Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Więzi rodzinne, miłość i erotyka - cz. XXI

W ciągu tych kilku tygodni poprzedzających urodziny mojej młodszej siostry, mama kontynuowała swoje weekendowe wizyty u nas, spotykając się z Melanią i ze mną. Za każdym razem, kiedy odjeżdżała, wydawało się, że było to dla niej coraz trudniejsze.
          W którymś z poniedziałkowych poranków coś mnie delikatnie obudziło. Było jeszcze ciemno więc zerknąłem na Melanię, która leżała obok mnie, sądząc, że to ona. Spokojnie spała, więc odwróciłem się w stronę mamy.  
          W poświacie od okna zobaczyłem, że mama patrzy na mnie świecącymi oczami. Wystraszyłem się, że z mamą coś się dzieje.
- Mamo, wszystko w porządku? - zapytałem szeptem i zerknąłem na zegar, stojący na szafce. Było kilka minut po czwartej. Mama przytuliła się do mnie, wbijając swoje nagie cycki we mnie.  
- Kamilu, nie gniewaj się. Wiem, że jest wcześnie, ale muszę ci powiedzieć; boję się. Bardzo się boję - szepnęła mi cicho do ucha, drżąc całym ciałem.
          Z tonu jej cichego szeptu wywnioskowałem, że coś ją dręczy i jest na granicy załamania czy płaczu. Teraz byłem już całkowicie rozbudzony i wystraszony nie na żarty.
- Mamo, co się dzieje? Chcesz porozmawiać? Wyjdźmy do kuchni, żeby nie budzić Melanii - powiedziałem w miarę spokojnym, pogodnym szeptem.
          Mama nie odpowiedziała, tylko zsunęła się z łóżka i ruszyła do kuchni. Zsunąłem się z łóżka delikatnie i po ciemku udałem się do przedpokoju. Wyciągnąłem z szafy dwa koce i dołączyłem do mamy w kuchni. Owinęliśmy się kocami i usiedli przy stole.
- Mam zapalić światło? - zwróciłem się do mamy.
- Może lepiej nie. Nie wiem, czy byłabym zdolna powiedzieć to, co myślę, patrząc ci w oczy - powiedziała, a we mnie serce zamarło.  
- Mamo, to zabrzmiało źle, niemal groźnie. Co się dzieje? Czujesz się zraniona przeze mnie? - zapytałem niemal żałosnym głosem.  
          Sam byłem bliski płaczu. Przez moją głowę przetaczały się całe stada, nie tylko niemiłych czy nieprzyjemnych, ale wręcz groźnych myśli. Mama poczuła się źle z tym wszystkim, co się wydarzyło i co się dzieje. I to ja spowodowałem swoim zachowaniem.
          Usłyszałem, jak mama w ciemności wzięła głęboki oddech.  
- Wiesz synu, jak bardzo uwielbiam odwiedzać i spędzać z wami czas w weekendy, prawda?
Chcę więc, żebyś wiedział ...., - powiedziała i przerwała, biorąc ponownie głęboki oddech.
- Za każdym razem, kiedy tu przyjeżdżam, czuję, że coraz bardziej zakochuję się w tobie. Nie mogę sobie już z tym poradzić. Nawet na chwilę nie przestaję o tobie myśleć. Myślę i marzę o tobie cały czas, nawet wtedy, kiedy kocham się z twoim ojcem i czuję się z tym okropnie. Proszę, nie powiedz mu czasem tego, bo to by było straszne nie tylko dla niego, ale też dla nas wszystkich ..... - powiedziała i urwała, po czym złapała oddech i zaczęła głośno szlochać.
          Odnalazłem rękę mamy w ciemności i trzymałem, milcząc.
- Mamo..., co mogę powiedzieć ...... - powiedziałem i zamilkłem, bo uznałem, że lepiej milczeć, niż powiedzieć coś głupiego.  
          Kochałem mamę, ale kochałem też bardzo swojego tatę. A teraz swoim zachowaniem mogłem skrzywdzić ich oboje i zniszczyć ich związek.  
- Wiem, że myślę głupio i samolubnie, ale widząc cię z Melanią, ogarnia mnie uczucie żalu, że to ona może cieszyć się tobą, a nie ja. Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę odczuwać coś takiego w stosunku do własnego syna. Walczyłem i nadal walczę z tego typu myślami czy uczuciami, ale czuję, że przegrywam - kontynuowała mama i przerwała, ściskając mocno moją rękę.
- Mamo, musisz zebrać się w sobie i walczyć z tego typu uczuciami. Nigdy nie chciałbym skrzywdzić tak ciebie, jak i taty oraz zrujnować wasze małżeństwo.  
