wpadłem w lekką panikę. Szybko dokończyłem toaletę.
          Owinięty ręcznikiem, wróciłem do swojego pokoju i zamarłem. Na moim łóżku siedziała mama i czekała na mnie. Jej twarz miała skupiony, poważny wyraz. Zatrzymałem się i w milczeniu patrzyłem na mamę. Domyśliłem się, w jakim celu przyszła.
- Zamknij drzwi Kamilu. Musimy porozmawiać - poprosiła i poklepała miejsce koło siebie.  
          Odwróciłem się i zamknąłem drzwi, po czym usiadłem obok mamy.
- Przepraszam Kamilu, że weszłam do łazienki, kiedy ty w niej byłeś. Naprawdę musiałam, bo nasza zabawa pobudziła mój pęcherz, a Iwona zajęła naszą łazienkę i siedziała na sedesie - zaczęła mówić cichym głosem. Przerwała na chwilę, po czym westchnęła głęboko.
- Kamilu, usłyszałam jak z przejęciem wymówiłeś imię mojej siostry, a twojej cioci - powiedziała i patrzyła na mnie swoim szczerym, jednocześnie dociekliwym spojrzeniem.
          Milczałem, ale pokiwałem głową, że rzeczywiście wymówiłem imię Melanii.
- Wiem, że podkochujesz się w cioci, ale rozmawialiśmy już o tym. Myślałam, że zrozumiałeś, o co cię prosiłam, że musisz to powstrzymać i przestać myśleć o Melanii. Jest wystarczająco dorosła, żeby być twoją matką, więc na pewno rozumiesz, co powiedzieliby ludzie o takim związku? - dodała, dalej zachowując niezwykły spokój.
- Nie wiem mamo, co powiedzieliby ludzie i wcale mnie to nie obchodzi - wykrzyczałem to mamie prosto w twarz.
          Po raz pierwszy podniosłem głos wobec mamy, wywołując jej zdenerwowanie.
Mama spojrzała na mnie zdziwieniem, ale po chwili w jej oczach zobaczyłem gniew i złość.
- Może ciebie to nie obchodzi, ale obchodzi to mnie i twojego ojca. Wiesz dobrze, że twoja obsesja wobec twojej cioci nie jest niczym dobrym. Musisz znaleźć dziewczynę w swoim wieku. Czy naprawdę nie stać cię na to, aby poszukać dziewczyny w odpowiednim dla ciebie wieku? - powiedziała mama już bardziej spokojnie.
          Odetchnąłem głęboko i też się uspokoiłem.
- Mamo, wiesz dobrze, że jestem bardzo nieśmiałym facetem. Wiem o tym, że jest wiele bardzo ładnych i mądrych dziewczyn, ale żadna z nich nie sprawi, że poczuję się wobec niej tak, jak czuję się wobec Melanii.
          Kiedy powiedziałem te słowa, wiedziałem, że zrobiłem błąd, mówiąc o Melanii i pomijając słowo ‘ciocia’. Mama, jak doskonały śledczy, natychmiast to wychwyciła.  
- Dlaczego Kamilu, mówiąc o cioci, używasz tylko jej imienia? Kiedy przeszliście na ty? - zwróciła się do mnie.  
          Nigdy nie byłem dobrym kłamcą. Zawdzięczałem to nie komu innemu, tylko mamie, która od dzieciństwa wpajała mi, że nie powinienem kłamać, zwłaszcza przed nią.
- To Melania chciała, żebym się zwracał do niej po imieniu, bo według niej słowo ‘ciocia’ postarza ją - odpowiedziałem mamie. Ale jej aparat do wychwytywanie kłamstw działał perfekcyjnie.
- Kiedy to się stało? - zapytała ponownie, patrząc na mnie przenikliwym spojrzeniem.
- No wtedy, na naszym spotkaniu rodzinnym - skłamałem, czerwieniejąc na twarzy.
          Mama spojrzała na mnie wzrokiem detektywa Holmesa.  