To by mnie zabiło, a tata prawdopodobnie zrobiłby to w rzeczywistości, gdyby tak się stało - powiedziałem, nadal trzymając jedną ręką jej rękę, a drugą gładząc ją po plecach.
- Zdaję sobie doskonale sprawę z tego i jakoś sobie to tłumaczę, ale pojawia się jeszcze jedna sprawa, która mnie dobija. To sprawa twoich relacji z twoją siostrą. Może teraz nie do końca zdajesz sobie sprawę, ale czy nie może zdarzyć się tak, że oboje zakochacie się w sobie. Iwonka jest bardzo zaborcza i gdyby tak się stało, jestem więcej niż pewna, że będzie gotowa zniszczyć twój związek z Melanią, nie mówiąc o mnie. To chodzi mi po głowie i teraz naprawdę żałuję, że się na to zgodziłam. To niepoważnie brzmi w moich ustach, ale faktem jest, że zaczynam być zazdrosna o własną córkę. To sprawia, że czuję się bezsilna, bo nie wiem, co zrobić, aby tak się nie stało. A teraz po prostu chyba będę ryczeć, jak wtedy, gdy wyniosłam się z domu, zostawiając Melanię i mamę. Proszę Kamilku, przytul mnie - powiedziała i zamilkła.  
          Trzymałem mamę w objęciach i tuliłem, kiedy zaczęła płakać. Chwilę potem do kuchni weszła Melania.
- Co się stało? Słyszałam twój płacz, Lauro. I dlaczego siedzicie po ciemku? - zapytała delikatnie i ostrzegła, że włącza światło.
          Włączyła przytłumione światło pod okapem, aby nas nie raziło i zobaczyła mamę w moich objęciach i jej cichy szloch.
- Lauro, co się dzieje? Dlaczego płaczesz, kochanie? - zapytała, klękając przy mamie i delikatnie ją przytulając.
- Jeżeli ci powiem, to mnie znienawidzisz i nigdy mi nie wybaczysz - powiedziała mama przez łzy.
- Kochanie, to tak nie będzie. Cokolwiek to jest, poradzimy sobie. Więc proszę, powiedz mi...
Proszę.... - poprosiła Melania, delikatnie gładząc mamę po ramieniu.
          Mama głęboko odetchnęła i opowiedziała Melanii wszystko to, co przed chwilą powiedziała mnie. Melania przez chwilę kiwała głową, jakby w myślach analizowała to, co usłyszała. Nie na darmo była klinicznym psychoterapeutą.  
          Kilkakrotnie spojrzała na mnie, ale z jej spojrzeń nie wynikało, że o coś mnie obwinia. Czułem się jednak okropnie. Ból, który odczuwała mama, był przecież skutkiem moich działań. Nie wiedziałem, co robić czy jak to naprawić.  
          Zacząłem zastanawiać się, dlaczego stałem się tym, kim teraz byłem? Dlaczego nie mogłem być normalnym facetem? Dlaczego, zamiast poznać dziewczynę w moim wieku, musiałem zakochać się we własnej ciotce?  
          Dlaczego musiałem zatańczyć z Melanią na weselu, na które nawet nie chciałem iść? Dlaczego pozwoliłem, że mój rozbuchany i przepełniony hormonami popęd płciowy zaczął kierować moim życiem i wprowadził na szaloną ścieżkę, na której jestem?  
          Kiedy wszystkie te myśli i stawiane sobie pytania tłukły się w mojej głowie, Melania w końcu zabrała głos.  
- Tak więc, jakby tego nie oceniać, musimy sobie powiedzieć, że zrobiło się nieciekawie. Po prostu zróbmy sobie kilkanaście minut przerwy, aby to wszystko przemyśleć na spokojnie. Ja przygotuję kawę, a ty Lauro idź i umyj sobie twarz zimną wodą. Mnie to zwykle pomaga, kiedy czuję się podle czy bez humoru. Myślę, że tobie też pomoże - powiedziała i pocałowała mamę delikatnie w policzek.
- Nie rób sobie wyrzutów kochanie. Nie jestem zła i w tym przypadku nie ma nic do wybaczenia. Kocham cię - dodała cichym, ciepłym głosem.
          Mama oddała pocałunek i udała się do łazienki. Ja też udałem się do pokoju i łazienki. Umyłem zęby i ochlapałem się zimną wodą. Ubrałem się i wróciłem do kuchni.  
- No widzisz, jakie sprawiasz kłopoty? - powiedziała Melania i zachichotała.
- Nie martw się, wszystko ułoży się i będzie dobrze. Twojej mamie też przejdzie. Myślę, że to  wynik przeciążenia umysłowego związanego z tym wszystkim, co się ostatnio dzieje.  
          Melania prawdopodobnie trafnie oceniła sytuację, ale to nie uspokoiło mnie.
- Pewnie masz rację Melanio, ale mimo wszystko nie jest mi z tym dobrze. Mam wrażenie, że to wszystko moja wina. Ja ..... - powiedziałem, ale Melania przerwała mi gwałtownie.
- Przestań, nawet nie dopuszczaj takich myśli. Tu nie ma żadnej twojej winy. To już stało się. Widocznie to, co się stało, drzemało w nas i w końcu ujawniło się. Sam powiedziałeś, że serce nie sługa, ono nie wybiera, ono kocha. I ani wiek, ani ograniczenia moralne czy obyczajowe też nie są w stanie powstrzymać naszych marzeń, czy pragnień. To w pewnym sensie jest silniejsze od nas. Więc przyjmij to tak, jak jest i przestań się obwiniać - fuknęła na mnie Melania, uśmiechając się ciepło i z miłością w oczach.
- Melania ma rację, kochanie. To nie twoja wina i pewnie żadnego z nas. Zrobiliśmy to razem i wszyscy wewnętrznie zgadzaliśmy się z tym, że w którymś momencie sprawy mogą się skomplikować czy okazać trudniejsze, niż się spodziewaliśmy. Ale nie można wszystkiego przewidzieć tak w życiu, jak i w miłości. Nikt nikogo do niczego nie zmuszał i wszyscy mieliśmy wybór. I wybraliśmy to, co jest. I zrobiłabym to jeszcze raz, bo to co się wydarzyło, zbliżyło nas do siebie bardziej, niż można było to sobie wyobrazić - powiedziała mama, która wróciła z łazienki w znacznie lepszej formie niż przedtem.      
- Widzisz! Twoja mama też to potwierdza. Wszyscy zdecydowaliśmy, aby tak się stało. Może jest to niezwykłe, ale sama też niczego nie żałuję i pewnie zrobiłabym to samo jeszcze raz. Wszystko może się zmienić i możemy nie mieć na to wpływu, ale wiem że bardzo was kocham i teraz bardziej niż kiedykolwiek - powiedziała Melania i przerwała na chwilę.
- A ty podejdź tu do mnie i usiądź - zwróciła się do mamy.
          Mama podeszła i usiadła na krześle obok Melanii.  
- OK. A teraz chcę cię Kamilu przeprosić, że cię obudziłam. Po prostu leżałam i nie mogłam się pozbyć tych wszystkich myśli, które mnie przytłoczyły. Musiałam to wyrzucić z siebie, bo czułam, że oszaleję. Przecież zdaję sobie sprawę, że nie mogę odejść od twojego taty i być z tobą Kamilu, bo kocham was obu. Wpadłam w jakąś obsesję i zachowuję się bardzo głupio czy dziecinnie, jakbym miała naście lat, a nie czterdzieści. Jak mogłam dopuścić do tego, że przychodzą mi do głowy takie myśli? Kiedy odjeżdżam stąd, za każdym razem czuję, że moje serce krwawi. Jadąc, płaczę, jak młoda mama, która po raz pierwszy zostawia swoje dziecko w żłobku czy przedszkolu i marzy mi się, żeby zostać i być z wami, a szczególnie z tobą Kamilu, na zawsze. Wiem, że gadam głupstwa, ale tak to czuję - mówiła mama, płacząc.  
- Nie Lauro, nie uważam tego za głupstwa. Sama chciałabym, żebyś mogła zostać z nami. I wiem, jak się czujesz, bo sama przez to przechodziłam, kiedy odwiedzałam was i musiałam wracać. Kochałam ciebie i kochałam Kamila. Też ryczałam podczas jazdy, wiedząc, że wracam sama do pustego domu. Tak, że nie jestem pewna, jak i co ci doradzić, żebyś  przestała go tak kochać, bo sama nie byłam w stanie. Tym bardziej, że regularnie uprawiasz z nim seks, więc byłoby to znacznie trudniejsze, jeżeli nie beznadziejne - powiedziała Melania, trzymając  mamę za rękę.
- Sama wiesz, że nie dość regularnie - stwierdziła mama sarkastycznie i zachichotała.
- Wiem, ale masz męża i nie wracasz do pustego domu - odcięła się Melania, też chichocząc.
- Sama nie wiem, jak można coś z tym zrobić? Chyba, że zamieszkalibyśmy razem - dodała  luźną uwagę Melania i ponownie zachichotała.