- Wiesz o tym Kamilu, że nie wolno okłamywać mamy, prawda? - zwróciła się do mnie.
          Poczułem się, jak osaczone zwierzę, złapane w pułapkę. O, tak. Dobrze wiedziałem, że mama potrafi dokładnie wyczuć, kiedy kłamię.
- Wiem, że mnie okłamujesz, Kamilu. Kiedy z nią rozmawiałeś? - zapytała wprost.
          Pewnie mucha wpadając w sieć pajęczą czuła się tak, jak ja teraz.
- Zadzwoniłem do niej w niedzielę rano, po naszym spotkaniu - powiedziałem zgodnie z prawdą.
- O czym rozmawialiście? - kontynuowała przesłuchanie, jak rasowy śledczy.
- Po prostu, powiedziałem tylko, jak miło mi się z nią tańczyło i….jak cudownie pachniała. A potem dodałem, że przepraszam ją za to, że się podnieciłem, kiedy tańczyliśmy - powiedziałem i patrzyłem z zażenowaniem w zszokowane oczy mamy.
- Powiedziałeś jej, że ci stanął? O, nie! A ona co ci na to odpowiedziała? - nalegała mama dalej.
- Powiedziała, żebym się nie przejmował, bo to jest naturalna i zrozumiała reakcja każdego młodego mężczyzny w moim wieku. Dodała też, że jej to pochlebiło i była więcej niż trochę podekscytowana. Powiedziała też, że trochę przeholowała z piciem i dlatego zachowywała się niezbyt fajnie. A poza tym, czuła się bardzo osamotniona od śmierci wujka Darka.
          Kiedy skończyłem mówić, mama wbiła we mnie to swoje kłujące spojrzenie.  
- I to wszystko? Czegoś mi nie mówisz, bo z tego, co mi powiedziałeś, nie wynika, że możesz nazywać swoją ciocię po imieniu. Dalej Kamilu, powiedz wszystko, bo i tak wiesz, że ci się nie uda i wyciągnę to z ciebie - ponownie powiedziała to tonem śledczego.  
- No, cóż. Powiedziała, że uważa mnie za fajnego, dorosłego faceta i powinienem zwracać się do niej po imieniu - powiedziałem, przybierając pokerową minę.
          Pewnie z kim innym to by się udało, ale nie z moja mamą. Mamą, którą bardzo  kochałem i której nigdy nie okłamywałem. Mama spojrzała na mnie przenikliwie, jakby chciała przewiercić i prześwietlić mnie swoim spojrzeniem.  
          Skuliłem się, jakby smagnęła mnie witką po gołym ciele.
- Nie kupuje tego Kamilu. Ani przez sekundę. Czy uprawiałbyś z ciocią seks, gdyby się na to zgodziła? - grzmotnęła mnie tym pytaniem, jak bejsbolowym kijem.
- Nie wiem - odpowiedziałem, uciekając spojrzeniem w bok.
- Rozmawialiście o tym, prawda? - wbijała we mnie pytania, jak sztylety.
- Nie, nie! Chciałem zapytać, ale tego nie zrobiłem - próbowałem nieudolnie zaprzeczać.
          Byłem na straconej pozycji. Mama już mnie prześwietliła, nie miałem szans.
- Kamilu, wiem, że kłamiesz! To co powiedziałeś, tylko częściowo jest prawdą, tak? - oświadczyła.
- Co ci odpowiedziała, kiedy pytałeś ją o seks? - dociskała mnie bez litości.
          Czułem, jak w moim gardle rośnie gula, a łzy same zaczęły płynąć mi do oczu.
Te oznaki mojej słabości, nie zmiękczały i nie wywierały żadnego wpływu na mamę. Ona była już zdecydowana wyciągnąć ze mnie wszystko, na temat mojego związku z Melanią.
- Będziesz milczał, czy powiesz mi wszystko, co was łączy? - zapytała w miarę spokojnie.
          Przez chwilę milczałem, bo przecież obiecałem Melanii dotrzymać tajemnicy.
- Mów do cholery i to teraz. Chcę wiedzieć wszystko, słyszysz? - to już zabrzmiało groźnie.
- Powiem mamo, jeżeli obiecasz, że nie będziesz panikować - odpowiedziałem drżącym głosem.
- Niczego nie obiecuję! Po prostu mów - powiedziała mama już nieco spokojniej.
- Kiedy rozmawialiśmy w niedzielę rano, zapytałem ją, czy mógłbym ją odwiedzić. I ona po zastanowieniu, zgodziła się. A kiedy do niej dotarłem w poniedziałek, powiedziała mi, że już nigdy nie mogę jej nazywać ciocią - powiedziałem żałosnym niemal głosem.
          W miarę jak mówiłem, twarz mamy zaczęła zmieniać barwę. Z prawie dzikim wyrazem twarzy zerwała się z łóżka i zaczęła nerwowo chodzić, a właściwie biegać po pokoju.  
- No, nie! Nie do wiary! To niemożliwe! Kamilu, ty żartujesz, prawda? - zapytała, kiedy stanęła przede mną. Widać było, że jest skonsternowana moimi słowami.  
          Minęły kolejne minuty, a mama nadal nie mogła się uspokoić.
- Kamilu, odwiedziłeś ją i co było dalej? Powiedz mi synu, bo chyba zwariuję. Czy ty, czy wy kochaliście się? Tak? powiedz mi? Ona, ona ..zgodziła się, tak? Oczywiście, że się zgodziła. Widzę to po twojej twarzy. Wiedziałam, wiedziałam, że tak się stanie, kiedy prawie rzuciła się na ciebie podczas tego głupiego tańca - mama rzucała słowami, jak kamieniami.  
          Nagle zobaczyłem, jak po jej smutnej, roztrzęsionej buzi zaczęły płynąć łzy. Ocierała je niecierpliwymi ruchami rąk, próbując się opanować. Też nie wytrzymałem. Patrząc na jej rozżalenie i płynące łzy, mnie również łzy zaczęły cisnąć się do oczu.
- Mamo, tak mi przykro. Nigdy nie chciałem cię skrzywdzić. Sama wiesz, jak bardzo cię kocham.
          Wstałem, podszedłem do mamy i przytuliliśmy się do siebie. Teraz już otwarcie płakała i trzymała mnie mocniej, niż kiedykolwiek.
- Kamilu, widzisz, co mi zrobiłeś? Nie mogę uwierzyć, że to się stało. To naprawdę mnie zraniło.
          Nadal tuliłem ją do siebie, szepcząc, jak bardzo ją kocham i jak bardzo mi przykro.
- Ile razy byłeś z nią? - spytała, tuląc się do mnie i dalej pochlipując.
          Cofnąłem się i usiadłem na łóżku z powrotem. Teraz, kiedy cała prawda wyszła na jaw, nie zamierzałem już nic ukrywać.
- Mamo, byłem u niej już dwa razy. Pierwszy raz w poniedziałek, po spotkaniu, a potem byłem tam znowu od sobotniego wieczoru do poniedziałkowego popołudnia - powiedziałem zgodnie z prawdą. Po moich słowach, z wrażenia opadła ponownie na łóżko.
- Co? Spędziłeś z nią dwie noce i prawie trzy dni? Czyli opuściłeś szkołę przez dwa poniedziałki, tak? - mama patrzyła na mnie z wyrzutem w spojrzeniu i rozczarowaniem.
- Tak mamo. Ale najpierw upewniłem się, że nie przegapię w ten sposób żadnej istotnej rzeczy w szkole - próbowałem uspokoić mamę przynajmniej w temacie szkoły.  
- A co z tym dużym projektem grupowym, nad którym pracowałeś? Przecież powiedziałeś mi, że to zajmie ci dużo czasu. A ty tymczasem byłeś z nią. Zrobiłeś w ogóle ten projekt, czy było to twoje kolejne kłamstwo? - mama pytając mnie o to, zrobiła bezradny ruch rękami, jakby zastanawiała się nad tym, jak mogła dać się w tak prosty sposób wyprowadzić w pole przeze mnie.  