          Mama nagle spoważniała i widać było, że nad czymś się zastanawia.
- A wiesz, że to jest niezły pomysł. Mogłabyś sprzedać swój dom i zamieszkalibyście z nami. Jakbyś to widziała? - zwróciła się naraz z propozycją do Melanii.
          A Melania wyglądała, jakby ją potrącił samochód czy pociąg.
- O czym ty mówisz, Lauro? Ja zażartowałam, a ty mówisz to poważnie? Nawet nie wiem, co ci odpowiedzieć. A co z moją pracą? Sądzę, że byłoby nie lada wyzwaniem znaleźć gdzieś blisko was tak dobrą pracę, jaką mam teraz. A ponadto kocham mój dom - powiedziała zaskoczona mocno Melania, tłumacząc i wyjaśniając swoje stanowisko.
- Wiem, Melanio. Po prostu głośno myślę i rozważam, jakby mogło być, gdybyś zmieniła pracę i zamieszkalibyście z nami. Nawet nie wiem czy jest to w ogóle możliwe, ale czy jesteś Melanio w stanie odpowiedzieć mi na jedno pytanie; czy gdyby jakimś cudem praca nie była problemem, byłabyś w stanie przemyśleć to na spokojnie i podjąć takie wyzwanie? Być może, gdyby zakręcić się na serio koło tego tematu i na naszym terenie lub w pobliżu udało by ci się znaleźć podobną lub nawet lepszą pracę - mama nadal nie odpuszczała, a nawet umacniała się w swoim pomyśle.  
- Nie wiem, co powiedzieć. Z jednej strony byłoby wspaniale, bo wszyscy bylibyśmy razem. Z drugiej strony, co z Leonem, twoim mężem, a moim drogim szwagrem? a co z Iwoną? Już wystarczająco dużo o tym myślę i martwię się, co może się stać, jeżeli ta dwójka zakocha się w sobie - powiedziała Melania, marszcząc brwi i patrząc na mnie poważnym spojrzeniem.  
- Słuchajcie oboje. Istnieje ryzyko, że to może się nie udać, ale może udałoby się to wszystko tak zorganizować i urządzić, że mielibyśmy to wszystko pod kontrolą. W chwili pojawienia się uczuć i myśli podobnych, jak teraz u mnie, musimy natychmiast o tym rozmawiać i szukać rozwiązania, bez chowania głowy w piasek i oczekiwania, że jakoś to będzie i problem się sam rozwiąże. Musimy być grupą czy zespołem, w którym nie ma żadnych zazdrości, żadnych kłamstw, półprawd i tym podobnych - kontynuowała mama swoje przemyślenia.  
- Tak, zgadzam się z tobą, ale życie nie jest taką sielanką, jak nam się wydaje - burknęła sarkastycznie Melania.
- No, cóż! Przepraszam za to, ale cała ta sprawa z urodzinami Iwonki uderza mi na nerwy. Myślę o tym cały czas i mam swoje obawy, ale pewnie nie zrobię nic, aby to zatrzymać czy sprzeciwić się temu. Kocham moją siostrzenicę pewnie nie mniej od ciebie, jej matki i nie mogłabym jej tego zrobić. Widzę, jak ona na niego patrzy i jak cieszy się myślą, że będzie mogła być z nim. Gdybym teraz powiedziała, nie, to pewnie znienawidziłaby mnie na całe życie - powiedziała Melania już bez sarkazmu, swoim prawie normalnym głosem.
          Przez chwilę wymieniała spojrzenie ze mną, jakby oczekując ode mnie jakiś słów czy deklaracji, ale wolałem milczeć. Wiedziałem, że obie z mamą na pewno wymyślą coś bardziej mądrzejszego ode mnie.
- O ciebie Lauro też się boję. Z tego, co powiedziałaś wcześniej, nie uważasz, że to wszystko może doprowadzić cię do szaleństwa na jego punkcie, kiedy zobaczysz, że on bardziej jest za mną niż za tobą, nie mówiąc o Iwonce.
          Melania przedstawiła swój punkt widzenia w dość brutalny sposób, nie zastanawiając się nawet nad tym, że może zranić tym mamę.
- Wiem Melanio, ale myślę, że mając go blisko siebie, byłoby mi z tym dobrze tak długo, jak długo chciałabyś się nim dzielić ze mną. A poza tym, dobrze wiesz, że kocham nie tylko jego, ale i ciebie. Dlatego chciałabym mieć w pobliżu was oboje - powiedziała mama, patrząc na Melanię i na mnie. Obie uśmiechnęły się i zwróciły wzrok na mnie.