- Nie, mamo. To było naprawdę. Po prostu przyłożyłem się sam i uprosiłem kolegów, abyśmy zaczęłi w sobotę rano, a nie po południu i skończyliśmy to w sobotę po południu, po czym,  przesłaliśmy to on-line naszemu promotorowi. Miałem więc ten dodatkowy czas i przedzwoniłem do Melanii, a ona się zgodziła, abym ją odwiedził.  
          Mama wysłuchała mnie i kręcąc głową, śmiała się ironicznie sama z siebie, że w tak naiwny sposób, pozwoliła mi dać się wyprowadzić w pole. Kiedy dotarło to do mamy, podniosła głowę i patrzyła na mnie, jakby nie dowierzała sobie, że wszystko dobrze usłyszała.  
- Czekaj, to kiedy w poniedziałek zadzwoniłam do niej do pracy, to jej tam nie było, prawda? Była w domu z tobą, tak? - mama w końcu skojarzyła i połączyła ze sobą wszystkie fakty.
- Tak. Byłem z nią, kiedy zadzwoniłaś. W pracy zgłosiła, że jest chora, bo nie mogła dostać urlopu bez wcześniejszego powiadomienia - potwierdziłem rozumowanie mamy.
- A ja zastanawiałam się, dlaczego zadzwoniła do mnie z komórki, a nie z telefonu służbowego. Czyli słusznie domyślałam się, że dzieje się coś dziwnego. Tylko nigdy by mi nie przyszło do głowy, że mógłbyś być z nią i ją pieprzyć.
          Mama zobaczyła moje oszołomienie i wyraźne zaszokowanie jej słowami.  
- Co, zdziwiony jesteś teraz, że używam takich słów, prawda? Mnie też jest przykro, że musiałam ich użyć. A co ty byś zrobił na moim miejscu, gdybyś dowiedział się, że twój własny syn pieprzył twoją siostrę wtedy, kiedy miał być w szkole? - mama już nie przebierała w słowach, będąc na granicy załamania nerwowego.
          Przez długą chwilę milczała i patrzyła na mnie z widocznym w oczach wyrzutem. Czułem się, jak kupa psiego guana. Kochałem mamę i wiedziałem, że sprawiłem jej ogromną przykrość, ale kochałem też Melanię, pewnie niewiele mniej niż własną mamę.
- Domyślam się, że wiesz już, że nie może zajść w ciążę, prawda? I dlaczego nie mieli dzieci z wujkiem Darkiem? - zapytała mnie już znacznie spokojniejszym tonem.
- Tak, powiedziała mi o swojej chorobie i potrzebie histerektomii - odpowiedziałem też spokojnie.  
          Mama odetchnęła głęboko i spojrzała na mnie już nieco przychylniejszym wzrokiem. Jej buzia też się trochę wypogodziła.
- Przynajmniej o to nie muszę się martwić. Pewnie wiesz też o potrzebie zabezpieczenia się przed ciążą, przy uprawianiu seksu, prawda? - kontynuowała swoje rozważania.
- Oczywiście. Miałem nawet ze sobą prezerwatywy na wszelki wypadek - oświadczyłem.
- Cóż, przynajmniej jedną rzecz zrobiłeś tak, jak należy. A czy ty Kamilu uprawiałeś już wcześniej seks? - padło następne pytanie.
- Nie, mamo - odpowiedziałem krótko.
- No, to pięknie! Twoja ciotka odebrała ci dziewictwo. Naprawdę to wspaniałe. I co teraz? Jakie są twoje dalsze plany? Masz to już przemyślane? Przecież wiesz, że nie możesz ani jej poślubić, ani z nią mieszkać? I dokąd to wszystko zmierza? - pytania mamy waliły we mnie jak w bęben.
          Milczałem przez chwilę, nie bardzo wiedząc, co odpowiedzieć mamie.
- I co? Nie możesz mi odpowiedzieć, prawda? Może zastanów się i przestań myśleć swoim kutasem, a zacznij myśleć i zachowywać się, jak dorosły mężczyzna, którym już stałeś się.
          Mama wyczuła mój słaby punkt i chciała wykorzystać maksymalnie swoją przewagę. Zapomniała tylko o tym, że rozmawia ze swoim synem. Położyła mnie na łopatki i zaczęła kopać leżącego. Od tej strony nie znałem swojej mamy.  
- Wiem, mamo! To wszystko wiem. Wiem, że nie możemy się pobrać. I nie mam żadnych długoterminowych planów. Po prostu, kocham ją i chciałem z nią być. Od lat podkochiwałem się w niej i pewnie Melania to zrozumiała, albo wyczuła. Oboje mamo jesteśmy dorośli i pewnie złamaliśmy jakieś społeczne zasady, ale nie zrobiliśmy nic złego, poza tym, że zrobiliśmy to w tajemnicy i okłamaliśmy was, a zwłaszcza ciebie mamo. Jest mi przykro, bo bardzo cię kocham, ale kocham też Melanię, pewnie niewiele mniej od ciebie. W naszym przypadku nie ma niebezpieczeństwa zajścia w ciążę, ale zasady istnieją i to nie zmienia niczego, prawda mamo?
          Po ostrych, przepełnionych goryczą słowach mamy, ja też nie wytrzymałem i wyrzuciłem z siebie pełne bólu słowa. Mama siedziała na łóżku i patrzyła na mnie już trochę innym spojrzeniem. Chyba zrozumiała, że zbyt mocno mnie docisnęła, bo otarła łzy i pokiwała głową.     
- Wiem, że częściowo masz rację. Oboje z ciotką jesteście dorośli. Więc nie tylko ona, ale i ty możesz podejmować własne decyzje. Poza tym, mówi się, że serce nie sługa, ale nadal mi to nie odpowiada. Powiedz mi więc, czy ty naprawdę zakochałeś się w swojej ciotce? Jesteś tego absolutnie pewny? - powiedziała i w jej spojrzeniu pojawiła się troska.
- Mamo, nie mam zamiaru już niczemu zaprzeczać i okłamywać się. Tak, kocham twoją siostrę i to nie stało się tydzień temu czy z dnia na dzień. Podkochiwałem się w niej od czternastego roku, a od roku wiem, że ją kocham. Ukrywałem to tak przed tobą, jak i przed nią. Zresztą przypomniała mi wszystkie te rzeczy, o których ty mówiłaś. Ze nie wolno mi zakochać się w niej, że nigdy nie będziemy mogli się pobrać czy razem mieszkać. Też mi powiedziała, że niedługo zakocham się w kimś w moim wieku i będziemy szczęśliwi. Tylko, że to już się stało i nic na to poradzę - powiedziałem to głosem pełnym żalu i bólu.
- Synu drogi, nie możesz tak mówić. Czułam, że coś się dzieje pomiędzy wami. I intuicja mnie nie zawiodła. Zobaczyłam to w waszych oczach. Nigdy nie sądziłam, że moja siostra do tego dopuści. Przecież to ona powinna być bardziej odpowiedzialna. A ona postanowiła wykorzystać ciebie, mojego syna do swoich bliżej nie określonych gierek - mama chyba sama nakręcała siebie swoimi słowami.
          Zaczęła wyrzucać z siebie rozgoryczenie, obciążając swoją siostrę wyimaginowaną winą.