          Poczułem się, jak zając złapany w światło reflektorów. Wzruszyłem tylko ramionami.  
- Ja też chciałabym być blisko was. Myślę, że i Leon nie miałby nic przeciwko temu, sądząc po jego reakcji na mój pocałunek. Sama też nie miałabym nic przeciw temu, żeby nasze relacje weszły na wyższy poziom - powiedziała Melania i patrząc na mnie, zachichotała.
          Westchnąłem głęboko i spuściłem wzrok, myśląc o tym, co powiedziała Melania. Wiedziałem, że tata jest bardzo liberalny, dzieląc się z nami mamą, ale nagle poczułem lekką zazdrość, myśląc o Melanii i jej ewentualnemu zbliżeniu z tatą.
- Jeżeli pozwoli nam żyć razem, ja też nie mam nic przeciw temu. Wiem, że mi go nie odbierzesz, bo masz Kamila. A ty Kamilu, co o tym myślisz? Zgodziłbyś się z tym, gdyby twój tata spróbował dostać się do majtek Melanii? - zwróciła się nagle mama do mnie.
- Wow.... - wydałem z siebie prawie żałosny dźwięk, po czym westchnąłem głęboko.
- Uważam, że byłoby to sprawiedliwe. Tata był i jest świetny, pozwalając ci być z nami.
Więc nie mogę być, jak Kali, co to mówi, że jak on ukradnie krowę, to jest dobrze, ale jak jemu ukradną, to jest źle. Tak więc zgadzam się z wami, że jeżeli się dzielimy, to wszyscy - powiedziałem w miarę pogodnie, chociaż gdzieś tam z tyłu głowy tkwiło ziarenko zazdrości.  
- Super. Więc teraz Melanio, musimy zrobić wszystko, aby to wypaliło. Ty rozejrzyj się za możliwościami pracy na naszym terenie, a ja spróbuję przekonać do tego pomysłu Leona - powiedziała mama, podekscytowana na maksa
- Cóż, siostro, muszę przyznać, że zaraziłaś mnie swoim optymizmem i rzuconą luźno propozycją. Zaczyna to wszystko mieć sens i dobre widoki na przyszłość. Kiedy przyjdę do pracy, porozmawiam ze swoim szefem i zobaczę, jak on zareaguje na możliwość mojego odejścia. Ma wiele kontaktów w całym regionie, więc może zechce pomóc, kiedy przedstawię mu powody mojej decyzji. Oczywiście, będą nieco inne niż w rzeczywistości - powiedziała Melania i zobaczyłem błyski zadowolenia w jej oczach.    
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę. To by zmieniło wszystko i myślę, że na lepsze. A teraz co do urodzin Iwonki. Musimy to zorganizować tak, aby nie pojawiły się później problemy, z którymi byłoby się trudno uporać. Iwonka chce zaprosić kilkanaście koleżanek i kolegów, więc myślałam nawet o wynajęciu pokoju w hotelu i zorganizowania przyjęcia w restauracji. Teraz jednak, kiedy nasi rodzice wiedzą już o was, uznaliśmy z Leonem, że to nie ma sensu. Jest dużo miejsca w salonie, gdzie można posiedzieć, a nawet zatańczyć. Leon z Kamilem przygotują grilla, więc wystawimy kilka stołów na patio, a w jadalni zorganizujemy szwedzki stół. Kamil, jako starszy brat będzie miał na wszystko oko w naszym imieniu. Myśleliśmy o ograniczeniu mocnego alkoholu, byłby tylko szampan, wino i piwo oraz woda i napoje smakowe. Wiemy jednak, jak to teraz jest i jest więcej niż pewne, że chłopaki przemycą mocny alkohol. I tu by było kolejne zadanie dla Kamila, aby nie dopuścić do upicia się czy innych rzeczy, związanych z mocnym alkoholem. A po imprezie, uważam, że powinniśmy pozwolić Iwonce być sam na sam z Kamilem. Mam na myśli noc i następne kilka czy kilkanaście godzin. Co ty o tym myślisz, Kamilu? Jest to do przyjęcia? - zwróciła się mama do mnie.
- Sądzę, że jest to dobre rozwiązanie. Przypuszczam, że Iwonie też to się spodoba - powiedziałem, widząc, jak obie na mnie patrzą.
- Ale się rozgadałeś! - przygadała mi natychmiast Melania, po czym kontynuowała.
- Ja jednak cały czas mam obawę, że Iwona zakocha się w Kamilu. Wiem, mówi przeze mnie zazdrość, ale musimy być realistami. Obie też starałyśmy się nie zakochiwać w nim, a mamy to, co jest. Co z tego, że powiemy jej, że ma to traktować tylko jako zabawę i seks bez zobowiązań. Kamil też mi to proponował, kiedy nie wiedział jeszcze, że jestem w nim zakochana. I co? A ty jeszcze na dokładkę proponujesz, żebyśmy zamieszkali razem, w tym samym domu. Przecież to będzie jawne zaproszenie do trwałego związku między nimi.
          Melania nie ukrywała, że jest więcej niż sceptyczna wobec pomysłu wspólnego zamieszkania. A ja pomyślałem, że mam niepowtarzalną szansę, aby zabrać głos i powiedzieć coś mądrego, przynajmniej według mnie.
- Uważam, że dopóki wszyscy nie będą mieć problemu z dzieleniem się i będą trzymać zazdrość pod kontrolą, to wszystko będzie w porządku, prawda? - wyraziłem swoją opinię.
- Tak by mogło być, Kamilu, jeżeli oboje z Iwonką nie zakochacie się w sobie. Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, co się stanie, kiedy oboje prześpicie się ze sobą. A ty co o tym sądzisz? Będziesz w stanie przekonać swoją siostrę, żeby się w tobie nie zakochała?  
          Słysząc słowa mamy, poczułem się, jak idiota, bo niestety to mama miała rację. Teraz kiedy oboje z Melanią żyliśmy, jak małżeństwo, wszelkie ograniczenia obyczajowe czy  kulturowe w naszej rodzinie, praktycznie przestały istnieć.  
          Sam wiedziałem, że już obecnie odczuwam wobec Iwony uczucia nie całkiem braterskie. Tłumiłem je w sobie, bo nie sądziłem, że kiedykolwiek będę je mógł wyrazić. Nasz związek z Melanią stał się przysłowiową puszką Pandory w naszej rodzinie.        
- Mamo, nie chcę robić z siebie głupka i wymądrzać się, ale sądzę, że nie ma w tej chwili potrzeby zastanawiania się, co się stanie. Jeżeli coś będzie nie tak, wtedy wspólnie będziemy myśleć, jak temu zaradzić, aby nikt nie poczuł się zraniony - odezwałem się nieśmiało.
- Dlatego musimy uprzedzić Iwonkę, że wasze zbliżenie sam na sam, to tylko zabawa i seks z okazji jej urodzin. Jesteście rodzeństwem i nie powinna oczekiwać, że wasza erotyczna zabawa może przerodzić się w coś trwalszego i że możecie mieć prawdziwy związek. Ty też musisz pamiętać o tym i nie dawać jej żadnej nadziei, że może liczyć na coś więcej z twojej strony. Ona musi wiedzieć, że musi poznać kogoś, kto nie jest jej bratem i z którym może mieć związek, przyszłość i dzieci. A jestem więcej niż pewna, że jest osobą rodzinną i będzie chciała mieć dzieci z kimś, kogo pokocha, ale na pewno nie z tobą.
          Słysząc słowa mamy, omal nie ugryzłem się w język, bo nagle odezwał się we mnie bunt, dlaczego nie moglibyśmy się kochać i mieć dzieci. Wiedziałem przecież o tym, że w związku z Melanią nie było to możliwe. Na szczęście udało mi się milczeć.
          W głębi duszy miałem jednak przeświadczenie, że kiedy oboje z Iwonką nawiążemy intymne relacje, to może się nigdy nie skończyć, nawet jeśli będzie mężatką. To było silniejsze ode mnie i prawdopodobnie Iwona będzie czuła to samo.
          Wiedziałem natomiast jedno; do chwili ukończenia studiów żadne dzieci nie wchodzą w grę, więc nie zamierzałem w ogóle myśleć o tym, że któraś z moich partnerek mogłaby zajść w ciążę. W pewnej chwili pomyślałem nawet nad sensem posiadania dzieci.
          Mama uważnie mnie obserwowała i widząc moją poważną minę, zaniepokoiła się nie na żarty.  
- Nie chodzą ci przypadkiem Kamilu po głowie żadne głupie pomysły na zakochanie się w Iwonce i opuszczenie Melanii, prawda? - zagadnęła mnie znienacka.  
- Oczywiście, że nie. Kocham Melanię, co nie oznacza, że będę mógł odmówić Iwonie, jeżeli zechce ze mną uprawiać seks w przyszłości, podobnie, jak ty mamo. Melania zawsze będzie w moim sercu na pierwszym miejscu, ale kocham również ciebie mamo i kocham Iwonę.
          Po moich słowach wymieniłem spojrzenie z mamą i z Melanią, Zauważyłem w oczach Melanii pojawiło się pewne zaniepokojenie.