- Z drugiej strony, ciągle mi powtarzała, że czuje się samotna, że brakuje jej seksu i że często czuje się pobudzona i napalona, jak nastolatka. To wyjaśnia jej zachowanie z tańcu z tobą. Wyglądałeś na chętnego i oczarowanego jej zabiegami, więc poddała się swojej słabości. Tylko dlaczego to zrobiła? Jesteś moim synem, a jej siostrzeńcem, czy nie wpadło jej do głowy, że cię wykorzystuje.  
          Pomyślała chwilę i spojrzała na mnie bezradnym wzrokiem.
- Powiedziała mi, że po śmierci wujka nie miała ochoty spotykać się z nikim. Uznała, że jest już za  stara na randki i że na pewno nie trafi na mężczyznę pokroju wujka Darka - powiedziałem.
- Tak, wiem. Mnie też to powiedziała. Więc co takiego naraz się stało, że zapragnęła seksu? A kiedy to poczuła, przecież mogła umówić się na randkę z kimś w jej wieku, a nie kręcić tyłkiem przed nastolatkiem i to synem jej siostry. To jest po prostu chore.
          Mama ponownie zrobiła przerwę i wyglądało na to, że sama zapędziła się do narożnika, nie znajdując odpowiedzi, na postawione przez siebie pytanie.    
- Kamilu, synu mój! To nie może się wydać. Nawet twój tata nie może się tego dowiedzieć. Nie mówiąc o innych, znajomych czy twoich dziadkach. Tak samo Iwonka, twoja siostra. Jeżeli myślisz, że przesadzam, to chcę ci uświadomić, że nawet nie wyobrażasz sobie, co ona zrobiłaby na moim miejscu - mama była więcej niż przejęta całą sytuacją.
          A to co działo się ze mną, tylko ja wiedziałem.  
- Wiem i zdaję sobie sprawę, co zrobiłem. Po prostu myślałem, że jestem sam pod prysznicem. A po drugie; czy nie sądzisz mamo, że bardzo łatwo dałem ci się podprowadzić i przyznać do wszystkiego? Teraz jest mi już wszystko jedno, co się ze mną stanie. Nauczyło mnie to na pewno, żeby nie otwierać tych moich głupich ust w nieodpowiedniej chwili - powiedziałem zrezygnowany.
- Może zadzwoń teraz do tej swojej miłości i poinformuj ją, że wasz perfidny sekret przestał być sekretem. Nie jestem teraz gotowa rozmawiać z nią w najbliższym czasie. Pewnie nasza rozmowa odbywana teraz i w takiej sytuacji byłaby tylko krzykiem i ranieniem naszych własnych uczuć. Muszę to wszystko na spokojnie przemyśleć i rozważyć. Dotyczy to również naszych odwiedzin. W tej chwili myślę, aby to wszystko odwołać i nie spotykać się z nią przez jakiś czas.
          Nie wiem dlaczego, ale mama ponownie nakręciła się i była wprost wściekła na swoją siostrę. A mnie włosy jeżyły się na głowie z rozpaczy, co najlepszego narobiłem. Nie tylko zrujnowałem mój związek z Melanią, ale skłóciłem też ze sobą dwie najbliższe mi osoby.    
- A co ze mną mamo? Nie wyrzucisz mnie z domu, przynajmniej przez jakiś czas? - zapytałem nieśmiało.
- Pewnie powinnam. Ale wtedy musiałabym to jakoś uzasadnić. Na razie jest to tajemnica, więc właściwie nie widzę powodu - oświadczyła mama.
          Odetchnąłem z ulgą, bo gdyby mama kazała mi się wyprowadzić, nie miałbym dokąd. Do Melanii też nie, bo po tym wszystkim, pewnie nie będzie chciała mnie znać. Przynajmniej tak sądziłem. Cóż, musiałbym poszukać jakiejś pracy i znaleźć w miarę tanie mieszkanie, aby było mnie na nie stać.      
          Masakra - pomyślałem, zdając sobie sprawę z konsekwencji mojego postępowania. ...cdn....