- Chyba nie dziwisz się nam Kamilu, że oboje z twoją mamą niepokoimy się trochę o ciebie i Iwonkę. Zdaję sobie sprawę, że też jest ci bliska, jak ja czy twoja mama. Myślę, że jedynym sposobem, żeby się z tym zmierzyć i nie ranić nikogo, jest opracowanie zestawu zasad i niedopuszczenie do tego, aby nasza małostkowa zazdrość rozwaliła nasze związki i rodziny. Masz Kamilu rację w tym, że musimy to wszystko mieć pod kontrolą. Dopóki wszystko będziemy mieli pod kontrolą, to wszystko będzie dobrze. Nie możemy pozwolić, żeby zielony potwór zazdrości przejął kontrolę nad naszymi emocjami. Zdaję też sobie sprawę, że stanie się tak, jak mówisz. Kiedy zaczniecie oboje z Iwonką uprawiać seks, będzie wam trudno przestać. I to bardziej ze strony Iwonki niż z twojej. Ty już uprawiasz seks z nami dwiema i obie cię kochamy. Widziałam też, jak Iwonka na ciebie patrzy. Ona jest w tobie naprawdę zakochana i trudno jej się dziwić. Widzi przecież, że to samo jest ze mną czy z waszą mamą. I nie sądzę, że w tej sytuacji mogą tu zadziałać jakieś zakazy czy apele.  
          Melania zakończyła swoją wypowiedź i głęboko westchnęła. Widać było, że jest nie tylko zaniepokojona, ale i głęboko rozczarowana.
- Tak. Masz rację siostro. Musimy sobie jasno powiedzieć i obiecać, że jeśli tylko pojawi się w tej naszej grupie uczucie zazdrości czy inne niepożądane zachowania, nie będziemy się z tym kryć czy czaić. Musimy natychmiast wspólnie o tym rozmawiać i nie pozwolić, by to się rozwinęło i rozwaliło naszą rodzinę. A przede wszystkim musimy nauczyć się dzielić swoimi uczuciami i cielesnością. Kamil miał rację, musimy mieć pełną kontrolę nad naszymi uczuciami i emocjami, aby nie pozwolić, żeby to nas zraniło czy zaszkodziło naszej rodzinie.
          Słysząc słowa mamy, miałem trochę zadowolenia i satysfakcji, że w jakimś stopniu przyczyniłem się do znalezienia jakiejś formy remedium na ewentualne problemy.  
Jednocześnie zdałem sobie sprawę, jak wiele z tych problemów pojawiło się już w naszej rodzinie od chwili stworzenia tego nieformalnego związku przeze mnie i Melanię.
          Dotarło do mnie też to, jak wiele muszę się jeszcze nauczyć od Melanii czy naszych rodziców o sposobie rozwiązywania problemów w życiu. Dotychczas uważałem, podobnie, jak moi rówieśnicy, że w niektórych sprawach jestem już mądrzejszy od nich.
          Teraz w pełni uświadomiłem sobie swoją arogancję i ignorancję w większości poruszanych czy omawianych spraw, związanych z codziennym życiem czy przyszłością.  
Zostawiłem mamę i Melanię same, więc rozmawiały jeszcze przez prawie godzinę.  
          W końcu rozeszły się, bo Melania stwierdziła, że musi przygotować się do pracy, a mama po weekendzie też przecież wracała do domu. Po lekkim śniadaniu oboje z mamą odprowadziliśmy Melanię do samochodu i po pożegnaniu się z nami, odjechała.
          My z mamą natomiast wróciliśmy do domu, żeby się odpowiednio pożegnać. Utarło się już bowiem, że każde nasze pożegnanie polegało na odbyciu czułego, kochającego seksu, oczywiście za wcześniejszą wiedzą i zgodą Melanii.  
          To stało się już dla nas czymś szczególnym, co dodatkowo umocniło nasze nowe więzi jako dwojga kochanków i pogłębiło nasze rodzinne relacje; matki i syna.
- Przepraszam Kamilu, że rano wylałam na ciebie to wszystko, co siedziało i dręczyło mnie  już od jakiegoś czasu. Mam tylko nadzieję, że zbytnio cię nie zdenerwowałam i nie gniewasz się na mnie za to, że tak się zachowałam - powiedziała mama, patrząc na mnie z lekką obawą, kiedy ochłonęliśmy po intensywnym zbliżeniu seksualnym.
- Mamo, nie tylko się nie gniewam, ale cieszę się, że wyrzuciłaś to z siebie i że udało się nam chociaż w części uzgodnić i załatwić to tak, abyś nie miała tego typu skrupułów. A tak poza nawiasem, myślisz mamo, że tata zgodzi się, żebyśmy wszyscy mieszkali razem? - zwróciłem się do mamy, kiedy znaleźliśmy się ponownie pod prysznicem.
- Nie wiem Kamilu. No, cóż. Jest to trochę szalony pomysł, ale twój tata zgodził się dotąd na większość moich pomysłów mniej lub bardziej szalonych. Mam na myśli zgodę na spędzanie z wami weekendów, nie mówiąc o twoim związku z Melanią czy urodzinami twoimi, a teraz Iwonki. Mam więc nadzieję, że być może, przełknie i ten. Wie, że bardzo go kocham i w pełni odwzajemnia moje uczucia do niego, a także lubi widzieć mnie szczęśliwą. Sądzę więc, że są duże szanse, że zgodzi się i na ten pomysł. Ale i ty synu musisz zrozumieć, że tata też jest mężczyzną i zainteresował się na serio Melanią. Więc jeżeli chcesz, abyśmy nadal się spotykali, musisz zaakceptować to, że tata ostrzy sobie zęby na twoją dziewczynę, kiedy ty spotykasz się z jego dziewczyną - powiedziała mama z uśmiechem, bacznie obserwując moją minę i reakcję.
          Uśmiechnąłem się i wymieniłem gorące pocałunki z dziewczyną taty.
- Myślę, że będzie to uczciwa i sprawiedliwa wymiana. Poza tym, kocham tatę, tak, jak i ciebie mamo, więc nie widzę problemu -  powiedziałem, całując ponownie mamę.  
          Mama w odpowiedzi ponownie przywarła do mnie i objęła dłonią mój sztywny drążek.
- No, cóż. Nie byłabym troskliwą mamą, gdybym pozostawiła cię w takim stanie. Widzę, że muszę ponownie zaopiekować się moim chłopcem, aby nie musiał biedny szarpać się po moim odjeździe - powiedziała mama i ponownie pociągnęła mnie w stronę łóżka.  
          Nie miałem nic naprzeciw, bo musiałem odreagować słowa mamy, o możliwym seksie Melanii z tatą. Musiałem się zgodzić, że tata mógłby czuć się sfrustrowanym, gdybym był zazdrosny o Melanię i nie pozwolił na to zbliżenie.  
          Kochałem się więc z mamą z pasją, o jaką sam siebie nie podejrzewałem.  
- No, no. Widzę, że chcesz wyładować swoją frustrację na mnie, ale nawet mi to odpowiada - powiedziała mama i nadspodziewanie szybko doszła, chyba sama myślała też o tym, że jej mąż, być może, będzie uprawiał seks z jej siostrą.  
     Na pożegnanie pocałowaliśmy się z mamą i po chwili zniknęła w oddali. ... cdn....

4 komentarze

 
  • Robert72

    Uważam że Iwonka powinna zaskoczyć dziewczyny i wnieś stabilizację do tego ,,klubu". Dzięki za twoją zabawę piórem dla mnie super  :bravo:

  • TakiJeden

    A mnie naszedł taki "obrazoburczy" pomysł na dalszy ciąg tego interesującego, pełnego erotycznych fantazji opowiadania.
    Otóż okazuje się, że Kamil nie może zrealizować marzenia swej siostry Iwonki i dać jej oczekiwanego prezentu. Jego sprzęt, tak dotychczas sprawny i wciąż gotowy do wielokrotnego użycia, niespodziewanie zawodzi i nic nie pomaga, aby mógł zaspokajać potrzeby wszystkich pań.
    Ciekawe jakby na to zareagowały jego kochanki i jakby to wpłynęło na ich dotychczasowe do niego uczucia.

  • Gazda

    No cóż, temat bardzo kontrowersyjny, jak we wszystkich Twoich opowiadaniach.
    Ale uwielbiam je😀😀
    Mam tylko małe pytanko
    Co dalej z poprzednimi?
    Brakuje mi ich dalszego ciągu.
    Ale to Twoja decyzja.
    Pozdrawiam gorąco😀

  • emeryt

    @franco/domestico, namieszałeś porządnie w tym odcinku. Jednak uczucia u kobiet to dla nas facetów coś tajemniczego. A tu plany  wspólnego życia razem i to w pełnym, rodzinnym składzie. Tylko nie wierzę w wyzbycie się całkowitego uczucia zazdrości. Dziękuję Tobie za ten kolejny odcinek. Serdecznie pozdrawiam, życząc dużo zdrówka, unikania wszelkich kłopotów.