4 komentarze

 
  • Robert72

    Franku mam nadzieję że twoja zabawa piórem będzie trwać dla mnie super.

  • francodomestico

    @Robert72 Witam. Póki co, mam zamiar to kontynuować. Dziękuję za post i dobre słowo. Pozdrawiam

  • Aniela

    Chyba coraz bardziej bełkotliwy tekst. Coraz bardziej infantylny. Coś w rodzaju wyobrażeniach gimbazy, że cały babski świat to tylko marzy o penisie, szczególnie penisie naszego drogiego supermana. A pisze to niestety facet na emeryturze który powinien coś już o kobietach wiedzieć a nie pozostac na wyobrażeniach z czasów gdy miał 15 lat.

  • MrX

    @Aniela Wiesz jak trudno jest znaleźć w necie naprawdę kulturalne opowiadania, bez tanich wulgaryzmów? Ja za to doceniam faceta

  • Robert72

    @Aniela Mam jedno pytanie czy ty Aniela wiesz co to wyobraźnia czy wszystko co masz w głowie to Radio Maryja. Kiedy zaczynamy polowanie na tych co są poza ramkami.

  • francodomestico

    @Aniela Witam. Miła Anielu. Zaręczam ci, że piszę to na trzeźwo i w miarę spójnie. I zawsze szanowałem i szanuję kobiety, które według mnie są nie tylko piękne, ale i dużo mądrzejsze od nas, męskich przedstawicieli rodzaju ludzkiego. Czy to co piszę, jest przejawem infantylizmu? Może i tak jest. Podobno ludzie starzejąc się. infantylnieją. Zastanawiam się tylko, dlaczego to czytałaś, wiedząc, że nie jest to tekst dla grzecznych panienek? Ale i tak cię lubię, bo nie tylko czytałaś, ale i wyraziłaś swoją opinię. Jeżeli chciałaś mnie zniechęcić do dalszego pisania, to być może dojrzeję do tego. Na razie traktuję to, jako zabawę słowem i gimnastyką dla moich szarych komórek. A teraz, kiedy już wiesz, co piszę, sądzę, że ostatnią rzeczą byłoby dla ciebie psucie sobie oczu na bzdurną, infantylną pisaninę.
    Cieplutko pozdrawiam

  • yrek

    wiesz co to jest hektolitr?

  • emeryt

    @yrek, już ponad pół wieku temu uczyłem się i pamiętam.  To 100 litrów.

  • francodomestico

    @yrek Witam. A wiesz, co to jest metafora? A poza tym, dziękuję za post. Pozdrawiam

  • emeryt

    Witaj Drogi Autorze, co prawda to pogoda nas nie rozpieszcza, a w dodatku i sytuacja dookoła nas również, lecz widzę że starasz się dbać o nas i coraz to dostarczać kolejny odcinek. Dzięki za to, mam tylko nadzieję że kiedyś zaczniesz dokańczać pozostałe opowiadania. Przesyłam serdeczne pozdrowienia.

  • francodomestico

    @emeryt Witam. Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam. Po prostu byłem poza domem. Cóż, naprawdę chciałbym dokończyć wszystkie moje opowiastki, ale idzie mi jak po grudzie. Chyba jest tak, jak piszesz. Pogoda nas nie rozpieszczała i dalej pomimo okresu wiosennego bawi się z nami, jak to zwykle w kwietniu. Do tego sytuacja wokół nas jest delikatnie mówiąc, prawie tragiczna. Dobrze chociaż, że jako naród zachowaliśmy się i nadal zachowujemy się tak, że słusznie budzi to powszechny podziw. To już nie jest zwykła, sąsiedzka pomoc. To jest prawdziwa pomoc i okazanie serca oraz współczucia ludziom skrzywdzonym nie przez los, a przez okrutnego, zdziwaczałego i zbrodniczego faceta. A najgorsze jest to, że ta napaść na bratni, sąsiedni kraj znajduje poparcie większości rosyjskiego społeczeństwa. Mam tylko nadzieję, że spotka się to z potępieniem i rozliczeniem tej zbrodni nie tylko przez historię, lecz faktycznie, podobnie, jak w Norymberdze, po drugiej wojnie światowej. Cóż, dożyliśmy czasów i wydarzeń, o których świat starał się zapomnieć. A poza tym dziękuję Ci za post i pozdrowienia. Równie serdecznie pozdrawiam.